poniedziałek, 13 maja 2019

Belgia z dziećmi- Antwerpia

Nasz wypad do Antwerpii był całkowicie spontaniczny, w Holandii pogoda zapowiadała się niezbyt atrakcyjnie, od samego rana padało, więc szukaliśmy miłej alternatywy na sobotni dzień. Szybkie spojrzenie na mapę, potem na prognozę i stwierdziliśmy, że jedziemy do słoneczniej Antwerpii na belgijskie frytki. 

Rynek w Antwerpii 
O mieście nie wiedzieliśmy zbyt wiele, jedynie to, że w Antwerpii znajduje się jeden z największych, europejskich portów oraz to, że od dawien, dawna handluje się tutaj diamentami. Potem gdy trochę poszperaliśmy po internecie okazało się jeszcze, że Antwerpia uważana jest za jedno z najpiękniejszych miast Belgii, więc wyglądało to całkiem obiecująco.

Widok na Antwerpię z lewego brzegu rzeki Skaldy, w tle wieża kościoła NMP oraz Chłopska Wieża
Do Antwerpii wybraliśmy się autem, mimo że do przejechania mieliśmy ponad 140 kilometrów, po 1,5 godzinie jazdy byliśmy już na miejscu. Samochód zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu znajdującym się na lewym brzegu rzeki Skaldy, tuż przy pieszym tunelu św. Anny (Sint-Annatunnel). Sint-Annatunnel to była pierwsza z atrakcji, z jaką zetknęliśmy się w Antwerpii. Tunel biegnie pod rzeką Skaldą łącząc jej dwa brzegi, do użytku został oddany w 1933 roku i ma długość ponad 500 metrów. Do tunelu zjeżdża się starymi, drewnianymi schodami, które same w sobie zrobiły już na nas wrażenie. Nie inaczej było podczas spaceru pod rzeką, który był ekscytujący i przerażający zarazem. W końcu jakby nie patrzeć nad naszymi głowami przepływały hektolitry wody. 

Budynek w którym mieści się wejście do Sint-Annatunnel
Drewniane, ruchome schody prowadzące do tunelu
Tunel łączący oba brzegi rzeki Skaldy
Po wyjściu z tunelu znaleźliśmy się w samym sercu starego miasta, zanim jednak daliśmy się wciągnąć malowniczym uliczkom postanowiliśmy w pierwszej kolejności zjeść prawdziwe, belgijskie frytki :-) Padło na Fritkot Max (Groenplaats 12) przed drzwiami którego stała olbrzymia kolejka. Frytki okazały się przepyszne, a wybór sosów przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Po doładowaniu akumulatorów byliśmy gotowi na podbój Antwerpii.




Pierwsze spojrzenie na antwerpskie uliczki



Dwoma najbardziej charakterystycznymi budynkami w Antwerpii są kościół Najświętszej Marii Panny, uważany za jedną z najwyższych budowli sakralnych na świecie oraz wieżowiec Boerentoren, zwany chłopską więżą. Wieżowiec w dzisiejszych czasach być może nie robi już tak wielkiego wrażenia, ale gdy powstał w 1932 roku był jednym z pierwszych i najwyższych wieżowców w Europie.



Kościół Najświętszej Marii Panny w Antwerpii
Obie budowle można podziwiać z Placu Groenplaats, po środku którego stoi pomnik Rubensa. Ten wybitny malarz z Antwerpią był związany aż do śmierci, do miasta przeprowadził się jako nastolatek gdy zmarł jego ojciec. Przy ulicy Wapper znajduje się jego dom, w którym mieści się Muzeum Rubensa. 

Plac Groenplaats z wieża chłopską w tle


Z Groenplaats przeszliśmy na rynek Grote Markt, przy którym znajduje się antwerpski ratusz. Rynek otoczony jest przez przepiękne kamienice, a na jego środku stoi fontanna przedstawiająca wielkiego bohatera Brabo. Zgodnie z legendą Brabo zasłyną tym, że odciął dłoń olbrzymowi, który siał postrach nad rzeką Skaldą, uwalniając w ten sposób miasto od jego tyranii. 

Antwerpski rynek- Grote Markt
Kamienice wokół rynku

Fontanna Brabo

Ratusz
Następnie ruszyliśmy na spacer malowniczymi uliczkami Antwerpii, podziwiając piękne budynki oraz witryny pełne pysznych, belgijskich czekoladek. Ze względu na to, że do Antwerpii wybraliśmy się w sobotę, odpuściliśmy zwiedzanie żydowskiej dzielnicy, która z powodu szabatu była totalnie wyludniona, a tamtejsze sklepy jubilerskie, największa atrakcja dzielnicy, były pozamykane na cztery spusty.

Malownicze uliczki odchodzące od rynku







Spacer po Antwerpii zakończyliśmy w sklepie z belgijską czekoladą :-) Dopiero po zrobieniu małych zakupów byliśmy gotowi do drogi powrotnej. Na parking wróciliśmy znów idąc podziemnym tunelem, a stamtąd pojechaliśmy prosto do Wassenaar. 



Antwerpia była dla  nas bardzo pozytywnym zaskoczeniem, nie spodziewaliśmy się, że miasto jest tak urocze i żałowaliśmy, że nie mieliśmy trochę więcej czasu na jego odkrywanie. Spacer podziemnym tunelem, biegnącym pod rzeką Skaldą, to była  jedna z najlepszych atrakcji, a belgijskie frytki oraz czekolada zdecydowanie najlepiej smakują w Belgii :-)

2 komentarze:

  1. Piękne, bogate hanzeatyckie miasto. Świetny pomysł na wypad rodzinny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak ! Antwerpia to bogate miasto i widać to na każdym kroku, przy tym jest bardzo piękna :-)

      Usuń