niedziela, 29 grudnia 2019

Apulia z dziećmi w Boże Narodzenie- informacje praktyczne

Od kilku lat święta Bożego Narodzenia spędzaliśmy w Tatrach, w tym roku zapragnęliśmy jednak odmiany. Pomysłów było wiele, najpierw do głowy przyszedł nam Lwów, potem pomyśleliśmy, że może byłoby lepiej zaszczyć się gdzieś na Podlasiu, z dala od cywilizacji, a ostatecznie wybraliśmy włoską Apulię, do której chcieliśmy pojechać od dawna. Przy okazji zahaczyliśmy o Basilicatę, sąsiadujący z Apulią region, gdzie odwiedziliśmy zachwycającą Materę. Tydzień w Apulii przeleciał nam w mgnieniu oka, zanim jednak podzielimy się wrażeniami z podróży, tradycyjnie podrzucamy kilka informacji praktycznych.

Polignano a Mare
Samolotem do Apulii
Jak zwykle, by dostać się do Włoch, skorzystaliśmy z połączenia oferowanego przez tanie linie lotnicze. Do Apulii lata zarówno wizzair, jak i ryanair. Ten pierwszy ląduje w Bari, zaś drugi przewoźnik dowiezie nas do Brindisi. Z racji tego, że od kilkunastu miesięcy wizzair obecny jest na krakowskim lotnisku, skorzystaliśmy z ich połączenia do Bari. Bilety lotnicze kupiliśmy na niecały miesiąc przed wylotem. Przy odrobinie szczęścia, można nabyć je w naprawdę atrakcyjnej cenie, więc warto rozważyć ten kierunek w swoich wakacyjnych planach.

Alberobello

Jak poruszać się po Apulii?
Apulia to przepiękny region znajdujący się na południu Włoch, obejmujący "włoski obcas" oraz jego "ostrogę". Ma on do zaoferowania naprawdę wiele, a co za tym idzie, by w pełni go docenić trzeba być mobilnym.  A więc jakie mamy opcje?
* auto z wypożyczalni, gdy tylko zaczęliśmy planować nasz grudniowy wypad do Apulii od początku wiedzieliśmy, że wypożyczymy auto. Tym razem skorzystaliśmy z dobrze nam znanej oferty Avis 360, która gwarantowała nam samochód z zerowym udziałem własnym. Foteliki dla dzieci zabraliśmy z Polski i nadaliśmy je jako bagaż rejestrowany bez dodatkowych opłat, korzystając z przywileju podróżowania z dzieckiem poniżej 2 roku życia. 
* Apulia pociągiem. Mimo, że Apulię najwygodniej jest zwiedzać samochodem to nie jest to jedyne rozwiązanie. Po Apulii da się podróżować pociągiem. Jeśli rozważamy taką opcję, najlepiej wtedy zatrzymać się w Bari i stamtąd wyruszać na podbój tej części Włoch. Najwięcej interesujących połączeń oferuje Trenitalia, która upodobała sobie główny dworzec w Bari nazywany "Bari Centrale". Korzystając z ich połączeń dostaniemy się z Bari do takich miejscowości jak: Polignano a Mare, Monopoli, Ostuni, Lecce czy też Trani. Więcej o poruszaniu się pociągiem po Apulii można poczytać w bardzo fajnym artykule od Primo Cappuccino, który można znaleźć tutaj.

Monopoli
Gdzie się zatrzymać?
Apulia otoczona jest przez dwa morza: Adriatyckie oraz Jońskie. Wybierając się w te rejony latem najlepiej szukać noclegów w bliskiej odległości od wody oraz pięknych plaż, warto więc rozważyć takie miejscowości jak Polignano a Mare, Otranto, czy Trani. Nam w grudniu nie szczególnie na tym zależało, więc zamiast kierować się walorami związanymi z plażowaniem, skupiliśmy się na tym, by znaleźć miejsce z niepowtarzalnym klimatem, ale także z dostępem do supermarketu oraz otwartych w święta restauracji. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw ostatecznie zdecydowaliśmy się na Ostuni, które zwane jest białym miastem. Zamieszkaliśmy w typowym kamiennym domu z dwoma sypialniami, który zarezerwowaliśmy przez airbnb. Mimo, że nasz apartament znajdował się na starym mieście, w pobliżu znajdowały się darmowe miejsca parkingowe i bez względu na porę dnia nigdy nie mieliśmy problemu z zaparkowaniem. Ostuni okazało się takie jak sobie wyobrażaliśmy, było spokojne i ciche, z pięknymi bielonymi domami oraz licznymi zaułkami. Po jego wąskich uliczkach można było spacerować godzinami i chętnie to robiliśmy.

Ostuni

............................................................................................................................................................

NIE MASZ KONTA NA AIRBNB ???
 SKORZYSTAJ Z NASZEGO LINKU POLECAJĄCEGO I ODBIERZ ZNIŻKĘ W WYSOKOŚCI 100 ZŁ NA PIERWSZĄ REZERWACJĘ !
............................................................................................................................................................

Co warto zobaczyć w Apulii?
Apulia to kolejny, przepiękny region Włoch, który za sprawą tanich linii lotniczych stał się łatwo dostępny. Miejsc godnych uwagi jest naprawdę wiele i oczywiście nie udało nam się zobaczyć wszystkiego co byśmy chcieli. Ze względu na ograniczony czas pominęliśmy cały Półwysep Gargano oraz nie dotarliśmy na drugą stronę "włoskiego obcasa", co będziemy musieli kiedyś nadrobić. Swoją uwagę skupiliśmy przede wszystkim na apulijskim regionie Valle d'Itria, który uważany jest za najpiękniejszy fragment Apulii. Rozciąga się on pomiędzy miejscowościami Bari, Brindisi oraz Tarent, słynie głównie z małych domków zwanych trulli (trullo), z białych miasteczek takich jak: Ostuni, Locarotondo, czy Martina Franca, z zielonych, oliwnych gajów oraz z masserii, czyli gospodarstw rolnych. Podczas naszego tygodniowego pobytu w Apulii zwiedzaliśmy głównie miasta, choć nie zabrakło też takich cudów natury jak łuk skalny Torre Sant'Andrea, czy Grotta della Poesia. A więc co naszym zdaniem trzeba zobaczyć w Apulii?
* Domki trulli, można je spotkać praktycznie w całym regionie Valle d'Itria, ale ich największe skupisko, które zostało wpisane na listę UNESCO, znajduje się w Alberobello. 


* Polignano a Mare, przepięknie położone miasteczko, z bardzo klimatycznym starym miastem oraz z jedną z najpopularniejszych apulijskich plaż Lama Monachile. 


* Ostuni, zwane białym miastem, zachwyca wąskimi, klimatycznymi uliczkami, bielonymi kamienicami oraz pięknymi widokami na Adriatyk i gaje oliwne, które można podziwiać z miejskich murów.



* Monopoli, położone nad brzegiem morza, z uroczym rybackim portem i przepiękną starówką.


Monopoli
* Bari, stolica Apulii, mimo, że na jej temat krążą różne opinie, nas oczarowała. Starówka to plątanina wąskich uliczek oraz kapliczek wkomponowanych w mury kamienic. Klimatem miasto to bardzo przypominało nam Neapol, a rozwieszone nad ulicami pranie oraz pędzące wszędzie dookoła skutery jeszcze bardziej potęgowały to podobieństwo. 


Bari
* Locorotondo, kolejne, przepiękne miasteczko, które w okresie świąt Bożego Narodzenia może poszczycić się najpiękniejszymi, świątecznymi dekoracjami. Starówka całkowicie zamknięta dla ruchu samochodowego pozwala w ciszy i spokoju chłonąć atmosferę tego miejsca.


Locorotondo
* Torre Sant'Andrea, przepiękny łuk skalny, jeden z większych w tej części Włoch


Torre Sant'Andrea
* Grotta della Poesia, kiedyś w tym miejscu znajdowała się jaskinia, a obecnie, w wyniku zawalenia się stropu, robiący niesamowite wrażenie naturalny basen, w którym można się kąpać. 


Grotta della Poesia
Grotte di Castellana, jaskinia która zachwyca niesamowitą szatą naciekową
* Trani, przepiękne nadmorskie miasteczko z uroczym portem
* Torre dell'Orso, słynie z przepięknej, piaszczystej plaży oraz dwóch wysokich skał zwanych La Due Sorelle


Otranto
Będąc w Apulii warto też wybrać się do Basilicaty, by zobaczyć przepiękną Materę, a konkretnie Sassi di Matera. Naszym zdaniem to jedno z najbardziej imponujących miejsc jakie mieliśmy okazję zobaczyć we Włoszech. Zachwyca pod każdym względem, a spacer wąskimi uliczkami to niesamowite przeżycie. 


Sassi di Matera

Apulia w Boże Narodzenie
Zaczniemy od tego, że Apulia w okresie świąt Bożego Narodzenia zachwyca pięknymi, świątecznymi dekoracjami, a te najpiękniejsze, które wręcz wprawiły nas w osłupienie, znajdują się w przecudnym Locorotondo, którego nie można pominąć. Świąteczne dekoracje to jednak nie wszystko. W wielu apulijskich miasteczkach odbywają się przeróżne świąteczne imprezy oraz bożonarodzeniowe targi, na których można spróbować nie tylko lokalnych specjałów, ale również przyjrzeć się jak Włosi obchodzą ten wyjątkowy czas. Na taką świąteczną imprezę trafiliśmy między innymi w Monopoli oraz w Ostuni i w obu przypadkach bawiliśmy się znakomicie. Na koniec musimy jeszcze dodać bardzo ważną informację na temat restauracji. Ku naszemu bardzo pozytywnemu zaskoczeniu wiele restauracji oraz kawiarni pracuje w święta tak jak zwykle, więc bez problemu można w te dni zjeść wczesny obiad, czy też kolację, nawet bez wcześniejszej rezerwacji.





Apulijska kuchnia
Jak każdy region Włoch tak i Apulia może poszczycić się swoimi lokalnymi specjałami. My jesteśmy olbrzymimi fanami włoskiej kuchni, więc odkrywanie apulijskich smakołyków to była dla nas niesamowita przygoda. A więc czego powinniśmy spróbować będąc w Apulii?
* panzerotti, to rodzaj pieroga smażonego na głębokim tłuszczu, z farszem w postaci sera mozzarella oraz pomidorów. Prawdziwa bomba kaloryczna i najlepsza przekąska pod słońcem. Można spotkać również wersję al forno, czyli pieczoną w piecu pizzowym. 
* makaron orecchiette, kształtem przypomina małe uszy, stąd też wzięła się jego nazwa. W Apulii najczęściej można spotkać go w daniu "orecchiette con le cime di rapa", czyli z liśćmi rzepy.
* pasticciotto, to rodzaj ciastka najczęściej o podłużnym kształcie, które nadziewane jest ricottą, nutellą, bądź pistacjową pastą. Kolejna bomba kaloryczna, która znakomicie komponuje się z włoskim cappuccino.
* taralli, małe, kruche krążki, w wersji na słono lub słodko, które idealnie sprawdzają się w roli przekąski podczas zwiedzania. 


Pogoda w Apulii w grudniu
Grudzień to może nie jest najbardziej typowy miesiąc na apulijskie wakacje, ale z pewnością jest to dobry czas, by odpocząć od szaro- burej pogody jaką w tym samym czasie mamy w Polsce. Podczas naszego tygodniowego pobytu w Apulii średnia temperatura powietrza wynosiła w ciągu dnia 15 stopni, więc były to temperatury idealne, by zwiedzać miasta i miasteczka. Jeśli chodzi o opady, to przytrafiły nam się dwa dni z przelotnym deszczem oraz przez kilka dni było dość wietrznie, ale nie wpłynęło to w żaden sposób na nasze plany. 




Pozostałe wskazówki
Poruszając się po Apulii autem z pewnością przyjdzie nam zmierzyć się z dwoma czynnościami, z parkowaniem oraz z tankowaniem. Co do parkowania zasada jest prosta, miejsca parkingowe otoczone białą linią są darmowe, te otoczone niebieską linią są płatne i wówczas trzeba kupić stosowny bilecik w parkometrze, żółte linie to miejsca parkingowe przeznaczone dla mieszkańców i tam zdecydowanie nie wolno nam parkować. Jeśli chodzi o tankowanie to w tym temacie mamy jedną, cenną wskazówkę, jeśli będziecie tankować na stacjach samoobsługowych, to za tankowanie najlepiej płaćcie kartą, a to z tego powodu, że automat nie wydaje reszty w postaci gotówki, tylko wydaje kupon z niewykorzystanymi środkami na kolejne tankowanie. Kupon taki nie stanowi problemu jeśli jeszcze będziemy tankować w przyszłości, ale może być kłopotliwy gdy było to nasze ostatnie tankowanie przed wyjazdem. 



Apulia to przede wszystkim urocze miasteczka, przepyszne jedzenie oraz cudowne morze, nawet w grudniu. Ku naszemu zaskoczeniu wiele turystycznych miejsc było w tym okresie praktycznie pustych, więc tym przyjemniej się zwiedzało. Mimo, że nie udało nam się zobaczyć wszystkiego co zaplanowaliśmy  spędziliśmy w Apulii fantastyczny tydzień i z pewnością jeszcze kiedyś tutaj wrócimy.

Pozostałe wpisy dotyczące Apulii:
* Apulia z dziećmi- co warto zobaczyć?

czwartek, 12 grudnia 2019

Góry zimą z dziećmi- jak przygotować się do zimowego wyjścia w góry?

Kilka lat temu złapaliśmy bakcyla na zimowe wędrówki po górach, tym oto sposobem nasz sezon nigdy się nie kończy i możemy cieszyć się górskimi krajobrazami przez cały rok. Nie ma jednak co ukrywać, ale wyjście w góry zimą znacznie różni się od tego, które ma miejsce latem. Wymaga zdecydowanie więcej przygotowań, zwłaszcza gdy towarzystwa dotrzymują nam dzieci. Zimą trzeba zwrócić uwagę nie tylko na odpowiedni strój, ale zadbać także o odpowiednią zawartość plecaka. Z dużo większą rozwagą musimy również wybierać górskie trasy i co najważniejsze zawsze śledzić warunki pogodowe oraz alerty związane z zagrożeniem lawinowym. Dobre przygotowanie jest gwarancją udanej górskiej wyprawy, więc warto poświęcić na to czas. My przez lata wypracowaliśmy pewien schemat naszych zimowych wyjść w góry i właśnie nim dzielimy się poniżej. Podkreślamy jednak, że nadal nie czujemy się w tym temacie ekspertami, bo każde wyjście zimą w góry uczy nas czegoś nowego. 


Jak ubrać dziecko na zimowe wyjście w góry?
By wyjście w góry zimą było komfortowe dla wszystkich trzeba w pierwszej kolejności zadbać o odpowiedni ubiór. Inaczej ubierzemy dziecko samodzielnie chodzące, bądź częściowo korzystające z nosidła, a zupełnie inaczej dziecko, które noszone jest w chuście, czy też w nosidle ergonomicznym. My dobierając naszym dzieciom strój pamiętamy przede wszystkim o tym, by ubierać je na cebulkę, czyli wielowarstwowo, co daje nam pewne możliwości manewru, jeśli okaże się, że dziecku jest za ciepło. Mamy na uwadze również to, że nasz synek, który po górach jeszcze nie chodzi samodzielnie, dużo szybciej się wychładza, głównie rączki oraz stopy, więc dbamy o to by odpowiednio zabezpieczyć te części ciała. A więc jak my ubieramy nasze dzieci w góry?




Strój dla dziecka noszonego w chuście lub nosidle ergonomicznym:
* body z krótkim lub długim rękawem, które pozwalają nie tylko utrzymać na miejscu pampersa, ale także dobrze zabezpieczają plecy dziecka. Nic się nie podwija, nic się nie zawija, więc dziecku jest wygodnie.
* termoaktywna bielizna: getry oraz koszulka z długim rękawem, cienkie skarpetki. Zamiast termoaktywnej bielizny można też  ubrać rajstopy oraz koszulkę z długim rękawem.
* w zależności od tego jak niska jest temperatura na zewnątrz decydujemy o kolejnych warstwach. Zazwyczaj zakładamy synkowi polarową bluzę, polarowe spodnie oraz grube, ciepłe skarpetki. Przy bardzo niskich temperaturach dorzucamy jeszcze cienki kombinezon
* ciepła wełniana czapka, ciepłe, wodoodporne rękawiczki, komin na szyję oraz ocieplane buty (dla dzieci niechodzących mogą być tzw. niechodki).
* otulacz na nosidło lub chustę. To nasza zewnętrzna warstwa. My zdecydowaliśmy się na otulacz od Mabibi, który jest wodoodporny oraz chroni dziecko przed wiatrem. Do otulacza dołączone jest odpinane, polarowe ocieplenie, dzięki czemu otulacz może być stosowany przez cały rok. Ocieplenie idealnie chroni dziecko przed chłodem.


Strój dla dziecka chodzącego po górach zimą samodzielnie:
* bielizna termoaktywna: getry oraz koszulka z długim rękawem, cienkie skarpetki
* polarowa bluza, grube, ciepłe skarpety
* ciepła czapka, wodoodporne rękawiczki, komin na szyję i ciepłe, wodoodporne buty
* kombinezon lub narciarskie spodnie oraz kurtka z kapturem
* stuptuty, które idealnie sprawdzają się gdy dziecko wchodzi w głęboki śnieg


Co warto wrzucić do plecaka wychodząc w góry?
Zawartość zimowego plecaka trochę różni się od tego w jaki sposób pakujemy się latem, choć część rzeczy stanowi nasze standardowe wyposażenie bez względu na porę roku. A więc co zawsze powinno znaleźć się w plecaku:
* turystyczna apteczka, a w niej leki przeciwbólowe, bandaże, w tym elastyczny, plastry, coś do odkażenia ran np. octenisept, folia NRC, gaziki, coś na ugryzienia owadów np. fenistil.
* czołówka
* mapa z pasmem górskim w którym aktualnie przebywamy
* powerbank oraz naładowany telefon
* wysokoenergetyczne przekąski, typu batony, czekolada, ciastka oraz kanapki, jakieś owoce, mus
* woda, my nawet zimą zabieramy ze sobą chociaż małą butelkę wody
* portfel i dokumenty

Co dorzucamy zimą do plecaka?
* termos z gorącą herbatą, potrafi ukoić zmarzniętą duszę jak nic innego ;-)
* dodatkową parę ciepłych skarpetek oraz dodatkowe rękawice, przede wszystkim dla dzieci, bo jedna para na pewno nie wystarczy
* dodatkowy podkoszulek z długim rękawem, gdyby jednak okazało się, że jest chłodniej niż się spodziewaliśmy
* raki, raczki lub nakładki antypoślizgowe,
* ogrzewacze do stóp oraz rąk
* krem do twarzy chroniący przed mrozem i wiatrem
* kurtkę dla noszonego dziecka, którą ubieramy gdy opuszcza nosidło
* ślizg zjazdowy, zwany inaczej jabłuszkiem, bądź dupolotem ;-) który przypinamy do plecaka


Na co zwracać uwagę zimą w górach?
* Szybko robi się ciemno. Wychodząc zimą w góry musimy pamiętać przede wszystkim o tym, że szybko robi się ciemno, dlatego wędrówkę najlepiej rozpoczynać jak najwcześniej rano, a jeśli już wychodzimy na szlak w późniejszych godzinach porannych to wybierajmy trasy krótkie, byśmy zdążyli wrócić zanim się ściemni
* zimą jest zimno, może wydawać się to czymś zupełnie oczywistym, ale jednak nie zawsze o tym pamiętamy. Jeśli wybieramy się na długi szlak zadbajmy o odpowiedni ubiór. Podczas marszu może być nam przyjemnie ciepło, ale podczas postojów to ciepło szybko ucieka, zwłaszcza gdy jesteśmy na otwartej przestrzeni, a wiatr hula na prawo i lewo
* zimą szlak może być oblodzony, a często bywa i tak że ten lód skrywa się pod świeżą warstwą śniegu, więc jest jeszcze gorzej. Pamiętajmy więc o raczkach, bądź nakładkach antypoślizgowych, które w miarę bezkolizyjnie pomogą nam pokonać takie niemiłe odcinki
* zimą na szlaku męczymy się znacznie szybciej, wynika to oczywiście z faktu że organizm zużywa więcej energii, by utrzymać ciepło, ale nie tylko. Często bywa tak, że musimy przedzierać się przez śnieg, torować sobie przejście i nawet jeśli tego śniegu jest niewiele to naprawdę potrafi to być męczące, przekonaliśmy się o tym na własnej skórze idąc zimą do Doliny Białej Wody.
* zimą może zejść lawina i musimy mieć tego pełną świadomość. Dlatego przed każdym wyjściem w góry sprawdzajmy jaki jest stopień zagrożenia lawinowego i nie idźmy w góry, gdy ten stopień jest wysoki
* zimą część szlaków jest zamknięta, ze względu na duże zagrożenie lawinowe, dlatego przed wyjściem w góry upewnijmy się którędy przebiega interesująca nas trasa w wariancie zimowym.
* przed wyjściem w góry sprawdźmy pogodę. Silnie wiejący wiatr, intensywne opady śniegu nie tylko potrafią być męczące dla naszego organizmu, ale mogą też spowodować, że pobłądzimy na szlaku, a wszystko przez kiepską widoczność oraz zasypane symbole szlaku. Jeśli pogoda nie jest zbyt ciekawa to lepiej odpuścić takie wyjście w góry.
* zimą warto wybierać takie szlaki na trasie których znajduje się schronisko, zwłaszcza gdy wędrujemy po górach z dziećmi. W schronisku można nie tylko się ogrzać, ale zjeść coś ciepłego, wysuszyć przemoczone rękawice i nabrać energii na drogę powrotną.
* zimą czas przejścia danego szlaku wydłuża się względem czasów letnich, oczywiście wpływa na to temperatura, zalegający śnieg oraz to, że trasa letnia może być zamknięta i musimy iść okrężną drogą tzw. trasą zimową.
* zimą warto dla dzieci zabrać sanki, bądź jabłuszko, z pewnością znajdą one odpowiedni użytek.


Proste górskie trasy na zimowe wędrówki z dziećmi
Zaczniemy od tego, że zimą nie warto szarżować, a szlaki należy wybierać z dużą rozwagą. Nawet jeśli nasz bagaż wiosenno- letnio- jesiennych wędrówek jest naprawdę bogaty, zimą te same szlaki będą wyglądać zupełnie inaczej. Przekonaliśmy się o tym kilka lat temu idąc do Murowańca przez Psią Trawkę, gdzie ze względu na olbrzymie oblodzenie, musieliśmy zawrócić, bo szlak był dla nas nie do przejścia. Jeśli nie mamy doświadczenia w zimowych wędrówkach najlepiej skupić się na szlakach biegnących dolinkami, bądź w niższych partiach gór, w przypadku Tatr, albo przerzucić się na łagodniejsze pasma górskie takie jak Gorce, czy Beskidy, zachowując oczywiście wszelkie środki ostrożności. My na swoim koncie mamy kilka bardzo udanych zimowych wędrówek i z pewnością na tym nie poprzestaniemy. A poniżej przedstawiamy te szlaki, które naszym zdaniem nadają się na wyjście zimowe w towarzystwie dzieci zakładając, że panują sprzyjające warunki atmosferyczne.

Tatry polskie i słowackie zimą
Tatry cieszą się dużą popularnością i to o każdej porze roku. Mimo, że zimą w wyższych partiach gór potrafi być naprawdę niebezpiecznie, to w niższych partiach nie brakuje tras, które idealnie nadają się na zimowe wyjście z dziećmi. Dla początkujących polecamy przede wszystkim:
* tatrzańskie dolinki takie jak: Dolina Kościeliska, czy też Dolina Chochołowska. W obu przypadkach na końcu szlaku czeka na nas miłe i przytulne schronisko, w którym można będzie się ogrzać. Zimą w obu Dolinach odbywają się kuligi, co może być bardzo fajną alternatywą na zimowe wyjście z dziećmi w góry.
* Rusinowa Polana, to jedno z tych miejsc w Tatrach, które odwiedzamy o każdej porze roku. Dojście na Rusinową Polanę, o ile szlak nie jest bardzo oblodzony, nie przysporzyło nam nigdy większych trudności, a widoki z Rusinowej warte są każdego wysiłku. (Więcej o szlaku na Rusinową Polanę zimą można poczytać tutaj)
* Kalatówki oraz Hala Kondratowa, to kolejna nasza zimowa propozycja na trasie której znajdują się dwa obiekty turystyczne, jednym z nich jest hotel górski Kalatówki, a drugim schronisko PTTK na Hali Kondratowej.
* droga do Morskiego Oka, nawet zimą przeżywa oblężenie, ale naprawdę warto się na nią wybrać, bo widoki na zamarzniete jezioro i pokryte śniegiem szczyty potrafią wprawić w osłupienie. Zdarza się, że ze względu na wysokie zagrożenie lawinowe droga do Morskiego Oka jest zamknięta (Więcej o szlaku do Morskiego Oka zimą można poczytać tutaj)
* Hala Gąsienicowa z Brzezin, przez Psią Trawkę. Szlak z Brzezin na Halę Gąsienicową jest dużo łatwiejszy, niż ten przez Boczań, czy Dolinę Jaworzynki. Gdy na szlaku zalega lód, koniecznie trzeba ze sobą zabrać raczki. Na końcu naszej wędrówki czeka klimatyczne schronisko Murowaniec.
* szlak do schroniska w Dolinie Roztoki, krótka i bardzo przyjemna wędrówka do jednego z najfajniejszych schronisk w Tatrach (Więcej o szlaku do schroniska w Dolinie Roztoki zimą można poczytać tutaj)
* szlak na Wiktorówki, może być połączony z wędrówką na Rusinową Polanę, albo stanowić oddzielne wyjście. Na Wiktorówkach znajduje się symboliczny cmentarz ofiar gór, jest też piękny, drewniany kościółek.
* Polana Kopieniec z Jaszczurówki, bądź Toporowej Cyrhli. Mimo, że na końcu wycieczki nie ma schroniska, to na polanie znajdują się zabytkowe szałasy pasterskie, w których można schronić się i złapać głębszy oddech przed dalszą drogą (Więcej o szlaku na Polanę Kopieniec można poczytać tutaj i tutaj)
* Dolina Białej Wody, która znajduje się po słowackiej stronie Tatr. Biegnie równolegle do drogi do Morskiego Oka. Zimą może istnieć konieczność torowania sobie przejścia (Więcej o szlaku do Doliny Białej Wody zimą można poczytać tutaj)
* spacer wokół Szczyrbskiego Jeziora. Wycieczkę tę można połączyć z przejażdżką elektriczką (Więcej o szlaku wokół Szczyrbskiego Jeziora zimą można poczytać tutaj)
* Hrebienok, Rainerowa Chata i Wodospady Zimnej Wody. Wycieczka ta zapewnia iście górskie widoki, a przy okazji nie jest trudna. Na Hrebienok można wjechać naziemną kolejką, a resztę trasy na spokojnie pokonać pieszo. Zimą na Hrebienoku czynna jest Lodowa Świątynia  (Więcej o tym szlaku można poczytać tutaj)


Beskidy, Gorce, Pieniny oraz Sudety zimą
Jeśli chcemy poczuć górski, zimowy klimat, ale w Tatry nam nie po drodze, bądź nie czujemy się na siłach, by zabrać tam nasze dzieci, nic straconego. Równie piękne i udane wędrówki można zorganizować w Beskidach, Gorcach, Pieninach oraz w Sudetach. A oto kilka przykładowych tras:
* Skrzyczne i Malinowska Skała. Plusem tego szlaku jest to, że na Skrzyczne można wjechać kolejką ze Szczyrku i następnie udać się w stronę Malinowskiej Skały, po drodze podziwiając iście malownicze widoki
* Trzy Kopce Wiślańskie i Telesfrówka, to bardzo ciekawa propozycja dla tych co mają blisko do Wisły. To był pierwszy szlak na który wybrałam się sama z synkiem i mimo zimowych warunków wędrowało nam się bardzo dobrze, a klimat jaki  zastaliśmy w Telesforówce oczarował nas na wejściu (Więcej o tym szlaku można poczytać tutaj)
* Szyndzielnia oraz Klimczok. Jeszcze jedna propozycja z wjazdem kolejką. Tym razem z Bielska-Białej wjeżdżamy na Szyndzielnię i stamtąd kierujemy się na Klimczok.
* Czupel znajdujący się w Beskidzie Małym zdobywaliśmy zimą w ramach Korony Gór Polski, po drodze minęliśmy schronisko PTTK na Magurce. Zimą w okolicach schroniska poprowadzone są trasy do narciarstwa biegowego (Więcej o szlaku na Czupel zimą można poczytać tutaj)
* Hala Rysianka w Beskidzie Żywieckim, wejście czarnym szlakiem ze Złatnej Huty (więcej o szlaku na Rysiankę można poczytać tutaj)
* Maciejowa oraz schronisko PTTK na Maciejowej, do którego można dotrzeć bardzo fajnym szlakiem z Rabki Zdrój, bądź z Jasionowa. Przy dobrej widoczności cudna panorama Tatr oraz widok na Babią Górę (Więcej o szlaku na Maciejową zimą można poczytać tutaj i tutaj)
* Stare Wierchy z Obidowej to krótki i przyjemy szlak do jednego z fajniejszych schronisk w Gorcach
* Koliba na Łapsowej Polanie z Nowego Targu. Szlak niebieski do Koliby to wręcz idealna propozycja na spacer z sankami, a widoki spod schroniska potrafią wprawić w osłupienie. (więcej o szlaku do Koliby można poczytać tutaj)
* Trzy Korony to propozycja dla bardziej doświadczonych, ale zdecydowanie warta podjęcia wysiłku, bo widoki wynagradzają wszystko. Raczki podczas oblodzenia obowiązkowe, gdyż miejscami szlak pnie się ostrzej pod górę (Więcej o szlaku na Trzy Korony zimą można poczytać tutaj)
* Durbaszka oraz schronisko PTTK pod Durbaszką. Do tego miejsca najłatwiej dostaniemy się z Jaworek drogą, która zimą jest regularnie odśnieżana.
* rezerwat Przyrody Biała Woda w Pieninach, to jeszcze jedna propozycja po tym uroczym paśmie górskim, na którą można bez problemu wybrać się zimą
* Jagodna oraz schronisko PTTK na Jagodnej. Do schroniska PTTK na Jagodnej można dojechać autem, a potem szeroką drogą idzie się prosto na Jagodną. Już niedługo na Jagodnej zostanie otwarta wieża widokowa, więc szczyt stanie się naprawdę atrakcyjnym miejscem. Zimą w okolicach schroniska przebiegają trasy do narciarstwa biegowego.
* schronisko Samotnia w Karkonoszach to jedno z tych miejsc, które wręcz kochamy i uwielbiamy, a które jest dostępne również zimą, trzeba jednak uważnie wybierać szlak, bo część szlaków prowadzących do Samotni czynna jest tylko latem.
* Śnieżka, przy dobrej pogodzie dostępna jest także zimą z dziećmi na pokładzie. Najłatwiejszym wariantem będzie wjazd kolejką na Kopę, a stamtąd piechotą na Śnieżkę.
* Szrenica i okolice. Dla ułatwienia na Szrenicę można wjechać kolejką ze Szklarskiej Poręby, a następnie zejść piechotą do Szklarskiej, ale idąc najpierw na Halę Szrenicką, a następnie kierując się na Wodospad Kamieńczyka.





Góry zimą są przepiękne i majestatyczne. Potrafią być też bardzo wciągające, nawet jeśli ktoś nie przepada za śniegiem i zimnem. Grunt to dobrze się przygotować. My, gdy tylko spróbowaliśmy swojej pierwszej zimowej wędrówki, wpadliśmy jak przysłowiowa śliwka w kompot i od tamtej pory nie wyobrażamy sobie zimy, bez zimowej wędrówki po górach.


środa, 11 grudnia 2019

Beskid Makowski z dziećmi- Lubomir z Przełęczy Jaworzyce (Mały Szlak Beskidzki)

Choć za oknem zrobiło się dużo chłodniej, my nadal nie potrafimy usiedzieć w domu. Korzystając z okazji, że na Lubomirze było otwarte Obserwatorium Astronomiczne postanowiliśmy udać się tam z małą wizytą, przy okazji pokonując kolejny odcinek Małego Szlaku Beskidzkiego

Piękna panorama Tatr w drodze na Lubomir z Przełęczy Jaworzyce
Przełęcz Jaworzyce (szlak czerwony)- Lubomir (szlak czerwony)- Przełęcz Jaworzyce


Na Lubomir wyruszyliśmy z Przełęczy Jaworzyce. Szlak nie jest długi, ale z profilu wysokościowego szybko można domyślić się, że od samego początku pnie się pod górę. Pierwsze kilkaset metrów pokonaliśmy idąc asfaltową drogą, ale ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu odcinek ten nie był ani trochę monotonny, a wszystko za sprawą pięknych widoków. 




Odcinek szlaku biegnący asfaltową drogą
W oddali naszym oczom ukazała się rozległa panorama Tatr, która dotrzymywała nam towarzystwa aż do momentu kiedy minęliśmy ostatnie zabudowania. Potem szlak wkroczył do lasu i wędrując szeroką, ubitą drogą skierowaliśmy się prosto na Lubomir. Po drodze minęliśmy kilka tablic edukacyjnych, z których można było dowiedzieć się między innymi czym jest kometa oraz jak doszło do powstania Obserwatorium Astronomicznego na Lubomirze, co oczywiście zainteresowało naszą córkę.












Do celu dotarliśmy tuż przed otwarciem Obserwatorium, więc w pierwszej kolejności poszliśmy na odbywający się wewnątrz wykład, którego tematem przewodnim były znaki zodiaków. Potem przyszła pora na gorącą herbatkę w plenerze i odpoczynek na szczycie. 

Obserwatorium Astronomiczne na Lubomirze






Drogę powrotną pokonaliśmy dokładnie tym samym szlakiem, z tą różnicą, że część trasy nasz najmłodszy postanowił przejść na własnych nóżkach, a do nosidła pozwolił się włożyć dopiero wtedy gdy opadł z sił ;-) Po około 3,5 godzinie znaleźliśmy się ponownie na Przełęczy Jaworzyce kończąc bardzo przyjemną wędrówkę. 




Na Lubomir rowerem
Trasę na Lubomir udało nam się przetestować także rowerem. Wyzwania podjął się Tomek. Na Lubomir wjechał dokładnie tym samym szlakiem, który my pokonaliśmy pieszo. Od samego początku zmagał się więc z długim podjazdem, który oczywiście bardzo docenił w drodze powrotnej, gdy czekał go bardzo przyjemy zjazd. Ze względu na odcinek biegnący ubitą drogą, trasa na Lubomir nadaje się tylko pod rowery górskie. Z racji tego, że jest to droga dojazdowa do Obserwatorium, jest ona dobrze utrzymana, a pokonanie jej rowerem nie przysparza większych trudności technicznych.













Cenne wskazówki:
* na Przełęczy Jaworzyce znajduje się kilka miejsc parkingowych, auto można zaparkować także wyżej, przy mijanej po drodze wiacie. 
* szlak na Lubomir z Przełęczy Jaworzyce nie jest długi, całość trasy z uwzględnieniem postoju, zajęła nam 3,5 godziny
* szlak od samego początku pnie się pod górę, część trasy biegnie drogą asfaltową
* Obserwatorium Astronomiczne na Lubomirze otwarte jest dla zwiedzających w okresie od listopada do marca w każdą słoneczną niedzielę w godzinach od 11:00 do 15:00, w kwietniu i w październiku w każdą sobotę i niedzielę od 11:00 do 16:00, a w okresie od maja do września w każdą sobotę i niedzielę w godzinach od 11:00 do 17:00.
* więcej na temat działalności Obserwatorium można poczytać na ich stronie internetowej