czwartek, 28 lutego 2019

Czas na książkę- "Ameryka.pl- Opowieść o Polakach w USA" Dorota Malesa

"American Dream", dwa krótkie słowa, a skrywają w sobie naprawdę wiele. Mogę się założyć, że u większości z nas, chociaż raz w życiu, zakiełkowała w głowie myśl, by przenieść się do Stanów. W końcu tam wszystko wydaje się dużo łatwiejsze, wspanialsze, a marzenia spełniają się same. A może jednak wcale tak nie jest? Może warto zastanowić się nad mądrym, starym przysłowiem "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"? 

Fragment mapy z książki MAPY Mizielińskich
W dzisiejszych czasach gdy podróż do Stanów nie jest aż tak bardzo skomplikowana, ten kraj kusi nas jeszcze bardziej. Nie koniecznie po to, by osiedlić się tam na stałe, ale żeby chociaż wyjechać tam na jakiś czas. Zanim jednak podejmiemy pierwsze kroki w tym kierunku, warto zrobić małe rozeznanie i dowiedzieć się jak nasze wyobrażenia o USA mają się do rzeczywistości. Bardzo pomocna może okazać się w tym książka Doroty Malesy "Ameryka.pl- Opowieść o Polakach w USA" wydana przez wydawnictwo Znak, na łamach której mamy okazję poznać 10 historii Polaków, którzy ten swój "American Dream" mają na co dzień. 

Chicago
Książka jest poruszająca, miejscami smutna, a każda z opowiedzianych historii niezwykle ujmująca, pokazuje, że Ameryka może dać wiele, ale może też w zamian wiele zażądać. Poznajemy w niej między innymi Sebka, który wciąż nie może znaleźć miłości swojego życia, Olę, zawziętą panią adwokat, która mimo, że porusza się na wózku inwalidzkim, nie poddaje się i pragnie spełniać swoje marzenia, Danutę, która w Stanach straciła najpierw męża, a potem ukochanego syna, który ginie na wojnie w Iraku, Basię, która mimo, że w Polsce się nie urodziła, jest najprawdziwszą w świecie góralką, a wszystko to dzięki tacie pochodzącemu z Czarnego Dunajca. Mnie jednak najbardziej za serce złapały dwie opowieści, o polskim self made manie, czyli Arturze Chmielewskim, Polaku pracującym w NASA, który dzięki swojemu uporowi i zawziętości osiągnął naprawdę wiele, a jego nazwisko jest znane na arenie międzynarodowej oraz o Marku Żurobskim, wschodzącej gwieździe Disco Polo lat 90-tych, który aktualnie jest bezdomnym mieszkającym w Nowym Jorku. Czytając jego historię trudno się nie wzruszyć. Splot nieszczęśliwych wypadków, choroba, która spowodowała, że po 17 latach stracił pracę, przyczyniły się do tego, że z dnia na dzień znalazł się na ulicy i gdy wydawało się, że wszystko idzie ku dobremu, los znów spłatał mu figla. 
"Ameryka.pl- Opowieść o Polakach w USA" została napisana w formie reportażu, co bardzo dobrze do mnie przemówiło. Po jej przeczytaniu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że prócz pracowitości, hartu ducha, trzeba mieć w Stanach też trochę szczęścia, bo bez niego nasza droga będzie wyboista i pod górkę. Tak jak się tego spodziewałam, "American Dream" rzadko kiedy usłany jest różami, a może jednak jest nimi usłany? Bo jakby nie patrzeć róże mają kolce. 

piątek, 22 lutego 2019

Beskid Mały z dziećmi- Czupel zimą

Naszą przygodę z Koroną Gór Polski rozpoczęliśmy w zeszłym roku i oczywiście zamierzamy ją kontynuować także w tym, a nawet chcemy ten temat nieco przyśpieszyć, więc kilka najbliższych wędrówek będzie związanych właśnie ze szczytami koronnymi. Na pierwszy ogień tegorocznych podbojów wybraliśmy Czupel w Beskidzie Małym, zdobywając tym samym naszą 5 koronę. 

Czupel
Wilkowice (szlak zielony)- Schronisko PTTK na Magurce (szlak niebieski)- Czupel (szlak niebieski)-- Schronisko PTTK na Magurce (szlak zielony)- Wilkowice



Na Czupel prowadzi kilka szlaków:
* szlak niebieski z Czernichowa
* szlak czerwony, a potem niebieski z Międzybrodzia Bialskiego
* szlak niebieski z Przełęczy Przegibek
* szlak czerwony z Łodygowic
* szlak zielony lub czarny, a potem niebieski z Wilkowic
* szlak czerwony, następnie niebieski z Bielska Białej

Część z tych szlaków przebiega obok schroniska PTTK na Magurce, co ze względu na zimową porę oraz towarzyszącego nam 10-miesięczniaka, było dla nas bardzo istotne. Na wstępie wykluczyliśmy więc wszystkie te szlaki, które schronisko omijały, ostatecznie zdecydowaliśmy się na szlak zielony zaczynający się w Wilkowicach, którym dotarliśmy na Magurkę, a stamtąd, zgodnie z niebieskimi oznaczeniami, prosto na Czupel. 

Na pograniczu wiosny, jesieni i zimy
Trasa na Magurkę, którą jednogłośnie uznaliśmy za tą część szlaku najbardziej wymagającą (większość przewyższenia, które musieliśmy pokonać, było właśnie na tym odcinku), biegła głównie przez las, ale były też momenty podczas których wędrowaliśmy drogą dojazdową. W niższych partiach śniegu było niewiele i ciężko było oprzeć  się wrażeniu, że nadchodzi upragniona wiosna. Co jakiś czas z pomiędzy drzew nieśmiało wyłaniały się skromne, ale ładne widoki. 




Po dotarciu na Magurkę poszliśmy od razu dalej, do schroniska postanowiliśmy zajrzeć dopiero w drodze powrotnej. Śniegu było sporo, ale ścieżka była dobrze ubita, więc szło się naprawdę wygodnie i bezproblemowo, nawet nasze raczki do niczego się nie przydały. 

Magurka zdobyta

W drodze na Czupel
Nim się obejrzeliśmy znaleźliśmy się na szczycie. Niestety jest on zalesiony, więc będąc na nim nie można liczyć na żadne widoki. Ten najbardziej widokowy moment jest na kilkanaście minut przed dotarciem na wierzchołek, chociaż znajdujące się tam drzewa i tak ograniczają pole widzenia. 


Czupel



Na szczycie prócz nas nie było nikogo. Musimy przyznać, że lubimy takie chwile, kiedy możemy cieszyć się ze zdobytego celu tylko w swoim towarzystwie ;-) Kilka pamiątkowych zdjęć i obraliśmy drogę powrotną. 


Czupel zdobyty ! A tym samym nasza 5 korona


Kto powiedział że po górach trzeba tylko chodzić?
Tym razem skierowaliśmy się prosto do schroniska, które opuściliśmy dopiero po godzinnej przerwie. Do Wilkowic wróciliśmy dokładnie tym samym szlakiem. Pogoda była przepiękna, więc spacerowym tempem zeszliśmy w dół.

Schronisko PTTK na Magurce
Mniam, mniam...
Mimo, że Czupel nie należy do widokowych szczytów wędrówkę na niego uważamy za udaną. Była to nasza pierwsza wyprawa po Beskidzie Małym i z pewnością zawitamy tutaj ponownie. Góry idealnie nadają się na jednodniowe wypady w towarzystwie dzieci.

Cenne wskazówki:
* szlak na Czupel jest lekki i przyjemny, tylko miejscami, pomiędzy Wilkowicami, a Magurką, jest bardziej wymagający
* na Magurce znajduje się schronisko PTTK, w którym można płacić kartą
* Czupel zalicza się do Korony Gór Polski, jest to najwyższy szczyt Beskidu Małego
* w okolicy Magurki poprowadzone są trasy do narciarstwa biegowego, nieopodal schroniska znajduje się wypożyczalnia nart biegowych

poniedziałek, 18 lutego 2019

Czas na książkę- "Miasteczko Perfect" Helena Duggan

"Miasteczko Perfect" Heleny Duggan to kolejna powieść Wydawnictwa Zielona Sowa, która znalazła się na półce z książkami naszej córki. Wpadła ona w nasze ręce podczas Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie. Już po przeczytaniu krótkiego streszczenia, zawartego na okładce, wiedzieliśmy, że książka będzie ciekawa, nie pomyliliśmy się w jej ocenie ani trochę.


W Perfect wszyscy mieszkańcy miasteczka nie tylko są perfekcyjni, wzorowo się zachowują, stosują się do obowiązujących zasad i są mili dla innych, ale każdy nosi takie same okulary, w złotych oprawkach z różowymi szkłami, bez których nie widziałby zupełnie nic. Każdy mieszkaniec popija też wyjątkowo smaczną herbatę, nie zdając sobie sprawy z tego, że nie jest to tylko zwyczajny napój.


Do Perfect, wraz ze swoimi rodzicami, przeprowadza się Violet, której ta przeprowadzka ani trochę nie jest na rękę. I wcale nie chodzi o to, że dziewczynka nie potrafi się dobrze zachowywać, bądź przestrzegać zasad, lubi po prostu być sobą, korzystać ze swojej pomysłowości i bogatej wyobraźni. Dlatego też, już od pierwszego dnia w nowym domu, nie potrafi pogodzić się z tym, że miastem rządzą ściśle określone zasady, a ich łamanie pociąga za sobą niemiłe konsekwencje. Nie to jest jednak w tym wszystkim najgorsze, z tym Violet z pewnością by sobie poradziła, gdyby miała wsparcie ze strony rodziców, na których do tej pory zawsze mogła liczyć. Odkąd jednak zamieszkali w Perfect zmienili się oni nie do poznania. Mama zaczęła zachowywać się zupełnie inaczej, a tata gdzieś zniknął. Nikt, prócz niej, nie dostrzega że w mieście dzieje się coś niepokojącego. Na szczęście z pomocą przychodzi jej pewien chłopiec, o imieniu Boy, który również dostrzega, że rzeczywistość w Perfect wcale nie jest taka perfekcyjna. Razem postanawiają nie tylko odnaleźć tatę Violet, ale także zamierzają dowiedzieć się jak wielką i straszną tajemnicę skrywa miasteczko. Nie będzie to jednak takie proste, przed nimi wiele niebezpieczeństw oraz stojący im na drodze dwaj zwariowani bracia Archerowie, którzy są winni całego zamieszania. Czy uda im się przywrócić w Perfect normalność? Czy ludzie w Perfect dowiedzą się wreszcie co się z nimi działo? Czy wszystko zakończy się szczęśliwie? Tego nie powiemy... Zapraszamy do lektury.
"Miasteczko Perfect" to taka książka sensacyjna dla trochę starszych dzieci, w której akcja dzieje się od samego początku i trzyma w napięciu do samego końca. Historia opowiedziana przez Helenę Duggan po prostu wciąga i czyta się ją z olbrzymim zaciekawieniem. 

piątek, 15 lutego 2019

Pieniny z dziećmi- zimą na Trzy Korony

Za każdym razem gdy jesteśmy w Pieninach dopada nas ta sama refleksja, PRZYJEŻDŻAMY TUTAJ ZDECYDOWANIE ZA RZADKO. Dlatego tym razem postanowiliśmy, zamiast jednodniowego wypadu, zafundować sobie pieniński weekend, a naszą bazą wypadową było schronisko PTTK Trzy Korony.

Mglisty poranek pod Trzema Koronami


Co można robić będąc w Sromowcach Niżnych?
Schronisko PTTK Trzy Korony znajduje się w Sromowcach Niżnych, niewielkiej pienińskiej miejscowości położonej tuż nad brzegiem rzeki Dunajec. Jest to idealna baza wypadowa, jeśli mamy w planach zdobycie Trzech Koron, można stąd również wyruszyć na niezapomnianą przejażdżkę rowerową po słowackiej stronie, bądź na spływ tratwami po Dunajcu. Jeśli dysponujemy kilkoma dniami więcej, to będąc w Sromowcach koniecznie powinniśmy podjechać do Niedzicy i zobaczyć tamtejszy zamek, jezioro Czorsztyńskie oraz ruiny zamku Czorsztyn. Warto też odwiedzić Muzeum Pienińskiego Parku Narodowego mieszczące się w Krościenku nad Dunajcem. 





Kilka słów o schronisku PTTK Trzy Korony
Największą zaletą schroniska PTTK Trzy Korony jest jego bajeczne położenie. Schronisko znajduje się tuż przy szlaku prowadzącym na Trzy Korony, wokół budynku roztaczają się niesamowite widoki, z okien widać nie tylko szczyt Trzech Koron, ale także przełom Dunajca oraz Tatry, a na pobliskich polanach pojawiają się sarny. Po ilości tropów, które tam widzieliśmy, możemy stwierdzić, że są one stałymi bywalczyniami. Poza tym schronisko jest świetnie przygotowane do przyjęcia rodzin z dziećmi.  Do schroniska można dojechać bez problemu autem, wszystkie pokoje mają swoją własną łazienkę, w toalecie ogólnodostępnej jest przewijak, a w bufecie krzesełka do karmienia. Poza tym specjalnie dla dzieci przygotowano salę telewizyjną, pełniącą także funkcję sali zabaw, na zewnątrz znajduje się niewielki plac zabaw, a zimą dzieciaki mogą skorzystać z sanek. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę naprawdę dobre wyżywienie, to możemy być pewni, że nasz pobyt w schronisku będzie bardzo udany. 

Schronisko PTTK Trzy Korony


Schronisko PTTK Trzy Korony (szlak żółty)- Przełęcz Szopka (szlak niebieski)- Trzy Korony- Przełęcz Szopka- Schronisko PTTK Trzy Korony 



Do Sromowców Niżnych przyjechaliśmy już w piątek, otrzymaliśmy pokój z widokiem na Trzy Korony. Rano gdy tylko się przebudziliśmy wyjrzeliśmy od razu przez okno, a tu niespodzianka, wszystko dookoła skrywało się za gęstą mgłą. Sytuacja była jednak niezwykle dynamiczna i po godzinie po mgle nie było ani ślady, a wszystkie drzewa, krzaki, trawa były pokryte szronem. W takiej pięknej scenerii , zaraz po śniadaniu, ruszyliśmy w drogę. Zgodnie ze szlakowskazem od Trzech Koron dzieliło nas około dwie godziny marszu. Ze względu na zimowe warunki na szlaku (w wielu miejscach było dosyć ślisko, więc raczki były bardzo przydatne) liczyliśmy się z tym, że podejście może zająć nam trochę więcej, okazało się jednak, że na szczyt dotarliśmy dużo szybciej. 




Początek żółtego szlaku



Do Przełęczy Szopka, zwanej także Przełęczą Chwała Bogu, szliśmy zgodnie z oznaczeniami szlaku żółtego, od Przełęczy na szczyt Trzech Koron podążaliśmy za oznaczeniami niebieskimi. Z Przełęczy Szopka roztacza się przepiękna panorama na Tatry i gdy tylko nie wieje, jest to idealne miejsce na pierwszy postój.  

Tatry z Przełęczy Szopka

Po krótkiej przerwie na Przełęczy ruszyliśmy dalej. Zanim się obejrzeliśmy znaleźliśmy się pod Trzema Koronami. W sezonie (od 20.04 do 31.10) wejście na platformę widokową jest płatne (6 zł bilet normalny, 3 zł bilet ulgowy). Jeśli jeszcze tego samego dnia mamy w planach zdobywanie Sokolicy, to uda nam się na nią wejść na tym samym bilecie. 


Na Trzech Koronach po raz pierwszy byliśmy w 2009 roku, zanim na świecie pojawiła się nasza córka. Przez te 10 lat nasze wspomnienia nieco zatarły się, więc gdy znaleźliśmy się na szczycie wytrzeszczyliśmy oczy z niedowierzania. Widoki przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Nasza dzielna córa stwierdziła, że naprawdę warto było się tutaj wspinać i my w 100% potwierdzamy jej słowa. 

Widoki ze szczytu Trzech Koron




Mimo, że u góry niesamowicie wiało, a temperatura odczuwalna była dużo niższa niż w rzeczywistości, ciężko nam było zejść ze szczytu. Spędziliśmy więc na nim ponad pół godziny. Kolejną przerwę, na gorącą herbatę, zrobiliśmy w znajdującym się nieopodal wejścia na platformę szałasie. 





Do Sromowców Niżnych wróciliśmy tym samym szlakiem. Jeśli jednak możemy sobie na to pozwolić to warto drogę powrotną trochę zmodyfikować, bowiem z Przełęczy Szopka można też zejść do Krościenka nad Dunajcem, albo na rozwidleniu szlaków Bańków Gronik udać się w stronę Sokolicy i dopiero stamtąd podążyć do Krościenka. Trasę tę polecamy jednak w porze letniej, bo jest  ona dużo bardziej wymagająca.   



Po powrocie do schroniska znaleźliśmy jeszcze czas na sanki i wygłupy na śniegu, a także na wieczór z grami. Na drugi dzień udaliśmy się na spacer po okolicznych pagórkach, podczas którego śledziliśmy sarnie tropy i nawet udało nam się ujrzeć trzy sarenki, mimo że całkiem nieźle się kamuflowały. 









Weekend w Pieninach minął nam bardzo sympatycznie, na co złożyła się piękna pogoda, niesamowite widoki oraz fantastyczna wędrówka na Trzy Korony. Znów jednak wyjechaliśmy stąd z uczuciem niedosytu, więc nie pozostaje nam nic innego jak zaplanować kolejny wypad ;-)