wtorek, 21 maja 2019

Tatry z dziećmi- Szlak rowerowy wokół Tatr z Nowego Targu do Trzciany

Gdy tylko usłyszeliśmy o Szlaku rowerowym wokół Tatr, od razu wiedzieliśmy, że musimy się na niego wybrać. W zeszłym roku, ze względu na naszego najmłodszego, nie było to możliwe, w tym roku nic już nie stało nam na przeszkodzie, więc z olbrzymią przyjemnością zapakowaliśmy rowery do auta i ruszyliśmy do Nowego Targu, gdzie rozpoczynała się interesująca nas ścieżka rowerowa.


Historyczno- kulturowo- przyrodniczy szlak wokół Tatr, bo tak brzmi jego pełna nazwa, to wspólne przedsięwzięcie Polski i Słowacji, zgodnie z którym ma powstać licząca 250 kilometrów turystyczna pętla wokół Tatr z trasami rowerowymi, narciarskimi oraz biegowymi. Szlak ten przebiegać będzie przez historyczno-kulturowe krainy Podhala, Orawy, Liptowa oraz Spiszu, ukazując to co mają one najcenniejszego i najpiękniejszego.

Mapa pochodzi ze strony www.szlakwokoltatr.eu
My na pierwszy ogień wybraliśmy odcinek z Nowego Targu do słowackiej Trzciany (Trsteny). Trasa po stronie polskiej, o długości 21 kilometrów, poprowadziła nas przez Ludźmierz, Rogoźnik, Stare Bystre, Czarny Dunajec, Podczerwone, aż do granicy polsko- słowackiej, a po stronie słowackiej, gdzie do pokonania mieliśmy 14,4 kilometra,  przez Suchą Górę, Lasek prosto do Trzciany.

Tatry nad Zakopianką

Naszą niesamowitą, rowerową przygodę ze Szlakiem wokół Tatr rozpoczęliśmy w Nowym Targu. By dotrzeć do punktu startu z Zakopianki skręciliśmy w ulicę Podtatrzańską, mijając hotel "Skalny Dworek". Tuż za hotelem natrafiliśmy na pierwsze oznaczenia rowerowego szlaku. Po zaparkowaniu auta i wypakowaniu rowerów ruszyliśmy przed siebie. Lokalną drogą dotarliśmy do przejazdu kolejowego, za którym rozpoczynała się interesująca nas ścieżka. Pierwszych kilkaset metrów jechaliśmy przez las, mimo że nie było żadnych widoków już byliśmy zachwyceni, szybko doceniliśmy świetnie przygotowaną trasę.

Początek rowerowego szlaku



Po wyjechaniu z lasu nasza ścieżka po raz pierwszy przecięła drogę publiczną. Nie uszło naszej uwadze, że przejazd był dobrze oznaczony, a tuż przed ulicą stał znak STOP-u. Wszystkie kolejne przejazdy były potraktowane w ten sam sposób, co bardzo nam się spodobało, głównie ze względu na towarzyszącą nam córkę, która dzięki temu bardzo dobrze wiedziała jak ma się zachować podczas przekraczania jezdni.

Dawny most kolejowy nad potokiem Rogoźnik


Po przejechaniu przez dawny most kolejowy nad potokiem Rogoźnik nasza trasa zaczęła robić się naprawdę widokowa. Po lewej stronie ukazało nam się imponujące pasmo Tatr, a po prawej stronie spoglądała na nas Babia Góra. Natrafiliśmy też na pierwszą z wiat turystycznych. Wewnątrz wiaty umieszczono mapę, na której można sprawdzić swoją lokalizację. Przygotowano również miejsca do odpoczynku oraz stojaki rowerowe.

Jedna z wiat turystycznych przy rowerowym szlaku







Przepiękne widoki, które mijaliśmy po drodze zdecydowanie wpłynęły na tempo naszego przejazdu, które, przez pierwsze kilometry, śmiało możemy przyrównać do żółwiego. Warto to uwzględnić podczas planowania wycieczki ;-) Zależało nam jednak na tym, by nie tylko przejechać z punktu A do punktu B, ale przede wszystkim nacieszyć się tym co widzimy.










Pierwszy dłuższy postój zaplanowaliśmy przy zabytkowym moście kolejowym nad Dunajcem. To właśnie tutaj znajduje się jedna z przyjemniejszych wiat turystycznych. Miejsce otoczone jest lasem, za wiatą przygotowano miejsce na ognisko, a wewnątrz duży drewniany stół oraz ławy.





Zabytkowy most kolejowy nad Dunajcem


Po wznowieniu naszej przejażdżki ruszyliśmy w kierunku Podczerwonego, minęliśmy stary i niestety zaniedbany budynek stacji kolejowej,  a potem przejechaliśmy przez torfowiska orawsko- nowotarskie. Był to dla nas sygnał, że powoli zbliżamy się do końca polskiego odcinka naszej trasy.





Odcinek szlaku prowadzący przez torfowiska orawsko- nowotarskie




Słowacki odcinek rowerowego szlaku, tak samo jak na Podhalu, poprowadzony został po nasypie dawnej linii kolejowej. Według nas jest on jednak zdecydowanie bardziej dziki. O ile po polskiej stronie ścieżka rowerowa w wielu miejscach prowadziła nas blisko zabudować, to na Słowacji mogliśmy cieszyć się niczym nieograniczoną przestrzenią. Jeśli już mijaliśmy wsie to były one dosyć daleko od naszej trasy. Praktycznie zaraz po przejechaniu przez granicę czekał nas niewielki podjazd, czego w sumie nie było po stronie polskiej, a potem długi i bardzo przyjemny zjazd.




Zanim się obejrzeliśmy byliśmy już w Trstenie, cel naszej rowerowej wyprawy został osiągnięty. Drogę powrotną do Nowego Targu pokonał ekspresowym tempem tylko Tomek, który później odebrał nas autem z centrum miasteczka. Ze względu na ciemne chmurzyska, które zawisły nad naszymi głowami było to najlepsze rozwiązanie. Przejażdżkę szlakiem wokół Tatr jednogłośnie uznajemy za bardzo udaną i już planujemy wyprawy na pozostałe, istniejące odcinki.

Trstena- nasz cel osiągnięty

Cenne wskazówki:
* trasa rowerowa z Nowego Targu do Trsteny ma długość ok. 35 kilometrów
* szlak zaczyna się przy drodze krajowej nr 47 (Zakopiance) z Krakowa do Zakopanego, w pobliżu hotelu "Skalny Dworek", tuż za salonem samochodowym
* by wjechać na ścieżkę trzeba przejść przez przejazd kolejowy
* szlak rowerowy jest łatwy, biegnie głównie po płaskim, choć po drodze jest kilka niewielkich podjazdów praktycznie niewidocznych gołym okiem
* po stronie słowackiej jest jeden długi zjazd (wracając tą samą drogą czeka nas zatem dosyć długi podjazd)
* szlak rowerowy z Nowego Targu do Trsteny w całości prowadzi po asfaltowej ścieżce rowerowej
* w kilku miejscach przecina on drogi publiczne, jednak przejazdy są dobrze oznakowane, a przed każdym z nich stoi znak STOP
* Trasa rowerowa z Nowego Targu do Trsteny idealnie nadaje się na przejażdżkę z dziećmi
* na odcinek ten można wybrać się rowerami szosowymi, górskimi, miejskimi, trekkingowymi
* ścieżka jest szeroka, więc można wybrać się na nią rowerem z przyczepką
* po drodze znajduje się kilka wiat turystycznych, w których można odpocząć
* w Trstenie, w centrum miasta, znajduje się dobra restauracja serwująca między innymi specjały kuchni słowackiej oraz supermarket
* trasa jest bardzo widokowa, można z niej podziwiać przepiękne panoramy na Tatry oraz Babią Górę

2 komentarze:

  1. Da się objechać w jeden dzień, ale to wyzwanie. Dla Was brawa, za pomysł i odwagę realizacji. Osobiście wolę te słowackie odcinki, ale to czysto subiektywne wrażenia. Koniecznie wpadnijcie do jakieś IT bo mają świetne materiały na temat tego szlaku i atrakcji przy nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowackie odcinki są dużo bardziej dzikie, z dala od zabudowań, widać i czuć przestrzeń więc nie dziwimy się, choć jak dla nas cała trasa rewelacyjna. A do IT na pewno zaglądniemy :) Pozdrawiamy !

      Usuń