środa, 24 października 2018

Słowackie Tatry z dziećmi- Zielony Staw Kieżmarski

Tegoroczny październik okazał się dla nas nad wyraz łaskawy zapewniając nam przepiękną pogodę. Oczywiście musieliśmy ją wykorzystać, co zaowocowało dwoma fantastycznymi wypadami na Słowację.  Najpierw była słynna ścieżka w koronach drzew, a po niej przyszła pora na prawdziwą, górską włóczęgę. Naszym celem był przepięknie położony Zielony Staw Kieżmarski. 

Zielony Staw Kieżmarski
Parking przy przystanku "Kežmarská Biela voda" (szlak żółty)- Rozejście szlaków "Nad Matliarmi"- Rozejście szlaków "Šalviový pramen"- Nizna Folvarska Polana- Chata pri Zelenom plese- Parking przy przystanku "Kežmarská Biela voda

Nad Zielony Staw Kieżmarski można dotrzeć:
* szlakiem żółtym, wyjście na szlak znajduje się przy drodze "Cesta slobody", pomiędzy Tatrzańską Kotliną, a Tatrzańską Łomnicą, tuż obok przystanku "Kežmarská Biela voda"
* szlakiem czerwonym z Hrebienok, przez Łomnicki Staw
* szlakiem zielonym przez Chatę Plesnivec do Białego Stawu, a stamtąd czerwonym nad Zielony Staw Kieżmarski
* szlakiem zielonym z Tatrzańskiej Łomnicy, do Łomnickiego Stawu, a potem czerwonym do Zielonego Stawu Kieżmarskiego, bądź można skorzystać z wjazdu kolejką do Łomnickiego Stawu, a następnie kontynuować wędrówkę szlakiem czerwonym do jeziora.

My zdecydowaliśmy się na wariant, według nas najłatwiejszy, czyli nad Zielony Staw Kieżmarski postanowiliśmy wyruszyć szlakiem żółtym. Zanim jednak udało nam się dotrzeć do punktu startowego najpierw zaliczyliśmy GPS-ową wtopę, która na szczęście obdarowała nas całkiem ładnymi, jesiennymi krajobrazami. 



Jesień u podnóża Łomnicy i Kieżmarskich Szczytów

Gdy wreszcie udało nam się dotrzeć do celu, a nastąpiło to o 1,5 godziny później niż planowaliśmy, okazało się że parking był już zapełniony, więc nie pozostało nam nic innego jak zaparkować na poboczu, co wcale takie proste nie było, bo pobocze też już było zajęte i to na odcinku około kilometra. Cudem udało nam się znaleźć wolne miejsce, niestety oddalone od parkingu o 600 metrów. Wizja spaceru z dwójką dzieci, wzdłuż ruchliwej ulicy, średnio nam się podobała, więc zaczęliśmy kombinować czy jesteśmy w stanie to jakoś obejść. Okazało się, że tuż obok nas biegnie leśna ścieżka, która najpierw łączy się ze szlakiem niebieskim, a potem podążając za niebieskimi oznaczeniami dochodzi do szlaku żółtego, postanowiliśmy z niej skorzystać. Szybko się przekonaliśmy, że był to dobry wybór, bo po pierwsze nikt tędy nie szedł, a po drugie mogliśmy nacieszyć się naprawdę cudną jesienią.






Gdy znaleźliśmy się na żółtym szlaku skończyła się samotna wędrówka. Ilość aut przełożyła się oczywiście na sporą ilość osób podążających w stronę Zielonego Stawu Kieżmarskiego. Nam jednak zupełnie to nie przeszkadzało, bo wokół nas zaczęły pojawiać się coraz to piękniejsze widoki. 



Szlak biegnący nad Zielony Staw Kieżmarski w zasadzie jest wygodny i wędrówka nim jest naprawdę bezproblemowa. Za rozejściem szlaków "Šalviový pramen" czeka nas najmniej przyjemny odcinek, który przez kilkaset metrów ciągnie się niemiłosiernie po sporych kamieniach, które oczywiście uwielbiają uciekać z pod butów, więc trzeba uważnie stawiać stopy, zwłaszcza gdy w nosidle, bądź chuście mamy dziecko. 


Jatki 
Zielony Potok

Im bliżej mieliśmy do schroniska, tym piękniejszymi, górskimi krajobrazami mogliśmy się cieszyć. Nad naszymi głowami górowały między innymi: imponujący Mały Kieżmarski Szczyt, Jastrzębia Turnia, Durny Szczyt oraz Mały Durny Szczyt. Gdy na horyzoncie pojawił się budynek schroniska z zaskoczeniem stwierdziliśmy, że czas na szlakowskazie jest zawyżony, zgodnie z nim wędrówka powinna trwać 3 godziny, a nam się udało dojść w niecałe 2,5 godziny z uwzględnieniem dwóch  kilkuminutowych postojów. 












Jastrzębia Turnia

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarski nie jest duże, a gdy popatrzymy na nie z perspektywy kolosów, które je otaczają, to wydaje się całkiem malutkie. Mimo swych rozmiarów jest bardzo przyjemne i całkiem sporo w nim miejsca, nawet przy tak dużym oblężeniu udało nam się znaleźć w środku wolny stolik. Mimo, że tego dnia było naprawdę słonecznie tutaj tego w ogóle nie było czuć, temperatura była znacznie niższa, a wokół jeziora zauważyliśmy zalegający śnieg i szron. W schronisku spędziliśmy bardzo miłą godzinną przerwę. Obeszliśmy jezioro dookoła i postanowiliśmy wracać. Tym razem całą trasę pokonaliśmy idąc żółtym szlakiem. 

Schronisko nad Zielonym Stawem Kieżmarskim















Rodzinnie...



















To była kolejna, fantastyczna wędrówka z iście jesiennymi pejzażami i pięknymi widokami na góry. Śmiało możemy pokusić się o stwierdzenie, że lepszego połączenia nie mogliśmy sobie wymarzyć. Słowackie Tatry to wciąż dla nas nowość i jeszcze wiele szlaków mamy do odkrycia i z pewnością jeszcze nie raz będziemy pełni zachwytu. 

Cenne wskazówki:
* według szlakowskazu dojście do Zielonego Stawu Kieżmarskiego zajmuje około 3 godzin, my jednak uważamy, że jest to czas zawyżony, do Zielonego Stawu Kieżmarskiego dotarliśmy w niecałe 2,5 godziny.
* szlak nie jest trudny, nie ma też niebezpiecznych momentów, jedynym utrapieniem mogą być usuwające się z pod stóp kamienie
* wyjście na żółty szlak znajduje się przy drodze "Cesta slobody" pomiędzy miejscowościami Tatrzańska Kotlina, a Tatrzańska Łomnica
* parking jest płatny, a opłata w 2018 roku wynosiła 6e
* z nad Zielonego Stawu Kieżmarskiego można udać się nad Biały Staw, a stamtąd dalej do Chaty Plesnivec, jedynego schroniska w Tatrach Bielskich 
* Zielony Staw Kieżmarski zdobyliśmy w towarzystwie 7-latki i półroczniaka w nosidle ergonomicznym
* pozostałe nasze wpisy z Słowackich Tatr można znaleźć tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz