środa, 29 lipca 2020

Czas na książkę- "Beskidy z dzieckiem" Marlena i Mariusz Woch

Po górach chodzimy od dawna, w sumie odkąd pamiętamy, początkowo każde z nas poznawało góry z osobna, a odkąd nasze drogi spotkały się robimy to wspólnie. Gdy na świecie pojawiły się nasze dzieci nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że powędrują one w góry razem z nami. Córkę na pierwszą górską wyprawę zabraliśmy gdy miała 3 miesiące, a synka gdy miał niecały miesiąc i to właśnie wtedy trafiliśmy po raz pierwszy w Beskid Wyspowy, zaczynając zupełnie nowy rozdział pod hasłem BESKIDY. Na naszym koncie jest już całkiem sporo szlaków biegnących po Beskidach, ale przed nami wciąż olbrzymia ilość tych, których nie znamy, głównie w Beskidzie Śląskim oraz Żywieckim. Dlatego też, gdy tylko usłyszeliśmy o nowej książce Marleny i Mariusza Woch "Beskidy z dzieckiem" (wyd. Pascal), którą w całości poświęcili Beskidom: Śląskiemu, Żywieckiemu oraz Małemu, wiedzieliśmy, że musi się ona znaleźć w naszych rękach.


Zaczniemy od ogólnych walorów estetycznych książki, czyli krótko mówiąc w pierwszej kolejności  ocenimy tę książkę po okładce ;-)
Przewodnik jest wielkości tradycyjnego, szkolnego zeszytu dzięki czemu jest bardzo poręczny. Jego niewielkie gabaryty zachęcają do tego, by wrzucić go do plecaka i razem z nim wyruszyć na podbój Beskidów. Zdjęcie tytułowe z pięknymi beskidzkimi krajobrazami oraz roześmianymi buziami autorki książki i jej dzieci odebraliśmy również bardzo pozytywnie.

W drodze na Pilsko- Beskid Żywiecki
Następnie zaglądamy do spisu treści i to co od razu rzuca nam się w oczy to bardzo fajny podział książki na dwie części: "Zanim wyruszycie w góry" oraz "Propozycje wycieczek". Z racji naszego górskiego doświadczenia druga część książki była dla nas zdecydowanie bardziej interesująca, ale zapoznając się z nią nie pominęliśmy też części pierwszej, w której zostało poruszonych wiele ważnych aspektów dotyczących odpowiedniego przygotowania się do wyjścia w góry. Mogliśmy więc nieco zweryfikować naszą wiedzę. A więc jest o apteczce, a konkretnie o tym co powinno się w niej znaleźć, o przekąskach na szlaku, o stroju, o tym co spakować do plecaka, jak przygotować się do wyjścia w góry latem, a jak zimą. Poruszony został również bardzo ważny temat bezpiecznego noszenia dziecka, czyli o co chodzi z chustami, nosidłami ergonomicznymi i turystycznymi. Uważamy, że ta część książki w bardzo przystępny sposób może wesprzeć tych rodziców, którzy chcieliby wyruszyć na górskie podboje ze swoimi pociechami, ale nie do końca wiedzą jak się za to zabrać.


Góra Żar- Beskid Mały
Część druga, nad którą spędziliśmy najwięcej czasu, to przede wszystkim propozycje konkretnych, górskich wędrówek, jedno- i wielodniowych, w podziale na Beskid Śląski, Żywiecki oraz Mały. Każdy podrozdział poświęcony konkretnemu pasmu górskiemu rozpoczyna się od informacji, które szlaki można pokonać wózkiem. Następnie bardziej szczegółowo opisanych jest po kilkanaście szlaków dla danego pasma. Każda z zaproponowanych tras została oceniona w 5-stopniowej skali trudności od szlaków bardzo łatwych, po bardzo trudne. Podany został również czas przejścia według mapy, długość szlaku, a nawet zamieszczono mapę z przebiegiem proponowanej trasy. Dla niektórych wycieczek zostało podane przejście alternatywne, co pozwala urozmaicić górską wycieczkę. Na końcu każdego podrozdziału znajduje się jeszcze lista atrakcji, na które warto zwrócić uwagę w danym rejonie, a wszystko oczywiście uzupełnione jest o zdjęcia. 


Jakie jest więc nasze wrażenie na temat książki "Beskidy z dzieckiem"? Odbieramy ją jak najbardziej pozytywie. Jest bardzo ładnie wydana i jest przejrzysta. Mimo, że pierwsza część książki nie koniecznie będzie interesująca dla osób chodzących już z dziećmi po górach, o tyle uważamy, że jest to naprawdę wartościowy rozdział dla kogoś kto tego doświadczenia nie ma. Druga część książki  zawierająca opisy konkretnych szlaków była dla nas źródłem inspiracji i kilka zawartych w przewodniku tras dopisaliśmy do naszej obszernej listy. Oby jesienna aura była sprzyjająca, bo chętnie tę listę zrealizujemy.

Babia Góra- Beskid Żywiecki

poniedziałek, 27 lipca 2020

Skansen w Wygiełzowie- Małopolska z dziećmi

Skansen w Wygiełzowie, a właściwie Nadwiślański Park Etnograficzny, to jedno z tych miejsc na mapie Małopolski, do którego po prostu trzeba się wybrać. Znajduje się on u podnóża zamku Lipowiec i pozwala zobaczyć 25 cennych zabytków budownictwa drewnianego pochodzącego z XVII, XVIII i XIX wieku. 


Na terenie skansenu można zobaczyć nie tylko chałupy, spichlerze, czy stodoły, ale także drewniany kościół z Ryczowa pochodzący z 1623 roku oraz dzwonnicę alarmową z Nowej Góry z 1778 roku. To co nam najbardziej przypadło do gustu to możliwość zajrzenia praktycznie do każdego ze znajdujących się tam obiektów, gdzie wewnątrz skrywało się wiele interesujących przedmiotów.



Młyn z Sadka

Plebania z Bęczyna z 1892 roku

W domu z Chrzanowa można zobaczyć warsztat garncarski, w chałupie z Podolsza znajdują się dwie wystawy "Święcone w domu wójta" oraz "Dawny sprzęt gospodarstwa domowego", w domu bogatego chłopa z Przeciszowa znajduje się wiejska klasa oraz warsztat wikliniarski, a w chałupie z Rozkochowa można zobaczyć najstarszy typ zagrody jednobudynkowej, która łączy pod jednym dachem zarówno część mieszkalną, jak i oborę dla bydła. 


Chałupa biedoty z Płazy z końca XIX wieku
Wiejska klasa w chałupie z Przeciszowa
Chlewik z Kaszowa z II poł. XIX wieku
Chałupa z Podolsza

Na terenie skansenu znajduje się także olejarnia z Dąbrowy Szlacheckiej pochodząca z II poł. XIX wieku oraz kuźnia z Liszek także z II poł. XIX wieku. Teren wokół skansenu jest zadbany, a spacer pomiędzy poszczególnymi budynkami jest niesamowicie przyjemny. 



Chałupa sołtysia z Przegini Duchownej


Gołębnik
Na koniec koniecznie trzeba zajrzeć do dworu z Drogini z 1730 roku, który należał do zamożnej rodziny Bzowskich. Wewnątrz znajduje się muzeum ze stałą ekspozycją "Mieszkanie zamożnej rodziny szlacheckiej" oraz wystawy czasowe. 

Dwór z Drogini






A na koniec kilka informacji praktycznych:
* wejście na teren skansenu jest odpłatne, w 2020 roku ceny biletów kształtowały się następująco: 12zł bilet normalny, 8zł bilet ulgowy
* za bilety wstępu można płacić kartą
* skansen jest czynny przez cały rok, od listopada do lutego w godz. 8:00- 15:00, od marca do października w godz. 8:00-18:00
* przed wejściem do skansenu znajduje się ogólnodostępnym parking

niedziela, 26 lipca 2020

Wiślana Trasa Rowerowa z Kamienia do Oświęcimia- Małopolska z dziećmi

Powoli zbliżamy się do końca małopolskiego odcinka Wiślanej Trasy Rowerowej. Dotarliśmy już do Oświęcimia, skąd niespełna 20 kilometrów dzieli nas od granicy z województwem Śląskim. Gdy podejmowaliśmy się tego wyzwania i postanowiliśmy przejechać całą małopolską WTR liczącą 230 kilometrów, nawet nie sądziliśmy, że przyniesie nam to tyle frajdy. Postanowiliśmy więc, że nie kończymy zabawy i pokonamy jeszcze odcinek śląski. 

Przerwa nad Zakolem A
Tym razem na Wiślaną Trasę Rowerową wyruszyliśmy z Kamienia, a do przejechania mieliśmy 35 kilometrów. Swoją przejażdżkę zakończyliśmy w Oświęcimiu, gdzie postanowiliśmy rozdzielić się, ja z dziećmi zostałam na placu zabaw, a Tomek wrócił rowerem do Kamienia, a następnie autem przyjechał po nas.



Zanim jednak to nastąpiło czekała nas bardzo fajna i widokowa przejażdżka. Rozpoczęliśmy ją od przejazdu przez las, czarnym szlakiem rowerowym, którym dotarliśmy do właściwej trasy. Tym oto sposobem minęliśmy niezbyt ciekawy fragment biegnący ruchliwą drogą. 


Gdy tylko znaleźliśmy się na Wiślanej Trasie Rowerowej naszym oczom ukazała się Wisła, nazwa trasy zobowiązuje. Przez krótki fragment jechaliśmy ulicą w ruchu ogólnym, a potem wjechaliśmy na wał i mknęliśmy przed siebie szutrową drogą. 

Wisła






Na wysokości miejscowości Okleśna musieliśmy zjechać z wału, ze względu na prowadzone na wale prace i objechać fragment będący wciąż w budowie. Potem ponownie wjechaliśmy na wał i jechaliśmy nim aż do miejscowości Gromiec, gdzie znów ze względu na prace skierowaliśmy się na objazd po przejechaniu, którego już do samego Oświęcimia jechaliśmy wyasfaltowaną ścieżką rowerową.



Za Okleśną po naszej prawej stronie zaczęły pojawiać się stawy. Dzień był gorący, więc z nieukrywaną radością skierowaliśmy się w ich stronę robiąc nad Zakolem A dłuższą przerwę. Odcinek wzdłuż stawów uważamy za najprzyjemniejszy na całej trasie. 



Zakole B





Zakole A




Po wznowieniu przejażdżki już bez dłuższych postojów ruszyliśmy do Oświęcimia, podziwiając otaczające nas widoki. Trasa, wijąc się niczym wąż, prowadziła nas po gładkim asfalcie i jedynie wiejący wiatr utrudniał nam czasem jazdę. 













Odcinek WTR w Oświęcimiu
Gdy dojechaliśmy do Oświęcimia ruszyliśmy w stronę centrum, a potem na plac zabaw kończąc kolejny etap Wiślanej Trasy Rowerowej. Ze względu na to, że trasa biegnie głównie po wale przeciwpowodziowym Wisły, z dala od ruchu samochodowego, polecamy ją oczywiście na przejażdżkę w towarzystwie dzieci.

Wiślana Trasa Rowerowa: