środa, 13 marca 2019

Okolice Krakowa z dziećmi- Dolina Aleksandrowicka

Podkrakowskie dolinki nadają się idealnie na spokojne, rodzinne spacery i to o każdej porze roku, wiosną pokrywają się łanami kwiatów, latem przynoszą ochłodę w upalne dni, jesienią pięknie się złocą, a zimą są wspaniałą odskocznią od krakowskiego smogu. Chętnie się do nich wybieramy i za każdym razem staramy się odwiedzić inną. Ostatnim naszym odkryciem była Dolina Aleksandrowicka. 


Do Doliny Aleksandrowickiej najłatwiej dojechać własnym samochodem. Oddalona jest ona od Krakowa o pół godziny drogi. Na zmotoryzowanych, u wylotu do dolinki, czeka duży, bezpłatny parking. Przygotowano także drewniane wiaty oraz tablice edukacyjne, z których można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji na temat flory i fauny znajdującej się na terenie Doliny. Do Aleksandrowic można też dotrzeć komunikacją miejską, z Salwatora jedzie autobus 209, a z Bronowic Małych autobusy 226 i 258. 

Parking w Dolinie Aleksandrowickiej


Dolina Aleksandrowicka, ze względu na swoje walory przyrodnicze, została przyłączona do Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego. Przez Dolinkę Aleksandrowicką poprowadzono 2,5 kilometrowy okrężny szlak spacerowo- edukacyjny (oznaczony kolorem czerwonym), co oznacza, że wycieczkę zaczynamy i kończymy dokładnie w tym samym miejscu.


Po wyruszeniu na szlak, rozpoczęliśmy krótkie i niezbyt męczące podejście na znajdującą się nieopodal skałę Krzywy Sąd. Na szczycie owej skały znajduje się punkt widokowy, z którego roztacza się widok na Aleksandrowice, Klasztor na Bielanach, a przy dobrej widoczności nawet na góry. Ze skałą związana jest ciekawa legenda, z którą można zapoznać się czytając informacje na znajdującej się w pobliżu tablicy. 

Podejście na Krzywy Sąd
Punkt widokowy na Krzywym Sądzie





Po wznowieniu naszej wędrówki najpierw dotarliśmy na skraj polany, z której również można co nieco zobaczyć, a potem nad brzeg stawu.  Niestety pozbawiony on był wody, a szkoda bo miejsce wydawało się naprawdę przyjemne. 

Wielkie mrowisko tuż przy szlaku

Po przekroczeniu ulicy nasz szlak znów zaczął nieznacznie podchodzić pod górę, przed nami był ostatni odcinek naszego spaceru. I to właśnie na sam koniec czekała na nas największa niespodzianka, pierwszą z nich było stadko sarenek, które przebiegło nam tuż przed nosem, a drugą niespodzianką były krokusy, których w tym miejscu totalnie się nie spodziewaliśmy. Teraz już naprawdę wierzymy, że wiosna tuż, tuż.  

Ślady obecności bobrów







Po powrocie na parking, zanim obraliśmy drogę powrotną do domu, postanowiliśmy zatrzymać się jeszcze nad drugim stawem, na środku którego znajduje się niewielka wyspa. Miejsce to upodobały sobie kaczki krzyżówki, była też para łabędzi.  Wzdłuż stawu poprowadzono żwirową ścieżkę, ustawiono także drewniane ławy. Jest tam też niewielki pomost, ale z przywieszonej na pomoście kartki wynika, że jest on własnością prywatną i wstęp na niego jest zabroniony.



Dolina  Aleksandrowicka, mimo że nie jest tak popularna jak pozostałe krakowskie dolinki, zasługuje na zainteresowanie, zwłaszcza wiosną gdy kwitną zawilce, których jest tutaj bardzo dużo. Spacer przez Dolinę nie jest długi, nie jest też wymagający, więc śmiało możemy polecić to miejsce rodzicom z dziećmi, które dopiero rozpoczynają wędrówki na własnych nóżkach. Dolinka nie nadaje się jednak na wycieczkę z wózkiem, dla dzieci niechodzących proponujemy wziąć chustę, bądź nosidło. 

Pozostałe podkrakowskie Dolinki, które udało nam się odwiedzić:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz