czwartek, 30 maja 2019

Małopolska z dziećmi- Velo Dunajec z Ostrowa do Wietrzychowic

Ostatnimi czasy rowery zdecydowanie wiodą u nas prym, jak już udało nam się wyruszyć we czwórkę na rowerową eskapadę, to nie możemy zaprzestać planować kolejnych wypadów. A trochę rowerowych tras na terenie Małopolski mamy, więc naprawdę jest co odkrywać. Był już odcinek Wiślanej Trasy Rowerowej oraz odcinek Szlaku wokół Tatr, przyszła więc pora na Velo Dunajec. Wybraliśmy trasę z Ostrowa do Wietrzychowic. 


Velo Dunajec, jak sama nazwa mówi, ma przebiegać w pobliżu rzeki Dunajec. Zgodnie z założeniami trasa ma mieć docelowo 237 kilometrów. Początek trasy będzie miał miejsce w Zakopanem, a koniec w Wietrzychowicach. Będzie ona zatem prowadzić przez malownicze tereny doliny Dunajca z widokami na Beskidy, Pieniny oraz Tatry, dając możliwość dotarcia do takich miejsc jak: Pieniński Park Narodowy, Zamek w Niedzicy, czy też Sądecki Park Etnograficzny. Velo Dunajec będzie przebiegać także w pobliżu Jeziora Czorsztyńskiego, Rożnowskiego oraz Jeziora Czchowskiego, więc trzeba przyznać, że brzmi to niesamowicie kusząco. 



Nie będziemy ukrywać, że z racji tego, że w rowerowych wyprawach towarzyszą nam dzieci, to dla naszego i ich komfortu psychicznego szukamy tras, które nie wymagają od nas jazdy drogą publiczną, a jeżeli już taka konieczność istnieje, to bardzo nam odpowiada jeśli odcinek taki nie jest zbyt długi. Tak właśnie było w przypadku trasy rowerowej z Ostrowa do Wietrzychowic. Cały odcinek ma 26 kilometrów, z czego tylko 2 kilometry prowadzą po ulicy, na szczęście o bardzo niewielkim ruchu samochodowym. Pozostałe 24 kilometry to gładki asfalt poprowadzony po wale przeciwpowodziowym.






Trasa jest niezwykle przyjemna, owszem przebiega miejscami blisko zabudowań, ale w żadnym stopniu nie jest to uciążliwe. Nam oczywiście najbardziej podobały się momenty gdy ścieżka wyprowadzała nas na otwartą przestrzeń, po prawej stronie mijaliśmy wówczas łąki (tereny zalewowe rzeki Dunajec), a po lewej stronie pola. Przez kilka ostatnich dni, poprzedzających naszą wyprawę, południe Polski zmagało się z olbrzymimi i męczącymi opadami deszczu, skutki tych opadów były widoczne podczas naszej przejażdżki. W wielu miejscach Dunajec rozlał się na pobliskie łąki tworząc jeziora. 


Jadąc w kierunku Wietrzychowic jest kilka miejsc przy których warto się zatrzymać. Jednym z nich jest Pomnik Bohaterów Września 1939 znajdujący się w Biskupicach Radłowskich. Na uwagę zasługuje również Cmentarz pochodzący z okresu I Wojny Światowej zlokalizowany w Pasiece Otfinowskiej. W Wietrzychowicach warto zobaczyć zabytkową, drewnianą dzwonnicę z XVIII wieku, a jeśli starczy nam sił i chęci to warto przeprawić się tam na drugi brzeg Dunajca i podjechać jeszcze 10 kilometrów do Zalipia, pięknie malowanej, małopolskiej wsi. Nam niestety się nie udało, gdyż z powodu wysokiego stanu wody na rzece przeprawa była zamknięta. 

Pomnik Bohaterów Września 1939






Dysponując kilkoma dniami, wycieczkę rowerową można uatrakcyjnić o wypad do przepięknego Tarnowa, który totalnie skradł nasze serca. Warto też wybrać się do Skamieniałego Miasta w Cieżkowicach, czy na zachód słońca na wieżę widokową na Szpilówce w Iwkowej. Wszystkie te miejsca znajdują się w promieniu 50 kilometrów od Ostrowa. Jeśli jednak nastawiamy się głównie na rowery, to Velo Dunajec w Wietrzychowicach łączy się z Wiślaną Trasą Rowerową, więc można kontynuować niezwykłą przejażdżkę po Małopolsce. 







My po dotarciu do Wietrzychowic zrobiliśmy przerwę na placu zabaw pod szkołą, podjechaliśmy pod kościół zobaczyć drewnianą dzwonnicę i tą samą drogą wróciliśmy do Ostrowa. Łącznie pokonaliśmy 55 kilometrów, licząc dojazd do początku rowerowej ścieżki. W głowach powoli układamy plan rowerowego weekendu, tylko wciąż nie możemy zdecydować, który kierunek wybrać :-) 


Dzwonnica w Wietrzychowicach
W tym miejscu w Wietrzychowicach jest przeprawa promowa przez Dunajec
Koniec Velo Dunajec w Wietrzychowicach



Cenne wskazówki:
* trasa rowerowa z Ostrowa do Wietrzychowic ma długość ok. 26 kilometrów
* szlak zaczyna się niedaleko boiska sportowego LKS Wietrzychowice- Ostrów
* szlak rowerowy jest łatwy, biegnie po płaskim, po asfaltowej ścieżce poprowadzonej głównie po wale przeciwpowodziowym
* przez około 2 kilometry trasa biegnie drogą publiczną o niewielkim ruchu samochodowym
* Trasa rowerowa z Ostrowa do Wietrzychowic idealnie nadaje się na przejażdżkę z dziećmi
* na odcinek ten można wybrać się rowerami szosowymi, górskimi, miejskimi, trekkingowymi

środa, 29 maja 2019

Czas na książkę- "Terra insecta. Planeta owadów" Anne Sverdrup-Thygeson

"Mamy miliony powodów żeby pokochać owady" przekonuje Anne Sverdrup- Thygeson autorka książki "Terra insecta. Planeta owadów", profesor Norweskiego Uniwersytetu Nauk Przyrodniczych, badaczka, wykładowczyni oraz popularyzatorka. W pierwszej chwili przyszło mi do głowy tylko jedno stwierdzenie "Serio?" Kto w ogóle chciałby je pokochać i po co? Przecież one głównie żądlą, gryzą, bzyczą i są utrapieniem. Tak właśnie myślałam, do chwili kiedy przeczytałam tą niesamowitą książkę, która szybko stała się tematem rozmów pomiędzy mną, a naszą zafascynowaną światem przyrody córką. 


"Terra insecta" to nie jest zwykła książka naukowa, przesycona specjalistycznym językiem, który dla zwykłego śmiertelnika może być zupełnie niezrozumiały. To fantastyczna opowieść o stworzeniach, które rządzą światem. Dokładnie tak, owady żyły jeszcze przed dinozaurami, widziały ich pojawienie się oraz zagładę, widziały także narodziny człowieka, dlatego też nie za bardzo zaprzątają sobie nami głowę. Owady są inteligentne i wytrwałe. Czy wiedzieliście, że karaluchy potrafią wyprowadzić człowieka z zawalonego budynku, że pszczoły liczą do czterech, a mrówki potrafią uczyć inne mrówki? My nie, dlatego te i inne ciekawostki zawarte na stronach "Terra insecta" po prostu nas zafascynowały. 
To właśnie z tej książki dowiedziałyśmy się, że pszczoły robotnice oraz mrówki robotnice to same dziewczyny, że osy mają nie tylko oczy złożone po bokach głowy, ale także trzy punktowe na środku, że pewna odmiana osy potrafi zmusić biedronkę do opiekowania się jej potomstwem, czyniąc z niej biedronkę zombie. Niesamowity był także rozdział o rozmnażaniu się owadów, czy ich roli w sprzątaniu świata. Okazuje się, że są owady, które potrafią rozłożyć plastik. Poza tym insekty odgrywają olbrzymią rolę w rozkładaniu martwych roślin, drzew, a nawet zwierząt. Dzięki owadom, a konkretnie muszkom owocówkom, naukowcom udało się zdobyć aż 6 nagród Nobla. To wszystko zasługuje na uznanie i wielkie  brawa. Z książki można dowiedzieć się naprawdę wielu interesujących faktów, ale płynie z niej również bardzo ważne przesłanie, by dbać o świat owadów, bo bez nich wszystko może się zmienić i nie chodzi tu tylko o pszczoły i trzmiele, które są tak ważne przy zapylaniu roślin. Owady są jednym z ważniejszych elementów w kole życia i musimy zacząć zdawać sobie z tego sprawę. 
Na koniec muszę odnieść się do stylu książki, bo on w dużej mierze odpowiada za to, że czyta się ją z olbrzymią przyjemnością. Autorka ten ogrom wiedzy o owadach i ich świecie, a także ich koegzystencji z człowiekiem,  przekazuje w sposób lekki i często humorystyczny, wciąga czytelnika  w swój świat, którym jest zafascynowana. Tą jej fascynację oraz zamiłowanie wręcz czuć na każdej z przeczytanych stron, zresztą autorka sama mówi, że ma szczęście wykonywać tak fantastyczną pracę. Książka jest naprawdę interesująca i szczerze ją polecamy. Została wydana przez Wydawnictwo Znak.

wtorek, 21 maja 2019

Tatry z dziećmi- Szlak rowerowy wokół Tatr z Nowego Targu do Trzciany

Gdy tylko usłyszeliśmy o Szlaku rowerowym wokół Tatr, od razu wiedzieliśmy, że musimy się na niego wybrać. W zeszłym roku, ze względu na naszego najmłodszego, nie było to możliwe, w tym roku nic już nie stało nam na przeszkodzie, więc z olbrzymią przyjemnością zapakowaliśmy rowery do auta i ruszyliśmy do Nowego Targu, gdzie rozpoczynała się interesująca nas ścieżka rowerowa.


Historyczno- kulturowo- przyrodniczy szlak wokół Tatr, bo tak brzmi jego pełna nazwa, to wspólne przedsięwzięcie Polski i Słowacji, zgodnie z którym ma powstać licząca 250 kilometrów turystyczna pętla wokół Tatr z trasami rowerowymi, narciarskimi oraz biegowymi. Szlak ten przebiegać będzie przez historyczno-kulturowe krainy Podhala, Orawy, Liptowa oraz Spiszu, ukazując to co mają one najcenniejszego i najpiękniejszego.

Mapa pochodzi ze strony www.szlakwokoltatr.eu
My na pierwszy ogień wybraliśmy odcinek z Nowego Targu do słowackiej Trzciany (Trsteny). Trasa po stronie polskiej, o długości 21 kilometrów, poprowadziła nas przez Ludźmierz, Rogoźnik, Stare Bystre, Czarny Dunajec, Podczerwone, aż do granicy polsko- słowackiej, a po stronie słowackiej, gdzie do pokonania mieliśmy 14,4 kilometra,  przez Suchą Górę, Lasek prosto do Trzciany.

Tatry nad Zakopianką

Naszą niesamowitą, rowerową przygodę ze Szlakiem wokół Tatr rozpoczęliśmy w Nowym Targu. By dotrzeć do punktu startu z Zakopianki skręciliśmy w ulicę Podtatrzańską, mijając hotel "Skalny Dworek". Tuż za hotelem natrafiliśmy na pierwsze oznaczenia rowerowego szlaku. Po zaparkowaniu auta i wypakowaniu rowerów ruszyliśmy przed siebie. Lokalną drogą dotarliśmy do przejazdu kolejowego, za którym rozpoczynała się interesująca nas ścieżka. Pierwszych kilkaset metrów jechaliśmy przez las, mimo że nie było żadnych widoków już byliśmy zachwyceni, szybko doceniliśmy świetnie przygotowaną trasę.

Początek rowerowego szlaku



Po wyjechaniu z lasu nasza ścieżka po raz pierwszy przecięła drogę publiczną. Nie uszło naszej uwadze, że przejazd był dobrze oznaczony, a tuż przed ulicą stał znak STOP-u. Wszystkie kolejne przejazdy były potraktowane w ten sam sposób, co bardzo nam się spodobało, głównie ze względu na towarzyszącą nam córkę, która dzięki temu bardzo dobrze wiedziała jak ma się zachować podczas przekraczania jezdni.

Dawny most kolejowy nad potokiem Rogoźnik


Po przejechaniu przez dawny most kolejowy nad potokiem Rogoźnik nasza trasa zaczęła robić się naprawdę widokowa. Po lewej stronie ukazało nam się imponujące pasmo Tatr, a po prawej stronie spoglądała na nas Babia Góra. Natrafiliśmy też na pierwszą z wiat turystycznych. Wewnątrz wiaty umieszczono mapę, na której można sprawdzić swoją lokalizację. Przygotowano również miejsca do odpoczynku oraz stojaki rowerowe.

Jedna z wiat turystycznych przy rowerowym szlaku







Przepiękne widoki, które mijaliśmy po drodze zdecydowanie wpłynęły na tempo naszego przejazdu, które, przez pierwsze kilometry, śmiało możemy przyrównać do żółwiego. Warto to uwzględnić podczas planowania wycieczki ;-) Zależało nam jednak na tym, by nie tylko przejechać z punktu A do punktu B, ale przede wszystkim nacieszyć się tym co widzimy.










Pierwszy dłuższy postój zaplanowaliśmy przy zabytkowym moście kolejowym nad Dunajcem. To właśnie tutaj znajduje się jedna z przyjemniejszych wiat turystycznych. Miejsce otoczone jest lasem, za wiatą przygotowano miejsce na ognisko, a wewnątrz duży drewniany stół oraz ławy.





Zabytkowy most kolejowy nad Dunajcem


Po wznowieniu naszej przejażdżki ruszyliśmy w kierunku Podczerwonego, minęliśmy stary i niestety zaniedbany budynek stacji kolejowej,  a potem przejechaliśmy przez torfowiska orawsko- nowotarskie. Był to dla nas sygnał, że powoli zbliżamy się do końca polskiego odcinka naszej trasy.





Odcinek szlaku prowadzący przez torfowiska orawsko- nowotarskie




Słowacki odcinek rowerowego szlaku, tak samo jak na Podhalu, poprowadzony został po nasypie dawnej linii kolejowej. Według nas jest on jednak zdecydowanie bardziej dziki. O ile po polskiej stronie ścieżka rowerowa w wielu miejscach prowadziła nas blisko zabudować, to na Słowacji mogliśmy cieszyć się niczym nieograniczoną przestrzenią. Jeśli już mijaliśmy wsie to były one dosyć daleko od naszej trasy. Praktycznie zaraz po przejechaniu przez granicę czekał nas niewielki podjazd, czego w sumie nie było po stronie polskiej, a potem długi i bardzo przyjemny zjazd.




Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już w Trstenie, cel naszej rowerowej wyprawy został osiągnięty. Drogę powrotną do Nowego Targu pokonał ekspresowym tempem tylko Tomek, który później odebrał nas autem z centrum miasteczka. Ze względu na ciemne chmurzyska, które zawisły nad naszymi głowami było to najlepsze rozwiązanie. Przejażdżkę szlakiem wokół Tatr jednogłośnie uznajemy za bardzo udaną i już planujemy wyprawy na pozostałe, istniejące odcinki.

Trstena- nasz cel osiągnięty

Cenne wskazówki:
* trasa rowerowa z Nowego Targu do Trsteny ma długość ok. 35 kilometrów
* szlak zaczyna się przy drodze krajowej nr 47 (Zakopiance) z Krakowa do Zakopanego, w pobliżu hotelu "Skalny Dworek", tuż za salonem samochodowym
* by wjechać na ścieżkę trzeba przejść przez przejazd kolejowy
* szlak rowerowy jest łatwy, biegnie głównie po płaskim, choć po drodze jest kilka niewielkich podjazdów praktycznie niewidocznych gołym okiem
* po stronie słowackiej jest jeden długi zjazd (wracając tą samą drogą czeka nas zatem dosyć długi podjazd)
* szlak rowerowy z Nowego Targu do Trsteny w całości prowadzi po asfaltowej ścieżce rowerowej
* w kilku miejscach przecina on drogi publiczne, jednak przejazdy są dobrze oznakowane, a przed każdym z nich stoi znak STOP
* Trasa rowerowa z Nowego Targu do Trsteny idealnie nadaje się na przejażdżkę z dziećmi
* na odcinek ten można wybrać się rowerami szosowymi, górskimi, miejskimi, trekkingowymi
* ścieżka jest szeroka, więc można wybrać się na nią rowerem z przyczepką
* po drodze znajduje się kilka wiat turystycznych, w których można odpocząć
* w Trstenie, w centrum miasta, znajduje się dobra restauracja serwująca między innymi specjały kuchni słowackiej oraz supermarket
* trasa jest bardzo widokowa, można z niej podziwiać przepiękne panoramy na Tatry oraz Babią Górę