Tarnica z Wołosatego

Tarnica z Wołosatego

Nasze poranki w Bieszczadach rozpoczynały się każdego dnia w taki sam sposób, czyli od wczesnej pobudki. Potem przychodził czas na pyszne śniadanie, pakowanie plecaków, rzut okiem na pogodę, no i w drogę :-) Mimo, że mieliśmy urlop i wreszcie mogliśmy się wyspać, wstawaliśmy tylko pół godziny później niż zwykle, bo kto chciałby marnować czas na spanie będąc w takim miejscu? Na pewno nie my. Pierwszego dnia udało nam się dotrzeć na Dwernik-Kamień, to był idealny szlak "rozruchowy", który pomógł nam rozeznać się w bieszczadzkim terenie. Drugiego dnia, bardziej ambitnie, postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt polskich Bieszczad, czyli słynną Tarnicę. 


Dwernik-Kamień z Nasicznego oraz zagroda żubrów w Mucznem

Dwernik-Kamień z Nasicznego oraz zagroda żubrów w Mucznem

Bieszczady w planach mieliśmy już od dawna, a długi weekend majowy wydał nam się jak najbardziej odpowiedni, by w nie zawitać, dlatego też zaraz po Nowym Roku zarezerwowaliśmy nasze noclegi. Potem nie pozostało nam nic innego jak odliczać dni do wyjazdu. By oczekiwanie było mniej dokuczliwe, czas ten poświęciliśmy na wybór szlaków, na które chcielibyśmy się udać. Nasze plany były bardzo ambitne i sami w to nie wierzymy, ale udało się je zrealizować. Na bieszczadzkich szlakach spędziliśmy 5 niesamowitych dni. Na pierwszy ogień, w dzień naszego przyjazdu, wybraliśmy Dwernik-Kamień. Wybór ten nie był przypadkowy, bowiem szlak rozpoczynał się przy gościńcu, w którym się zatrzymaliśmy. 


Ojcowski Park Narodowy- co warto zobaczyć?

Ojcowski Park Narodowy- co warto zobaczyć?

Ojcowski Park Narodowy i znajdujące się w jego pobliżu dwie jaskinie, Wierzchowska oraz Nietoperzowa, to idealne miejsce na rodzinny spacer i to o każdej porze roku. Piękne formy skalne, tajemnicze zamki, ciemne i chłodne jaskinie to dopiero początek :-) Zapraszamy na niezwykłą wycieczkę po Ojcowie i okolicach, w towarzystwie polskich bajek i legend...

Sokolica z Krościenka z dzieckiem

Sokolica z Krościenka z dzieckiem

Wreszcie nadeszła wiosna, a wraz z nią wiosenne przebudzenie :-) Plecaki odkurzone, górskie buty wyciągnięte z dna szafy, garderoba i niezbędny sprzęt uzupełnione, można wyruszać na szlak. Tatry przeżywają obecnie krokusowe oblężenie, więc by uniknąć tłumów wybraliśmy Pieniny i jeden z najbardziej malowniczych pienińskich szczytów- Sokolicę. Czy było warto? Zdecydowanie tak !

Widok ze szczytu Sokolicy
Wiosna w górach- w poszukiwaniu krokusów

Wiosna w górach- w poszukiwaniu krokusów

Dziś nie zamierzam się rozpisywać, bo w tym przypadku słowa są zbędne. W nasze ukochane Tatry zawitała wiosna, a w raz z nią pojawiły się przepiękne krokusy. Ich poszukiwanie sprawiło nam bardzo dużo przyjemności, a jeszcze więcej zabawy miałyśmy przy ich fotografowaniu. Tak bardzo nam się to spodobało, że krokusy były zmuszone pozować nam do zdjęć o różnych porach dnia. Mnie najbardziej oczarowały wczesnym rankiem, gdy były jeszcze zaspane, a trawę pokrywał szron oraz pierwsze kropelki rosy. Wiki  zaś zachwycała się tymi, które były w pełni rozkwitnięte i do których chętnie zaglądały pszczółki oraz motylki. A Wam w jakiej wersji najbardziej się podobają?

Gdańsk w zimowej odsłonie

Gdańsk w zimowej odsłonie

Nad polskim wybrzeżem nie byłam już od dawna, a w zimowej odsłonie nie widziałam go nigdy. Mój wypad do Norwegii był idealną okazją, by zmienić ten stan rzeczy, więc nie zastanawiając się zbyt długo postanowiłam wyruszyć do Gdańska na dzień przed wylotem do Trondheim. Moja podróż rozpoczęła się bardzo wcześnie rano, gdyż zależało mi na czasie. Gdy wszyscy jeszcze smacznie spali, ja już zwarta i gotowa czekałam na dworcu w Krakowie na nasze słynne pendolino, którym bezpośrednio udałam się na północ Polski. 

Norwegia zimą- za kołem podbiegunowym

Norwegia zimą- za kołem podbiegunowym

Decydując się na zimowy wypad do Norwegii z góry wiedziałam, że każdy mój wieczór, a nawet noc, będę spędzać polując na zorzę polarną, wiedziałam też, że w ciągu dnia na pewno nie będę tego odsypiać, wręcz przeciwnie, plany były bardzo ambitne i nie uwzględniały wylegiwania się w łóżku. Te kilka dni za kołem podbiegunowym wykorzystałam na podziwianie i zdobywanie najbliższej okolicy, niekiedy żałując, że czas nie jest z gumy i nie da się go dowolnie rozciągnąć.

Przepiękne rybackie kutry
Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger