sobota, 24 listopada 2018

Sycylia z dziećmi- Castelmola

Nie będzie w tym ani trochę przesady jeśli powiemy, że Castelmola to najbardziej czarujące miasteczko we wschodniej części Sycylii. Pod kątem widoków jest po prostu bezkonkurencyjne i szczerze przyznajemy, że już dawno, nic nie wywarło na nas aż tak wielkiego wrażenia. By dostać się do Castelmola trzeba pokonać kilkadziesiąt serpentyn, pierwszy wjazd pokonywaliśmy z duszą na ramieniu, każdy kolejny to była już pestka, szybko można się do tego przyzwyczaić. 

Taki widok zasługuje na uwiecznienie
Castelmola to niewielkie miasteczko, zawieszone na skale, z którego roztacza się przecudna panorama, na okoliczne wzgórza, morze, Etnę, Kalabrię i znajdującą się poniżej Taorminę. Jeśli dodamy do tego malownicze wschody słońca, a także pięknie zaróżowione niebo o zachodzie, to można poczuć się jak w bajce. 

Piazza Sant Antonio



Do tego malutkiego miasteczka trafiliśmy tuż po zachodzie słońca. Po wyjściu z auta pierwsze co nas zaskoczyło to dużo niższa temperatura, dobrze że nasze kurtki były pod ręką. Potem przyszła pora na rozkoszowanie się widokami. Główny plac miasteczka, Piazza Sant Antonio, może pochwalić się naprawdę niesamowicie widokowym tarasem. Jak się okazało dnia następnego to nie jedyne miejsce, gdzie widoki zapierają dech w piersiach. Takich tarasów w całym miasteczku jest kilka. A jednym z naszych ulubionych był ten znajdujący się za kościołem San Nicolo di Bari przy Piazza Chiesa Madre, gdzie prócz wybrzeża i nadmorskich miasteczek, pięknie prezentuje się Etna i pobliskie wzgórza.



Widok na Taorminę z naszego balkonu


W Castelmola zatrzymaliśmy się w hotelu Villa Regina. Po ulokowaniu się w pokoju ruszyliśmy na pierwszy rekonesans. Wąskimi, brukowanymi uliczkami szliśmy przed siebie. Miasteczko wyglądało tak jakby nikt w nim nie mieszkał, ulice były totalnie wyludnione. Podczas naszego spaceru nie spotkaliśmy nikogo, tylko wałęsające się koty, których jest tam całkiem sporo. 

Kościół  San Nicolo di Bari



Dnia następnego zbudził nas piękny wschód słońca, który mogliśmy obserwować nie wychodząc z łóżek. Potem szybka kawka na balkonie i znów spacerowaliśmy uliczkami sennego miasteczka. W świetle dziennym Castelmola oraz otaczające nas widoki były jeszcze bardziej zniewalające. To co przykuło najmocniej naszą uwagę to oczywiście imponująca Etna, której wierzchołek spowity był chmurami. 

Tuż przed wschodem słońca



W Castemola nie ma wielu zabytków, ale na uwagę zasługują z pewnością kościółek San Giorgio, kościół San Nicolo di Bari oraz ruiny zamku, które znajdują się w najwyższym punkcie miasteczka. Warto też wiedzieć, że to właśnie w Castelmola powstało słynne vino alla mandorla, czyli wzmocnione wino o smaku migdałowym. To najprawdziwsze można skosztować w kawiarni Antico Caffe San Giorgio. 

Kościół San Giorgio

Etna



W Castelmola znajduje się jeszcze jedna atrakcja, dla niektórych może ona być mocno kontrowersyjna. A mowa tu o barze Turrisi, którego motywem przewodnim jest penis ;-) Począwszy od klamek znajdujących się na drzwiach wejściowych, po dekorację wewnątrz lokalu. Penisem ozdobione jest wszystko, płytki na podłodze, krzesła, lampy, a nawet kran w łazience. Penis w tym lokalu nie ma jednak negatywnego wydźwięku, nawiązując do greckiej symboliki, jest on po prostu symbolem płodności. Najciekawsze jest to, że Bar Turrisi znajduje się tuż obok kościoła i początkowo budził olbrzymi sprzeciw mieszkańców, obecnie jednak jest bardzo popularny i do jego wnętrza zagląda wielu turystów ;-) 

Piazza Chiesa Madre








Castelmola skradło nasze serca, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Po całym dniu wrażeń w obleganej przez tłumy Taorminie, czy też po wyprawie na Etnę, to właśnie w Castelmola najprzyjemniej nam się odpoczywało. Miasteczko jest cudowne i warto spędzić w nim chociaż jedną noc, by zobaczyć je zarówno za dnia jak i wieczorną porą. 

















Dymiąca Etna na pożegnanie z Sycylią
Pozostałe wpisy dotyczące wschodniej Sycylii:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz