Wakacje na kempingu z dziećmi

Za nami pierwsze wakacje na kempingu pod własnym namiotem. Nie ukrywamy, że przed wyjazdem mieliśmy sporo wątpliwości, czy taka forma wakacji przypadnie nam do gustu. Szybko jednak przekonaliśmy się, że był to strzał w 10 i teraz zastanawiamy się dlaczego zdecydowaliśmy się na taki typ wakacji dopiero teraz. Największym plusem wakacji pod namiotem jest oczywiście to, że możemy po prostu spakować się i ruszyć przed siebie w każdym niemal momencie. Nie musimy wcześniej rezerwować noclegów, nie musimy martwić się tym, że stracimy pieniądze w razie rezygnacji, nie musimy się martwić o to, że trafimy do miejsca, które nie szczególnie przypadnie nam do gustu i będziemy na nie skazani do końca wakacji. Namiot daje nam wolność i swobodę, co bardzo nam pasuje. Poza tym to niesamowita przygoda nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Jednak do wakacji na kempingu trzeba odpowiednio się przygotować i nasze przygotowania trwały kilka miesięcy. W tym czasie gromadziliśmy niezbędny sprzęt kempingowy, analizując z każdej strony potencjalny zakup.


Sprzęt kempingowy, co potrzebne? Ile to wszystko kosztuje?
O ile namiot turystyczny mamy od dawna, podobnie jak śpiwory, to namiotu kempingowego nie mieliśmy nigdy, a co za tym idzie nie mieliśmy też pozostałego kempingowego wyposażenia. A więc zanim ruszyliśmy w drogę, na swoje pierwsze wakacje pod namiotem, musieliśmy kupić wszystko co na kempingu może się przydać. Poniżej znajduje się lista sprzętu, który kupiliśmy, wraz z cenami. Większość naszego wyposażenia pochodzi ze sklepu Decathlon.


1. Namiot kempingowy- zdecydowaliśmy się na wersję Arpenaz 5.2 Fresh and Black z Decathlon. Jest to namiot z dwiema oddzielnymi sypialniami znajdującymi się obok siebie. Jedna sypialnia jest 2-osoba, druga jest 3-osobowa. Przed sypialniami znajduje się duży przedsionek (5m2), który podczas wakacji pełnił funkcję salonu oraz sporadycznie jadalni. Namiot dodatkowo wyposażony jest w specjalną tkaninę fresh, która ogranicza nagrzewanie się namiotu oraz black, która zapewnia 99% zaciemnienia w sypialniach. Jak te funkcje się sprawdziły? W sypialniach rzeczywiście było ciemno i dzięki temu spało nam się bardzo dobrze, a czasami nawet za dobrze, zwłaszcza wtedy gdy zależało nam na tym, by wcześnie wstać ;-) Funkcja fresh naszym zdaniem też zdała swój egzamin, bo w namiocie nigdy nie było upiornie gorąco. To co nam bardzo przypadło do gustu odnośnie tego namiotu to jego rozmiary. Jest on naprawdę duży i nie czuliśmy się w nim przytłoczeni. Jeśli chodzi o wentylację to również nie mogliśmy narzekać, ale w sumie na żadnym z kempingów nie ustawialiśmy namiotu w pełnym słońcu. Namiot przetrwał pięciogodzinną ulewę oraz kilkugodzinną wichurę i zupełnie na tym nie ucierpiał, więc to zdecydowanie kolejny jego plus. Ma on jednak też swoje wady. Podłoga w przedsionku jest zintegrowana z namiotem, więc jeśli dojdzie do jej uszkodzenia, a niestety miejscami nam się poprzecierała na kamieniach, nie mamy możliwości jej wymiany. Drugim minusem jaki zanotowaliśmy to ściana oddzielająca sypialnie. Od dołu nie jest ona połączona z namiotem i gdy w sypialniach zostaje wolna przestrzeń to materace przesuwają się i wjeżdżają do sypialni obok, przez co zdarzało się, że dzieci budziły się śpiąc zamiast na materacu to na podłodze. Problem rozwiązaliśmy w ten sposób, że pilnowaliśmy by wszystkie 4 materace ściśle do siebie przylegały, dzięki temu unikaliśmy ich przemieszaniu się. Ostatni minus jaki zanotowaliśmy to zbyt krótki daszek przed wejściem do namiotu. Przydałby się o metr dłuższy. W słoneczne dni dawałby cień, a w deszczowe można by było pod nim postawić stół bez konieczności wstawiania go do przedsionka. 

2. Podłoże do spania- opcji jest sporo, są maty samopompujące, karimaty, łóżka polowe, pompowane materace. My na samym wstępie wykreśliliśmy karimaty. O ile sprawdzają się one podczas weekendowego pobytu pod namiotem w górach, to nie wyobrażamy sobie spania na karimatach przez dwa, wakacyjne tygodnie. Następnie odrzuciliśmy łóżka polowe i to głównie ze względu na gabaryty. A więc zostały nam maty samopompujące oraz materace i po przetestowaniu jednego i drugiego rozwiązania zdecydowaliśmy się ostatecznie na zakup czterech jednoosobowych materacy w sklepie Decathlon (Materac kempingowy - Air Comfort 70cm) i musimy przyznać, że spało nam się naprawdę wygodnie. A dlaczego kupiliśmy 4 materace, zamiast dwóch o wymiarach 140cm? Głównie z tego powodu, że materace pompowane nie amortyzują ruchów tak jak zwykłe materace na łóżkach, więc żeby nie czuć każdego ruchu śpiącej obok nas osoby wybraliśmy 4 oddzielne materace, przez co komfort spania był znacznie wyższy.

3. Śpiwory- to było jedyny wyposażenie, którego nie musieliśmy kupować. Śpiwory mamy od dawna i nie kombinując zbyt wiele postanowiliśmy zabrać te które mamy. Choć 3 z nich to śpiwory typu mumia, to rozpinają się one do samego dołu, więc w ciepłe noce służyły nam jako kołdry. By podnieść komfort spania zabraliśmy jeszcze nasze domowe poduszki oraz prześcieradła, które założyliśmy na materace, dzięki temu mieliśmy namiastkę normalnego łóżka.

4. Oświetlenie- jadąc pod namiot nie można zapominać o oświetleniu. W sklepie Decathlon trafiliśmy na bardzo fajne kempingowe lampki, ładowane na usb, z funkcją światła białego oraz czerwonego, które można zawiesić pod sufitem namiotu (Lampka kempingowa ładowana - BL200). Wybraliśmy jedną mocniejszą, która zapewniała nam światło w przedsionku oraz dwie słabsze do sypialni. Dodatkowo zabraliśmy czołówki, by móc poruszać się swobodnie po kempingu gdy zapadnie noc. 


5. Stół oraz krzesła- w tym temacie również zdaliśmy się na sklep Decathlon i kupiliśmy rozkładany stół, do którego były dołączone cztery taborety. Mając jednak na uwadze to, że taborety nie będą najwygodniejszą opcją do siedzenia dokupiliśmy oddzielnie cztery krzesła z oparciem (Krzesło kempingowe składane Basic). Taborety zaś posłużyły nam jako stoliki ;-)

6. Kuchenka- podczas wakacji staramy się korzystać z dobrodziejstw lokalnych restauracji, gdzie zazwyczaj jadamy naszą obiadokolację, ale lubimy bardzo swoją własną kawę z czajnika ciśnieniowego oraz przygotowane przez nas śniadanie z lokalnych produktów. By przygotowanie tego było możliwe musieliśmy wyposażyć się w kuchenkę turystyczną. Mamy kuchenkę oraz kartusz, których używamy w górach, tutaj jednak potrzebowaliśmy coś bardziej wydajnego. Zdecydowaliśmy się na jednopalnikową kuchenkę Campingaz z Decathlon i sprawdziła się ona bardzo, bardzo dobrze, także zakup był jak najbardziej trafiony. 

7. Naczynia- to było kolejne wyposażenie, które już posiadaliśmy. Mamy typowy 4-osobowy kempingowy zestaw naczyń kupiony w Decathlon (Menażka turystyczna MH500), który składa się z garnka, patelni, 4 kubków, 4 talerzy i 4 zestawów sztućców (sztućce śmiało można zastąpić zwykłymi, domowymi). Do tego dorzuciliśmy ostry, kuchenny nóż, czajnik do parzenia kawy pod ciśnieniem oraz dwa metalowe kubki. 


8. Kanister na wodę- kupiliśmy taki o pojemności 20 litrów, który znaleźliśmy w sklepie Jula. Ostatecznie nie używaliśmy go w ogóle, a potrzebną nam wodę na kawę, czy herbatę przynosiliśmy na bieżąco w garnku.

9. Adapter do gniazda kempingowego oraz przedłużacz- każda z zarezerwowanych przez nas parceli miała dostęp do kempingowego gniazda elektrycznego, jednak by móc się do niego podłączyć trzeba posiadać specjalny adapter, który również znaleźliśmy w sklepie Decathlon. Do tego kupiliśmy zewnętrzny przedłużacz, którym podciągnęliśmy elektryczność do naszego namiotu i dzięki temu nie mieliśmy żadnych problemów chociażby z naładowaniem naszych telefonów, czy akumulatora w aparacie. 

10. Nożna pompka do pompowania materaców, młotek do wbijania śledzi, miska do mycia naczyń, mata do położenia przed namiotem, bądź w przedsionku.


Czego nie kupiliśmy a co może być przydatne? 
Było kilka rzeczy nad którymi się zastanawialiśmy, a których ostatecznie nie kupiliśmy, a okazało się, że byłyby bardzo przydatne. Czego więc nie mamy, a chcemy mieć? Po pierwsze nie kupiliśmy elektrycznej lodówki turystycznej i to był błąd. Owszem daliśmy radę bez, a zakupy robiliśmy na bieżąco, ale jednak dobrze taką lodówkę mieć, chociażby po to żeby utrzymać świeżość mleka, czy móc wieczorem napić się zimnego piwa, tudzież schłodzonego białego wina :-) Nie kupiliśmy też dodatkowej podłogi, którą można rozłożyć pod namiotem. Taka podłoga nie tylko pozwala zachować czystość namiotu, ale chroni podłogę wewnątrz namiotu przed przetarciami, co jest dość ważne gdy stawiamy namiot na kamienistym podłożu. Nie zdecydowaliśmy się też na szafkę kempingową, a uważamy, że może być przydatna. Pozwala przede wszystkim utrzymać porządek w przedsionku. Można do niej schować nie tylko jedzenie, ale także garnki, kubki czy talerze. Wszystkie te sprzęty zamierzamy uzupełnić, bo z pewnością nie był to pierwszy i ostatni nasz wyjazd pod namiot.


Podobno kempingowanie uzależnia i my nie mamy nic przeciwko takim uzależnieniom. Nasze pierwsze, rodzinne wakacje pod namiotem uznajemy za super udane i z olbrzymią przyjemnością to powtórzymy. Nasz nowy, przenośny dom sprawdził się w 100% i chętnie zabierzemy go na kolejną przygodę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger