piątek, 15 lutego 2019

Pieniny z dziećmi- zimą na Trzy Korony

Za każdym razem gdy jesteśmy w Pieninach dopada nas ta sama refleksja, PRZYJEŻDŻAMY TUTAJ ZDECYDOWANIE ZA RZADKO. Dlatego tym razem postanowiliśmy, zamiast jednodniowego wypadu, zafundować sobie pieniński weekend, a naszą bazą wypadową było schronisko PTTK Trzy Korony.

Mglisty poranek pod Trzema Koronami


Co można robić będąc w Sromowcach Niżnych?
Schronisko PTTK Trzy Korony znajduje się w Sromowcach Niżnych, niewielkiej pienińskiej miejscowości położonej tuż nad brzegiem rzeki Dunajec. Jest to idealna baza wypadowa, jeśli mamy w planach zdobycie Trzech Koron, można stąd również wyruszyć na niezapomnianą przejażdżkę rowerową po słowackiej stronie, bądź na spływ tratwami po Dunajcu. Jeśli dysponujemy kilkoma dniami więcej, to będąc w Sromowcach koniecznie powinniśmy podjechać do Niedzicy i zobaczyć tamtejszy zamek, jezioro Czorsztyńskie oraz ruiny zamku Czorsztyn. Warto też odwiedzić Muzeum Pienińskiego Parku Narodowego mieszczące się w Krościenku nad Dunajcem. 





Kilka słów o schronisku PTTK Trzy Korony
Największą zaletą schroniska PTTK Trzy Korony jest jego bajeczne położenie. Schronisko znajduje się tuż przy szlaku prowadzącym na Trzy Korony, wokół budynku roztaczają się niesamowite widoki, z okien widać nie tylko szczyt Trzech Koron, ale także przełom Dunajca oraz Tatry, a na pobliskich polanach pojawiają się sarny. Po ilości tropów, które tam widzieliśmy, możemy stwierdzić, że są one stałymi bywalczyniami. Poza tym schronisko jest świetnie przygotowane do przyjęcia rodzin z dziećmi.  Do schroniska można dojechać bez problemu autem, wszystkie pokoje mają swoją własną łazienkę, w toalecie ogólnodostępnej jest przewijak, a w bufecie krzesełka do karmienia. Poza tym specjalnie dla dzieci przygotowano salę telewizyjną, pełniącą także funkcję sali zabaw, na zewnątrz znajduje się niewielki plac zabaw, a zimą dzieciaki mogą skorzystać z sanek. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę naprawdę dobre wyżywienie, to możemy być pewni, że nasz pobyt w schronisku będzie bardzo udany. 

Schronisko PTTK Trzy Korony


Schronisko PTTK Trzy Korony (szlak żółty)- Przełęcz Szopka (szlak niebieski)- Trzy Korony- Przełęcz Szopka- Schronisko PTTK Trzy Korony 

Do Sromowców Niżnych przyjechaliśmy już w piątek, otrzymaliśmy pokój z widokiem na Trzy Korony. Rano gdy tylko się przebudziliśmy wyjrzeliśmy od razu przez okno, a tu niespodzianka, wszystko dookoła skrywało się za gęstą mgłą. Sytuacja była jednak niezwykle dynamiczna i po godzinie po mgle nie było ani ślady, a wszystkie drzewa, krzaki, trawa były pokryte szronem. W takiej pięknej scenerii , zaraz po śniadaniu, ruszyliśmy w drogę. Zgodnie ze szlakowskazem od Trzech Koron dzieliło nas około dwie godziny marszu. Ze względu na zimowe warunki na szlaku (w wielu miejscach było dosyć ślisko, więc raczki były bardzo przydatne) liczyliśmy się z tym, że podejście może zająć nam trochę więcej, okazało się jednak, że na szczyt dotarliśmy dużo szybciej. 




Początek żółtego szlaku



Do Przełęczy Szopka, zwanej także Przełęczą Chwała Bogu, szliśmy zgodnie z oznaczeniami szlaku żółtego, od Przełęczy na szczyt Trzech Koron podążaliśmy za oznaczeniami niebieskimi. Z Przełęczy Szopka roztacza się przepiękna panorama na Tatry i gdy tylko nie wieje, jest to idealne miejsce na pierwszy postój.  

Tatry z Przełęczy Szopka

Po krótkiej przerwie na Przełęczy ruszyliśmy dalej. Zanim się obejrzeliśmy znaleźliśmy się pod Trzema Koronami. W sezonie (od 20.04 do 31.10) wejście na platformę widokową jest płatne (6 zł bilet normalny, 3 zł bilet ulgowy). Jeśli jeszcze tego samego dnia mamy w planach zdobywanie Sokolicy, to uda nam się na nią wejść na tym samym bilecie. 


Na Trzech Koronach po raz pierwszy byliśmy w 2009 roku, zanim na świecie pojawiła się nasza córka. Przez te 10 lat nasze wspomnienia nieco zatarły się, więc gdy znaleźliśmy się na szczycie wytrzeszczyliśmy oczy z niedowierzania. Widoki przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Nasza dzielna córa stwierdziła, że naprawdę warto było się tutaj wspinać i my w 100% potwierdzamy jej słowa. 

Widoki ze szczytu Trzech Koron




Mimo, że u góry niesamowicie wiało, a temperatura odczuwalna była dużo niższa niż w rzeczywistości, ciężko nam było zejść ze szczytu. Spędziliśmy więc na nim ponad pół godziny. Kolejną przerwę, na gorącą herbatę, zrobiliśmy w znajdującym się nieopodal wejścia na platformę szałasie. 





Do Sromowców Niżnych wróciliśmy tym samym szlakiem. Jeśli jednak możemy sobie na to pozwolić to warto drogę powrotną trochę zmodyfikować, bowiem z Przełęczy Szopka można też zejść do Krościenka nad Dunajcem, albo na rozwidleniu szlaków Bańków Gronik udać się w stronę Sokolicy i dopiero stamtąd podążyć do Krościenka. Trasę tę polecamy jednak w porze letniej, bo jest  ona dużo bardziej wymagająca.   



Po powrocie do schroniska znaleźliśmy jeszcze czas na sanki i wygłupy na śniegu, a także na wieczór z grami. Na drugi dzień udaliśmy się na spacer po okolicznych pagórkach, podczas którego śledziliśmy sarnie tropy i nawet udało nam się ujrzeć trzy sarenki, mimo że całkiem nieźle się kamuflowały. 









Weekend w Pieninach minął nam bardzo sympatycznie, na co złożyła się piękna pogoda, niesamowite widoki oraz fantastyczna wędrówka na Trzy Korony. Znów jednak wyjechaliśmy stąd z uczuciem niedosytu, więc nie pozostaje nam nic innego jak zaplanować kolejny wypad ;-)

czwartek, 7 lutego 2019

Gorce z dziećmi- zimą do Bacówki PTTK na Maciejowej

Okolice Bacówki PTTK na Maciejowej są nam bardzo dobrze znane z naszej jesiennej wyprawy, która miała miejsce w 2017 roku. Już wtedy ta część Gorców oczarowała nas swoimi widokami, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, postanowiliśmy wybrać się tutaj ponownie i zobaczyć jak to wszystko prezentuje się w zimowej odsłonie. 


Do bacówki PTTK na Maciejowej prowadzi kilka szlaków:
* szlak czarny z Rabki Zdrój
* szlak czerwony (część głównego szlaku beskidzkiego) z Rabki Zdrój
* szlak zielony z Poręby Górnej przez Jasionów, bądź z Rdzawki
* szlak czerwony ze schroniska PTTK na Starych Wierchach

My po raz kolejny zdecydowaliśmy się na szlak czerwony z Rabki Zdrój. Powody naszej decyzji były dwa, po pierwsze wiedzieliśmy, że szlak ten jest przetarty, a dojście do schroniska nie wymaga używania rakiet śnieżnych (dzień wcześniej potwierdziliśmy tą informację ze schroniskiem), a po drugie mieliśmy pewność, że w drodze powrotnej nasza córa będzie mogła pozjeżdżać na jabłuszku, więc to ostatecznie przesądziło o wyborze koloru szlaku. 





Do zimowego wyjścia przygotowaliśmy się jak zwykle, czyli postawiliśmy na zimowe, turystyczne spodnie, ciepłe kurtki oraz nieprzemakalne buty oraz rękawiczki. Dla córy wybraliśmy spodnie narciarskie i nieprzemakalne, narciarskie rękawice, które idealnie sprawdzają się podczas zabawy na śniegu. Synka, którego nosimy w nosidle, przede wszystkim schowaliśmy pod otulaczem, którego niebywałą zaletą jest to, że jest bardzo ciepły i wodoodporny, dzięki czemu ukrytego pod nim malucha nie trzeba bardzo grubo ubierać. Polarowe spodnie, bluza, ocieplane butki, komin, czapa i rękawice spełniają swoje zadanie bez zarzutów.  Pod spód zakładamy jeszcze bodziaki z długim rękawem oraz rajstopy. Do plecaka wrzuciliśmy stuptuty, raczki, termos z gorącą herbatą oraz przekąski i tak przygotowani mogliśmy ruszyć przed siebie.






Pierwsze kilkanaście metrów było dosyć uciążliwe. Ścieżka była niewidoczna, do tego było wyjątkowo ciepło, więc śnieg był mokry, co utrudniało poruszanie się i co chwilę zapadaliśmy się w nim po kolana. Gdy udało nam się w końcu wejść na wydeptaną i ubitą przez innych trasę, komfort marszu znacznie się poprawił i tak było praktycznie do samego schroniska. 











Po 1,5-godzinnym spacerze dotarliśmy do celu. Nie weszliśmy jednak od razu do schroniska. Najpierw musieliśmy pozachwycać się widokami, a było naprawdę co oglądać, bo w oddali było widać nawet Tatry. 





Potem skorzystaliśmy z gościnności bacówki, a po godzinnej przerwie obraliśmy drogę powrotną. Wiki trasę w dół w 70% pokonała na jabłuszku ;-) Było zjeżdżanie na stojąco, na brzuchu, na plecach, przetestowała każdą możliwość opcję. Tak szczerze mówiąc nawet jej zazdrościliśmy ;-)










Zimowe wędrowanie coraz bardziej wchodzi nam w krew, co oczywiście bardzo nas cieszy, bo dzięki temu nasz górski sezon trwa przez cały rok :-) Najbliższy weekend znów zaplanowaliśmy na szlaku, tym razem wybieramy się w przepiękne Pieniny. 

Pozostałe wpisy ze szlaku do Bacówki na Maciejowej