wtorek, 1 stycznia 2019

Tatry Słowackie z dziećmi- Dolina Białej Wody zimą

O Dolinie Białej Wody słyszeliśmy wiele dobrego, przede wszystkim to, że jest niesamowicie urodziwa i mimo tego wciąż nie jest oblegana przez tłumy. Obiecaliśmy więc sobie, że się tam wybierzemy. Zaczęły się letnie dni, potem nadeszła jesień, a nam ciągle nie było po drodze, a przecież to zaraz przy granicy polsko- słowackiej ! No i gdy wreszcie udało nam się wybrać na szlak biegnący dnem doliny, to zastała nas zima ;-) Niestety zimą nie da się pokonać całego odcinka, który mierzy blisko 10 kilometrów, ze względu na ochronę tatrzańskiej przyrody część szlaku, od Polany Białej Wody, jest zamknięta od 1 listopada do 14 czerwca.  Nie pozostało nam nic innego jak zadowolić się chociaż tą trasą, którą mogliśmy pokonać. 


Łysa Polana (szlak niebieski)- Polana Białej Wody- Łysa Polana

Wędrówkę przez Dolinę Białej Wody rozpoczęliśmy na Łysej Polanie po stronie słowackiej. Zaraz za mostem łączącym Polskę i Słowację znajduje się parking, z którego dosłownie kilka kroków mieliśmy do interesującego nas niebieskiego szlaku. Na parkingu stało kilka aut, ale nie przełożyło się to w żaden sposób na ilość osób spotkaną po drodze, wręcz przeciwnie, przez większą część trasy musieliśmy sobie sami torować przejście. Aż ciężko nam było uwierzyć w to, że równolegle do naszej ścieżki biegnie droga prowadząca do Morskiego Oka. 


Mimo, że widoczność nie zachwycała raźno ruszyliśmy przed siebie, w końcu otaczała nas przepiękna zima. Co jakiś czas zza chmur wyłaniały się skromne widoki, a te najlepsze pojawiły się na Polanie Białej Wody. Nasz odcinek, mierzący trochę ponad 3 kilometry, pokonaliśmy w godzinę. 









Na Polanie Biała Woda znajduje się leśniczówka oraz kilka drewnianych ław oraz wiata. Z racji pory roku leśniczówka była zamknięta na cztery spusty, ale nam wystarczyła wiata, która sprawdziła się idealnie. Przez kilkanaście minut, zanim zaczął sypać śnieg, mieliśmy okazję nacieszyć oczy otaczającymi nas imponującymi szczytami. Musimy przyznać, że pokryte śniegiem góry mają w sobie to coś, są piękne i przerażające zarazem. W tym miejscu zakończyliśmy nasz spacer, zamknięty szlaban mówił sam za siebie. 












Na Polanie zaplanowaliśmy półgodzinną przerwę, po której obraliśmy drogę powrotną. Śnieg sypał coraz mocniej zacierając powoli nasze ślady. Po kolejnej godzinie znaleźliśmy się ponownie na parkingu. Spacer uznajemy za bardzo udany i na pewno jeszcze tutaj wrócimy. Na Polanę Białej Wody można wybrać się rowerem, więc w głowie uknuliśmy już sprytny plan przyszłego wypadu ;-) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz