Dolomity z dziećmi, Val di Fassa- co warto zobaczyć, opisy szlaków, informacje praktyczne

Podobno do trzech razy sztuka i tak właśnie było w przypadku naszych wakacji w Dolomitach, które dwukrotnie odwoływaliśmy z powodu pandemii i dopiero za trzecim razem udało nam się tam dojechać. Z wyprzedzeniem zarezerwowaliśmy kemping, opracowaliśmy trasy górskich wędrówek, uzupełniliśmy nasze kempingowe wyposażenie i ruszyliśmy w drogę. W Dolomitach spędziliśmy 10 dni, zatrzymaliśmy się w rejonie Val di Fassa na kempingu Vidor. 


Podróż autem w Dolomity
Planując wakacje w Dolomitach wiedzieliśmy, że będą to wakacje z dojazdem autem. Choć do pokonania mieliśmy ponad 1150 kilometrów, a czas przejazdu szacowany był na ponad 12 godzin, była to dla nas najlepsza opcja i w sumie jedyna, patrząc na to, że spędzaliśmy wakacje pod namiotem. W Dolomity dojechaliśmy jadąc przez Czechy oraz Austrię, trzymając się autostrad i dróg szybkiego ruchu, co oczywiście wiązało się z koniecznością zakupu winiet. Czeską winietę (e-winietę) kupiliśmy online jeszcze w Polsce, w 2022 roku jej koszt wynosił około 90zł (miesięczna). Winietę austriacką kupiliśmy dopiero na granicy, a jej koszt to ok. 10 euro za 10 dni, a więc musieliśmy kupić dwie. Było to i tak korzystniejsze niż zakup winiety 2-miesięcznej. Musieliśmy jeszcze ponieść dodatkową opłatę za przejazd przez Przełęcz Brenner, koszt przejazdu wyniósł nas ok. 9 euro W drodze w Dolomity ograniczyliśmy się jedynie do kilku krótszych postojów, musieliśmy dojechać na czas na kemping, zaś w drodze do Polski zatrzymaliśmy się na 3 noclegi w Wiedniu, więc nasza podróż powrotna była dużo mniej męcząca i wymagająca. 

Widoki z Passo Gardena
Podczas zjazdu z Passo Sella


Passo Giau
Gdzie wybrać się w Dolomity?
Dolomity to wysokie góry, z krętymi, górskimi drogami, gdzie nawet niewielkie odległości pokonuje się autem dość długo, więc wybór dobrej bazy wypadowej jest niezwykle istotny, w końcu w wakacje nikt nie chce marnować czasu na długie dojazdy na szlak. My długo zastanawialiśmy się, w którą część Dolomitów uderzyć. W tym celu stworzyliśmy mapę z miejscami, które chcieliśmy zobaczyć, a następnie sprawdziliśmy w jakiej lokalizacji tych punktów jest najwięcej. Tym oto sposobem padło na rejon Val di Fassa, który uważany jest za idealny dla rodzin z dziećmi i my możemy to w 100% potwierdzić. 


Widok na Marmoladę z Passo Sella

Widoki z Col Rodela
Widok spod Rifugio Toni Demetz
Baza noclegowa w Val di Fassa
Gdy zapadła decyzja, że wakacje spędzimy w Val di Fassa, przeszliśmy do kolejnego etapu, czyli do poszukiwań noclegu. Baza noclegowa w Val di Fassa jest bardzo dobrze rozwinięta. Do dyspozycji turystów są liczne kempingi, kwatery prywatne, pensjonaty oraz hotele, których najlepiej szukać w takich miejscowościach jak: Pozza di Fassa, Vigo di Fassa, San Giovanni di Fassa, Campitello di Fassa, Canazei, Penia oraz Moena. Każde z tych miasteczek jest niezwykle malownicze, a ich cechą wspólną są przepiękne, drewniane domy utrzymane w stylu tyrolskim. Z powyższych miejscowości największą popularnością cieszy się Canazei, które ze względu na swoje położenie jest idealnym miejscem wypadowym zarówno w stronę Passo Sella, jak i Passo Pordoi oraz Passo Fedaia, skąd można wyruszyć na Marmoladę, najwyższy szczyt Dolomitów. My od początku wiedzieliśmy, że spędzimy wakacje pod namiotem, więc szukając noclegów swoją uwagę skierowaliśmy w stronę kempingów. Pod uwagę braliśmy dwa: Vidor, na który się zdecydowaliśmy, położony w San Giovanni di Fassa oraz Miravalle, który znajduje się w Campitello di Fassa. 


Sass Pordoi- Taras Dolomitów
Marmolada i jezioro Fedaia ze szlaku do schroniska Viel dal Pan

Widoki z Sella Brunech na Sas d'Adam oraz Val Jumela
Kilka słów o Kempingu Vidor
Zaczniemy od tego, że my jesteśmy tym kempingiem zachwyceni i już od pierwszych minut, które tam spędziliśmy, wiedzieliśmy, że to był świetny wybór. Przede wszystkim to kemping rodzinny, który posiada wiele, rodzinnych udogodnień. W ofercie znajdują się parcele pod namiot, przyczepę, bądź kampera, a także domki oraz apartamenty. Kemping Vidor nie jest bardzo dużym kempingiem, przez co jest przytulny, a odległości pomiędzy budynkiem głównym, a najbardziej oddalonym miejscem kempingowym nie są duże. Ze względu na swoją lokalizację oraz infrastrukturę cieszy się on dużą popularnością, więc noclegi na tym kempingu, zwłaszcza na miesiące wakacyjne, trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. My rezerwacji lipcowego terminu dokonywaliśmy pod koniec maja. Przy rezerwacji kempingu należy wpłacić zaliczkę, która wynosi 30% wartości pobytu. Do 30 dni przed przyjazdem rezerwację można odwołać bezpłatnie. W budynku głównym mieści się recepcja, restauracja, pizzeria, bar, Aqua Park, siłownia, plac zabaw, mini klub, sala kinowa, strefa wellness, sklep, a także apartamenty. Na kempingu znajdują się również dwa świetnie przygotowane i czyste sanitariaty. Sanitariaty wyposażone są w łazienkę dla osób niepełnosprawnych, toalety, w tym toalety dla dzieci, kabiny prysznicowe, kabiny z umywalkami, umywalki, pokój dla niemowlaków z wanną do kąpieli oraz przewijakiem. Na poziomie -1 znajduje się jeszcze dodatkowo pralnia z suszarnią, a także pomieszczenie, gdzie można umyć naczynia. Mini Klub dostępny jest dla dzieci od 4 roku życia i czynny jest w godzinach od 9:00 do 21:00, w tym czasie dzieci są pod okiem animatorów, którzy odpowiednio organizują im czas. My doceniliśmy również to, że bezpośrednio z kempingu można wyruszyć na szlak, bez konieczności wsiadania do samochodu, z czego skorzystaliśmy drugiego dnia po przyjeździe. Kemping Vidor znajduje się na obrzeżach San Giovanni di Fassa, a do centrum miasteczka można dotrzeć w około 20 minut. W miasteczku znajdują się liczne restauracje, sklepy z pamiątkami, wypożyczalnie rowerów (w tym elektrycznych), apteka, kolej linowa Buffaure, a także sklep spożywczy Conad. 

..................................................................................................................................................

PLANUJECIE WAKACJE NA KEMPINGU?
PODPOWIADAMY JAKI SPRZĘT KEMPINGOWY WARTO ZE SOBĄ ZABRAĆ !

...................................................................................................................................................








Co warto zobaczyć będąc w Val di Fassa? Opisy szlaków
Choć Dolomity to wysokie góry, to naszym zdaniem są niesamowicie dostępne. Po 10 dniach, które tam spędziliśmy, nie możemy oprzeć się wrażeniu, że są one idealnie przystosowane dla ludzi i to bez względu na wiek, o czym przekonaliśmy się wielokrotnie wędrując tamtejszymi szlakami. W Dolomitach odnajdą się zarówno turyści długodystansowi jak i rodziny z dziećmi, turyści z psiakami, rowerzyści, miłośnicy via ferrat, seniorzy, a także osoby niepełnosprawne. Szlaków turystycznych, tras rowerowych, tras typu via ferraty, punktów widokowych na które można dostać się autem, bądź jednym z licznych wyciągów jest tak dużo, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Są trasy łatwe, które można pokonać z dzieckiem w wózku, są też trasy bardzo wymagające, gdzie trzeba wykazać się wysokogórskimi umiejętnościami oraz radzić sobie w eksponowanym terenie. My będąc w Dolomitach skupiliśmy się głównie na szlakach i miejscach, które były odpowiednie dla naszej czwórki, co zaowocowało przepięknymi wędrówkami, o których więcej poniżej.


Widoki z Sass Pordoi
Widoki z kolei linowej na miejscowość Pienia

* Rifugio Taramelli (Schronisko Taramelli) przez Val Monzoni z San Giovanni di Fassa
Szlak do schroniska Taramelli to opcja prosto z kempingu Vidor. My na ten szlak wybraliśmy się na drugi dzień po przyjeździe w Dolomity i bardzo doceniliśmy fakt, że nie musieliśmy wsiadać do samochodu. Trasa do schroniska Taramelli nie jest trudna, choć od początku podchodzi do góry, do Malga Monzoni podejście jest jednak mało wymagające i niezbyt je odczuwaliśmy. Pierwszym charakterystycznym punktem na trasie była kapliczka, która stoi na skrzyżowaniu dwóch szlaków. Jeden odchodzi w stronę Val San Nicolo, skąd można dalej ruszyć do Rifugio Passo di San Nicolo, a drugi, którym my podążyliśmy, prowadzi przez Val Monzoni do schroniska Taramelli, bądź do schroniska Vallaccia. Do Malga Monzoni szlak prowadził nas przez las, szeroką drogą, początkowo asfaltową, a potem szutrową. Trasa na tym odcinku przejezdna jest zarówno rowerem jak i wózkiem, można ją także pokonać specjalnym busem, przystanek znajduje się w San Giovanni di Fassa oraz niedaleko kempingu Vidor. Jest to świetne rozwiązanie jeśli chcielibyśmy innego dnia wybrać się do schroniska Vallaccia, wówczas nie musimy powielać trasy do Malga Monzoni. Przy szlaku przez Val Monzoni znajduje się polana z drewnianymi ławami oraz stołami, a także miejscami do grillowania, miejsce to zlokalizowane jest dosłownie kilka minut drogi od rozejścia szlaków. Po dotarciu do Malga Monzoni zrobiliśmy pierwszą, dłuższą przerwę, uzupełniliśmy też nasze butelki w wodę, bo przy schronisku znajduje się źródełko. Następnie ruszyliśmy do schroniska Taramelli. Charakter naszej ścieżki zmienił się, za Malga Monzoni wkroczyliśmy na typowy, górski szlak, ścieżka biegła przez las i cały czas pięła się pod górę. Miejscami podejście było bardziej wymagające, ale spokojnie do pokonania z dziećmi. Po około pół godzinie dotarliśmy do schroniska Taramelli, spod którego roztaczają się piękne widoki, między innymi na Val Monzoni, oczywiście zorganizowaliśmy tam kolejną przerwę. W schronisku można coś zjeść oraz napić się pysznej kawy, istnieje możliwość płacenia kartą. Będąc pod schroniskiem warto wybrać się w stronę jeziora Sella i nawet jeśli samo jezioro nie będzie naszym celem, to kilka minut za schroniskiem znajduje się genialny punkt widokowy. Po wznowieniu wędrówki wróciliśmy tą samą drogą do Malga Monzoni, a następnie próbowaliśmy inną trasą wrócić na kemping. Niestety w pewnym momencie szlak nagle się skończył, więc odradzamy tę opcję, bo my byliśmy zmuszeni schodzić na przełaj przez wiatrołomy. Dlatego naszym zdaniem najlepiej do San Giovanni di Fassa wrócić tą samą drogą, którą podchodziliśmy, można też skorzystać ze wspomnianego busa, który odjeżdża z Malga Monzoni.

Parking: znajduje się pod samym kempingiem Vidor (GPS: 46.42055, 11.70759)
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/jovuzesufu
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz ze wszystkimi postojami zajęło nam ponad 6 godzin

Rifugio Taramelli









* Lago di Carezza (Jezioro Carezza)
To opcja na spokojny i niewymagający spacer. Jezioro może być celem samym w sobie, bądź można zatrzymać się przy nim w drodze do Bolzano. Trasa wokół jeziora jest łatwa i przyjemna, do przejścia dla każdego, w tym z dziecięcym wózkiem. Ze względu na tunel dla pieszych, który znajduje się pomiędzy parkingiem, a tarasem widokowym można wybrać się tam nawet z osobą poruszającą się na wózku. Szlak wokół jeziora prowadzi szutrową, dość szeroką ścieżką. Znajdujące się wokół niego punkty widokowe pozwalają spojrzeć na nie z różnych perspektyw, a jest co podziwiać, bo jezioro może pochwalić się oszałamiającym kolorem wody, z którym wiąże się pewna legenda. Podobno w jego wodach żyła kiedyś nimfa, w której zakochał się pewien czarodziej. Pomimo wielu prób nimfa była oporna na jego czary i urok, więc zgłosił się on po pomoc do wiedźmy. Ta doradziła mu żeby wyczarował nad jeziorem najpiękniejszą tęczę, a potem przebrał się za sprzedawcę klejnotów i tym oto sposobem zwabił ją do siebie i zabrał ze sobą. Tak też zrobił, wyczarował przepiękną tęczę ozdobioną klejnotami i udał się nad jezioro, zapomniał się jednak przebrać. Gdy nimfa ujrzała tęczę totalnie była nią oczarowana, po chwili jednak zdała sobie sprawę z obecności czarownika, ukryła się więc wodach jeziora i nikt więcej jej już nie widział. Zrozpaczony czarownik zniszczył tęczę pełną klejnotów, roztrzaskując ją na miliony kawałków i wrzucił do jeziora i od tamtej pory mieni się ono wszystkimi kolorami tęczy. By w pełni docenić urok tego miejsca naszym zdaniem najlepiej wybrać się tam po południu, gdy słońce będzie za plecami względem podziwianego widoku. Wtedy zarówno jezioro jak i górujące nad nim szczyty są najlepiej widoczne. 

Parking: płatny 1e za godzinę, znajduje się w pobliżu jeziora (GPS: 46.41199, 11.57547)
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/kesozopuzu
Czas przejścia: wolnym tempem około 45 minut










* Rifugio Fuciade, Rifugio Flora Alpina, jezioro San Pellegrino z Przełęczy San Pellegrino
Zaczniemy od tego, że Rifugio Fuciade ze względu na łatwą dostępność jest bardzo popularnym miejscem i zarówno na szlaku, jak i pod schroniskiem jest dużo turystów. Warto jednak się tam wybrać, bo położenie schroniska jest naprawdę zachwycające, a znajdujący się pod schroniskiem plac zabaw ucieszy z pewnością nie jedno dziecko. My swoją wędrówkę do schroniska Fuciade wydłużyliśmy o drogę do schroniska Flora Alpina, tym oto sposobem zataczając pętlę. By wyruszyć na szlak najpierw musieliśmy dojechać na przełęcz San Pellegrino. Na przełęczy znajduje się kilka parkingów, część z nich jest darmowych, część jest płatnych. My zaparkowaliśmy akurat na darmowym niedaleko jeziora San Pellegrino. Następnie ruszyliśmy w stronę schroniska Miralago, które położone jest nad jeziorem Lago di Pozze. Początkowo szliśmy wzdłuż asfaltowej drogi, potem nasz szlak odbił w lewo i wkroczyliśmy na szeroką, szutrową drogę, którą wędrowaliśmy do samego końca. Do schroniska Miralago można dojechać autem, a tuż za nim znajduje się mały, darmowy parking, więc można pokusić się i spróbować zaparkować właśnie tam (GPS: 46.38065, 11.80494). Trasa do schroniska Fuciade przejezdna jest zarówno rowerem jak i wózkiem, praktycznie na całym swoim odcinku jest dość widokowa, a te najpiękniejsze widoki otwierają się po wkroczeniu na rozległą polanę, która jest mniej więcej w połowie trasy i wśród tych bajecznych widoków dotarliśmy do schroniska. Tam postanowiliśmy zrobić dłuższy postój, a potem ruszyliśmy w stronę schroniska Flora Alpina. Dalej wędrowaliśmy szeroką, szutrową drogą, która doprowadziła nas do leśnego parkingu. Następnie drogą asfaltową doszliśmy pod schronisko. Na tamtejszym placu zabaw zrobiliśmy kolejną przerwę, przy okazji uzupełniliśmy nasze butelki w wodę ze źródełka. Takie samo źródełko mieściło się również pod schroniskiem Fuciade. Po wznowieniu wędrówki ruszyliśmy w stronę gospodarstwa agroturystycznego Malga Boer, w którym można kupić mleczne produkty takie jak ser, mleko czy masło. Szliśmy cały czas asfaltową drogą. Po minięciu gospodarstwa nasza ścieżka odbiła w prawo, a my weszliśmy na polną drogę. Pomimo tego, że trasa w tym miejscu jest mniej uczęszczana, naszym zdaniem nadal da się tamtędy przejechać wózkiem na pompowanych kołach. Ścieżka, którą wędrowaliśmy doprowadziła nas praktycznie pod samo schronisko Miralago, a stamtąd wróciliśmy na parking. Zanim jednak opuściliśmy przełęcz San Pellegrino obeszliśmy jeszcze dookoła jezioro San Pellegrino. Nie jest ono tak spektakularne jak jezioro Carezza, ale warto zakończyć nad nim swoją wędrówkę. 

Parking: bezpłatny parking na Przełęczy San Pellegrino, niedaleko zejścia nad jezioro San Pellegrino (GPS: 46.37818, 11.78741)
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/gogakohugu
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojami zajęło nam ponad 5 godzin






Widoki spod schroniska Flora Alpina

Lago di Pozze
Jezioro San Pellegrino

* Rifugio Emilio Comici oraz szczyt Piz Sella z Passo Sella
Szlak do schroniska Emilio Comici to była jedna z najbardziej widokowych i najładniejszych wędrówek jakie mieliśmy okazję odbyć w rejonie Val di Fassa. Przede wszystkim rozpoczęliśmy ją na niesamowicie widokowej przełęczy Passo Sella, która zachwyca rozległymi panoramami i już sam dojazd na Przełęcz był dla nas niesamowitym przeżyciem, a potem z każdym pokonanym krokiem było tylko lepiej, bo szlak od początku był bardzo widokowy. Do schroniska Comici postanowiliśmy dotrzeć szlakiem wzdłuż którego biegnie także trasa rowerowa, a powrót zaplanowaliśmy szlakiem numer 526, który ze względu na swój charakter nie jest dostępny ani z wózkiem ani z rowerem. Do schroniska Comici szliśmy szeroką, szutrową drogą. Do górnej stacji wyciągu Citta dei Sassi wznosiła się ona łagodnie pod górę, potem czekało nas strome zejście w dół, a następnie niewielkie podejście, tuż przed samym schroniskiem i kolejne podczas podchodzenia na szczyt Piz Sella. Pomimo tego stromego zejścia uważamy, że można tę trasę pokonać z wózkiem, a tym bardziej na rowerze. Rowerzyści przy okazji mogą wjechać także na świetny single track "Gran Paradiso Trail". Pod schroniskiem Emilio Comici znajduje się strefa piknikowa, gdzie na przystrzyżonym trawniku można rozłożyć się z piknikowym kocem i odpocząć. Jest też plac zabaw dla dzieci, restauracja oraz bar, w którym serwują znakomitą kawę. Od schroniska odchodzi ścieżka ostro prowadząca do góry, która doprowadza na Piz Sella, oczywiście musieliśmy się tam wdrapać i na własne oczy ujrzeć roztaczającą się stamtąd panoramę. Schronisko Comici pomimo swej popularności, jest niesamowicie przyjemnym miejscem, więc spędziliśmy tam ponad godzinę. Potem ruszyliśmy w drogę powrotną szlakiem numer 526. Trasa okazała się niezwykle ciekawa, szliśmy wąską ścieżką pomiędzy dużymi skalnymi blokami, które znalazły się tam w wyniku gigantycznego osuwiska z Sassolungo. Wędrówkę zakończyliśmy na Passo Sella, gdzie również znajduje się bardzo fajny i przede wszystkim widokowy plac zabaw.

Parking: na Passo Sella są parkingi płatne, ale jest też kilka mniejszych parkingów darmowych (GPS: 46.50883, 11.76617)
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/jecukoloca
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z długim postojem pod schroniskiem zajęło nam ok. 5 godzin















* Rifugio Gardeccia z Vigo di Fassa (trasa z wjazdem wyciągiem)
Po kilku dniach spędzonych w Dolomitach zakupiliśmy karty Panorama Pass, dzięki którym mogliśmy korzystać z sieci wyciągów i włączyć je do planowanych przez nas tras. Na pierwszy ogień wybraliśmy więc szlak do schroniska Gardeccia, które położone jest u podnóża szczytu Cantinaccio. W tym celu najpierw musieliśmy dojechać do Vigo di Fassa, a następnie korzystając z wyciągu Cantinaccio wjechaliśmy w okolice schroniska Ciampedie, skąd trzymając się szlaku 540 ruszyliśmy do schroniska Gardeccia. Z racji tego, że wyciąg wywiózł nas na konkretną wysokość szlak do Gardecci był niewymagający i spokojny. Trasa prowadziła nas lasem, szutrową ścieżką, która według nas będzie do pokonania wózkiem na pompowanych kołach. Po naszej prawej stronie co jakiś czas odsłaniały się piękne widoki, a te najpiękniejsze zastaliśmy oczywiście po dotarciu pod schronisko. Z racji tego, że na ten dzień mieliśmy zaplanowaną jeszcze jedną wycieczkę, Gardeccia była naszym ostatecznym celem. Nie trzeba jednak w tym miejscu kończyć wędrówki, wręcz przeciwnie, można pójść dalej do przepięknie położonego schroniska Vajolet. Pod schroniskiem Gardeccia zostaliśmy przez godzinę, a następnie obraliśmy drogę powrotną. Z myślą o dzieciach na rozwidleniu ścieżek rozdzieliliśmy się. Tomek wrócił tą samą trasą do Vigo di Fassa, a reszta ekipy skierowała się do wyciągu krzesełkowego Vajolet II i Vajolet I, którym zjechaliśmy do Pera di Fassa. 

Parking: darmowy parking znajduje się przy dolnej stacji kolei gondolowej Cantinaccio (GPS: 46.42109, 11.67087)
Wyciągi: Cantinaccio z Vigo di Fassa oraz Vajolet II i Vajolet I do Pera di Fassa
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/bososeveje
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojem pod schroniskiem zajęło nam ok. 3 godziny







Zjazd wyciągiem krzesełkowym Vajolet II
* Col de Valvacin i Sas d'Adam z San Giovanni di Fassa (trasa z wjazdem wyciągiem)
Sas d'Adam to był jeden z tych szczytów, który oczarował nas nie tylko widokami roztaczającymi się z jego wierzchołka, ale także prowadzącym do niego szlakiem. Choć w dużej mierze wysokość zdobyliśmy korzystając z wyciągów, nie zabrakło bardzo przyjemnej i niesamowicie widokowej wędrówki. Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w San Giovanni di Fassa, gdzie wsiedliśmy do kolei linowej Buffaure, która dowiozła nas w okolice schroniska Buffaure. Następnie udaliśmy się do wyciągu krzesełkowego Col de Valvacin, którym dojechaliśmy w okolice szczytu Col de Valvacin, gdzie znajduje się fantastyczny punkt widokowy między innymi na Val San Nicolo. Po krótkim postoju pod tamtejszym schroniskiem ruszyliśmy najpierw na szczyt Col de Valvacin, a następnie w stronę Sas d'Adam. Ścieżka prowadząca na szczyt biegła pomiędzy opadającymi w dół trawiastymi zboczami. Szło się nią jednak bardzo przyjemnie, pomimo dość kamienistej końcówki. Idąc tym szlakiem nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że trasa ta bardzo przypomina nam wędrówkę bieszczadzkimi połoninami. Po osiągnięciu szczytu przed naszymi oczami otworzyła się przepiękna panorama na wszystkie strony świata. Choć dla nas to był punkt docelowy, który osiągnęliśmy po około 20 minutach od startu, wycieczkę można kontynuować dalej i z Sas d'Adam zejść w stronę Sella Brunech, skąd można zjechać wyciągiem krzesełkowym Roseal-Giumela, a następnie koleją gondolową Alba- Ciampac do Peni (my tymi wyciągami wjechaliśmy na Sella Brunech innego dnia), albo idąc przez Val Jumela dojść do kolei Buffaure. Nas niestety powstrzymały przed tym godziny funkcjonowania wyciągów i fakt, że było już dość późno, więc z bólem tym samym szlakiem wróciliśmy do wyciągu Col de Valvacin, a następnie do San Giovanni di Fassa. 

Parking: darmowe miejsca parkingowe znajdują się przy drodze, przy dolnej stacji kolei Buffaure (GPS: 46.42788, 11.69744)
Wyciągi: kolej linowa Buffaure, wyciąg krzesełkowy Col de Valvacin
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/mozecoleho
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojem zajęło nam ok. 1,5 godziny

Szczyt Sas d'Adam










* Sass Pordoi (Taras Dolomitów) oraz Rifugio Forcella Pordoi z Passo Pordoi (trasa z wjazdem wyciągiem)
Sass Pordoi, zwany także Tarasem Dolomitów, to mający 2950m n.p.m. szczyt znajdujący się w grupie Sella, na który w bardzo łatwy i szybki sposób można dostać się koleją linową Sass Pordoi z przełęczy Passo Pordoi. Mając go prawie, że na wyciągnięcie ręki, nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności wjechania na niego, a to co zastaliśmy na górze przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że widoki ze szczytu były spektakularne, to jeszcze otaczający nas krajobraz wyglądał jakbyśmy przenieśli się na księżyc. Z Sass Pordoi można wyruszyć do schroniska Boe lub na szczyt Piz Boe, który jest najwyższym szczytem w grupie Sella. Można też wybrać się na spokojny i mało wymagający spacer do schroniska Forcella Pordoi i z takiego rozwiązania my skorzystaliśmy. Trasa do schroniska nie jest długa i można tam dotrzeć w około 15 minut i zdecydowanie warto to zrobić, bo nie często się zdarza możliwość spacerowania w takim otoczeniu. Ze względu na charakter ścieżki z pewnością nie jest ona odpowiednia na spacer z wózkiem, ale na sam Taras Dolomitów z wózkiem jak najbardziej można się wybrać. 

Parking: na przełęczy Passo Pordoi znajduje się darmowy parking (GPS: 46.48771, 11.81408)
Wyciągi: Sass Pordoi
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/herelocupo
Czas przejścia: pokonanie całej trasy zajęło nam około 40 minut











Schronisko Forcella Pordoi


Rifugio Viel dal Pan z Penia (trasa z wjazdem wyciągiem)
Szlak do schroniska Viel dal Pan to kolejna nasza ulubiona trasa w Val di Fassa, którą połączyliśmy z wjazdem wyciągiem. W tym celu udaliśmy się do miejscowości Penia, gdzie koleją linową Alba- Col dei Rossi wjechaliśmy na Col dei Rossi i stamtąd ruszyliśmy na interesujący nas szlak. Od początku nasza wędrówka była niesamowicie widokowa i przyjemna, a to co najbardziej przykuwało naszą uwagę to towarzyszący nam po prawej stronie szczyt Marmolady. Marmolada to najwyższe wzniesienie Dolomitów, gdzie wciąż jeszcze można podziwiać lodowiec. Niestety w wyniku wypadku, który miał tam miejsce na początku lipca 2022 roku, na razie Marmolada zamknięta jest dla ruchu turystycznego. Można ją jednak podziwiać z daleka. Szlak do schroniska Viel dal Pan nie jest bardzo wymagający, ani długi, bo do przejścia mieliśmy zaledwie 3 kilometry. Pozbawiony jest też większych podejść, a więc poradzą sobie na nim nawet mniejsze dzieci. Początkowo szliśmy szeroką, szutrową drogą, a po minięciu schroniska Fredarola, nieco węższą, szutrową ścieżką. Ze względu na strome zbocze mniejsze dzieci powinny wędrować z rodzicami za rękę. W okolicach schroniska Viel dal Pan otwiera się przepiękny widok na jezioro Fedaia. W schronisku można coś zjeść, napić się i odpocząć. Powrót zaplanowaliśmy tą sam trasą, ale można pójść dalej i zejść na Przełęcz Fedaia, skąd transportem publicznym można wrócić do punktu startu. Warto jednak najpierw sprawdzić godziny kursowania autobusów. 

Parking: znajduje się przy dolnej stacji kolei linowej Alba- Col dei Rossi (Alba- Ciampac). Dla osób korzystających z wyciągu jest on bezpłatny. Dla pozostałych osób jest to parking płatny (GPS: 
Wyciągi: Alba- Col dei Rossi
Mapa z przebiegiem naszej trasyhttps://en.mapy.cz/s/kerukusuno
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojami zajęło nam ok. 4 godziny.













Co jeszcze warto zobaczyć w Dolomitach?
Szlaków w Val di Fassa jest naprawdę bardzo dużo i nawet spędzając tam miesiąc mielibyśmy gdzie pójść. I choć nie było takiej potrzeby, by ruszać się gdzieś dalej, zrobiliśmy małe skoki w bok. Poza szlakami w Val di Fassa dotarliśmy także do Bolzano, do Val di Funes, do Val Venegia, na Passo Giau oraz na szlak wokół Tre Cime di Lavaredo. 

Val di Funes i punkt widokowy w Santa Maddalena 
To było jedno z tych miejsc, które dawno, dawno temu zobaczyliśmy gdzieś w internecie, a które tak mocno wryło nam się w pamięć, że nie mogliśmy opuścić Dolomitów bez zobaczenia tego miejsca na żywo. I choć dojazd do Santa Maddalena zajął nam 1,5 godziny, a powrót był jeszcze dłuższy, to nie żałujemy, że się tam wybraliśmy, bo widoki były dokładnie takie jak sobie wyobrażaliśmy. Trasa z parkingu na punkt widokowy była lekka i przyjemna, choć pięła się miejscami pod górę. Po dotarciu do celu, czyli w okolice przydrożnej kapliczki, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama na Val di Funes oraz górujący nad doliną masyw Odle. Dodatkowe wrażenie robiły ukwiecone łąki, których w lipcu nie brakowało i to w całych Dolomitach.

Parking: darmowy parking znajduje się tutaj (GPS: 46.64109, 11.71459)
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/kajodemofu
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojem zajęło nam ok. 2 godziny.








Agroturystyka (schronisko) Malga Venegiota w Val Venegia
Ostatniego dnia naszego pobytu na kempingu Vidor postanowiliśmy udać się na szlak przez Val Venegia, który doprowadził nas do agroturystyki Malga Venegiota. W tym celu musieliśmy dojechać autem aż do miejscowości Paneveggio, która była oddalona od nas o około 50 minut jazdy samochodem. Następnie skierowaliśmy się do miejsca, gdzie swój początek miał interesujący nas szlak. Wybrana przez nas trasa była łatwa i zupełnie niewymagająca, a jej elementem charakterystycznym były pasące się na tle gór alpejskie krowy, które przy najmniejszym ruchu dzwoniły przywieszonymi u szyi dzwonkami. Idąc w stronę gospodarstwa agroturystycznego wędrowaliśmy częściowo leśną ścieżką, którą polecił nam jeden z mijanych po drodze turystów, zaś w drodze powrotnej trzymaliśmy się cały czas szutrowej drogi, która po całości przejezdna jest zarówno rowem jak i wózkiem. Ze względu na dostępność  i piękny widok na góry szlak ten cieszy się dużą popularnością. Można na nim spotkać całe rodziny, które po dotarciu do celu biesiadują pod schroniskiem. 

Parking: płatny (GPS: 46.32220, 11.77912)
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/durogogese
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojem zajęło nam ok. 3 godziny.







Passo Giau
Na Passo Giau znaleźliśmy się przejazdem, w drodze z San Givanni di Fassa do Misuriny i miejsce to totalnie oczarowało nas swoimi widokami, więc warto się na tę przełęcz wybrać chociażby dla tych widoków. Widoki to oczywiście nie wszystko, bo z Passo Giau można wyruszyć  między innymi na szlak prowadzący do Rifugio Cinque Torri lub do Rifugio Averau. My niestety nie dysponowaliśmy już czasem, ale kiedyś jeszcze to nadrobimy. 






Tre Cime di Lavaredo z Misuriny
Jeśli można było sobie wymarzyć idealne zakończenie wakacji w Dolomitach to właśnie nam udało się to zrobić. 10-tego dnia naszych włoskich wakacji, po opuszczeniu kempingu Vidor, ruszyliśmy w stronę Misuriny, skąd zamierzaliśmy wyruszyć na prawie 10-kilometrową pętlę wokół Tre Cime di Lavaredo. Nie wszystko poszło po naszej myśli, planowaliśmy zaparkować auto pod schroniskiem Auronzo, niestety ze względu na późną godzinę, byliśmy w Misurinie około 11:00, parking na górze był już pełen i policja postawiła zakaz wjazdu. Miły pan policjant podpowiedział nam jednak żebyśmy zaparkowali samochód wzdłuż drogi i do góry podjechali specjalnym autobusem. Zaparkowanie auta wzdłuż drogi też nie było łatwe, ale w końcu udało nam się znaleźć wolne miejsce i mogliśmy ustawić się w gigantycznej kolejce do autobusu. Na szczęście podjechały dwa, więc około godziny 13:00 byliśmy u wylotu na szlak. Wokół Tre Cime szliśmy zgodnie z oznaczeniami dwóch szlaków, do Rifugio Locatelli szliśmy szlakiem 101, który według nas jest bardzo łatwy. Prowadził on nas szeroką, szutrową drogą, głównie po płaskim, choć było też jedno, dość krótkie podejście na wysokości Rifugio Lavaredo. A od schroniska Locatelli szliśmy szlakiem numer 105, który był już nieco bardziej wymagający. Po pierwsze wędrowaliśmy wąską, górską ścieżką, czekało nas też dość strome zejście w dół po kamienisto- piaszczystym podłożu, a potem długie podejście, po pokonaniu którego znów szlak nieco złagodniał. Przez całą naszą wędrówkę towarzystwa dotrzymywały nam szczyty Tre Cime, czyli Cima Ovest (2973m n.p.m.), Cima Grande (3003m n.p.m.) oraz Cima Piccola (2857m n.p.m.), które mogliśmy podziwiać z różnej perspektywy. Pomimo dużej ilości turystów, trasa ta cieszy się olbrzymią popularnością, w ogóle tego nie odczuwaliśmy. Ma to na pewno związek z jej długością, jesteśmy też przekonani, że wiele osób nie robi całej pętli, dochodzą jedynie do Rifugio Locatelli i zawracają. Szlak wokół Tre Cime w całości jest odsłonięty, nie ma tam drzew, nie ma też za wiele cienia, w taki słoneczny dzień jak nasz warto użyć kremu z wysokim filtrem oraz mieć nakrycie głowy, przed wyruszeniem na szlak trzeba też sprawdzić aktualne prognozy,  bo w razie załamania pogody nie ma gdzie się tam schować, zwłaszcza jak już wkroczymy na szlak 105. W każdym ze schronisk na trasie, a jest ich trzy: Auronzo, Lavaredo, Locatelli można kupić wodę (polecamy mieć gotówkę, bo na pewno w Locatelli nie da się płacić kartą), potem jest jeszcze górska chata Lange Alm, przy której znajduje się darmowe źródełko z wodą. We wszystkich schroniskach można nocować, rezerwacji noclegu trzeba jednak dokonywać z bardzo dużym wyprzedzeniem. My próbowaliśmy zarezerwować nocleg w Locatelli, niestety bezskutecznie. Już w październiku 2021 nie było tam miejsc. Szlak wokół Tre Cime uważany jest za najpiękniejszy szlak Dolomitów i my zdecydowanie zgadzamy się ze stwierdzeniem, że jest niesamowicie malowniczy i widokowy, ale nie uważamy, że jest najpiękniejszy. Tych najpiękniejszych szlaków w Dolomitach jest dużo, dużo więcej. 

Parking: najbliższy parking znajduje się pod schroniskiem Rifugio Auronzo (GPS: 46.61313, 12.29277). Wjazd pod schronisko jest płatny, w 2022 roku opłata wynosiła 30 euro.
Bilety: bilet na autobus z Misuriny pod schronisko Auronzo to koszt 4 euro od osoby, za naszego młodego nie płaciliśmy. Jest to bilet w jedną stronę. 
Mapa z przebiegiem naszej trasy: https://en.mapy.cz/s/durosoveru
Czas przejścia: pokonanie całej trasy wraz z postojami zajęło nam ok. 4,5 godziny.

W oddali schronisko Auronzo





W dole schronisko Lavaredo
W oddali schronisko Locatelli









Rodzinnie z Tre Cime di Lavaredo
Bolzano
Bolzano nie było wysoko na naszej liści miejsc, które chcieliśmy zobaczyć w Dolomitach. Los jednak postanowił nas do niego skierować i nie żałujemy, że tam trafiliśmy. Na pierwszy rzut oka Bolzano nie jest wyjątkowo piękne i nie przypomina nam innych włoskich miast, które mieliśmy okazję zwiedzić, ale gdy zagłębiliśmy się w jego uliczki, doceniliśmy jego klimat. W Bolzano nie zwiedzaliśmy niczego konkretnego, po prostu spacerowaliśmy jego ulicami, wybraliśmy się na lody oraz obiad. Zahaczyliśmy też o targ, który się tam odbywał. To wszystko sprawiło, że spędziliśmy w nim kilka bardzo miłych godzin. 

Parking: płatny (GPS: 46.49721, 11.35861)





PanoramaPass 
Gdy tylko zaczęliśmy planować nasze wakacje w Dolomitach i znaleźliśmy informację o kartach PanoramaPass, które funkcjonują w rejonie Val di Fassa, od razu wiedzieliśmy, że z nich skorzystamy. Są to specjalne karty, które dają dostęp do sieci wyciągów gondolowych, linowych oraz krzesełkowych, co w genialny sposób można wykorzystać przy planowaniu górskich wędrówek. Karta obejmuje 33 wyciągi, które znajdują się w takich miejscowościach jak: Pozza di Fassa, Vigo di Fassa, Alba di Canazei, Canazei, Campitello di Fassa, Carezza, czy Moena. Karty można zakupić od czerwca do początku października. 
Funkcjonują w następujących opcjach:
* 3 dni z 6, co oznacza że przez 3 wybrane dni w trakcie 6 dni ważności karty można bez limitu jeździć wszystkimi wyciągami; koszt takiej karty w 2022 roku kształtował się następująco: 68e osoba dorosła, 40e dziecko powyżej 8 roku życia, dzieci poniżej 8 roku życia otrzymują kartę bezpłatnie
* 6 dni z 6, co oznacza że przez 6 dni ważności karty można korzystać ze wszystkich wyciągów bez limitu; koszt takiej karty w 2022 roku kształtował się następująco: 95e osoba dorosła, 61e dziecko powyżej 8 roku życia, dzieci poniżej 8 roku życia otrzymują kartę bezpłatnie
* 7 dni z 13, co oznacza że przez 7 wybranych dni w trakcie 13 dni ważności karty można bez limitu jeździć wszystkimi wyciągami; koszt takiej karty w 2022 roku kształtował się następująco: 112e osoba dorosła, 70e dziecko powyżej 8 roku życia, dzieci poniżej 8 roku życia otrzymują kartę bezpłatnie.
Karty PanoramaPass można zakupić online (jest wtedy odrobinę taniej), bądź w kasach przy wyciągu. Jeśli kupimy karty PanoramaPass online, otrzymany drogą mailową kupon należy wymienić w kasie na kartę PanoramaPass, przy okazji warto wziąć dostępną tam mapę, na której zaznaczone są trasy poszczególnych wyciągów. 


Pogoda w Dolomitach
Wiele osób zastanawia się jaka pogoda panuje latem w Dolomitach, w końcu to całkiem wysokie góry. Przyznamy szczerze, że i nam ten temat nie dawał spokoju, a zmieniające się jak w kalejdoskopie prognozy pogody nieźle mieszały nam w głowach. Jechaliśmy z duszą na ramieniu, przygotowani na wszystkie warunki atmosferyczne. W naszej torbie znalazły się nawet kurtki oraz cienkie czapki. Rzeczywistość okazała się jednak dużo bardziej wielkoduszna, niż to co sobie wyobrażaliśmy. Przede wszystkim kurtki zupełnie nam się nie przydały, choć wieczorami, gdy tylko słońce zachodziło, szybko robiło się chłodno i ciepłe bluzy były jak najbardziej na miejscu. W nocy też bywało chłodno, mieliśmy jedną noc gdzie temperatura spadła do ok. 6 stopni, kilka nocy gdzie było około 9 stopni, potem było zdecydowanie lepiej i temperatury w nocy wahały się w granicach 13 stopni. Biorąc to wszystko pod uwagę warto mieć ciepłe śpiwory, my mieliśmy o temperaturze komfortu +3 stopnie. W ciągu dnia było dużo przyjemniej, przez pierwszych kilka dni temperatury wahały się w granicach 24 stopni, a potem w granicach 28. Na szlaku nie odczuwaliśmy jednak gorąca, a to za sprawą przestrzeni, która nas otaczała oraz lekkiego wiatru. I tutaj kolejna mała wskazówka, krem z wysokim filtrem oraz nakrycie głowy to podstawa. Lekki wietrzyk dobrze maskuje opalające słońce i łatwo można doprowadzić do poparzenia słonecznego. Ostatnia kwestia jaką chcieliśmy poruszyć to burze oraz opady deszczu. Drobny deszczyk trafił nam się trzykrotnie, akurat gdy byliśmy w Aqua Parku i trwał może z pięć minut. Mieliśmy też jedną ulewę, trwającą z pół godziny. Wszystko to miało miejsce wieczorną porą. Za dnia towarzyszyło nam piękne słońce. Mieliśmy to szczęście, że nie trafiliśmy też na okres burzowy. Mieliśmy jedną krótką burzę podczas wspomnianej ulewy. Warto jednak na bieżąco monitorować prognozy pogody i dostosowywać wędrówkę po górach do panujących warunków. My codziennie sprawdzaliśmy prognozy między innymi na stronie yr.no 




Pod namiotem w Dolomitach
To były nasze drugie wakacje pod namiotem i drugie zdominowane przez góry. O naszym kempingowym wyposażeniu pisaliśmy tutaj. Nauczeni zeszłorocznymi doświadczeniami, uzupełniliśmy nasz ekwipunek o lodówkę turystyczną, dodatkową podłogę pod namiot, miękką torbę na ubrania oraz kuchenną szafkę i teraz możemy powiedzieć, że mamy wszystko czego potrzebowaliśmy. Dzięki kuchennej szafce w przedsionku panował porządek. Wszystkie nasze naczynia oraz zakupy mogliśmy ulokować na półkach. Lodówka też sprawdziła nam się bardzo dobrze (zdecydowaliśmy się na model dostępny w sklepie LIDL). Miękka torba na ubrania zastąpiła walizkę, dzięki czemu można ją było dobrze ułożyć w bagażniku auta i nie mieliśmy poczucia, że zajmuje ona zbyt dużo miejsca. A dodatkowa podłoga uchroniła nasz namiot nie tylko przed przetarciami, ale też przed zabrudzeniami od podłoża. Dużo łatwiej jest wyczyścić dodatkową podłogę, niż podłogę namiotu. I tak właśnie spędziliśmy w Dolomitach 10 dni, ciesząc się, że po raz kolejny zdecydowaliśmy się na wakacje pod namiotem.

Widoki z Sella Brunech na Sas d'Adam
Dodatkowe informacje
* Pies, nie wiemy jak to wygląda całościowo jeśli chodzi o Dolomity, ale w rejonie Val di Fassa można wędrować z psem, a nawet zabrać go bezpłatnie na wyciąg (obowiązkowo należy wtedy mieć dla niego kaganiec oraz smycz). Pieski były też mile widziane na kempingu Vidor. 
* Rowery, będąc w Dolomitach widzieliśmy wiele rowerowych tras, ale ze względu na górzysty teren nie są to trasy dla każdego. W Dolomitach dużą popularnością cieszą się rowery elektryczne, choć nie brakowało też śmiałków jeżdżących na szosówkach. Takich rowerzystów można było najczęściej spotkać na drogach prowadzących na przełęcze takie jak: Passo Sella, Passo Giau, Passo Gardena czy Passo Fedaia. Widzieliśmy też sporo single tracków, na które można dostać się wygodnymi drogami dojazdowymi, bądź wyciągami. Należy jednak pamiętać o tym, że nie na wszystkie wyciągi można zabrać ze sobą rower. 
* Woda, w Dolomitach w wielu miejscach znajdują się źródełka z pitną wodą. Można je znaleźć w miasteczkach, na parkingach, czy przy schroniskach. Dzięki temu nie trzeba nosić ze sobą dużej ilości wody, bo z pewnością będzie gdzie ją uzupełnić. W tym celu warto zabrać ze sobą bidony, co będzie nie tylko praktyczne, ale też ekologiczne. Poniżej lista miejsc gdzie takie źródełka się znajdują:
* Przełęcz San Pellegrino, przy parkingu na którym parkowaliśmy
* schronisko Fuciade
* schronisko Flora Alpina
* schronisko Malga Monzoni
* centrum miasteczka San Giovanni di Fassa
* schronisko Gardeccia
* Agroturystyka Malga Venegiota
* górska chata Lange Alm
* Wyciągi, włączając wyciągi do planowanych tras należy uwzględnić godziny ich funkcjonowania. Większość wyciągów zaczyna kursować około 8:30, a kończą swoje kursowanie około 17:00. Sporo wyciągów, zwłaszcza tych mniej popularnych, ma popołudniową przerwę. Godziny funkcjonowania danego wyciągu można sprawdzić zarówno w dolnej jak i górnej stacji. Dodatkowo w kasach prócz mapy z zaznaczonymi wszystkimi wyciągami można otrzymać listę wyciągów z godzinami ich otwarcia.
* Dolomiti SuperSummer Card, karta ta daje dostęp do około 120 wyciągów rozlokowanych po całych Dolomitach. To świetna opcja jeśli planujemy zwiedzać różne części Dolomitów, a nie tylko region Val di Fassa. 
Karta funkcjonuje w następujących opcjach:
* karta ważna jeden dzień, co oznacza że w tym konkretnym dniu możemy korzystać ze wszystkich wyciągów bez limitu; koszt karty w 2022 roku kształtował się następująco: 51 euro za osobę dorosłą, 36 euro za dziecko powyżej 8 roku życia, dzieci do 8 roku życia mają kartę bezpłatnie
* 3 dni z 4, co oznacza że przez 3 wybrane dni w trakcie 4 dni ważności karty można bez limitu jeździć wszystkimi wyciągami; koszt karty w 2022 roku kształtował się następująco: 113 euro za osobę dorosłą, 79 euro za dziecko powyżej 8 roku życia, dzieci do 8 roku życia mają kartę bezpłatnie
* 5 dni z 7, co oznacza że przez 5 wybranych dni w trakcie 7 dni ważności karty można bez limitu jeździć wszystkimi wyciągami; koszt karty w 2022 roku kształtował się następująco: 150 euro za osobę dorosłą, 105 euro za dziecko powyżej 8 roku życia, dzieci do 8 roku życia mają kartę bezpłatnie
Karty Dolomiti SuperSammer można zakupić online, bądź w kasach przy wyciągu. 

4 komentarze:

  1. Super miejsce i przepiękne widoki 😉 jakie ceny za kemping? Pozdrawiam😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam wyszło za dobę około 85 euro, opłata obejmowała parcelę, opłatę klimatyczną, prąd (płatny według zużycia) oraz nielimitowany dostęp do Aqua Parku. Pozdrawiamy!

      Usuń
  2. Dzień dobry, super opis, przydatne informacje. Już od kilku lat chciałabym zabrać rodzinę w ten region. Może się uda. A z jakich stron najlepiej korzystać, by znaleźć nocleg? U nas kemping odpada (nie mamy sprzętu) Czy jest jakaś alternatywa dla Booking Airbnb? Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i cieszymy się bardzo, że wpis jest przydatny. My najczęściej korzystamy właśnie z booking albo airbnb, ale warto też rzucić okiem na stronę Val di Fassa https://www.fassa.com mają tam też wyszukiwarkę noclegów. Pozdrawiamy!

      Usuń

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger