poniedziałek, 28 października 2019

Pieniny z dziećmi- Przełom Dunajca

Nie mogąc się zdecydować czy piękny, październikowy weekend wolimy spędzić w Tatrach, czy w Pieninach postanowiliśmy podzielić te dwa dni pomiędzy oba pasma górskie. Pierwszego dnia wybraliśmy się w Tatry Słowackie do uroczej Doliny Białej Wody, a drugiego dnia na rowerową przejażdżkę niezwykle malowniczym Przełomem Dunajca. 



Rowerowo- pieszy szlak biegnący wzdłuż Przełomu Dunajca znamy bardzo dobrze z naszych poprzednich rowerowych wypadów i darzymy go szczególnym sentymentem, gdyż była to pierwsza rowerowa trasa, którą pokonaliśmy w towarzystwie naszej dwuletniej wtedy córki. Szlak zaczyna się w pobliżu Czerwonego Klasztoru po słowackiej stronie Pienin i prowadzi aż do Szczawnicy. Na trasę jednak można wyjechać już w Sromowcach Niżnych i my dokładnie tak zrobiliśmy. Do Sromowców Niżnych przyjechaliśmy autem, zaparkowaliśmy nasz samochód na parkingu znajdującym się na przeciwko kościoła i ścieżką biegnącą wzdłuż Dunajca dojechaliśmy do kładki łączącej Polskę i Słowację. Po przekroczeniu kładki ruszyliśmy w stronę Czerwonego Klasztoru, gdzie wjechaliśmy na interesującą nas trasę. 





Poranek nad Dunajcem okazał się dość chłodny i mglisty, ale musimy przyznać, że wyglądało to niesamowicie malowniczo, zwłaszcza w połączeniu z przepięknymi barwami jesieni, która nad Dunajcem prezentuje się naprawdę wyjątkowo. Mimo wczesnej godziny na szlaku było już całkiem sporo osób, głównie podążających przed siebie pieszo, z tego jednak co zauważyliśmy zdecydowanie więcej turystów wyruszyło na szlak od strony Szczawnicy. 






Gdy przez drzewa zaczęły przebijać się pierwsze promienie słońca zrobiło się jeszcze piękniej. Po rzece sunęły flisackie łodzie, a my mknęliśmy przed siebie zachwyceni tym co widzimy. Mgła powoli opadała odsłaniając górujące nad nami szczyty. 









Pierwszy kilkuminutowy postój postanowiliśmy zrobić gdy naszym oczom ukazały się Trzy Korony, obok takiego widoku nie dało się przejechać obojętnie i praktycznie każdy zatrzymywał się w tym miejscu, by rzucić na niego okiem. Potem było jeszcze kilka innych miejsc, które wręcz wprawiały w osłupienie, więc mimo, że trasa ma niecałe 10 kilometrów w jedną stronę przejechanie jej zajęło nam trochę czasu ;-)












Przełom Dunajca jest piękny o każdej porze roku, a biegnąca wzdłuż niego trasa rowerowa łatwa i przyjemna, nawet dla dzieci. Głównie biegnie po płaskim i tylko dwóch miejscach trzeba zmierzyć się z podjazdami, które dla bardziej wprawionych cyklistów nie będą stanowić żadnego problemu. Na trasie można spotkać rowerzystów i pieszych w każdym przedziale wiekowym. Ścieżka przejezdna jest dla wózków i rowerów z przyczepkami. Można na nią wyruszyć od strony Szczawnicy, bądź tak jak my ze Sromowców Niżnych. Nie brakuje też miejsc na odpoczynek, więc z pewnością każdy kto się zdecyduje na nią wybrać będzie zadowolony. 










Po dotarciu do Szczawnicy zrobiliśmy kilkuminutowy postój w pobliżu Przystani Flisackiej i obraliśmy drogę powrotną, którą, ze względu na mniejszą ilość przerw na zdjęcia, pokonaliśmy zdecydowanie żwawszym tempem ;-) Na zakończenie udanej przejażdżki wybraliśmy się jeszcze do schroniska PTTK Trzy Korony, a potem prosto do Krakowa. 


















Nie raz już podkreślaliśmy, że uwielbiamy Pieniny i to się chyba nigdy nie zmieni, bo ilekroć tutaj przyjeżdżamy zawsze wracamy zachwyceni i nie możemy doczekać się powrotu. Tak też było i tym razem, więc w głowie snują się kolejne pienińskie plany. 

Cenne wskazówki:
* szlak pieszo-rowerowy wzdłuż Przełomu Dunajca rozpoczyna się niedaleko Czerwonego Klasztoru po słowackiej stronie Pienin, a kończy się w Szczawnicy.
* w jedną stronę szlak ma około 10 kilometrów i cały czas biegnie w pobliżu rzeki
* trasa jest odpowiednia na przejażdżkę z dziećmi, prowadzi w zasadzie po płaskim, choć są dwa miejsca z bardziej wymagającymi podjazdami i zjazdami.
* trasa jest przejezdna dla rowerów z przyczepkami oraz dla wózków
* na szlak Przełomem Dunajca można wyruszyć ze Sromowców Niżnych, bądź ze Szczawnicy z okolic Przystani Flisackiej.

2 komentarze:

  1. Dawno dawno temu, gdzieś w odległej galaktyce, gdy tymi ziemiami rządził Lord Peerelius, dzielny rycerz jedi Beskidnick na rowerach śmigał tamtędy... po piwo.
    Należało tylko stosując głos jedi wywrzeć na celnikach wrażenie że na pewno nie ma się NIC do oclenia a plecak jest ciężki od... pamiątek z Leśnicy czy Czerwonego Klasztoru ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha ! Świetne wspomnienia :D :D :D Teraz już takich nie da się powtórzyć :)

      Usuń