sobota, 21 września 2019

Małopolska z dziećmi- Rowerem wokół Jeziora Czorsztyńskiego

Rowerowa wycieczka wokół Jeziora Czorsztyńskiego była tą najbardziej wyczekiwaną spośród wszystkich naszych tegorocznych rowerowych wypraw. Z uwagą śledziliśmy postępy w budowie biegnącej wokół jeziora ścieżki i nie mogliśmy doczekać się dnia, w którym zostanie ona oddana do użytku, a ma to nastąpić jeszcze tej jesieni. Ostatecznie nie wytrzymaliśmy do oficjalnego otwarcia i na szlaku "Rowerem wokół jeziora" znaleźliśmy się już z początkiem września, miejscami przedzierając się jeszcze pomiędzy budowlanymi maszynami. 

Jeden z piękniejszych widoków na trasie, zjazd w kierunku zamku w Niedzicy z Falsztyna
Na rowerowy szlak wokół Jeziora Czorsztyńskiego, nazywany też Velo Czorsztyn, wyruszyliśmy z miejscowości Huba, gdzie spędzaliśmy fantastyczny weekend z widokiem na Tatry, Pieniny oraz jezioro. Szlak wokół jeziora częściowo pokrywa się z Velo Dunajec, wiec przez ponad połowę naszej drogi jechaliśmy zgodnie z oznaczeniami właśnie tej trasy. By dotrzeć do punktu startowego z domku naszych gospodarzy najpierw musieliśmy zjechać w dół, a potem gdy znaleźliśmy się przy głównej drodze, skręciliśmy w prawo i ruszyliśmy w kierunku Dębna. Przez mniej więcej kilometr jechaliśmy drogą publiczną, a gdy naszym oczom ukazały się biało- czerwone barierki zjechaliśmy w stronę jeziora. 




No to ruszamy z Huby

Jadąc przed siebie, po gładkim asfalcie, zmierzaliśmy w kierunku mostu nad rzeką Białką, przy okazji podziwiając otaczające nas widoki. Za mostem minęliśmy pierwszy napotkany na trasie punkt MOR, na razie będący jeszcze w budowie i zanim się obejrzeliśmy byliśmy już w miejscowości Frydman. 

Odcinek prowadzący do Dębna
Białka


Tam wjechaliśmy na bardzo malowniczy i przyjemny odcinek biegnący przez zaporę, którym dojechaliśmy do kempingu we Frydmanie. Minęliśmy kolejny, budowany punkt MOR i skierowaliśmy się do Falsztyna. 

Odcinek przez zaporę od strony Frydmana












Asfalt się skończył, a my wkroczyliśmy na teren budowy. Teoretycznie nie powinno nas tam być, ale była akurat sobota i żadne prace się nie odbywały, więc bezpiecznie, nie wadząc nikomu, mogliśmy przejechać ten fragment. Przez kilkaset metrów jechaliśmy ubitą drogą, a potem znów znaleźliśmy się na gładkim asfalcie. W międzyczasie minęliśmy już 3 punkt MOR. 

Trasa pomiędzy Frydmanem a Falsztynem miejscami wygląda na razie tak



Po przejechaniu przez ostatni mostek zaczął się mozolny podjazd do Falsztyna, na szczęście im wyżej się znajdowaliśmy, tym piękniejsze panoramy otwierały się za nami, więc była okazja do częstych postojów ;-) 

Podjazd do Falsztyna

Bajeczne widoki wynagradzają każdy trud





A potem czekała nas nagroda w postaci długiego i niezwykle widokowego zjazdu. Kierowaliśmy się w stronę zamku w Niedzicy. Zanim jednak tam dotarliśmy zatrzymaliśmy się przy czwartym punkcie MOR, który jako jedyny na trasie wyglądał na prawie gotowy. Tam postanowiliśmy zrobić kilkunastominutową przerwę. 






Po wznowieniu przejażdżki udaliśmy się prosto pod zamek w Niedzicy, a stamtąd na zaporę oraz do znajdującej się na jej końcu bacówki, gdzie prócz oscypków załapaliśmy się na kubek wyśmienitej żętycy.  

Zamek w Czorsztynie
Zamek w Niedzicy

Będąc pod zamkiem w Niedzicy mieliśmy dwa warianty do wyboru jeśli chodzi o kontynuowanie naszej wycieczki. Wariant pierwszy zakładał przeprawę statkiem lub gondolą pod zamek w Czorsztynie i dalszą jazdę ścieżką wokół jeziora. Wariant drugi i na niego się zdecydowaliśmy, pomijał przeprawę, a do Czorsztyna dostaliśmy się jadąc dalej za oznaczeniami Velo Dunajec. Czekał nas jednak dość wymagający podjazd do Sromowców Wyżnych i to po drodze z dużym ruchem samochodowym. W Sromowcach Wyżnych opuściliśmy Velo Dunajec i dalej podjeżdżając drogą skierowaliśmy się do Czorsztyna. 





Malowidło 3D na zaporze w Niedzicy

Odcinek pomiędzy Niedzicą, a Sromowcami Wyżnymi




Po dotarciu pod zamek zrobiliśmy krótką przerwę i ruszyliśmy do Huby. Przed nami był ostatni, niezwykle przyjemny fragment biegnący tuż nad brzegiem jeziora Czorsztyńskiego. Nasza trasa wiła się licznymi serpentynami, a my mknęliśmy przed siebie zachwyceni widokami i genialnością tej trasy rowerowej. 

Zamek w Czorsztynie 



Małe odbicie  trasy




Odcinek pomiędzy zamkiem w Czorsztynie, a Hubą tak bardzo przypadł nam do gustu, że wybraliśmy się na niego jeszcze raz dnia następnego i wciąż byliśmy pod takim samym wrażeniem. Było po prostu przepięknie i  mamy ochotę wybrać się tam ponownie. 




No i ostatnia część, czyli trasa pomiędzy zamkiem w Czorsztynie, a Hubą
Rezerwat Zielone Skałki


















Szlak rowerowy wokół jeziora Czorsztyńskiego to naszym zdaniem prawdziwy hit pośród małopolskich tras rowerowych. Ścieżka powala na kolana nie tylko bajecznymi widokami, ale także swym urozmaiceniem. Mijane po drodze podjazdy były naprawdę warte każdego wysiłku, a bliskość zamków pozwala jeszcze lepiej poznać region. Trasa jest wręcz idealna na rodzinne przejażdżki, a dzięki przeprawom pomiędzy zamkami, można zupełnie pominąć odcinek biegnący ruchliwą drogą publiczną z Niedzicy przez Sromowce Wyżne do Czorsztyna. 

2 komentarze:

  1. Ja pamiętam czasy gdy zapory nie było, pływało się kajakiem pomiędzy tysiącem kamulców w nurcie zważając by się nie dać wywrócić a nie na krajobraz. No chyba że jednak wywróciło i dopiero na brzegu dało się ofarnąć sprzęt i odzież.
    A jakie fajne tam były szlaki piesze...
    Inna sprawa że wcale nie żałuję, teraz jest inaczej ale na pewno bardziej malowniczo.

    Szlak wkoło jeziora jest wspaniały. Zarówno na nim jak na veloDunajec zdarzało mi się ścigać z maszynami budowlanymi, raz nawet z walcem... 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to miejsce wygląda zupełnie inaczej, ale trzeba przyznać że jest tam naprawdę bajecznie :) A Velo Dunajec to zdecydowanie najpiękniejsza trasa rowerowa w Małopolsce :)

      Usuń