Z Przełęczy Glisne przez Złote Wierchy do Mszany Dolnej- Mały Szlak Beskidzki z dziećmi

Mamy to ! Za nami ostatni odcinek Małego Szlaku Beskidzkiego ! 137 kilometrów przez Beskid Mały, Beskid Makowski oraz Beskid Wyspowy, które pokonaliśmy w 16 odcinkach. Pękamy z dumy, bo choć trochę to trwało, zaczęliśmy w 2017 roku od trasy Działek-Schronisko PTTK na Kudłaczach, to dopięliśmy wreszcie swego. Ostatnia trasa, którą pokonaliśmy to odcinek z Przełęczy Glisne do Mszany Dolnej, przez Złote Wierchy, który dostarczył nam sporą dawkę przepięknych widoków. 


Przełęcz Glisne (szlak czerwony)- Złote Wierchy (szlak czerwony)- Mszana Dolna


Opis trasy z Przełęczy Glisne do Mszany Dolnej
Tak szczerze mówiąc mieliśmy pewne wątpliwości czy ostatni fragment Małego Szlaku Beskidzkiego przypadnie nam do gustu. Wiedzieliśmy, że czeka nas spory odcinek, który będziemy musieli pokonać asfaltem, a nieszczególnie lubimy w ten sposób wędrować po szlakach. Z tego też powodu mieliśmy małe problemy z mobilizacją. Nadszedł jednak ten dzień, gdzie zebraliśmy się w sobie i stawiliśmy się na Przełęczy Glisne i choć pierwsze dwa kilometry to była rzeczywiście wędrówka wzdłuż drogi, to za sprawą pięknych widoków ani trochę nam to nie przeszkadzało i nawet nie wiedzieć kiedy odbiliśmy w lewo na szutrową drogę, zostawiając asfalt za naszymi plecami.








Następne 3 kilometry to było to co lubimy najbardziej. Ścieżka, którą podążaliśmy w stronę Mszany Dolnej, prowadziła nas głównie otwartą przestrzenią, wzdłuż polan, więc cały czas było pięknie i widokowo. Typowych, leśnych odcinków było naprawdę niewiele. Szlak był bardzo przyjemny, niewymagający i zupełnie pusty. Na trasie nie spotkaliśmy nikogo. Za to mijaliśmy krzaki pełne jeżyn, co było świetnym zastrzykiem energii dla naszych dzieci. 








Mniej więcej w połowie naszej trasy znaleźliśmy się na Złotych Wierchach, które totalnie oczarowały nas piękną panoramą, która się z nich roztaczała. Korzystając z tego, że na Złotych Wierchach znajduje się drewniana, zadaszona ławka postanowiliśmy tam zrobić dłuższą przerwę. Spędziliśmy tam pół godziny i choć ciężko było zostawić to piękne miejsce, ruszyliśmy w dalszą drogę. 








Do Mszany Dolnej została nam godzina drogi, podczas której nadal towarzystwa dotrzymywały nam malownicze widoki. Gdy zeszliśmy do wsi czekał nas najmniej przyjemny odcinek. Wędrówkę kończyliśmy w samym centrum, więc znów musieliśmy zmierzyć się z koniecznością marszu wzdłuż drogi i to niestety bardzo ruchliwej, co było niesamowicie męczące. Sytuację nieco uratowały lody, które zdecydowanie poprawiły nasze humory. 





Naszą przygodę z Małym Szlakiem Beskidzkim zakończyliśmy stojąc na moście nad rzeką Mszanką, ciesząc się, że podjęliśmy się tego wyzwania. Dzięki Małemu Szlakowi Beskidzkiemu odkryliśmy wiele przepięknych miejsc. Poznaliśmy bliżej Beskid Mały, do którego zawsze było nam nie po drodze, daliśmy się oczarować Beskidowi Makowskiemu i jeszcze bardziej polubiliśmy się z Beskidem Wyspowym. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger