środa, 27 grudnia 2017

Okolice Krakowa z dzieckiem- Dolina Kobylańska

Po Dolinie Mnikowskiej przyszła pora na kolejną z podkrakowskich dolinek- Dolinę Kobylańską. Mimo, że dzień zapowiadał się dosyć mroźnie, było słonecznie, więc zaraz po świątecznym śniadaniu wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę. Żółty szlak, który biegnie dnem doliny rozpoczyna się w Kobylanach, więc to był nasz cel, do którego dotarliśmy w niecałe pół godziny. 



Nieopodal wejścia do doliny, przy ulicy Turystycznej, znajduje się mapa przedstawiająca przebieg szlaku. Warto się przy niej zatrzymać i przestudiować nazwy poszczególnych skał, które będziemy mijać wędrując przez Dolinę Kobylańską. Z mapy łatwo też wyczytać, że tuż obok znajdują się dwie inne podkrakowskie dolinki- Dolina Będkowska oraz Dolina Bolechowicka, do których też z pewnością zajrzymy :-)



Dolina Kobylańska to miejsce idealne nie tylko na rodzinny spacer, bardzo chętnie zaglądają tutaj  także rowerzyści (przez dolinę przebiega Rowerowy Szlak Brzozowy) oraz pasjonaci wspinaczki, którzy chcą zmierzyć się ze znajdującymi się w dolinie skałkami. W wielu miejscach można dostrzec przymocowane na stałe haki, które wykorzystywane są przy asekuracji, więc warunki do uprawiania tego rodzaju sportu są jak najbardziej odpowiednie. 




Jednym z bardziej charakterystycznych punktów w Dolinie Kobylańskiej jest, znajdująca się w grocie skalnej, kapliczka Objawienia Matki Boskiej, do której prowadzą strome schody. Na znajdującej się przy kapliczce tablicy można przeczytać takie oto słowa "Rok pamiętny objawienia Matki Boskiej 1914. Tu jest moja wola stwierdzają wierni”. Z pod kapliczki rozpościera się piękny widok na dolinkę, więc warto odbić w tę stronę chociaż na chwilę. 





Inną atrakcją, zwłaszcza dla dzieci, jest przepływający przez dolinę potok Kobylanka, który urozmaica wędrówkę, gdyż w kilku miejscach przecina szlak. Frajdą będzie też możliwość powspinania się na niższe skałki. 



Nam jednak najwięcej przyjemności przyniósł spacer sam w sobie. Mroźna pogoda okazała się dla nas niezwykle łaskawa i pokryła większą część dolinki szronem, przez co wyglądała ona jeszcze piękniej i chociaż trochę mogliśmy cieszyć się z białych świąt ;-)




















A po przejściu całej doliny czekała na nas mała niespodzianka- BAZIE :-) Zaczęliśmy się zastanawiać, czy na pewno mamy grudzień i początek astronomicznej zimy??? Przyroda zdecydowanie temu zaprzecza ;-)







Drogę powrotną pokonaliśmy idąc dokładnie tą samą trasą. Przygoda z krakowskimi dolinkami bardzo nam się spodobała, więc już niedługo odwiedzimy kolejną z nich. 

Cenne wskazówki:
* Dolina Kobylańska leży na terenie Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie
* szlak biegnący przez Dolinę Kobylańską rozpoczyna się w Kobylanach, do Doliny można wejść również od strony Będkowic
* Kobylany oddalone są od Krakowa o około 20 kilometrów, można tutaj  bez problemu dojechać autem lub skorzystać z komunikacji podmiejskiej (autobus 278, który odjeżdża z Bronowic Małych)
* auto można zostawić na niewielkim parkingu przy ulicy Turystycznej, bądź w pobliżu straży pożarnej
* spacer przez Dolinę w obie strony zajmuje około 2 godziny, bardzo wolnym tempem
* Dolinę Kobylańską można pokonać również rowerem, przez dolinę biegnie Rowerowy Szlak Brzozowy
* Dolinę Kobylańską polecamy na spacer z dziećmi w każdym wieku, część doliny da się pokonać wózkiem, jednak dla młodszych dzieci lepszym rozwiązaniem będzie chusta lub nosidło, gdyż miejscami ścieżka jest wąska
* Dolina Kobylańska sąsiaduje z dwiema innymi podkrakowskimi dolinkami: Doliną Bolechowicką oraz Doliną Będkowską.

piątek, 15 grudnia 2017

Gorce z dzieckiem- Stare Wierchy

Podczas naszej ostatniej gorczańskiej wyprawy, do schroniska na Maciejowej, przyszła nam do głowy pewna myśl: "A może by tak wybrać się na Stare Wierchy i spędzić weekend w tamtejszym schronisku?". Od pomysłu szybko przeszliśmy do realizacji, ustaliliśmy termin, zrobiliśmy rezerwację i wybraliśmy szlak. Nasza wyprawa zbiegła się w czasie z ostatnim weekendem przed Andrzejkami, więc była to dobra okazja by zapoznać córę z andrzejkowymi wróżbami i zabawami, a towarzystwa dotrzymywała nam niezawodna drużyna Ścieżki Kowali, więc weekend upłynął nam na wesoło.


Jasionów (żółty szlak)- Schronisko PTTK na Starych Wierchach- Schronisko PTTK na Starych Wierchach (szlak czerwony)- Pod Wierchową (szlak zielony)- Jasionów

Na Starych Wierchach po raz pierwszy byliśmy kilka lat temu. Wyprawę tę już zawsze będziemy wspominać z sentymentem, gdyż była to pierwsza górska trasa, którą nasza wówczas 3-letnia córka, w całości pokonała o własnych siłach (nie licząc wjazdu kolejką na Polanę Tobołów). Od tamtej pory po górach wędruje samodzielnie i zdobywa coraz to wyższe wzniesienia, a my wciąż nie możemy wyjść z podziwu ile energii drzemie w dziecięcych nóżkach ;-)


Do schroniska na Starych Wierchach prowadzi kilka szlaków. Do wyboru mamy szlak:
* zielony, rozpoczynający się w Koninkach, przez Tobołów i Obidowiec
* czerwony, z Turbacza, przez Obidowiec i Groniki
* czerwony, z Rabki Zdrój, przez Maciejową 
* żółty, z Rabki-Zaryte, przez Olszówkę, Jasionów

My zdecydowaliśmy się na szlak żółty, przy czym swoją wyprawę rozpoczęliśmy dopiero w Jasionowie, a drogę powrotną pokonaliśmy idąc za szlakiem czerwonym, który prowadzi w stronę schroniska na Maciejowej, a potem zielonym zeszliśmy do Jasionowa.



Pierwszego dnia mieliśmy iście jesienną pogodę. Jak to w Gorcach bywa, na szlaku w wielu miejscach zalegało błoto, ale taki urok tego pasma górskiego. Nie spiesząc się podążaliśmy przed siebie. Wędrówka nie była uciążliwa, było kilka bardziej stromych podejść, ale nie przysporzyły one nam większych trudności. Nasza trasa biegła głównie przez las, więc nie należała ona do szczególnie widokowych, choć było kilka bardzo przyjemnych miejsc, na widok których nogi same się zatrzymywały. 




Im bliżej mieliśmy do schroniska na Starych Wierchach, tym bardziej krajobraz się zmieniał. W wyższych partiach Gorców zima przeplatała się z jesienią, co oczywiście wykorzystaliśmy i doszło do małej bitwy na śnieżki.


Gdy dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazała się przepiękna panorama Tatr, nim jednak zabraliśmy się za jej podziwianie, najpierw ulokowaliśmy się w naszym pokoju. No i niestety okazało się to błędem, bo nad Tatry naszły gęste chmury i z bajecznego widoku zostało niewiele. 

Widok na Tatry spod schroniska na Starych Wierchach
Sobotni wieczór spędziliśmy w schronisku w andrzejkowych klimatach. Było wróżenie z obrączki, rzucanie skórek od jabłek, próba zjedzenia jabłka bez użycia rąk, a także losowanie imienia przyszłego małżonka oraz wyścig bucików. Trzeba przyznać, że dziewczynki miały niezłą zabawę i każda z nich zna imię swojego przyszłego męża ;-)

Pierwszego dnia jesień



A w niedzielny poranek czekała na nas mała niespodzianka, wszędzie dookoła zrobiło się biało i wciąż sypał śnieg. Po jesiennych widokach nie zostało ani śladu. Aż trudno było w to uwierzyć. Na szczęście byliśmy odpowiednio przygotowani na zmianę pogody i cieszyliśmy się, że w takich pięknych okolicznościach będziemy pokonywać drogę powrotną.

A drugiego dnia zima na całego




Błotnisty szlak miejscami schował się pod warstwą świeżego puchu, więc trzeba było uważać na nagle pojawiające się kałuże. Mimo tego droga do Jasionowa upłynęła nam bardzo przyjemnie, w końcu to była nasza pierwsza, w tym sezonie, zimowa wędrówka.  





Gorce po raz kolejny udowodniły nam, że są bardzo wdzięcznym pasmem górskim. Uwielbiamy tutaj wracać i powtórzymy to jeszcze nie raz. Sezon zimowych wędrówek możemy uznać za otwarty i mamy nadzieję, że szybko uda nam się to powtórzyć. 

Cenne wskazówki:
* żółty szlak z Jasionowa do schroniska na Starych Wierchach nie jest trudny, ani wymagający, czas przejścia to około 2 godziny. Po drodze kilka bardziej stromych podejść.
* nocleg w schronisku na Starych Wierchach można zarezerwować tutaj, bądź pod numerem tel. 888-915-846, przy czym w schronisku jest problem z zasięgiem, więc trzeba dzwonić do skutku
* Schronisko na Starych Wierchach znajduje się na Głównym Szlaku Beskidzkim, który można kontynuować aż do Turbacza