niedziela, 21 lipca 2019

Bieszczady z dziećmi- Tarnica i Szeroki Wierch

Na Tarnicy po raz pierwszy byliśmy w 2016 roku (relację z tego wejścia można znaleźć tutaj). Gdy po 3 latach wróciliśmy ponownie w Bieszczady, z naszą 8-letnią córką oraz 14-miesięcznym synkiem, wiedzieliśmy, że na Tarnicę udamy się po raz kolejny, a wszystko za sprawą zdobywanej przez nas Korony Gór Polski. Początkowo mieliśmy zamiar wejść na Tarnicę przez Bukowe Berdo, niestety prognozy pogody były bardzo niepewne, więc ostatecznie wybraliśmy najkrótszy szlak z Wołosatego. Dopiero na szczycie, gdy upewniliśmy się, że żadna burza nas nie dopadnie, zdecydowaliśmy się zmodyfikować nieco nasz powrót. Ja z córką wróciłam przez Szeroki Wierch do Ustrzyk Górnych, a męska część ekipy do Wołosatego po auto, a potem po nas. 

Odcinek szlaku biegnący przez Szeroki Wierch
Wołosate (szlak niebieski)- Przełęcz pod Tarnicą (szlak żółty)- Tarnica (szlak żóły)- Przełęcz pod Tarnicą (szlak czerwony)- Szeroki Wierch (szlak czerwony)- Ustrzyki Górne


Szlak z Wołosatego bardzo dobrze pamiętaliśmy z ostatniej naszej wędrówki, choć tym razem było dużo bardziej zielono i zdecydowanie cieplej. Po dokonaniu opłaty za wejście na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego ruszyliśmy za niebieskimi oznaczeniami w stronę najwyższego bieszczadzkiego szczytu. Mając świadomość tego jakie bajeczne widoki były przed nami, żwawym tempem pokonaliśmy odcinek przez las. Zwolniliśmy dopiero gdy przed naszymi oczami ukazały się rozległe panoramy. Ku naszemu zdziwieniu po drodze na Tarnicę minęliśmy zaledwie kilka osób. Być może było to spowodowane tym, że na szlaku znaleźliśmy się już o godzinie 8:00. 

Początek szlaku z Wołosatego

Widok na Tarnicę tuż za kasą do Bieszczadzkiego Parku Narodowego,
Tarnica


Coraz piękniejsze panoramy powyżej granicy lasu





Szeroki Wierch

Na Przełęczy pod Tarnicą, po dość mozolnej wędrówce po schodach, postanowiliśmy zrobić kilkuminutowy postój, po którym, idąc za żółtym szlakiem, skierowaliśmy się prosto na szczyt. To co zastaliśmy na górze przeszło nasze najśmielsze oczekiwania, prócz nas nie było tam nikogo (udało nam się to po raz kolejny). Poszczęściło nam się również jeżeli chodzi o widoczność, bo tym razem wszystko było pięknie widać jak na dłoni. Na szczycie Tarnicy zrobiliśmy półgodzinną przerwę i obraliśmy drogę powrotną.

Na Przełęczy pod Tarnicą
Tarniczka
Bukowe Berdo, widok z żółtego szlaku na Tarnicę
Ostatnie schody przed Tarnicą
Cały szczyt dla nas
Tarnica zdobyta z naszą 8-latką i 14-miesięczniakiem
Malownicze widoki z Tarnicy

Szeroki Wierch, w oddali Połonina Caryńska oraz Wetlińska
Na Przełęczy pod Tarnicą rozdzieliliśmy się. Męska część ekipy zeszła tą samą trasą do Wołosatego, a my poszłyśmy zgodnie z oznaczeniami szlaku czerwonego w stronę Ustrzyk Górnych przez malowniczy Szeroki Wierch. Szeroki Wierch to długi grzbiet, pokryty połoniną, składa się z czterech wierzchołków o wysokości 1240, 1268, 1293 i 1315 m n.p.m. Najwyższy z nich przyjęło się nazywać Tarniczką i to był pierwszy ze szczytów, na który weszłyśmy od strony Przełęczy pod Tarnicą. Z jego wierzchołka przepięknie prezentuje się Tarnica, Bukowe Berdo, Połonina Caryńska oraz Wetlińska, Rawki, a także dalsza część szlaku. 

Widok na Tarnicę z Tarniczki



Przez mniej więcej godzinę spacerowym tempem przemierzałyśmy Szeroki Wierch. Nasza ścieżka to schodziła łagodnie w dół, to znów podchodziła pod górę. Roztaczające się wokół nas  panoramy co chwilę wprawiały nas w zdumienie i zachwyt. Gdy pokonałyśmy grań Szerokiego Wierchu czekało nas zejście w dół, z jednym bardziej stromym odcinkiem prowadzącym po usuwających się z pod butów kamieniach. Warto w tym miejscu zachować szczególną ostrożność i zwrócić baczniejszą uwagę na towarzyszące nam dzieci, które schodzą samodzielnie. 

Idąc przez Szeroki Wierch








Widok na Połoninę Caryńską

Gdy dotarłyśmy do granicy lasu ze zdumieniem odkryłyśmy, że odkąd wyruszyłyśmy z pod Przełęczy, nikogo na szlaku nie minęłyśmy. Dwie pierwsze osoby spotkałyśmy dopiero podczas pokonywania leśnego odcinka. Droga przez las mimo, że może wydawać się dość nużąca, nam przeleciała na rozmowach. Zanim się obejrzałyśmy znalazłyśmy się na parkingu przy kasie parku w Ustrzykach Górnych. Zejście z Tarnicy zajęło nam trochę ponad dwie godziny. Nagrodą za zdobycie kolejnej korony, to już nasza dziewiąta, był giga naleśnik w Chacie Wędrowca, do której wreszcie udało nam się dotrzeć. 



Giga naleśnik z Chaty Wędrowca
Mimo, że na Tarnicy już byliśmy, miło było znaleźć się tam ponownie. Widoki z najwyższego bieszczadzkiego szczytu, a także z Szerokiego Wierchu trudno opisać słowami, trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy. Bieszczady po raz kolejny nas zachwyciły i zdecydowanie częściej musimy w nie wracać.

Cenne wskazówki:
* najkrótszy szlak na Tarnicę rozpoczyna się w Wołosate
* szlak na Tarnicę nie jest trudny, choć wejście po schodach może być dość męczące
* pokonanie całego szlaku zajęło nam około 6 godzin z uwzględnieniem postojów
* synek, mający na tamtą chwilę 14 miesięcy, Tarnicę zdobył w nosidle ergonomicznym od Kavki
* ze szczytu Tarnicy rozpościerają się przepiękne widoki na Halicz, Krzemień, Bukowe Berdo, Szeroki Wierch, Połoninę Caryńską, Połoninę Wetlińską oraz Rawki
* zejście z Tarnicy przez Szeroki Wierch jest bardzo przyjemne, choć miejscami trzeba uważać na usuwające się z pod butów kamienie.

Pozostałe wpisy dotyczące Bieszczad można znaleźć tutaj

3 komentarze:

  1. To nie są schody, to progi antyerozyjne. Dawniej gdy były tu pastwiska a wędrowiec zdarzał się jeden na tydzień, nie było potrzeby ich budowania. Wystarczały ścieżki pasterskie. Teraz gdy ruch tu prawie jak w Tatrach wydeptana darń odsłania płytką warstwę gleby a pod nią już tylko miękki silnie wymywany flisz karpacki. Po trzech latach mielibyśmy głębokie na kilka metrów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć jak fachowo się to nazywa :) Koncepcja utworzenia tych progów jest nam jak najbardziej znana,choć te są one mało przyjemne.

      Usuń
    2. Mam znajomego pracownika BdPNu... Sam od siebie taki mądry nie jestem ;)

      Usuń