piątek, 24 lipca 2015

Tatrzańskie podboje- Polana Rusinowa i Gęsia Szyja

Po dosyć męczącym dniu, który spędziliśmy w drodze do Doliny Pięciu Stawów, zasługiwaliśmy na to by kolejny szlak był trochę mniej wymagający. Już kilkakrotnie chcieliśmy przejść się na Polanę Rusinową, by skosztować słynnej żętycy w tamtejszej bacówce, a stamtąd oczywiście wspiąć się na Gęsią Szyję, dlatego też uznaliśmy, że niedzielny, słoneczny dzień będzie do tego idealny.

środa, 22 lipca 2015

Tatrzańskie podboje- Dolina Pięciu Stawów

Czy do Doliny Pięciu Stawów można udać się z 4-latką? To pytanie powracało do nas jak bumerang, a wraz z nim cały czas ta sama odpowiedź, nie przekonamy się, póki sami nie spróbujemy. Tak więc klamka zapadła, kolejnym naszym tatrzańskim podbojem będzie wspomniana Dolina, pozostało nam tylko wybrać odpowiedni termin, który nadarzył się bardzo szybko, bo w pierwszy weekend lipca. 

Malownicza Dolina Pięciu Stawów

czwartek, 9 lipca 2015

Nasze wielkie tureckie wakacje cz. III- Kapadocja

Dawno, dawno temu w środkowej Turcji doszło do potężnych erupcji wulkanów, za sprawą których najbliższa okolica  pokryła się gęstą warstwą gorącej lawy i popiołów wulkanicznych. Na przełomie wieków miękki tuf poddawany był procesom erozji, wiatr i woda chętnie wdzierały się w każdą powstałą szczelinę tworząc fantazyjne, przepiękne formy skalne. Również człowiek, wykorzystując wyjątkową plastyczność tufu, wyraźnie zaznaczył tu swoją obecność, tworząc podziemne miasta oraz kościółki w skale. Kapadocja, bo o niej mowa stała się symbolem Anatolii i każdego dnia zachwyca tysiące turystów swoimi księżycowymi krajobrazami, oczarowała także mnie, choć spędziłam tam zaledwie dwa dni.

niedziela, 5 lipca 2015

Nasze wielkie tureckie wakacje cz. II- Side i Manavgat

Wakacje wakacjami, ale siedzenie tylko na plaży lub przy basenie nie jest totalnie w naszym stylu, więc nikogo nie powinien zdziwić fakt, że także w Turcji postanowiliśmy co nie co pozwiedzać. Wspaniale rozwinęta sieć dolmuszy odjeżdżających tuż z pod bramy naszego hotelu, aż sama prosiła się by z niej korzystać i nikt nie musiał nas przekonywać do tego, że jest to świetny sposób na przemieszanie się po okolicy. Króki rzut okiem na mapę i od razu wiedzieliśmy, że podczas tegorocznych wakacji zahaczymy na pewno o Side oraz Manavgat i dokładnie tak też zrobiliśmy. Do Manavgatu udaliśmy się już trzeciego dnia po naszym przyjeździe, a Side odwiedziliśmy kilka dni później. 
Z racji tego, że Side (mam tu na myśli stare miasto), totalnie skradło moje serce, oczarowało mnie swoim klimatem, antycznymi zabytkami oraz piękną plażą,  postanowiłam, że swoją relację rozpocznę właśnie od niego. To z pozuru niepozorne miasteczko, które poza sezonem zamieszkiwane jest przez około 20tys ludzi jest jak dla mnie, niesamowitą perełką Riwiery Tureckiej. Ma tak wiele do zaoferowania odwiedzającym go turystom, że aż grzechem by było nie spędzić w nim ani minutki, nawet Kleopatra chętnie tutaj spędzała swój czas. By w pełni docenić jego walory najlepiej wybrać sie tutaj w godzinach porannych, kiedy goście znajdujących się w pobliżu hoteli jeszcze nie wpadli na pomysł by opuszczać swój wypoczynkowy azyl. Zwiedzanie Side warto rozpocząć od antycznych ruin, których na pewno nikt nie przeoczy i właśnie w ich kierunku udaliśmy się zaraz po opuszczeniu dolmusza. Piękne Nimfeum, kolumnowa droga od razu zwróciły naszą uwagę. Następnie skierowaliśmy się w stronę agory miejskiej, a potem dotarliśmy do ruin teatru oraz agory handlowej, po środku której stoją pozostałości po Świątyni Bogini Tyche. By móc wejść na teren teatru należy zakupić bilet wstępu w cenie 10TL, a jeśli nie mamy ochoty, można go podziwiać bez najmniejszego problemu z daleka.

Rodzinnie