poniedziałek, 7 stycznia 2019

Okolice Krakowa z dziećmi- Dolina Kluczwody

Nasz tegoroczny cykl "Odkrywamy Małopolskę" rozpoczęliśmy od odwiedzenia Doliny Kluczwody, a konkretnie od iście zimowego spaceru przez Rezerwat Przyrody "Dolina Kluczwody". Były sanki, lepienie bałwana i pyszna herbata w plenerze. Były też przepiękne widoki, olbrzymie sople oraz krótka lekcja historii. Zaciekawieni? 

Zamkowe Skały
Dolina Kluczwody, nazywana również Doliną Wierzchówki, znajduje się na obszarze Parku Krajobrazowego "Dolinki Krakowskie". Rozciąga się pomiędzy wsią Wierzchowie, a Bolechowicami. Ma około 6 kilometrów długości, a przez jej teren przebiega szlak pieszy (koloru czarnego i niebieskiego) oraz rowerowy (koloru czerwonego oraz czarnego). Przez Dolinę Kluczwody płynie potok Kluczwoda, stąd też wzięła się nazwa doliny. We wsi Wierzchowie, znajdują się dwie jaskinie: Wierzchowska oraz Mamutowa. Jaskinię Wierzchowską mieliśmy przyjemność zwiedzać dwa lata temu, o czym można poczytać tutaj.

Miejsce naszego startu





Do Doliny Kluczwody weszliśmy od strony wsi Wierzchowie. Darmowy parking samochodowy mieści się dokładnie przy drodze biegnącej z Białego Kościoła do Zelkowa. Tuż obok parkingu znajduje się drewniana wiata, kilka stojaków rowerowych oraz tablice edukacyjne dotyczące flory i fauny Doliny. W związku z tym, że było to sobotnie, śnieżne przedpołudnie na parkingu nie zastaliśmy nikogo. Wypakowaliśmy sanki dla córy, zapakowaliśmy młodego do nosidła i ruszyliśmy przez siebie. 

Potok Kluczwoda

Dolina Kluczwody prezentowała się przepięknie, wszystko pokryte było białym puchem i wciąż dosypywało świeżego. Przy Zamkowych Skałach, na szczycie których znajdują się pozostałości po zamku, zrobiliśmy postój i to właśnie w tym miejscu powstał nasz sporych rozmiarów bałwan :-) Na same skały, z racji panujących warunków pogodowych, nie wspięliśmy się, ale podeszliśmy jak najbliżej było to możliwe, by móc zobaczyć Dolinę Kluczwody z góry. 








Potem udaliśmy się na dalszy spacer, podążając za czarnymi oznaczeniami szlaku. Niestety nie udało nam się dotrzeć do miejscowości Gacki, gdyż w pewnym momencie szlak się kończy. Przebiega on bowiem przez teren prywatnej posesji, której właściciel zmienił zdanie i nie wyraża już zgody na ruch turystyczny. W związku z tym zawróciliśmy, a drogę na parking pokonaliśmy dokładnie tą samą trasą. Zanim jednak wsiedliśmy do auta zatrzymaliśmy się jeszcze w jednym bardzo ciekawym miejscu, na krótką lekcję historii. 










Czy wiecie, że wzdłuż potoku Kloczwoda w okresie zaborów Polski, w latach 1815-1914 przebiegała granica pomiędzy zaborem austriackim, a rosyjskim? Miejsce to zostało oznaczone za pomocą zrekonstruowanych słupów granicznych, zamieszczono także mapę, na której dokładnie można zobaczyć przebieg granicy. Muszę przyznać, że ten fakt wywarł na nas niesamowite wrażenie. 




Nasza przygoda z krakowskimi dolinkami bardzo nam się podoba i z pewnością nie była to ostatnia, którą odwiedziliśmy. To fantastyczny sposób na miły spacer z dala od krakowskiego zgiełku, więc zamierzamy to kontynuować. Może z perspektywy rowerowego siodełka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz