poniedziałek, 7 marca 2016

Norwegia zimą- za kołem podbiegunowym

Decydując się na zimowy wypad do Norwegii z góry wiedziałam, że każdy mój wieczór, a nawet noc, będę spędzać polując na zorzę polarną, wiedziałam też, że w ciągu dnia na pewno nie będę tego odsypiać, wręcz przeciwnie, plany były bardzo ambitne i nie uwzględniały wylegiwania się w łóżku. Te kilka dni za kołem podbiegunowym wykorzystałam na podziwianie i zdobywanie najbliższej okolicy, niekiedy żałując, że czas nie jest z gumy i nie da się go dowolnie rozciągnąć.

Przepiękne rybackie kutry
Ku mojej ogromnej radości Rognan okazało się naprawdę interesującą miejscowością, a nasz kemping znajdował się nad brzegiem malowniczej zatoki, która często padała "ofiarą" moich ochów i achów. W zależności od pory dnia, od nasłonecznienia, od wiszących na niebie chmur, przybierała ona inną formę. Nie mogłam nadziwić się, że ten sam widok może być aż tak fascynujący. Jednego dnia wydawał się mroczny i straszny, jak z filmów grozy, gdzie dominującymi kolorami były szarość i biel, zaś innego zachodzące słońce nadawało wodzie niezwykłego niebiesko-stalowego koloru. Mnie jednak najbardziej przypadł do gustu gdy nad zatoką unosiła się mgła i kiedy odpływ odkrywał tajemnice znajdującego się tutaj brzegu.

Widok z kempingu







Rognan to jednak nie tylko nasz kemping. Przekonałam się o tym już drugiego dnia, gdy wybrałam się na spacer w kierunku zamarzniętego jeziora. Trasa obfitowała w niezliczoną ilość przepięknych widoków, a zimowa aura podkreślała pozytywne doznania.

W drodze...



Cmentarz niemieckich żołnierzy

Nie zabrakło też mojego ulubionego widoku z góry. Podziwianie fiordów z takiej perspektywy zapiera dech w piersiach. Tutaj naprawdę poczułam się wolna i pokochałam całym sercem norweską przestrzeń.





Dla miłośników historii też coś się znajdzie. W Rognan działa bowiem niewielki skansen, na terenie którego znajduje się stara, drewniana zabudowa z przełomu XVIII i XIX wieku oraz niewielkie muzeum upamiętniające jugosłowiańskich więźniów, którzy w nieludzkich warunkach pracowali przy budowie drogi podczas II wojny światowej. Drodze tej nadano niechlubny przydomek "Blood road". 

Skansen

Pożar na niebie
Dużą przyjemność sprawiło mi także obserwowanie norweskiego życia. Na każdym kroku można było spotkać coś zaskakującego, czasem była to zwykła skrzynka na listy, innym razem kiełbasa z łosia, jednak najbardziej oczarowały mnie dwie rzeczy, lampki świecące się w każdym z okien w norweskich domach oraz sanie którymi Norwegowie wybierali się na zakupy :-)



Będąc w Rognan warto również wybrać się na wycieczkę do latarni morskiej. Po drodze można podziwiać wspaniałe zamarznięte wodospady, przepiękne łodzie kołyszące się na wodzie, miasteczko które przycupnęło nad brzegiem zatoki, a gdy już dotrzemy na miejsce niewielką latarnię morską, która w idealny sposób komponuje się z otoczeniem. 



Rognan




Na sam koniec zostawiłam sobie przysłowiową wisienkę na torcie, a był nią rejs po fiordzie mega klimatycznym rybackim kutrem, który od razu mnie oczarował i jak tu nie wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia ;-) 














Bye Bye Rognan
Norwegia w zimowej odsłonie to nie tylko magiczna i przepiękna zorza polarna, to przede wszystkim bialusieńki śnieg, przepiękne widoki, zamarznięte wodospady, drewniane domki, w oknach których świecą się lampki, malownicze fiordy oraz przestrzeń i cisza. To idealne miejsce by spojrzeć na zimę w zupełnie innym świetle, by pokochać tę porę roku oraz spacery w śniegu po kolana. Norwegia zimą kupiła mnie w całości, a dzięki zorzy polarnej spełniło się jedno z moich podróżniczych marzeń.


Pozostałe wpisy z Norwegii:
* Norwegia zimą- informacje ogólne
* Norwegia zimą- Trondheim
* Zorza Polarna

2 komentarze:

  1. A czy takie urocze sanie, ktorymi poruszaja sie miejscowi, mozna tez wypozyczyc na wlasny urzytek? ;) To musi byc frajda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nigdzie nie widziałam wypożyczalni z takimi sankami, ale myślę, że na kempingach chociaż jedna sztuka powinna się znaleźć :)

      Usuń