czwartek, 28 marca 2019

Cypr z dziećmi- Petra tou Romiou i Kourion

Po Cape Greco przyszła pora na kolejne ważne miejsce na mapie Cypru. Skierowaliśmy się w stronę skały Petra tou Romiou, gdzie zgodnie z grecką mitologią narodziła się bogini miłości Afrodyta. Mimo, że do przejechania mieliśmy ponad 100 kilometrów, to trasę tę pokonaliśmy w godzinę. 

Petra tou Romiou z punktu widokowego
Zanim jednak znaleźliśmy się na plaży najpierw zatrzymaliśmy się na jednym z punktów widokowych, który minęliśmy na naszej trasie. Roztaczały się z niego przepiękne widoki na Petra tou Romiou, więc ani przez chwilę nie pożałowaliśmy, że zboczyliśmy z drogi.




Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej. Nasz cel był w zasięgu ręki. Auto zaparkowaliśmy na dużym, darmowym parkingu, przy którym mieści się niewielki sklepik. Tuż obok sklepiku znajdują się schody, które prowadzą do tunelu łączącego parking z plażą. Schody te nie rzucają się zbytnio w oczy, więc można je z łatwością minąć, jednak warto się za nimi rozglądać, bo to najbezpieczniejszy sposób dotarcia nad morze.

Wyjście z tunelu prowadzącego z parkingu na plażę
Po wyjściu z tunelu przed naszymi oczami stanęły w całej swej okazałości imponujące skały Afrodyty. Plaża mimo, że kamienista okazała się naprawdę bardzo fajna, a kamienie szybko posłużyły nam do zabawy :-) 






Na plaży na naszą córę czekała piracka mapa z ukrytym skarbem oraz kilka zadań do zrobienia, więc czas upłynął nam błyskawicznie. W związku z tym, że tego dnia mieliśmy jeszcze zaplanowane inne miejsca trzeba było ruszać w dalszą drogę. 









Kolejnym naszym celem było archeologiczne stanowisko Kourion, do którego postanowiliśmy dojechać bocznymi drogami. Wybór był bardzo trafny, bo trasa okazała się bardzo widokowa i interesująca.

W drodze do Kourion





Historia Kourion sięga XIII w. p.n.e., wtedy to właśnie, według historyków, pojawiła się w tym miejscu pierwsza osada. Za czasów rzymskich w Kourion mogło mieszkać nawet 20 tysięcy ludzi. Niestety w IV w.n.e. miasto legło w gruzach, w wyniku silnego trzęsienia ziemi oraz fal tsunami. Podobno wtedy też zginęła większa część jego populacji. Ostatecznie Kourion upadło podczas najazdów Arabów w VII w. n.e. Mimo tak smutnego zakończenia do dnia dzisiejszego zachował się przepięknie położony amfiteatr, a w ruinach budynków imponujące mozaiki. 

Zespół archeologiczny Kourion
Pozostałość po publicznej łaźni
Mozaiki w Domu Gladiatorów
Mozaika w domu Eustoliosa
Nie da się jednak ukryć, że Kourion to nie tylko starożytne zabytki. Tak naprawdę, pierwsze co rzuca się w oczy, gdy wchodzi się na teren kompleksu, to fantastyczne położenie ruin. Musimy przyznać, że założyciele pierwszej osady wybrali wspaniałą lokalizację.





Po opuszczeniu Kourion ruszyliśmy w drogę powrotną do Larnaki. Czas ten wykorzystaliśmy na zaplanowanie wycieczki na dzień następny. Znów miało być ciekawie i intensywnie, więc z niecierpliwością wyglądaliśmy nowej przygody. 

Pozostałe wpisy dotyczące Cypru:

środa, 27 marca 2019

Cypr z dziećmi- Cape Greco, Most Miłości i Nissi Beach

Cape Greco, Most Miłości i piaszczysta plaża Nissi Beach znajdujące się w południowo- wschodniej części Cypru są zdecydowanie jedną z największych perełek wyspy. Miejsca te zachwycają niesamowitymi widokami oraz obłędnie lazurowym kolorem morza, wiosną można liczyć jeszcze na łany kwiatów, które bajecznie kontrastują z błękitem nieba oraz wody.

Most Miłości- Love Bridge
Na wszystkie te atrakcje zaplanowaliśmy cały dzień. Już z samego rana pod nasz apartament podjechał samochód z wypożyczalni, więc zaraz po śniadaniu mogliśmy wyruszyć w drogę. Do pierwszego z punktów, czyli Mostu Miłości (Love Bridge) mieliśmy około 60 kilometrów, które udało nam się pokonać w 40 minut. I tutaj przy okazji wspomnimy, że wszystkie większe miasta  na Cyprze połączone są ze sobą autostradami, więc nawet większe odległości można pokonać w naprawdę przyzwoitym czasie. Po dojechaniu pod Most Miłości auto zostawiliśmy na niewielkim parkingu, z którego zupełnie nie było widać miejsca do którego się zbliżaliśmy. Tym większe było nasze zaskoczenie gdy dotarliśmy na skraj klifu. Przed nami ukazał się przepiękny skalny łuk otoczony przez niesamowicie przejrzystą i lazurową wodę. Z naszych ust od razu wyrwało się wielkie WOW. W sezonie miejsce to z pewnością jest zatłoczone, my mogliśmy cieszyć się nim w kameralnym gronie, bo prócz nas były jeszcze tylko dwie inne osoby. 





Do kolejnego miejsca, czyli Morskich Jaskiń (Sea Caves), które znajdują się już na Cape Greco, dotarliśmy w 10 minut. Mimo, że autem można dojechać praktycznie nad sam brzeg morza, my zaparkowaliśmy wzdłuż szutrowej drogi i ostatnie kilkanaście metrów pokonaliśmy piechotą. Nie będziemy ukrywać, że to miejsce również wywarło na nas piorunujące wrażenie, a znajdujące się na skraju klifu ławki, z widokiem na jaskinie, wręcz zachęcają do tego, by wygodnie się na nich rozsiąść i zachwycać się tym co widzimy. Jak się okazało później takich nieziemsko kuszących ławek, z powalającymi widokami, było jeszcze kilka, co warto uwzględnić podczas planowania wycieczki ;-)



Morskie Jaskinie- Sea Caves






Jedną z większych atrakcji Sea Caves jest możliwość podziwiania jaskiń z wnętrza jednej z nich. W pierwszej chwili tego jaskiniowego okna w ogóle nie zauważyliśmy i nie ma co się dziwić, bo staliśmy nad nim. Ukazało się nam ono dopiero z dalszej perspektywy. Wiedzieliśmy, że jest możliwość wejścia do środka, choć na pierwszy rzut oka nie widzieliśmy żadnej drogi. Ścieżka jednak jest i to naprawdę bezproblemowa. Wystarczy dosłownie zrobić kilka susów w dół, by zobaczyć jeden z najbardziej zapierających dech w piersiach widoków. To było nasze kolejne cypryjskie WOW.









Nasza wycieczka po Cape Greco uwzględniała także wejście na najpopularniejszy w tej okolicy punkt widokowy przy Pomniku Pokoju (Monument of Peace). Do przejechania znów mieliśmy niewielki, 10-minutowy odcinek drogi. Auto zaparkowaliśmy na sporych rozmiarów parkingu i ruszyliśmy przed siebie. Do przejścia mieliśmy kilkaset metrów łagodnego podejścia, po pokonaniu którego naszym oczom ukazała się przepiękna i rozległa panorama. Zwiedzanie najbliższej okolicy umożliwia 2,5-kilometrowa ścieżka spacerowa, więc można tutaj spędzić naprawdę sporo czasu, a zdecydowanie warto, bo widoki po raz kolejny powaliły nas na kolana. 

W drodze na punkt widokowy Monument of Peace





Monument of Peace

Po opuszczeniu Monument of Peace ruszyliśmy w stronę Blue Lagoon. Jak sama nazwa mówi zatoka zachwyca przepięknym błękitem morza i mimo, że nie ma tutaj plaży,  bez większych problemów da się wskoczyć do wody i popływać, gdyż nad brzegiem stworzono umożliwiającą to platformę. Zalecamy jednak zabrać ze sobą buty do wody, bo dno jest skaliste.  

Blue Lagoon



Bliskie odległości poszczególnych atrakcji sprawiały, że mimo pewnych obaw, czy uda nam się dotrzeć do każdej z nich, powoli zbliżaliśmy się do końca. Po odpoczynku nad Blue Lagoon znów wsiedliśmy do samochodu, jak się okazało na całe 2 minuty i znaleźliśmy się przy kolejnym skalnym łuku Kamara Tou Koraka. Nie jest on aż tak spektakularny jak Love Bridge, ze względów bezpieczeństwa nie da się też do niego bardzo blisko podejść (odgrodzony jest dosyć szpetnym płotem), ale widoki w jego pobliżu naprawdę są piękne. Stamtąd piechotą ruszyliśmy do przepięknie położonego kościółka Agioi Anargiroi, od którego dzieliło nas 500 metrów. 

Skalny łuk Kamara tou Koraka

Droga do kościółka Agioi Anargiroi
Kościółek Agioi Anargiroi, dzięki swym biało- niebieskim barwom, idealnie komponuje się z otoczeniem. Tuż obok kościółka znajdują się schodki w dół, które doprowadziły nas do niewielkiej morskiej jaskini. W oddali wypatrzyliśmy plażę Konnos Beach i mimo, że mieliśmy do niej już naprawdę blisko to właśnie w tym miejscu zakończyliśmy nasze zwiedzanie Cape Greco. Na pozostałą część dnia mieliśmy zaplanowane plażowanie  na Nissi Beach. 

Agioi Anargiroi

Plaża Konnos 
Plaża Nissi znajduje się w pobliżu Ayia Napa i z pewnością w sezonie przeżywa prawdziwe oblężenie. Nawet w marcu nie brakowało amatorów kąpieli, choć większość leżaków stała jeszcze pusta. Jest to miejsce idealne na wypad z dziećmi, plaża jest piaszczysta, a dno płytkie i to nawet na kilka metrów w głąb morza. Tuż przy plaży znajduje się niewielka wyspa Ayia Napa, na której jest punkt widokowy pozwalający zobaczyć plażę z góry. Morze przybiera tutaj wszystkie odcienie niebieskiego i jak dla nas była to najpiękniejsza plaża na której znaleźliśmy się na Cyprze. Bez względu na jej popularność uważamy, że naprawdę warto się na nią wybrać. 

Plaża Nissi



Widok z wyspy Ayia Napa

Na kilkanaście minut przez zachodem słońca obraliśmy drogę powrotną do Larnaki. To był naprawdę udany dzień, a każdy z podziwianych tego dnia widoków już na zawsze zostanie w naszej pamięci. Planując wyjazd na Cypr koniecznie wyruszcie na Cape Greco, gwarantujemy że miejsce to zostawi ślad w Waszych sercach. 

Pozostałe wpisy dotyczące Cypru: