niedziela, 22 marca 2020

Dolina Nielepicka i Pierunkowy Dół z dziećmi

Wydarzenia ostatnich dni i rozprzestrzeniająca się z zawrotną prędkością pandemia koronawirusa, totalnie uziemiła nas wszystkich w domu. Zgodnie z zaleceniami unikamy skupisk ludzi, pracujemy i uczymy się zdalnie, a na zakupy chodzimy jak najrzadziej i tylko w pojedynkę. W tym wszystkim staramy się jednak dbać o naszą odporność i póki było to możliwe wyruszaliśmy do lasu na samotne spacery. Tym oto sposobem trafiliśmy do Doliny Nielepickiej, gdzie szukaliśmy oznak zbliżającej się wiosny. 


Na szlak przez Dolinę Nielepicką wyruszyliśmy z wsi Nielepice, która oddalona jest od Krakowa o pół godziny drogi samochodem. W centrum miejscowości znajduje się sporych rozmiarów parking, my jednak postanowiliśmy podjechać dalej i auto zaparkowaliśmy dopiero pod lasem, na samym końcu ulicy Klonowej. Z naszego miejsca parkingowego rozciągał się piękny widok na Kubincową Skałę. 


W planach mieliśmy punkt widokowy znajdujący się na Dębowej Górze, do którego dotarliśmy idąc za niebieskim szlakiem biegnącym przez Pierunkowy Dół, a następnie przez krainę Pańskie Kąty. Zaplanowana przez nas trasa nie była długa, ale dokładnie o to nam chodziło. Powodem był nasz synek, który na tej wycieczce miał wędrować samodzielnie i ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu do Pańskich Kątów szedł na własnych nóżkach. 




Choć otaczający nas las jeszcze nie wybudził się z zimowego snu, a spadłe liście bardziej przypominały nam jesienne klimaty, to naszej uwadze nie uszły pięknie kwitnące przylaszczki, których w Pierunkowym Dole było naprawdę sporo. 







Nie spiesznym tempem, dostosowanym do małych nóżek najmłodszego wędrowcy, dotarliśmy do Pańskich Kątów, gdzie znajdują się tablice edukacyjne z wieloma ciekawostkami na temat flory i fauny pobliskich lasów. Oczywiście zatrzymaliśmy się tutaj na dłuższą przerwę. 



Następny postój zaplanowaliśmy na punkcie widokowym, skąd zeszliśmy prosto do wsi i  ulicą Ruczaj oraz Stromą wróciliśmy do naszego samochodu. 




Cała trasa zajęła nam ponad godzinę i była to bardzo zbawienna godzina, która nie tylko pozwoliła nam dotlenić się, ale także pomogła nam wyciszyć gonitwę myśli, o co z dnia na dzień jest coraz trudniej. Na chwilę obecną lasy w pobliżu Krakowa zostały zamknięte do odwołania, więc nie pozostaje nam nic innego jak cierpliwie czekać w bezpiecznych murach naszego domu na poprawę sytuacji. 

2 komentarze:

  1. Spacery w gronie rodzinnym to samo zdrowie! A lokacja wyśmienita - nie znałem wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to tylko takie spacery wchodzą w grę, na szczęście jest sporo miejsc gdzie naprawdę ciężko kogoś spotkać :) Życzymy zdrowia i serdecznie pozdrawiamy !

      Usuń