Słowenia- co warto zobaczyć, informacje praktyczne, kempingi

Słowenii na tegoroczne wakacje zupełnie nie planowaliśmy, planowaliśmy za to Dolomity, w które po raz kolejny nie udało nam się dojechać. Nie żałujemy jednak ani trochę, że nasze wakacyjne plany, na kilkanaście dni przed rozpoczęciem urlopu, całkowicie uległy zmianie, bo Słowenia okazała się wspaniałym kierunkiem wakacyjnym. 


Słowenia często traktowana jest jako kraj tranzytowy, w drodze do Chorwacji. Warto jej jednak poświęcić znacznie więcej uwagi, bo choć Słowenia jest niewielka ma mnóstwo do zaoferowania. Słowenia to przede wszystkim bajeczne góry, cudowne wodospady, krystalicznie czyste jeziora, klimatyczne miasteczka, oszałamiające widoki, sympatyczni ludzie, a także ciepłe morze, więc każdy znajdzie tam coś dla siebie. 

Kranjska Gora
Wodospad Pericnik
Jezioro Bohinj
Piran
Centrum Narciarskie Vogel

Podróż autem do Słowenii
Do Słowenii najlepiej wybrać się własnym autem. Dojazd z południowej części Polski zajmuje około 9 godzin, nam z postojami wyszło 11, więc jest to odległość na tyle przyjemna, że można ją pokonać w przeciągu jednego dnia. Z racji tego, że podróżujemy z dziećmi, a nie lubimy nocnej jazdy samochodem, wyruszyliśmy w drogę o 4:00 nad ranem. Dzięki temu dzieci w aucie mogły jeszcze pospać, a nam nie dokuczała ciemność. Jadąc do Słowenii najlepiej jechać przez Czechy oraz Austrię, trzymając się autostrad i dróg szybkiego ruchu. Wiąże się to jednak z koniecznością kupienia potrzebnych winiet. 
* Jeśli chodzi o Czechy to ze względu na długość naszych wakacji (dwa tygodnie) najkorzystniej wychodziła nam winieta miesięczna, której koszt to ok. 90zł. W Czechach są dostępne e-winiety, więc można ją kupić będąc jeszcze w Polsce. 
* na austriackie drogi najbardziej opłacało nam się zakupić dwie winiety 10-dniowe. Podobnie jak w Czechach, także w Austrii wprowadzono wersję elektroniczną winiet, należy jednak pamiętać o tym, że austriackie e-winiety, ze względu na ochronę praw konsumenta, muszą być zakupione na 18 dni przed wjazdem. Można też kupić winietę tradycyjną, w postaci naklejki, które dostępne są w sklepie zaraz przy granicy. Koszt winiety 10-dniowej to 9,5e. 
* Na koniec potrzebowaliśmy jeszcze winietę słoweńską, którą zakupiliśmy zaraz za przejściem granicznym. Koszt miesięcznej winiety dla pojazdów klasy 2A to 30e. 

Posiadanie własnego auta podczas wakacji jest naprawdę bezcenne. Samochód daje bardzo dużo swobody i możliwości, dzięki temu nasze zwiedzanie było naprawdę aktywne. Poza tym zdecydowaliśmy się na wakacje na kempingu, więc ze względu na cały sprzęt kempingowy, który musieliśmy ze sobą zabrać, samochód był jedynym, słusznym rozwiązaniem. 

Droga 50 zakrętów


..................................................................................................................................................

PLANUJECIE WAKACJE NA KEMPINGU?
PODPOWIADAMY JAKI SPRZĘT KEMPINGOWY WARTO ZE SOBĄ ZABRAĆ !

...................................................................................................................................................

Noclegi w Słowenii
Baza noclegowa w Słowenii jest bardzo dobrze rozwinięta. Są luksusowe hotele, przytulne pensjonaty, kwatery prywatne oraz to co nas najbardziej interesowało, czyli kempingi. Hoteli i kwater prywatnych zazwyczaj szukamy korzystając z airbnb oraz bookingu, w temacie kempingów zdaliśmy się na google oraz na polecenia. I w tym temacie bardzo pomocna okazała sie fb grupa Campingi w Europie. Kempingów w Słowenii jest dużo i o różnym standardzie, więc naprawdę jest w czym wybierać, a opinie innych gości pomagają w podjęciu decyzji. My mieliśmy okazję przetestować dwa słoweńskie kempingi: Kemping Sobec, który znajduje się niedaleko Bledu oraz Kemping Koren, który znajduje się w malowniczej Dolinie Soczy. Na obu kempingach zrobiliśmy wcześniejszą rezerwację, a dokładnie dokonywaliśmy jej na kilka dni przed wyjazdem. Woleliśmy mieć pewność, że interesujące nas parcele będą dostępne i nic nie pokrzyżuje naszych planów. 

Bled
Widok na Bled z Ojstricy
Kilka słów o kempingu Sobec
Zaczniemy od tego, że kemping Sobec to bardzo przyjemne miejsce, znajdujące się zaledwie kilka kilometrów od słynnego Bledu. Kemping jest duży, bardzo dobrze zorganizowany i bezpieczny. Na jego terenie znajduje się jezioro z wydzielonym, strzeżonym kąpieliskiem, restauracja, bar, sklep, mini klub, pralnia, nowoczesne sanitariaty. Jest też kilka placów zabaw, mini golf, boisko do koszykówki, siatkówki plażowej oraz do piłki nożnej. Kemping został podzielony na następujące strefy:
* standard, gdzie znajdują się nieparcelowane miejsca pod namiot, przyczepę, bądź kampera. Miejsc tych nie da się zarezerwować, ale można za to samemu zdecydować, gdzie chcemy się rozbić. W strefie standard jest możliwość podpięcia się do prądu i w zależności od lokalizacji można rozbić się z dala od innych osób. 
* comfort, która od strefy standard różni się głównie tym, że parcele są wydzielone i można je z wyprzedzeniem zarezerwować. W strefie comfort również jest dostęp do elektryczności, a nawet do wody.
* superior river, która znajduje się przy rzece, ma te same udogodnienia co strefa comfort
* premium river, która także znajduje się przy rzece, ale dodatkowo daje możliwość bezpośredniego zejścia na kamienistą plażę nad rzeką
* premium lake, która znajduje się nad jeziorem
* domki letniskowe
My na kempingu Sobec spędziliśmy łącznie 10 dni. Przez pierwszych 7 dni stacjonowaliśmy w strefie "Premium river", która znajdowała się nad samą rzeką, a pod koniec naszego pobytu zatrzymaliśmy się na 3 dni w strefie standard. Jednym z największych plusów, strefy "Premium river" była oczywiście przepływająca w pobliżu rzeka, której szum każdego wieczoru tulił nas do snu. Olbrzymim plusem była także możliwość bezpośredniego zejście na kamienistą plażę. Z rzeką tą wiązał się jednak też mały minus, wieczorami ciągnęło od niej chłodem, co w znaczący sposób wpływało na temperaturę otoczenia. Jeśli chodzi o wielkość parceli to nie mieliśmy do niej żadnych zastrzeżeń, była ona duża, więc bez problemów stanął na niej namiot, obok samochód, a od frontu stół z krzesłami. Jeśli chodzi o strefę standard, to po pierwszym pobycie na kempingu Sobec, dokładnie wiedzieliśmy gdzie się rozbić, by było cicho i spokojnie. Wybraliśmy miejsce niedaleko strefy "Premium river", w bliskiej odległości od sanitariatów, z dostępem do elektryczności. Z racji tego, że wokół nas było tylko kilka namiotów mieliśmy dookoła siebie dużo przestrzeni, co bardzo przypadło nam do gustu. 







Kilka słów o kempingu Koren
Na kempingu Koren spędziliśmy 3 dni. Największą jego zaletą była obłędna lokalizacja. Kemping znajduje się w malowniczej miejscowości Kobarid, tuż nad brzegiem rzeki Soczy. W pobliżu kempingu przebiega kilka szlaków turystycznych, między innymi do Wodospadu Kozjak, więc mogliśmy wyruszyć na wędrówkę bez konieczności wsiadania za każdym razem do samochodu. Kemping oferuje miejsca pod namioty, kampery oraz przyczepy. W ofercie znajdują się także przytulne domki. W porównaniu do kempingu Sobec jest on prosty i nie oferuje większych udogodnień. Jest mały plac zabaw, sklepik oraz bar, w którym można coś zjeść i napić się bardzo dobrej kawy. My na kempingu Koren czuliśmy atmosferę porównywalną do atmosfery, którą można spotkać w naszych górskich schroniskach, więc było bardzo miło, jednak ze względu na ten specyficzny klimat, wiemy, że nie jest to kemping dla każdego, bardziej wymagające osoby mogą zupełnie się tam nie odnaleźć. Co do miejsca pod namiot to my rozbiliśmy się w górnej części kempingu. Znajdujące się tam parcele są dość twarde i kamieniste oraz całkowicie zacienione. Ich plusem jest na pewno bliskość do sanitariatów oraz dostęp do elektryczności. Minusem niestety panoszące się myszy, których było bardzo dużo i które właziły do namiotów dobierając się do jedzenia, nawet takiego zamkniętego w szafkach kempingowych To niestety spowodowało, że kemping Koren stracił w naszych oczach kilka punktów.







Co warto zobaczyć w Słowenii? 
Słowenia to przepiękny kraj, a miejsc wartych uwagi jest tak dużo, że nie mieliśmy najmniejszych szans, by je wszystkie zobaczyć, nawet podczas dwutygodniowych wakacji. Nie pozostało nam więc nic innego jak okroić nasz bardzo obszerny plan i skupić się na jednym, wybranym regionie. Padło na Słowenię północno- zachodnią, a i tak ilość atrakcji nas pokonała i znów musieliśmy z pewnych miejsc zrezygnować. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że skupimy się na największych wizytówkach Słowenii, a wszystkie miejsca, do których nie udało nam się dotrzeć, nadrobimy następnym razem, bo ten bez wątpienia nastąpi. A więc co naszym zdaniem warto zobaczyć w Słowenii? Oto lista miejsc, do których udało nam się dotrzeć, kolejność chronologiczna. Każde z nich zrobiło na nas olbrzymie wrażenie, każde jest piękne i wyjątkowe. 

Wodospad Virje
Wąwóz Tolmin

Wąwóz Vintgar

Wąwóz Vintgar (Vintgar Gorge) i wodospad Šum (Slap Šum)
Odkrywanie Słowenii rozpoczęliśmy dnia drugiego po naszym przyjeździe. Pierwszy dzień przeznaczyliśmy na rozbicie namiotu, rozpakowanie bagaży i na zapoznanie się z kempingiem. Chcieliśmy też nieco odpocząć po długiej jeździe samochodem. Za to drugiego dnia, tuż po śniadaniu, wyruszyliśmy na podbój Słowenii. Pierwszym miejscem, które chcieliśmy zobaczyć był Wąwóz Vintgar oddalony od naszego kempingu o niecałe 9 kilometrów. Wąwóz Vintgar ma 1600 metrów długości. Przebiega przez niego jednokierunkowy szlak pieszy, który został poprowadzony po drewnianych kładkach przymocowanych do ścian wąwozu. W dole płynie krystalicznie czysta rzeka Radovna i to ona przykuwa głównie wzrok odwiedzających, zachwycając swym kolorem oraz licznymi nieckami oraz kaskadami, które się na niej utworzyły. Na końcu szlaku znajduje się jeszcze jedna atrakcja, malowniczy wodospad Šum, który można zobaczyć zarówno z góry jak i od przodu, wystarczy pójść kawałek dalej szlakiem, aż dotrzemy do niewielkiej platformy widokowej. By wrócić na parking można skorzystać z jednej z dwóch wyznaczonych tras: pierwsza trasa, 45-minutowa, odbija w lewo tuż za wyjściem z wąwozu. Biegnie początkowo lasem, potem przez kilkanaście minut asfaltem, a następnie znów prowadzi przez las. Druga trasa jest znacznie dłuższa i zajmuje około godziny. Odbija w prawo tuż za wyjściem z wąwozu i pozwala dotrzeć między innymi do przepięknie położonego kościółka św. Katarzyny. Obie te trasy zaznaczone są na mapie, którą otrzymujemy wraz z zakupionymi w kasie biletami, więc po dotarciu do wodospadu można na spokojnie zdecydować o trasie powrotnej. My, ze względu na młodszego, który wędruje sam, zdecydowaliśmy się na wariant krótszy. 

Bilety wstępu: 10e bilet normalny, 2e dzieci w wieku 6-15 lat, 1e dzieci poniżej 6 roku życia
Parking: 5e za 4 godziny, GPS: 46.391358, 14.084399
Dodatkowe informacje: kwiecień, maj, październik od 10:00 do 16:00, czerwiec i wrzesień od 8:00 do 18:00, lipiec i sierpień od 7:30 do 19:00. 












Jezioro Bled oraz punkt widokowy Ojstrica
Po zakończeniu zwiedzania wąwozu Vintgar i po powrocie na parking ruszyliśmy w stronę Bledu. To było drugie miejsce, które mieliśmy zaplanowane na ten dzień. Chcieliśmy popływać w jeziorze, zjeść słynną kremówkę z Bledu, przespacerować się wzdłuż jeziora (jest poprowadzona bardzo fajna promenada) i co najważniejsze wdrapać się na jeden z punktów widokowych, z których można zobaczyć jezioro Bled w całej jego okazałości. Bled to jedna z największych wizytówek Słowenii, to tak naprawdę jeden, wielki produkt turystyczny, w którego skład wchodzi miasteczko Bled, jezioro Bled, Blejski Grad (zamek) oraz mała wysepka położona po środku jeziora, zwana Blejskim Otokiem, do której można dostać się jedynie łódką, najlepiej tradycyjną, zwaną pletna. To wszystko powoduje, że Bled jest mocno zatłoczone i ciężko znaleźć tam wolne miejsce parkingowe, co może działać nieco odpychająco. Warto jednak wykazać się cierpliwością, bo choć w Słowenii jest wiele piękniejszych miejsc, to musimy przyznać, że kolor wody jeziora Bled totalnie nas oczarował, a wisienką na torcie był przepiękny widok z Ojstricy. By zobaczyć z góry piękną panoramę Bledu można wybrać się na jeden z trzech punktów widokowych: Ojstrica, Mala Osojnica, Velika Osojnica. Ojstrica znajduje się najbliżej, a szlak na nią zaczyna się niedaleko kempingu Bled. Podejście na Ojstricę nie jest bardzo długie, zajmuje około pół godziny, nie jest też bardzo wymagające. Wiedzie cały czas leśną ścieżką, która jest bardzo intuicyjna, ale na wszelki wypadek na trasie stoi kilka drewnianych słupów wskazujących kierunek. Samo wejście na Ojstricę prowadzi po skale, więc może być ślisko, jednak najbardziej newralgiczny odcinek ubezpieczony jest stalową liną przymocowaną do skały. Na szczycie znajduje się drewniana ławka oraz tablica z opisaną panoramą, więc nie pozostaje nic innego jak z niej skorzystać i pozachwycać się roztaczającymi się z góry widokami, a te naprawdę są bajecznie i potrafią wprawić w osłupienie. 

Bilety wstępu: spacer wokół jeziora i wejście na Ojstricę jest bezpłatne, płatne (w szczycie sezonu) są kąpieliska nad jeziorem Bled- 9e od osoby
Parking: 2e za godzinę
Dodatkowe informacje: Jezioro Bled można spokojnie obejść lub objechać rowerem dookoła, to także dobre miejsce na spacer z dziecięcym wózkiem











Wodospad Savica (Slap Savica)
Trzeciego dnia naszych słoweńskich wakacji ruszyliśmy w kierunku jeziora Bohinj, skąd planowaliśmy udać się do wodospadu Savica. W tym celu dojechaliśmy najpierw do miejscowości Ukanc, a następnie, jadąc dalej drogą biegnącą przez las, dotarliśmy do schroniska Koča pri Savici. W tym miejscu znajduje się duży parking, nieopodal którego rozpoczyna się szlak biegnący do wodospadu. Trasa do wodospadu nie jest długa, zajmuje około pół godziny, nie jest też wymagająca i nawet mniejsze dzieci świetnie sobie na niej poradzą. Prowadzi przez las po kamiennych stopniach lub leśną ścieżką. Kończy się na platformie widokowej, skąd roztacza się ładny widok na wodospad. Do samego wodospadu zejścia nie ma i jest ono zagrodzone przy pomocy żelaznej bramy i choć nie lubimy tego typu niespodzianek, to sam wodospad zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. Na parking trzeba wrócić tym samym szlakiem, ale trasa jest przyjemna, więc nie jest to żadnym utrapieniem.

Bilety wstępu: 3e bilet normalny, 1,5e dziecko w wieku 7-14 lat, dzieci poniżej 6 roku życia bezpłatnie
Parking: 4e za 3 godziny; GPS: 46.290083, 13.802401
Dodatkowe informacje: spod schroniska Koča pri Savici można wyruszyć też na szlak doprowadzający do schroniska Koča pri Triglavskih jezerih, położonego nad Triglavskimi jeziorami.








Jezioro Bohinj (Bohinjsko jezero) i Ribčev Laz
Jezioro Bohinj, choć jest oddalone od Bledu tylko o 30 minut jazdy samochodem, jest zupełnym jego przeciwieństwem. Wystarczy spędzić kilka minut nad brzegiem jeziora Bohinj, by przekonać się, że jest ono znacznie mniej popularne. Widać to również po parkingach, których jest mniej, niż nad jeziorem Bled, a pomimo tego nie ma problemów ze znalezieniem wolnego miejsca. Jezioro Bohinj jest dużo spokojniejsze, otoczone przez góry, które wydają się być na wyciągnięcie ręki i jest naprawdę przepiękne. Nad jeziorem Bohinj znajduje się kilka plaż i jedna z nich stała się obiektem naszego zainteresowania. Znajduje się ona tuż przy drodze pomiędzy miejscowością Ribčev Laz, a kempingiem Bohinj. Udaliśmy się na nią zaraz po powrocie z wodospadu Savica. Przed zejściem na plażę znajduje się płatny parking, więc można bezpiecznie zostawić tam samochód i udać się na zasłużone plażowanie. Nasze dzieci były zachwycone z możliwości kąpieli w jeziorze Bohinj, tym bardziej, że przy brzegu pływało bardzo dużo ryb. Po plażowaniu i kąpielach udaliśmy się jeszcze na spacer po Ribčev Laz, gdzie znajduje się 700-letni kościół św. Jana Chrziciela, pomnik Zlatoroga, kozicy o złotych rogach, która według legendy strzegła skarbów ukrytych na zboczach Triglavu, najwyższego szczytu Alp Julijskich oraz pod pomnik pierwszych zdobywców Triglavu. 

Bilety wstępu: spacer wzdłuż jeziora jest bezpłatny, bezpłatne są też znajdujące się tam plaże
Parking przy plaży: płątny 1e za godzinę; GPS: 46.281129, 13.848365
Parking w Ribčev Laz: 1e za godzinę
Dodatkowe informacje: wzdłuż jeziora Bohinj poprowadzona jest trasa spacerowa, częściowo udostępniona także dla rowerzystów. Z okolic jeziora Bohinj można wjechać kolejką linową pod szczyt Vogla. Nad jeziorem Bohinj znajduje się kemping Bohinj, niestety nie ma możliwości zrobienia na nim wcześniejszej rezerwacji parceli.










Radovljica, choć oddalona jest od Bledu o 8 kilometrów, nie spotkaliśmy w niej tłumów. Miasteczko słynie głównie z Festiwalu Czekolady, pszczelarstwa oraz charakterystycznie zdobionych pierników, a jego turystyczne życie skupia się wokół placu Linhartov Trg, gdzie znajdują się restauracje, kawiarnie oraz muzea. Spacer po miasteczku nie zajmuje zbyt wiele czasu, więc to świetny pomysł na zakończenie dnia. My tam trafiliśmy po powrocie z jeziora Bohinj.

Bilety wstępu: zwiedzanie miasteczka jest bezpłatne, płatne są wejścia do muzeów
Parking: w weekendy parkingi są bezpłatne, w tygodniu strefa płatnego parkowania obowiązuje do godziny 17:00
Dodatkowe informacje: jeśli lubicie pizzę w włoskim stylu to koniecznie wybierzcie się do pizzerii Maticek





Dolina Vrata i Wodospad Pericnik (Slap Peričnik)
Czwarty dzień naszego pobytu w Słowenii to był jeden z tych dni, który od samego początku do samego końca naszpikowany był przepięknymi miejscami i fantastycznymi atrakcjami. Rozpoczęliśmy go z przytupem od zdobycia wodospadu Peričnik, który totalnie skradł nasze serca i jednogłośnie uznaliśmy go najpiękniejszym wodospadem Słowenii. By dotrzeć do wodospadu Pericnik można podjechać autem aż do schroniska Koča pri Peričniku, skąd do wodospadu jest około 20 minut marszu. Można też swoją wędrówkę rozpocząć znacznie wcześniej i pójść przez malowniczą Dolinę Vrata, wzdłuż rzeki Triglavska Bistrica. My oczywiście wybraliśmy wariant numer dwa, a auto zaparkowaliśmy w jednej z mijanych po drodze zatoczek. Następnie trzymając się szutrowej drogi ruszyliśmy przed siebie, zachwycając się przepięknym kolorem płynącej obok rzeki. Gdy dotarliśmy do wspomnianego schroniska, odbiliśmy w prawo na leśną ścieżkę i rozpoczęliśmy podejście w stronę wodospadu. Wodospad Pericnik składa się z dwóch wodospadów, dolnego o wysokości 52 metry oraz górnego o wysokości 16 metrów. Można go podziwiać z trzech różnych perspektyw. Na pierwszym punkcie widokowym mieliśmy okazję zobaczyć go z dołu i usłyszeć potężny huk spadającej wody, na drugim punkcie widokowym mogliśmy nie tylko zobaczyć go z bliska, ale także przejść za nim z tyłu, a z trzeciego punktu widokowego można zobaczyć jego drugą, niższą kaskadę, za którą również można przejść z tyłu. Warto więc pokonać całość trasy, tym bardziej, że szlak nie jest bardzo trudny. Trudność jego polega głównie na tym, że może być ślisko, nam jednak wędrowało się bardzo przyjemnie. 

Bilety wstępu: wstęp bezpłatny
Parking: bezpłatny; GPS: 46.438745, 13.896253
Dodatkowe informacje: według tablicy znajdującej się obok schroniska szlak określany jest jako trudny, chodzi głównie o odcinki niezabezpieczone biegnące z tyłu wodospadu. Naszym zdaniem fragmenty te nie są trudne, ale trzeba oczywiście zachować tam ostrożność, by nie poślizgnąć się na mokrej ziemi. 















Rezerwat Zelenci (Zelenci Nature Reserve)
Po powrocie z wodospadu Pericnik ruszyliśmy w kierunku Planicy, najpierw jednak podjechaliśmy do rezerwatu Zelenci, gdzie znajduje się niewielkie jezioro o przepięknej zielono- niebieskiej barwie. Jezioro Zelenci wraz przyległym do niego bagnem zostało objęte ochroną rezerwatową. Postanowiono jednak częściowo udostępnić ten unikatowy obszar turystom. W tym celu wybudowano drewniane kładki oraz wieżę widokową, które umożliwiają w sposób bezpieczny podziwianie tego malowniczego miejsca.

Bilety wstępu: zwiedzanie rezerwatu jest bezpłatne
Parking: bezpłatny; GPS: 46.494553, 13.734024
Dodatkowe informacje: z parkingu do rezerwatu jest około 600 metrów, które pokonuje się idąc wygodną ścieżką przez las. Trasa jest przejezdna wózkiem. 









Planica
Planicę do tej pory kojarzyliśmy głównie z mamucią skocznią oraz skokami narciarskimi, które tam się odbywają. Teraz będziemy jeszcze kojarzyć ją z przepięknymi widokami na góry oraz z zipline, czyli mającą ponad 560 metrów długości tyrolką, gdzie podczas zjazdu można rozwinąć prędkość nawet 85 km/h. Zjazd tą mega tyrolką to była niespodzianka dla naszej córki, która uwielbia tego typu atrakcje, więc jak dowiedziała się na miejscu co na nią czeka oniemiała z zachwytu. Bilety na zjazd kupuje się w Planica Nordic Centre, gdzie znajduje się między innymi muzeum oraz sklep z pamiątkami związanymi ze skokami narciarskimi. Następnie w miejscu, gdzie tyrolka ma swój koniec trzeba podejść po kask, uprząż oraz obciążenie, które dobierane są przez znającego się na tym pracownika. Kolejny etap to wjazd wyciągiem na górę, potem krótki instruktaż jak należy się trzymać podczas zjazdu no i na koniec najfajniejsze, czyli zjazd w dół. Musimy przyznać, że to była naprawdę świetna zabawa, więc jeśli tylko ktoś nie ma lęku wysokości to gorąco polecamy.

Bilety wstępu: zjazd tyrolką 25e
Parking: bezpłatny
Dodatkowe informacje: z Planicy można wyruszyć na szlak do schroniska Tamar. 










Kranjska Gora i jezioro Jasna
Kolejnym miejscem, które postanowiliśmy zobaczyć w Słowenii była Kranjska Gora oraz jezioro Jasna znajdujące się niedaleko Kranjskiej Gory. Jezioro Jasna jest w pełni zagospodarowane, są kąpieliska, wieża widokowa, drewniane pomosty, podesty oraz alejki spacerowe. Można się w nim kąpać, popływać na deskach SUP, bądź usiąść w jednej ze znajdujących się nad jego brzegiem kawiarni i rozkoszować się malowniczą panoramą. A widoki są naprawdę bajeczne, bo nad jeziorem górują imponujące szczyty Alp Julijskich. Choć zdecydowanie bardziej lubimy dzikie i nieskomercjalizowane miejsca, to musimy przyznać, że w przypadku jeziora Jasna wszystko pięknie ze sobą współgrało i nie było ani trochę odpychające. Nic więc dziwnego, że nad jeziorem Jasna spędziliśmy ponad godzinę i to był naprawdę przyjemnie spędzony czas. 

Bilety wstępu: spacer wokół jeziora bezpłatny
Parking: bezpłatny
Dodatkowe informacje: Kranjska Gora to przepięknie położona górska miejscowość z której można wyruszyć na pełną wrażeń Drogę 50 zakrętów, łącząca Kranjską Gorę z Trentą.








Droga 50 zakrętów oraz Przełęcz Vršič
Na zakończenie dnia czwartego udaliśmy się Drogą 50 zakrętów na Przełęcz Vršič. Droga 50 zakrętów, zwana także Ruską cestą (budowana była przez rosyjskich jeńców wojennych) łączy Kranjską Gorę z Trentą. Po stronie Kranjskiej Gory znajduje się 24 zakręty, zaś od strony Trenty jest ich 26. Droga 50 zakrętów jest niesamowicie malownicza, a na całej jej trasie nie brakuje zachwycających punktów widokowych. Punktem kulminacyjnym Drogi 50 zakrętów jest właśnie Przełęcz Vršič znajdująca się na wysokości 1611m n.p.m., z której można wyruszyć na górskie wędrówki, bądź po prostu zostać na górze, skąd można podziwiać rozległe widoki. Jedną z krótszych górskich wędrówek jest szlak prowadzący do schroniska Poštarski dom na Vršiču. Trasa biegnie szeroką, szutrową drogą, która dość łagodnie pnie się pod górę, a przejście do schroniska zajmuje około pół godziny. Po drodze można zobaczyć Ajdovska deklica, czyli twarz pogańskiej dziewczyny w skale, naturalną rzeźbę, która powstała bez udziału człowieka. Szlak jest bardzo przyjemny, po drodze nie brakuje przepięknych widoków, więc zdecydowanie warto się na niego wybrać, nawet jeśli nie dysponujemy dużą ilością czasu.

Bilety wstępu: bezpłatnie
Parking: bezpłatny
Dodatkowe informacje: z Przełęczy Vršič można wyruszyć na Prisojnik, prowadzi na niego jedna z piękniejszych ferrat. 











Centrum narciarskie Vogel
Centrum narciarskie Vogel, do którego można dostać się w kilka minut koleją linową, to łatwy sposób na to, by zasmakować wysokogórskich krajobrazów. To właśnie tam postanowiliśmy spędzić nasz 5 dzień słoweńskich wakacji. Dolna stacja kolei linowych Vogel mieści się w miejscowości Ukanc, nieopodal jeziora Bohinj, więc już sam wjazd wagonikiem okazał się bardzo ekscytujący. Podczas wjazdu mogliśmy podziwiać nie tylko piękną panoramę Alp Julijskich, ale także znajdujące się w dole jezioro. Przy górnej stacji mieści się niewielki punkt Informacji Turystycznej, więc warto do niego zajrzeć. Można w nim otrzymać nie tylko mapę z zaznaczonymi pieszymi szlakami, ale także uzyskać informację, które szlaki będą odpowiednie na wędrówkę z dziećmi. Spod kolejki Vogel można wyruszyć na kilka tras, między innym na sam Vogel, na szczyt Sija, Orlove Glave, czy też Zadnji Vogel. Na Orlove Glave można też wjechać wyciągiem krzesełkowym, my jednak postanowiliśmy z niego nie korzystać i pokonaliśmy ten odcinek pieszo. Dalej ruszyliśmy w kierunku szczytu Sija, niestety na pół godziny przed celem byliśmy zmuszeni zawrócić, ze względu na załamanie pogody. Do celu dotarła tylko 1/4 naszej drużyny.  Szlak na Sije jest średnio trudny. Przez mniej więcej połowę trasy idzie się szeroką drogą, potem szlak robi się kamienisty i trzeba iść pomiędzy blokami skalnymi, końcówka szlaku jest trudna. Sam wierzchołek jest skalisty i niczym nieubezpieczony, więc trzeba zachować ostrożność, zwłaszcza przy mokrej skale. 

Bilety wstępu: bilet rodzinny (wjazd oraz zjazd) 50e (20e osoba dorosła, 10e dziecko w wieku 6-15 lat)
Parking: bezpłatny
Dodatkowe informacje: przy górnej stacji kolei linowej Vogel znajduje się dmuchany zamek, zagroda z kozami i lamami, które za niewielką opłatą można nakarmić. Szlaki na Orlove Glave oraz Zadnji Vogel są odpowiednie dla dzieci. Przy Orlove Glave znajduje się dzwon życzeń, wystarczy wypowiedzieć życzenie i przy pomocy sznura wprawić go w ruch. 
















Lublana (Ljubljana)
Będąc w Słowenii trzeba też obowiązkowo wybrać się do Lublany, słoweńskiej stolicy i to mieliśmy zaplanowane na dzień szósty. Swoje zwiedzanie ograniczyliśmy głównie do ścisłego centrum, rozpoczynając wycieczkę od wzgórza zamkowego. Po drodze na zamek mieliśmy okazję podziwiać malowniczą panoramę miasta, która z miejsca podbiła nasze serca, a gdy tylko zagłębiliśmy się w jego klimatyczne uliczki polubiliśmy Lublanę jeszcze bardziej. Choć po mieście spacerowaliśmy bez większego planu, to było kilka punktów, do których chcieliśmy dotrzeć i to właśnie one nadawały nam odpowiedni kierunek. W Lublanie spędziliśmy kilka godzin, ale zwiedzając dostępne na miejscu muzea można spokojnie spędzić tam cały dzień i wciąż odczuwać niedosyt. 

Bilety wstępu: zwiedzanie miasta bezpłatnie
Parking: w zależności od lokalizacji, w miejscu w którym my parkowaliśmy było 0,70e za godzinę.
Dodatkowe informacje: jednym z przyjemniejszych miejsc w Lublanie jest deptak poprowadzony wzdłuż rzeki Lublanicy, gdzie znajduje się mnóstwo kawiarenek oraz restauracji. 












Jaskinia Postojna (Postojnska Jama)
Jaskinia Postojna to kolejna perełka Słowenii, której nie można pominąć (my wybraliśmy się do niej dnia siódmego). Bogactwo szaty naciekowej, wielkość jaskini oraz sposób jej zwiedzania przyczyniają się do tego, że wywiera ona na odwiedzających piorunujące wrażenie. A jeśli jeszcze dodamy do tego możliwość zobaczenia na własne oczy odmieńca jaskiniowego, który nazywany jest małym smokiem, to mamy wręcz pewność, że to będzie jedna z lepszych wycieczek. My na swoim koncie mamy kilka jaskiń, które odwiedziliśmy zarówno w Polsce, jak i w Europie i musimy przyznać, że Jaskinia Postojna zrobiła na nas olbrzymie wrażenie. Zwiedzanie jaskini podzielone jest na trzy etapy. Pierwszy etap to przejazd podziemną kolejką, podczas którego mijamy kilka imponujących jaskiniowych sal, drugi etap obejmuje pieszą wędrówkę po jaskini, a trzeci etap to ponownie przejazd kolejką. Na każdym z tych etapów mamy możliwość podziwiania niesamowitego wnętrza jaskini. 

Bilety wstępu: 27,90e bilet normalny, 16,70e dzieci w wieku 6-15 lat, dzieci poniżej 6 roku życia bezpłatnie
Parking: płatny, znajduje się nieopodal wejścia prowadzącego do jaskini 
Dodatkowe informacje: jaskinię zwiedza się z przewodnikiem w dość licznych grupach. Zwiedzanie trwa 90 minut. Wewnątrz jaskini panuje stała temperatura 10st. C, więc warto ubrać na siebie bluzę z długim rękawem. Bilety najlepiej kupić wcześniej online












Zamek Predjama (Predjamski Grad)
Będąc w Jaskini Postojnej koniecznie trzeba wybrać się też do zamku Predjama, który od jaskini oddalony jest o dosłownie kilka minut jazdy samochodem. Przyklejona do skalnej ściany warownia wygląda po prostu niesamowicie i oczywiście najlepiej prezentuje się z dystansu. Zamek można zwiedzać także wewnątrz, my jednak z tej opcji nie skorzystaliśmy. 

Bilety wstępu: 14.90e bilet normalny, 8,90e dzieci w wieku 6-15 lat, 1e dzieci poniżej 6 roku życia; podziwianie zamku z daleka bezpłatne
Parking: bezpłatny
Dodatkowe informacje: jeśli mamy w planach zwiedzić zamek Predjama oraz jaskinię Postojną to najkorzystniej wychodzi zakup biletu łączonego. 


Dolina Soczy (Dolina Soča) i rzeka Socza
Dolina Soczy to naszym zdaniem jedno z piękniejszych miejsc w Słowenii, które ma bardzo wiele do zaoferowania. By móc w pełni ją docenić, dnia ósmego, postanowiliśmy przenieść się z kempingu Sobec na kemping Koren znajdujący się w Kobaridzie. Sercem Doliny Soczy jest malownicza rzeka Socza, która ma swój początek w Alpach Julijskich. Ze względu na jej górski charakter jest ona bardzo popularna wśród fanów raftingu, ale docenią ją także i "zwykli" turyści, których przyciąga jej niesamowita barwa. Na nas Socza zrobiła bardzo dobre wrażenie, a że z kempingu Koren mieliśmy nad jej brzeg bardzo blisko, to chętnie spędzaliśmy nad nią nasze wieczory.

Dodatkowe informacje: w Dolinie Soczy działa wiele firm zajmujących się organizacją spływów kajakowych, czy też spływów pontonami. W zależności od posiadanych umiejętności każdy znajdzie coś dla siebie. 








Kobarid
Kobarid to jedno z miasteczek w Dolinie Soczy, które bardzo szybko skradło nasze serca. Na jego odkrywanie ruszyliśmy od razu po rozgoszczeniu się na kempingu Koren. To co nas najbardziej oczarowało to oczywiście jego położenie, znajduje się ono nad rzeką Soczą i otoczone jest przez góry. Bardzo przydała nam do gustu także jego zabudowa oraz to, że nie było zatłoczone. W Kobaridzie znajduje się kilka miejsc wartych uwagi, między innymi Most Napoleona nad rzeką Soczą, Mauzoleum na wzgórzu Gradic, w którym złożono szczątki włoskich żołnierzy poległych w bitwie pod Caporetto (Kobarid), czy też pozostałości po zamku Tonovec (Tonovcov Grad), skąd roztacza się przepiękny widok na okolicę. W Kobaridzie mieści się także bardzo ciekawe muzeum- Muzeum Sera należące do lokalnej mleczarni Planika oraz mający długość 51,5 metra most linowy, zawieszony nad płynącą w dole rzeką Soczą. 

Dodatkowe informacje: w Kobaridzie, niedaleko mleczarni Planika, mieści się market o tej samej nazwie. Warto wybrać się do niego na zakupy, bo można znaleźć w nim mnóstwo lokalnych produktów, między innymi lokalne sery, świeżo lane do butelek mleko, czy też lane do butelek wino. W Kobaridzie znajduje się także bardzo dobra pizzeria "Fedrig", gdzie można zjeść pizzę we włoskim stylu. 









Wodospad Kozjak (Slap Kozjak)
Dzień dziewiąty zdominowany był przez Kobarid oraz wodospad Kozjak. Szlak do wodospadu rozpoczyna się właśnie w Kobaridzie, więc mogliśmy zostawić auto na kempingu i bezpośrednio stamtąd udać się na naszą wycieczkę. Trasa do wodospadu jest łatwa i przyjemna, bez problemu pokonają ją także dzieci. Początkowo biegnie szeroką, szutrową drogą, wzdłuż rzeki Soczy, potem charakter ścieżki zmienia się i robi się bardziej górsko. Końcówka wędrówki prowadzi wąwozem na końcu którego znajduje się zachwycający wodospad Kozjak, który kryje się pomiędzy skalnymi ścianami. Wodospad Kozjak ma 15 metrów wysokości, można go podziwiać z platformy widokowej, która umieszczona jest na wprost wodospadu. Przy odrobinie szczęścia można trafić na śmiałków, którzy zdecydowali się skoczyć do wodospadu z półki skalnej znajdującej się w połowie jego wysokości. 

Bilety wstępu: 12e bilet rodzinny
Parking: niedaleko wyjścia na szlak znajduje się duży parking GPS46.250736, 13.588012
Dodatkowe informacje: jeśli ktoś miałby ochotę skoczyć do wodospadu Kozjak ze skalnej półki to tylko z licencjonowanym przewodnikiem. W Kobarid znajdują się firmy oferujące taką właśnie przygodę. 










Wąwóz Tolmin (Tolminska korita- Tolmin Gorges)
Dnia dziesiątego naszych słoweńskich wakacji postanowiliśmy wybrać się na objazdówkę przez Dolinę Soczy. Rozpoczęliśmy ją od Wąwozu Tolmin, który jest częścią Triglavskiego Parku Narodowego i zarazem jego najniżej położonym punktem. Wąwóz Tolmin to tak naprawdę wspólna nazwa dla dwóch wąwozów: Tolminka oraz Zadlascica (nazwa wąwozów wzięła się od dwóch przepływających tamtędy potoków). Ich piękno można podziwiać spacerując specjalnie poprowadzoną trasą o długości 2-kilometrów. Pierwszy odcinek trasy doprowadza do miejsca, gdzie z jaskini wypływa źródło geotermalne o temperaturze pomiędzy 18,8 st C, a 20.8st C i łączy się z rzeką Tolminką, której temperatura waha się w granicy od 5 do 9 st. C. Drugi odcinek trasy doprowadza między innymi do Głowy Niedźwiedzia, skały która utknęła pomiędzy ścianami wąwozu, do jaskini Dantego oraz na Diabelski Most, z którego można podziwiać wąwóz z góry. Na zwiedzanie Wąwozu Tolmin trzeba przeznaczyć około 2 godzin i możemy zagwarantować, że będzie to bardzo udana wędrówka. 

Bilety wstępu: 10e bilet normalny, 5e dziecko w wieku 6-15 lat, dzieci poniżej 6 roku życia bezpłatnie
Parking: P2 bezpłatny (GPS: 46.190346, 13.730776), P1 tuż u wylotu na szlak 3e za godzinę (GPS: 46.198052, 13.739843)
Dodatkowe informacje: w kasie wraz z biletami można otrzymać mapę, na której znajduje się przebieg całej trasy.














Wodospad Boka (Slap Boka) 
Kolejnym punktem podczas naszego road tripu był wodospad Boka, który jest najpotężniejszym wodospadem Słowenii. Choć nie da się do niego podejść i podziwia się go z daleka, z punktu widokowego, to i tak robi wrażenie. Wodospad Boka ma 136 metrów wysokości i jest dobrze widoczny z drogi biegnącej w kierunku miejscowości Bovec, warto jednak wybrać się na wspomniany punkt widokowy, by móc zobaczyć go z jeszcze lepszej perspektywy. Szlak nie jest długi, wędrówka zajmuje około 15 minut. Warto założyć górskie buty, bo miejscami trzeba iść po skałach. 

Bilety wstępu: szlak do punktu widokowego jest bezpłatny
Parking: bezpłatny, GPS: 46.318627, 13.494782







Wodospad Virje (Slap Virje)
Niedaleko wodospadu Boka znajduje się drugi bardzo miły dla oka wodospad- wodospad Virje. Nie jest on bardzo wysoki, ma jedynie 12 metrów wysokości, ale za to ma ponad 20 metrów szerokości. Opadająca w dół woda tworzy kilka strumieni, a otaczająca go bujna zieleń nadaje mu niesamowitej dzikości. Do wodospadu prowadzi szeroka, szutrowa droga, która od parkingu cały czas schodzi w dół. 

Bilety wstępu: dostępny jest bezpłatnie
Parking: 5e za dwie godziny, GPS: 46.335771, 13.513286
Dodatkowe informacje: drogę do wodospadu można pokonać rowerem, czy z wózkiem.



Wielki i Mały Wąwóz rzeki Soczy (Velika Korita Soca)
Punktem kulminacyjnym naszej objazdówki przez Dolinę Soczy był Wielki oraz Mały Wąwóz rzeki Soczy. Wielki Wąwóz rzeki Soczy ma 750 metrów długości i tylko kilka metrów szerokości, zaś Mały Wąwóz Soczy ma 100 metrów długości i tylko 1 metr szerokości. Oba są niesamowicie malownicze i z miejsca nas oczarowały. Przez wąwozy przepływa szmaragdowo- zielona rzeka Socza, która jeszcze bardziej podkreśla piękno tych miejsc. 

Bilety wstępu: bezpłatny
Parking: bezpłatny











Piran
Po trzech dniach spędzonych w Dolinie Soczy wróciliśmy na kemping Sobec, w okolicach Bledu. Stamtąd postanowiliśmy wybrać się na jeden dzień nad słoweńskie wybrzeże, oddalone od nas o około 2 godziny jazdy samochodem. Choć Słowenia nie słynie z pięknych plaż to zupełnie nam to nie przeszkadzało, chcieliśmy popływać w morzu i udało nam się ten cel zrealizować. Zdecydowaliśmy się ten dzień spędzić w Piranie, który uznawany jest za najpiękniejsze miasteczko słoweńskiego wybrzeża. I rzeczywiście Piran ma w sobie to coś. Jego starówka, wąskie uliczki oraz liczne punkty widokowe szybko przypadły nam do gustu. A plaża jak plaża, rzeczywiście szału nie było, pomimo tego i tak bawiliśmy się świetnie. Piran to było ostatnie miejsce jakie udało nam się odkryć podczas tych dwutygodniowych wakacji. 

Bilety wstępu: zwiedzanie miasta i plażowanie bezpłatnie
Parking: 2,2e za godzinę, dowóz bezpłatnym busem do centrum miasta; GPS: 45.519960, 13.569649
















Słowenia, choć nie jest tak oczywistym kierunkiem wakacyjnym, to zdecydowanie zasługuje na całe morze uwagi. To przepiękny kraj, mający do zaoferowania ogrom atrakcji i niesamowitych widoków. Cieszymy się niezmiernie, że mieliśmy okazję się tam znaleźć i na pewno jeszcze wrócimy, bo odczuwamy niedosyt tych bajecznych widoków i majestatycznych gór. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger