sobota, 2 listopada 2019

Beskid Mały z dziećmi- Hrobacza Łąka (Mały Szlak Beskidzki)

Kontynuując naszą przygodę z Małym Szlakiem Beskidzkim tym razem wybraliśmy się na Hrobaczą Łąkę. Na szlak postanowiliśmy wyjść z Bielska- Białej, gdzie nieopodal kościoła na Straconce rozpoczyna się Mały Szlak Beskidzki, a wędrówkę zakończyliśmy na zaporze w Porąbce. Przy okazji załapaliśmy się na akcję "Czyste BBeskidy" i z przyjemnością wzięliśmy w niej czynny udział. 

Piękne widoki z Hrobaczej Łąki
Bielsko-Biała, Straconka (szlak czerwony)- Gaiki (szlak czerwony)- Przełęcz u Panienki (szlak czerwony i żółty)- Hrobacza Łąka (szlak żółty)- Chata Turystyczna Hrobacza Łąka (szlak żółty)- Hrobacza Łąka (szlak czerwony)- Pod Bujakowsą Górą (szlak czerwony)- Porąbka, Zapora


Do Bielska- Białej przyjechaliśmy autem, które zaparkowaliśmy na parkingu pod kościołem i stamtąd, idąc za czerwonymi oznaczeniami szlaku, ruszyliśmy przed siebie. Zanim jednak znaleźliśmy się w punkcie startowym, najpierw podjechaliśmy do Żarnówki Małej, gdzie przy zaporze zostawiliśmy rower, którym Tomek wrócił później po nasz samochód, tym oto sposobem nie musieliśmy wszyscy wracać do Bielska.

Początek Małego Szlaku Beskidzkiego
Początkowo nasz szlak biegł wzdłuż ulicy, pomiędzy zabudowaniami, potem wkroczyliśmy do lasu. Nasza ścieżka zaczęła piąć się w górę, miejscami dość stromo i taki stan rzeczy utrzymywał się mniej więcej przez godzinę. Gdy byliśmy na wysokości pierwszego z punktów widokowych szlak się wypłaszczył, a nasza wędrówka zamieniła się w spokojny, jesienny spacer, pozbawiony już większych podejść. 

Przy okazji zbieramy śmieci w ramach akcji Czyste BBeskidy





Od tego punktu widokowego szlak wypłaszcza się
Cały czas szliśmy przez las, więc widoków było niewiele, ale jesienne barwy oraz szelest liści wynagradzały nam wszystko. Tuż przed Przełęczą u Panienki czekało nas strome zejście w dół, które przysporzyło nam trochę problemów. Ścieżka była mocno przysypana liśćmi, a pod nimi ukrywały się usuwające się z pod butów kamienie, więc wolnym krokiem przesuwaliśmy się w dół. 








Z Przełęczy u Panienki zaledwie pół godziny marszu dzieliło nas od Hrobaczej Łąki. Gdy dotarliśmy na miejsce odbiliśmy w prawo zgodnie z żółtymi oznaczeniami szlaku i zeszliśmy do schroniska na Hrobaczej Łące. Tam postanowiliśmy zrobić zasłużoną, dłuższą przerwę. 






Ku naszemu zaskoczeniu w schronisku było niewiele osób, podobnie zresztą jak na szlaku, więc z olbrzymią przyjemnością rozsiedliśmy się na znajdujących się na zewnątrz ławkach. Nasze młodsze dziecię z radością opuściło nosidło i oddało się szaleństwu w spadłych liściach, szybko wciągając w wir zabawy swoją starszą siostrę ;-)

Schronisko na Hrobaczej Łące














Gdy wróciliśmy ponownie na szlak przed nami było jeszcze 1,5 godziny wędrówki. Nasza ścieżka biegła głównie w dół, prowadząc nas przez jesienny las. Zanim się obejrzeliśmy w oddali naszym oczom ukazało się Jezioro Międzybrodzkie, czyli cel naszej wyprawy. Po dotarciu do Żarnówki Małej Tomek wyruszył rowerem po auto, a my w tym czasie postanowiliśmy pójść kawałek dalej, za czerwonymi oznaczeniami szlaku podziwiając taflę jeziora z góry. Potem wszyscy razem wróciliśmy do Krakowa kończąc drugi etap naszej przygody z Małym Szlakiem Beskidzkim. 







W oddali widok na Jezioro Międzybrodzkie





Cenne wskazówki:
* Mały Szlak Beskidzki zaczyna się w Bielsku-Białej Straconce w Beskidzie Małym, a kończy się na Luboniu Wielkim w Beskidzie Wyspowym. Ma łączną długość 137 km i obejmuje tą część Beskidów, która pominięta została w Głównym Szlaku Beskidzkim.
* wychodząc na szlak od strony Bielska-Białej auto można zaparkować na parkingu pod kościołem
* rozpoczynając szlak od strony Żarnówki Małej auto można zaparkować na parkingu przy zaporze.
* szlak jest łatwy, pokonanie całej trasy z uwzględnieniem postoju w schronisku na Hrobaczej Łące zajęło nam 5,5 godziny
* w schronisku na Hrobaczej Łące można płacić tylko gotówką
* pozostałe wpisy z Małego Szlaku Beskidzkiego można znaleźć tutaj

2 komentarze:

  1. Tereny znam ale zawsze mnie zachwycają.
    Szlaki sprzątam za każdym razem gdy na nich jestem, już nawet z Orlej Perci butelki i bateryjki znosiłem do Murowańca.
    Patent z rowerem bardzo dobry, znajomy korzysta z niego prawie zawsze, a ja... no cóż chłopcy są już praktycznie dorośli, więc dodatkowe kilometry, albo konieczność czekania na podwózkę nie robią na nich większego wrażenia, poza tym to harcerze, więc tym bardziej sobie świetnie radzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My najbardziej lubimy szlaki takie, które pozwalają nam zatoczyć rozsądną pętlę, a jeśli się nie da to szukamy innych sposobów. Rower to jeden z nich ;) A co do śmieci na szlaku to szkoda, że jest ich tak wiele...
      A harcerze w domu to powód do dumy :) Gratulujemy !

      Usuń