Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich

Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich

Nawet jadąc w rodzinne strony można odkryć coś nowego i ciekawego, a jeśli idzie to w parze z długim weekendem to mamy ku temu idealną okazję :-) Zaledwie 40 kilometrów od mojego rodzinnego domu na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego, w miejscowości Wieściszowice znajdują się cztery magiczne jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne oraz zielone. Przez ich teren przebiega zielony szlak, którym można dotrzeć na Wielką Kopę, najwyższy we wschodniej części Rudaw Janowickich szczyt (871 m.n.p.m).

Kolorowe Jeziorka: Żółte, Purpurowe, Błękitne
Turbacz z Polany Tobołów- Gorce z dzieckiem

Turbacz z Polany Tobołów- Gorce z dzieckiem

Po naszym ostatnim wypadzie w Gorce od razu wiedzieliśmy, że w bliższej, bądź dalszej przyszłości, tutaj powrócimy. Gdy w niedzielny poranek obudziły nas ciepłe promienie słońca, a planów jako takich na spędzenie tego dnia nie było, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do Koninek. Cel był jeden, najwyższy szczyt Gorców- Turbacz (1310 m.n.p.m).

Gorce
Dziecko w podróży

Dziecko w podróży

Czy podróżowanie z dzieckiem jest możliwe? Czy może być przyjemne? Kiedy jest odpowiedni czas by rozpocząć pierwsze wycieczki? Te i wiele innych pytań nasuwa się pewnie nie jednemu z rodziców, dla których podróżowanie to pasja i najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu. Ja jako mama trzyletniej obecnie dziewczynki mogę stwierdzić, że podróże z dzieckiem są jak najbardziej możliwe i bez wątpienia jest to niesamowite przeżycie. Jednak aby podróż z maluchem była miła i przyjemna dla wszystkich, trzeba przestrzegać kilku podstawowych zasad, o tym jednak w dalszej części.
Gdy nasza córeczka przyszła na świat postanowiłam, że od najmłodszych lat będę zaszczepiać w niej chęć poznawania świata i to na wszystkie sposoby. Uwielbiam gdy Wika u naszego boku uczy się odpowiedniego zachowania na górskich szlakach czy spacerować po mieście. Moje serce rośnie każdego dnia gdy widzę, że nasza mała dziewczynka z sercem na dłoni przyjmuje wszystkie nowości, nie ma nic wspanialszego od tego jak pokazywanie jej, że świat jest piękny i ma nam tak wiele do zaoferowania. Kocham gdy w jej oczach widać błysk na myśl o nowej przygodzie, lubię jej radosny śmiech gdy na trasie w górach szuka kolejnego oznaczenia szlaku,  uwielbiam gdy bez żadnego zastanowienia smakuje nowych rzeczy, gdy najmniejsze drobiazgi są dla niej cenniejsze niż najfajniejsze prezenty.

Dwa dni w Izraelu- Jerozolima i Betlejem

Dwa dni w Izraelu- Jerozolima i Betlejem

Ostatnie wydarzenia, które mają miejsce w Izraelu, spowodowały, że wspomnieniami powróciłam do mojej krótkiej, bo tylko dwudniowej, wizyty w tym jakże interesującym kraju. Bardzo mi smutno, że w miejscu, które jest niezwykle ciekawe, gdzie przeplata się historia kilku ważnych religii świata dochodzi do tak dramatycznych posunięć. W związku z tym, że nie wiele mogę z tym zrobić, a coś zrobić bym chciała, postanowiłam, że napiszę kilka słów o tym co tam odkryłam, a było to naprawdę piękne.
Do Izraela, a konkretnie do Jerozolimy i Betlejem, trafiłam w ramach wycieczki fakultatywnej podczas mojego pobytu w Egipcie. Byłam niesamowicie ciekawa tego co tam zobaczę i napawało mnie to bardzo dużą dozą entuzjazmu. Od razu na wstępie mogę stwierdzić, że dwa dni to stanowczo za mało, żeby móc nacieszyć się atmosferą jaka tam panuje, ale wystarczająco dużo, by chcieć tam kiedyś powrócić.

Naszym punktem startowym było Sharm el Sheikh, w związku z tym dojazd do granicy egipsko-izraelskiej zajął nam trochę czasu, potem nastąpiło jakże intrygujące przekroczenie granicy Izraela. Po raz pierwszy spotkałam się z tak trudną procedurą graniczną. Nim pierwsze osoby podeszły ze swoimi paszportami otrzymaliśmy informację, aby w żaden sposób nie prowokować celników granicznych, odpowiadać na zadawane pytania i zachowywać się spokojnie, bo inaczej mogą nas nie wpuścić do swojego kraju. Jeszcze przed wyjazdem z Polski dowiedzieliśmy się, że posiadanie w paszporcie pieczątek pochodzących z krajów nieprzychylnych Izraelowi (m.in Syria, Iran, Sudan, Liban) może być również powodem cofnięcia na granicy. Po upływie kilkudziesięciu minut udało nam się wejść na teren Izraela, gdzie czekał na nas autokar na ichniejszych tablicach rejestracyjnych. 
Po kolejnych kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy do naszego pierwszego celu, do Jerozolimy. Nasze kroki skierowaliśmy na Górę Oliwną, z której to można podziwiać niezwykłą panoramę Miasta Trzech Religii. W oczy od razu rzuca się złota Kopułka na Skale, która jest najbardziej efektownym elementem Wzgórza Świątynnego. Wzgórze to jest bardzo ważne za równo dla chrześcijan, żydów jak i muzułmanów. Według pierwszych dwóch religii właśnie w tym miejscu Abraham miał złożyć ofiarę w postaci własnego syna, muzułmanie zaś wierzą, że Mahomet został tutaj wzięty do nieba. Kolejny punkt programu obejmował Ogrójec oraz Bazylikę Narodów.

Stara Jerozolima widziana ze szczytu Góry Oliwnej
Zachody słońca- na pograniczu dnia i nocy

Zachody słońca- na pograniczu dnia i nocy

Zachody słońca zawsze były dla mnie czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym, uwielbiam tą chwilę kiedy piękny, słoneczny dzień chyli się ku końcowi, by powitać równie piękną noc. Niestety odkąd mieszkamy na parterze nie mam zbyt wielu okazji delektować się tym spektakularnym widowiskiem. Dlatego też doceniam każde takie zjawisko, a nawet jestem gotowa wstać wcześnie rano by zahaczyć jeszcze o wschód słońca. 
Podczas naszego ostatniego pobytu w Małe Ciche mieliśmy szansę podziwiać jeden z takich zapierających dech w piersiach zachodów i muszę przyznać, że w górach przybiera on niezwykłą formę, z jednej strony widok gór odcinających się na ciemnym niebie, zaś z drugiej odcienie pomarańczy, złota i czerwieni, całość potrafi przekłuć swoją uwagę. Najpiękniejsze jednak zachody słońca miałam okazję podziwiać nie gdzie indziej jak nad naszym polskim morzem. Kto choć raz był nad Bałtykiem, ten wie że ten moment przyciąga na plażę tłumy ! Ja sama praktycznie każdego wieczoru wyczekiwałam, siedząc na piasku, na tą chwilę. Pod tym kątem jesteśmy szczęściarzami, bo bez względu na to do jakiej nadmorskiej miejscowości pojedziemy możemy mieć pewność, że będzie zachód słońca. Zastanawiałam się przez chwilę nad tym, który z zachodów utkwił mi najbardziej w pamięci i odpowiedź jest jedna, ten, który cieszył moje oczy w Łebie, gdzie razem z mężem spędzaliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje :-)

Zachód słońca na plaży w Łebie 2006
Pamiątki z Polski

Pamiątki z Polski

Zupełnie przez przypadek, w trakcie poszukiwania informacji na temat pamiątek z Wielkiej Brytanii, wpadł mi w ręce anglojęzyczny artykuł dotyczący tego co warto kupić w Polsce. W zasadzie nigdy się nad tym nie zastanawiałam, co w oczach obcokrajowców może zasługiwać na miano pamiątki z pobytu w naszym kraju, a to co przeczytałam trochę mnie zaskoczyło :-)
Oczywiście na pierwszym miejscu wśród rzeczy, które warto przywieźć z Polski znalazły się hafty oraz polska ceramika, zachwalana przede wszystkim ta pochodząca z Bolesławca. Kolejne dwie pozycje z listy wywołały u mnie olbrzymi uśmiech, a były to nasze wielkanocne pisanki oraz znicze :-) Nie wiem dlaczego znicze okazały się atrakcyjnym souvenirem, ale najwidoczniej autor wspomnianego artykułu przebywał w Polsce tuż przed Dniem Wszystkich Świętych i uznał to za coś interesującego ;-)

Czarny Staw Gąsienicowy przez Dolinę Jaworzynki, powrót przez Boczań

Czarny Staw Gąsienicowy przez Dolinę Jaworzynki, powrót przez Boczań

Nasza miłość do Tatr jest na tyle poważna, że bardzo chętnie tutaj wracamy i gdyby nie kaprysy tegorocznego lata, które w górach potrafią pokrzyżować plany, spędzalibyśmy tutaj każdy weekend, uciekając od krakowskiego zgiełku i duchoty. Niestety uzależnieni jesteśmy od matki natury i musimy liczyć na jej łaskę, bądź nie łaskę w ilości podarowanego nam słońca. Na szczęście Tatry są na tyle blisko od nas, że możemy zdecydować o wyjeździe w te strony z dnia na dzień, więc chętnie korzystamy z tego przywileju.

Gaździnowa łąka
Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger