poniedziałek, 31 grudnia 2018

Tatry Słowackie z dziećmi- Elektriczką do Szczyrbskiego Jeziora

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia po raz kolejny spędziliśmy w Małym Cichym, co zaowocowało wspaniałymi wypadami na tatrzańskie szlaki. Naszym zainteresowaniem wciąż cieszy się słowacka część Tatr, więc wszystkie nasze wędrówki odbyły się właśnie tam, a na rozgrzewkę wybraliśmy spacer wokół Szczyrbskiego jeziora w Szczyrbskim Jeziorze. Wybór takiej, a nie innej trasy, nie był bez powodu. Była to nasza pierwsza zimowa wędrówka we czwórkę, więc chcieliśmy sprawdzić czy taka forma aktywności przypadnie do gustu naszemu najmłodszemu. 


Słowacka Tatrzańska Kolejka Elektryczna "Elektriczka"
Do Szczyrbskiego Jeziora postanowiliśmy pojechać słowacką elektriczką. Mogliśmy oczywiście dostać się tam autem, ale chcieliśmy przejechać się tą słynną kolejką, która łączy najważniejsze, słowackie, podtatrzańskie miejscowości. Chcieliśmy też przekonać się na własne oczy, że trasa pociągu faktycznie jest tak malownicza, jak się o niej mówi.
Słowacka elektriczka jeździ na dwóch trasach, pierwsza z nich, 6-kilometrowa, łączy Tatrzańską Łomnicę ze Starym Smokowcem, druga, znacznie dłuższa bo 29-kilometrowa, łączy Poprad z Szczyrbskim Jeziorem, zatrzymując się miedzy innymi na stacji w Starym Smokowcu. 
Bilety można kupić:
* w kasie na takich stacjach jak: Poprad, Stary Smokowiec, Szczyrbskie Jezioro, za bilety można zapłacić kartą, bądź gotówką.
* w automatach biletowych (płatność tylko monetami), które dostępne są w Popradzie, Starym Smokowcu oraz Szczyrbskim Jeziorze
* online na www.slovakrail.sk
Ceny biletów uzależnione są od długości trasy, bilet na odcinku Stary Smokowiec- Szczyrbskie Jezioro kosztuje 1,50e. 



Widoki z okna elektriczki


Jeszcze przed wyjazdem zdecydowaliśmy, że elektriczką pokonamy odcinek pomiędzy Starym Smokowcem, a Szczyrbskim Jeziorem. Do Starego Smokowca dojechaliśmy samochodem, który zaparkowaliśmy w pobliżu stacji kolejowej. Bilety zakupiliśmy w kasie, od razu w obie strony i ruszyliśmy w drogę. Trasa faktycznie okazała się malownicza, choć nisko zawieszone chmury skutecznie utrudniały nam ich podziwianie. Do Szczyrbskiego Jeziora dotarliśmy po mniej więcej 40 minutach jazdy. Naszym celem było Szczyrbskie jezioro i spacer wokół niego, więc po wyjściu z dworca od razu skierowaliśmy się w górę miejscowości wyglądając pierwszych szlakowskazów. 





W Szczyrbskim Jeziorze natknęliśmy się na prawdziwą zimę, co nas trochę zaskoczyło, bo w Małym Cichym tego samego dnia nie było śniegu prawie wcale.





Spacer wokół jeziora umożliwia poprowadzony dookoła niego deptak, zimą odśnieżony. Mając w planach taką wycieczkę jak nasza, warto zabrać ze sobą sanki, na pewno nadarzy się nie jedna okazja by z nich skorzystać. 






Szyrbskie Jezioro cieszy się olbrzymią popularnością bez względu na porę roku. Ci co uprawiają zimowe sporty do dyspozycji mają narciarskie stoki oraz wytyczone trasy do narciarstwa biegowego. Latem za to w kilka minut można dostać się kolejką linową na Solisko, z którego roztaczają się bajeczne widoki na Dolinę Młyniecką oraz Furkotną, bądź wybrać się do Popradzkiego Stawu. 




Spacer brzegiem Szczyrbskiego jeziora okazał się bardzo przyjemny. Zajął nam około 2 godzin, uwzględniając przerwę na przepyszną, słowacką herbatę oraz odbicie w kierunku skoczni. Widoki, choć przysłonięte częściowo chmurami, były przepiękne. Nasz najmłodszy przespał praktycznie całą wędrówkę, co dla nas jest najlepszym dowodem na to, że zimowa aktywność podoba się również jemu. 



sobota, 29 grudnia 2018

Nasz zwariowany 2018- krótkie podsumowanie

Ten rok był dla nas wyzwaniem i wielką niewiadomą, a wszystko za sprawą naszego syna, który przyszedł na świat w pewien piękny, kwietniowy wieczór :-) Nie wiedzieliśmy czy nasze drugie szczęście sprawdzi się w roli niezawodnego kompana w podróży, na szczęście szybko okazało się, że młody należy do tych co nie usiedzą w domu i najlepiej czują się właśnie poza nim ;-) A więc jak wyglądało nasze tegoroczne 12 miesięcy?


STYCZEŃ
Z racji coraz bardzie zaawansowanej ciąży skupiliśmy się na podróżach w pobliżu Krakowa, a więc były podkrakowskie dolinki, zwiedzanie Kazimierza śladami żydowskich zabytków, były też krakowskie muzea oraz wystawy. Przy okazji wielkie pakowanie, remonty oraz bieganie po budowlanych marketach, bo zabraliśmy się za przeprowadzkę ;-)




LUTY
W lutym przez pewien czas byliśmy "bezdomni" ;-) Nasz nowy dom był jeszcze nie gotowy, a do starego wprowadzili się nowi właściciele. Dlatego też razem z córą uciekłyśmy w dolnośląskie, co zaowocowało fantastycznymi wycieczkami do Bolesławca- miasta ceramiki, gdzie odwiedziłyśmy jedną z bolesławieckich manufaktur tworzącą piękną, bolesławiecką ceramikę oraz do Piechowic, gdzie odwiedziłyśmy Hutę Szkła Kryształowego JULIA.





MARZEC
Marzec był chyba najbardziej leniwy, skupiliśmy się głównie na najbliższej okolicy, eksplorując nadal podkrakowskie dolinki. Były to też ostatnie dni we trójkę, które po prostu chcieliśmy spędzić razem.



KWIECIEŃ
Ten miesiąc od lat jest dla nas najważniejszy, bo to właśnie w kwietniu na świat przyszła nasza córcia, a w tym roku również w kwietniu narodził się nasz synek. Ostatnie dni przed narodzinami naszego małego łobuza spędziliśmy w Tatrach, wybraliśmy się na znany nam szlak na Polanę Kopieniec. Podobnie jak 7 lat temu, tak i w tym roku wiosna wybuchła pełną parą zamieniając się w lato, dlatego też od samego początku korzystaliśmy z pięknej aury. A więc były spacery po Krakowie, po podkrakowskich dolinkach, była też wielka nauka motania chusty, by móc z młodym jak najszybciej wyruszyć na szlak. Były też hucznie obchodzone 7 urodziny naszej córci, a co za tym idzie oficjalnie mogliśmy przystąpić z córą do Klubu zdobywców Korony Gór Polski :) Także przed nami nowe wyzwanie :D







MAJ
W maju podjęliśmy pierwsze, nieśmiałe próby wspólnych wędrówek. Skupiliśmy się na znajdującym się najbliżej nas Beskidzie Wyspowym, a więc była Mogielica oraz Ćwilin. Były też inne atrakcje jak: Lokalna Kolej Drezynowa, Boroniówka Osada Młynarska, Dolina Eliaszówki oraz Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego.









CZERWIEC
W czerwcu nasz syn po raz pierwszy wybrał się za granicę ;-) Udaliśmy się do Czeskiego Cieszyna. Był też wypad w Beskid Wyspowy i wspaniała wędrówka na Łopień, pierwszy wypad w Tatry, wybraliśmy się wózkiem do Popradzkiego Stawu na Słowacji oraz 9-godzinna podróż pociągiem do Szczecina, gdzie wystąpiliśmy jako prelegenci podczas II Family Travel Festival. W czerwcu odkryliśmy także piękny i malowniczy Ogród pełen lawendy.







LIPIEC
Wraz z nadejściem wakacji rozpoczęliśmy nasz wakacyjny projekt "Odkrywamy Małopolskę", w ramach którego odwiedziliśmy między innymi Pustynię Błędowską oraz fantastyczny park rozrywki RABKOLAND. Na lipiec zaplanowaliśmy też nasz wakacyjny wyjazd, a więc było kilka dni na Dolnym Śląsku, gdzie udaliśmy się do Wodospadu Szklarki  oraz na Zaporę Pilchowicką, a potem przenieśliśmy się do niemieckiej Saksonii odkrywając piękno Drezna i wędrując po fantastycznych szlakach Szwajcarii Saksońskiej oraz Czeskiej. Na koniec przenieśliśmy się do Świnoujścia, gdzie korzystaliśmy z uroków naszego cudnego Bałtyku. Prócz morskich kąpieli i zabawy na plaży, była też wycieczka do niemieckiego Alhbeck oraz do Wolińskiego Parku Narodowego. 


















SIERPIEŃ
W sierpniu kontynuowaliśmy nasz projekt "Odkrywamy Małopolskę", co zaowocowało fantastycznym wypadem do Kopalni soli "Bochnia", gdzie mieliśmy okazję spędzić noc pod ziemią oraz udaliśmy się do Inwałd Parku. Były też słowackie Tatry i wspaniała wędrówka do Białego Stawu. Po drodze minęliśmy urocze schronisko Chatę Plesnivec i przecudną Rakuską Polanę. 










WRZESIEŃ
We wrześniu nasza córcia rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu, powędrowała dzielnie do szkoły. Miesiąc ten rozpoczęliśmy od wypadu w Pieniny, zdobyliśmy Wysoką w ramach Korony Gór Polski. Potem wybraliśmy się do Świętokrzyskiego Parku Narodowego i wdrapaliśmy się na Łysicę, kolejny ze szczytów Korony. Był też wypad do Czech i podziwianie czeskiego Morawskiego Krasu oraz malowniczego Ołomuńca, a także odbyliśmy wspaniałą wędrówkę po ojcowskich punktach widokowych w Ojcowskim Parku Narodowym.










PAŹDZIERNIK
Październikowa aura była naprawdę bardzo przyjemna, więc dwa pierwsze weekendy października wykorzystaliśmy na wypad w słowackie Tatry. Była słynna Bachledka, czyli ścieżka w koronach drzew oraz przepiękny Zielony Staw Kieżmarski. Wróciliśmy także do Ojcowskiego Parku Narodowego, by móc pozachwycać się panującą tam złotą jesienią.







LISTOPAD
Listopad zdominowany był przez nasz wypad na Sycylię. Dla naszego synka była to pierwsza podróż samolotem. Sycylia oczarowała nas po raz kolejny i z pewnością jeszcze tutaj wrócimy. Był wypad na Etnę, odkrywanie sycylijskich rezerwatów przyrody oraz pięknych miast wschodniego wybrzeża, było też plażowanie i morskie kąpiele. W listopadzie udało nam się również zdobyć kolejny szczyt z Korony Gór Polski- Lubomir. 













GRUDZIEŃ
W grudniu spełniliśmy jedno z największych marzeń naszej córy, wybrałyśmy się do Rovaniemi w Finlandii, gdzie odwiedziłyśmy wioskę  Świętego Mikołaja. Był to niezapomniany i fantastyczny wypad, bogaty w niesamowite atrakcje takie jak przejażdżka pism zaprzęgiem, która na długo zostanie w naszej pamięci. Święta tradycyjnie spędziliśmy w Tatrach, kontynuując eksplorowanie słowackich szlaków, a nasza córcia postawiła swoje pierwsze kroki na stoku :-) I tak bardzo jej się spodobało, że na stok chodziła codziennie i ku naszej radości po kilku dniach nauki jazdy na nartach naprawdę nieźle wymiata ;-)












I tym oto sposobem dobrnęliśmy do końca 2018 roku. Przed nami 2019. Kilka podróżniczych planów mamy już ustalonych, między innymi lipcowe wakacje, które spędzimy na Sardynii. Zamierzamy także kontynuować nasz projekt "Odkrywamy Małopolskę", który z pewnością zaowocuje wieloma fantastycznymi wyprawami po bliższej i dalszej okolicy. W 2019 roku będziemy też zdobywać kolejne szczyty z Korony Gór Polski i dalej włóczyć się po tatrzańskich i beskidzkich szlakach.