środa, 4 września 2019

Sardynia z dziećmi- Archipelag wysp La Maddalena

Wycieczka na Archipelag wysp La Maddalena była tą najbardziej wyczekiwaną podczas naszych sardyńskich wakacji. Mimo, że wyspy znajdują się w północno- wschodniej części Sardynii nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że się na nie wybierzemy, bez względu na odległość jaka nas od nich dzieliła. 

Bassa Trinita nasze naj na La Maddalenie
Jak dostać się z Alghero do portu w Palau?
Zaczniemy od tego, że my swoje wakacje na Sardynii spędzaliśmy w Alghero, w północno- zachodniej części wyspy, więc by dostać się na archipelag La Maddalena najpierw musieliśmy dojechać do portu w Palau. A więc jak dostać się do Palau? Tak naprawdę mieliśmy aż trzy opcje do wyboru, do Palau mogliśmy wybrać się autem z wypożyczalni, mogliśmy też skorzystać z połączenia autobusowego oferowanego przez Cattogno Bus (autobusy jeżdżą w sezonie od 1 maja do 31 października), bądź wykupić jedną ze zorganizowanych wycieczek z lokalnego biura podróży. W związku z tym, że z góry założyliśmy, że będąc na wyspach nie będziemy kupować żadnego rejsu po archipelagu, ani nie będziemy wypożyczać łodzi motorowej, zdecydowaliśmy się na podróż wypożyczonym samochodem, który mogliśmy przeprawić na główną wyspę La Maddalenę. A skoro zabranie swojego auta na wyspy nie stanowiło żadnego problemu, to przy okazji wyklarował się nasz plan zwiedzania, który zakładał, że objedziemy dookoła La Maddalenę oraz połączoną z nią drogą wyspę Caprerę. Z Alghero do Palau mieliśmy około 2,5 godziny jazdy samochodem, więc w drogę wyruszyliśmy wcześnie rano, by jak najszybciej dojechać do celu. W Palau znaleźliśmy się po godzinie 9:00. 

W porcie w Palau
Jak dostać się na Archipelag wysp La Maddalena?
W naszym przypadku opcja była tylko jedna, skorzystaliśmy z połączenia promowego linii Maddalena Lines. Zaraz po wjechaniu do portu podjechaliśmy pod kasy biletowe i zakupiliśmy bilety na prom (za bilety zapłaciliśmy 56 euro w obie strony z uwzględnieniem samochodu). Wraz z biletami otrzymaliśmy bardzo pomocną mapę oraz godziny kursowania promów. Potem podjechaliśmy do miłego pana, który nas pokierował do miejsca gdzie ustawiały się auta i cierpliwie czekaliśmy na zgodę wjechania na pokład. Gdy tylko nasze auto znalazło się na promie od razu z niego wysiedliśmy i ruszyliśmy na górny pokład, skąd mogliśmy podziwiać widoki mijane podczas rejsu. 

Na promie w kierunku La Maddaleny

Widoki podczas rejsu promem


Zwiedzanie największej z wysp La Maddalena
Rejs na wyspę La Maddalena z portu w Palau nie trwał długo, zaledwie 15 minut. Po opuszczeniu promu zatrzymaliśmy się na chwilę w porcie, rzuciliśmy okiem na otrzymaną mapę, na której były pozaznaczane wszystkie najładniejsze plaże oraz warte uwagi punkty widokowe i ruszyliśmy na objazdówkę po wyspie. Naszym pierwszym celem była plaża Punta Tegge, do której dojechaliśmy dosłownie po 5 minutach. To co zastaliśmy na miejscu przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Plaża okazała się naprawdę przepiękna, a niesamowite formacje skalne, które ją otaczały do złudzenia przypominały nam te znajdujące się na Seszelach. 


Punta Tegge




Gdy ruszyliśmy w dalszą drogę wiedzieliśmy już, że będziemy często się zatrzymywać, bo piękne widoki pojawiały się niemal na każdym kroku. Szybko też doceniliśmy fakt posiadania samochodu i bycia niezależnym. Na kolejny postój nie musieliśmy czekać zbyt długo, bo tuż obok Punta Tegge znajdowała się kolejna urocza plaża Nido d'Aquila. 

Nido d'Aquila
Następnie pojechaliśmy w kierunku przepięknie położonej plaży Cala Francese. By się do niej dostać z głównej drogi musieliśmy odbić w lewo na drogę gruntową. Warto było jednak trochę pomęczyć się przejeżdżając po licznych dziurach, bo miejsce okazało się nad wyraz bajeczne, a znajdująca się tam kapliczka Cappella della Madonnetta uzupełnia ten iście malowniczy widok. 

Cala Francese



Cappella della Madonnetta



Po powrocie do samochodu wreszcie czekała nas dłuższa jazda. Nasza droga poprowadziła nas w głąb wyspy i zaczęła piąć się w górę, a wraz ze zmianą wysokości zaczęły pojawiać się rozległe panoramy. 







Kolejnym naszym celem była plaża Bassa Trinita, która totalnie skradła nasze serca i jak dla nas stała się najpiękniejszym miejscem, do którego udało nam się dotrzeć na La Maddalenie. Było tam wszystko czego potrzebowaliśmy, przepiękna plaża z jasnym piaskiem, skalne formacje, nadmorska roślinność, obłędnie lazurowe morze i co najważniejsze niewielka ilość turystów. 


Bassa Trinita









Kontynuując naszą podróż dookoła wyspy mijaliśmy kolejne malownicze plaże i piękne widoki, ale zatrzymywaliśmy się już tylko przy niektórych z nich, między innymi na Cala Lunga di La Maddalena oraz nieopodal plaży Spiaggia del Costone, gdzie naszą uwagę przykuła zatoka otoczona przez imponujące bloki skalne. Ze względu jednak na dużą ilość jachtów tam cumujących ograniczyliśmy się do podziwiania jej tylko z góry. 


Cala Lunga di La Maddalena

Spiaggia del Costone


Potem ruszyliśmy w stronę niewielkiej wyspy Giardinelli i tam na jednej z malutkich plaż zrobiliśmy przerwę na kąpiel. Plaża, którą wybraliśmy była praktycznie pusta, a lazur wody i skały wprawiały w osłupienie. 

Widoki z drogi łączącej La Maddalenę z wyspą Giardinelli



Przepiękna malutka plaża na Giardinelli






Zwiedzanie wyspy Caprera
Czas pędził nieubłaganie do przodu, a przed nami była jeszcze wyspa Caprera. Gdy dojechaliśmy do miasta portowego na La Maddalenie od razu skierowaliśmy się stamtąd na drogę łączącą obie wyspy. Caprera w porównaniu do La Maddaleny jest dużo bardziej dzika, mniej skomercjalizowana i odnieśliśmy wrażenie, że też mniej oblegana. Ma to jednak swoje minusy, do większości plaż nie da się podjechać autem, tylko trzeba wybrać się na trwającą nawet kilkadziesiąt minut wędrówkę. My niestety nie mieliśmy na to czasu, więc objechaliśmy wyspę dostępnymi drogami podziwiając roztaczające się dookoła nas widoki i zatrzymaliśmy się na kąpiel na dwóch plażach, na plaży Cala Conchiglia oraz na plaży Spiaggia del Relitto.


Droga łącząca La Maddalenę z Caprerą


La Maddalena widziana z Caprery







Cala Conchiglia

Spiaggia del Relitto

Zanim się obejrzeliśmy wybiła godzina 18:00, a co za tym idzie przyszła pora by wracać do Palau. Jadąc w stronę portu zastanawialiśmy się jak długo będziemy czekać na przeprawę promową, a tu niespodzianka, na pokład mogliśmy wjeżdżać od razu. Z nutką żalu opuściliśmy to malownicze miejsce obiecując sobie jednak, że jeszcze kiedyś się tam pojawimy.

Pozostałe wpisy dotyczące Sardynii:

2 komentarze: