niedziela, 12 listopada 2017

Tatry z dzieckiem- Rusinowa Polana kolejna odsłona

Bez względu na to ile razy byśmy pokonywali szlak na Rusinową Polanę, to za każdym razem gdy docieramy do celu jesteśmy pod takim samym wrażeniem. Jak dla nas, to jedna z najbardziej malowniczych tatrzańskich polan i co najważniejsze, by zobaczyć te wszystkie bajeczne widoki, które ją otaczają, wcale nie trzeba bardzo się natrudzić, a to dlatego że szlak prowadzący na nią jest łatwy i niewymagający.

Rusinowa Polana
Już sam dojazd na parking pod Wierch Porońcem, gdzie rozpoczyna się interesujący nas zielony szlak, jest niczego sobie i pomyśleć, że to dopiero początek.

Droga na parking pod Wierch Porońcem
Na kilka dni przed naszą rodzinną wyprawą, w Tatry zawitała zima, niestety przyszło ocieplenie i na zgrzyt śniegu pod butami, w niższych partiach gór, musimy jeszcze trochę poczekać. My mogliśmy cieszyć się tylko jego resztkami, ale i tak nasza córa była zachwycona.

Początek szlaku


Parujący las
Droga na Rusinową Polanę minęła nam niepostrzeżenie, nawet odcinek przez las nie był ani trochę nużący, nim się obejrzeliśmy przed naszymi oczami ukazały się dobrze nam znane widoki.

Rusinowa Polana i podejście na Gęsią Szyję

Gdy wkroczyliśmy na polanę po raz kolejny zostaliśmy oczarowani, według nas Rusinowa prezentuje się najlepiej właśnie w zimowej szacie. Wiki zabrała się za robienie pierwszego aniołka na śniegu, a my usiedliśmy na jednej z drewnianych ław zwróceni w stronę gór i cieszyliśmy się po prostu chwilą.




W 17 tygodniu ciąży
Słynny rusinowy głaz



Wspólne chwile
Ciekawe jak wyglądają góry do góry nogami ;-)
Pogoda tego dnia dopisywała i miło było móc powygrzewać się w promieniach jesiennego słońca. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i nadeszła pora powrotu. By urozmaicić naszą wędrówkę w stronę parkingu zapoznaliśmy Wikę z regułami nowej gry planszowej, którą akurat mieliśmy w wersji mini i wspólnie oddaliśmy się zabawie.


Krótkie zapoznanie z regułami nowej gry planszowej

Wieczór i noc spędziliśmy u naszej sprawdzonej gaździny w Małym Cichym, a rano przywitał nas jeden z najwspanialszych widoków. I jak tu nie kochać gór?

Takie poranki to my bardzo lubimy
Cenne wskazówki:
* dokładniejszy opis szlaku na Rusinową Polanę wraz z wejściem na Gęsią Szyję można znaleźć tutaj 
* parking pod Wierch Porońcem jest płatny, obecna cena wynosi 30 zł
* szlak na Rusinową Polanę polecamy wszystkim, a w szczególności osobom, które dopiero rozpoczynają swoją wędrówkę po Tatrach, polecamy go również rodzinom z dziećmi nawet tymi najmniejszymi, według nas szlak jest przejezdny wózkiem na solidnych kołach

sobota, 11 listopada 2017

Okolice Krakowa z dzieckiem- Dolina Mnikowska

A może tak spacer przez krakowskie dolinki? Czasem nie trzeba ruszać się daleko od domu by odkryć coś naprawdę pięknego i tak właśnie było dziś podczas naszej wycieczki do Doliny Mnikowskiej. Idealne miejsce na rodzinną wyprawę, w bliskiej odległości od Krakowa, które pozwoli w pełni dotlenić się i naładować akumulatory, a przy tym szlak biegnący dnem doliny nie jest wymagający, więc nawet najmniejsze dzieci, które już o własnych siłach zdobywają świat, poczują się tutaj wspaniale. 

Ołtarz Matki Boskiej Skalskiej widziany od strony polany
By wyruszyć na szlak biegnący przez dolinę, najpierw musieliśmy dojechać do Mnikowa. My zdecydowaliśmy się na dojazd autem, ale bez problemu z Krakowa do Mnikowa można dotrzeć również komunikacją podmiejską, z Salwatora kursuje autobus numer 269. Zmotoryzowani mogą liczyć na sporych rozmiarów, darmowy parking, który znajduje się tuż przy górnym wejściu do doliny i właśnie tam się skierowaliśmy. 

Mapa z podkrakowskimi dolinkami
Nim ruszyliśmy za niebieskimi oznaczeniami rzuciliśmy okiem na stojącą przy parkingu mapę podkrakowskich dolinek, która podsunęła nam pomysł na kilka kolejnych wędrówek. 


Po przejściu kilku kroków naszym oczom ukazały się czerwone tabliczki informujące nas, że znaleźliśmy się na terenie rezerwatu przyrody „Dolina Mnikowska” oraz na obszarze objętym programem ochrony „Natura 2000”. 


Szeroka, wygodna ścieżka prowadziła nas przed siebie, po kilkunastu metrach naszym oczom ukazały się pierwsze formy skalne oraz spokojnie płynąca rzeczka Sanka, która towarzyszyła nam przez cały spacer. 

Szlak biegnący dnem doliny


Sanka


Gdy dotarliśmy do niewielkiej polany przekroczyliśmy drewniany mostek przerzucony nad rzeką i ruszyliśmy schodami do góry w kierunku znajdującego się tutaj ołtarza Matki Boskiej Skalskiej, który został namalowany na jednej ze skalnych ścian. Z pod ołtarza rozpościera się malowniczy widok na dolinę, więc warto było się wdrapać.


Matka Boska Skalska

Kolejnym naszym celem była znajdująca się w pobliżu jaskinia nad Matką Bożą. By do niej dotrzeć zeszliśmy schodami w dół i skręciliśmy w prawo tuż za kamienną formacją przypominającą niewielką maczugę. Znajdująca się tam ścieżka może nie jest zbyt dobrze widoczna, zwłaszcza gdy pokrywają ją jesienne liście, ale nie da się jej przeoczyć. Trasa od razu zaczęła piąć się w górę, ale podejście nie jest długie. Gdy znaleźliśmy się na wysokości ołtarza odbiliśmy w prawo i po przejściu kilku kroków znaleźliśmy się u wylotu jaskini. Jaskinia ma 82 metry długości i z olbrzymią przyjemnością zajrzeliśmy do jej wnętrza. 

W drodze do jaskini nad Matką Bożą

Jaskinia nad Matką Bożą




Po opuszczeniu jaskini wróciliśmy na szlak i idąc wzdłuż Sanki dotarliśmy do drugiego wejścia do Doliny Mnikowskiej. W tym miejscu postanowiliśmy zawrócić w stronę parkingu i zakończyć naszą wycieczkę. 


Jedna ze stacji Drogi Krzyżowej biegnącej wzdłuż szlaku
Spacer przez Dolinę Mnikowską uznajemy za bardzo udany i musimy przyznać, że miejsce to bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Nie spodziewaliśmy się, że tak nam się spodoba. Dlatego też w najbliższej przyszłości planujemy podbój kolejnej z podkrakowskich dolin.

Cenne wskazówki:
* z Krakowa do Mnikowa można dotrzeć komunikacją podmiejską, z Salwatora kursuje autobus 269
* szlak biegnący przez Dolinę Mnikowską nie jest wymagający, część szlaku jest przejezdna wózkiem
* podejście do jaskini polecamy raczej starszym dzieciom, gdyż ścieżka wiedzie stromo pod górę i może przysporzyć pewnych problemów podczas zejścia
* spacer przez dolinkę sprawdzi się o każdej porze roku
* dla zmotoryzowanych przed wejściem do dolinki znajduje się spory, bezpłatny parking

piątek, 3 listopada 2017

Warner Bros Studio Tour London- z wizytą u Harrego Pottera

Jest takie miejsce niedaleko Londynu, do którego powinni trafić wszyscy fani Harrego Pottera. Mowa oczywiście o Warner Bros Studio Tour London- The Making of Harry Potter w Watford, gdzie na kilka godzin można wkroczyć do świata magii i czarodziejstwa. Na fanów zarówno tych małych jak i tych dużych, czeka moc atrakcji związanych z Harrym Potterem, bo to właśnie tutaj, przez ponad 10 lat, powstawały wszystkie części filmu. Gdy w 2010 roku na planie Insygniów Śmierci nastąpił ostatni klaps, okazało się, że przez te wszystkie lata studio zgromadziło wiele niesamowitych przedmiotów oraz scenografii związanych z Harrym Potterem. Postanowiono więc udostępnić to wszystko fanom i tym oto sposobem od 2012 roku każdy może zajrzeć za kulisy tej mega produkcji.

W Wielkiej Sali
Nim jednak przejdziemy do najważniejszej części, czyli do zdemaskowania tajemnic studia Harrego Pottera,  tradycyjnie serwujemy garść informacji praktycznych.

Jak zarezerwować bilety?
Bilety do Studia Warner Bros trzeba zarezerwować przez internet i to najlepiej z dużym wyprzedzeniem. Wejście odbywa się konkretnego dnia, o konkretnej godzinie, w związku z tym im wcześniej dokonamy rezerwacji, tym większy i sensowniejszy będziemy mieć wybór godzin zwiedzania, a tym samym więcej czasu w świecie magii i czarodziejstwa.  Na zwiedzanie samego studia trzeba przeznaczyć minimum trzy godziny, więc warto mieć to na uwadze. My dokonywaliśmy rezerwacji na dwa miesiące przed wizytą i jedyną, odpowiadającą nam godziną była 15:30. Po dokonaniu rezerwacji, na maila przesyłane jest potwierdzenie, które należy okazać w kasie biletowej.

Jak dostać się z Londynu do Warner Bros Studio Tour London- the Making of Harry Potter?
Większość osób decydujących się na wycieczkę do Warner Bros Studio, łączy tę wizytę z pobytem w Londynie. By dostać się z Londynu do studia Harrego Pottera trzeba udać się na dworzec London Euston i wsiąść do pociągu, który dojeżdża do Watford Junction. Podróż trwa około 20 minut. Z dworca Watford Junction do studia można dostać się kursującymi na tym odcinku shuttle busami. Bilet na shuttle bus w cenie 2,5 funta uprawnia nas do przejazdu w tą i z powrotem.
Dla tych co przemieszają się autem, pod studiem znajduje się duży, bezpłatny parking. By móc z niego skorzystać, przy wjeździe należy pokazać potwierdzenie zarezerwowanych biletów.

Warner Bros Studio Tour London- The Making of Harry Potter
Oferta gastronomiczna 
Na terenie Warner Bros Studio działają dwie kawiarnie serwujące ciepłe i zimne przekąski oraz Starbucks. My przetestowaliśmy The studio Cafe, znajdujące się w lobby i śmiało możemy polecić zarówno tamtejsze kanapki jak i dania obiadowe. Wszystko jest świeże i smaczne, a obsługa jest bardzo miła i pomocna.

Imponujące lobby
W sklepie Harrego Pottera
Będąc w studiu Harrego Pottera nie da się pominąć tamtejszych sklepów z pamiątkami i gadżetami z filmów. Na terenie całego studia jest ich trzy, jeden znajduje się w Zakazanym Lesie, drugi na peronie 9 i 3/4, do obu da się wejść dopiero w trakcie zwiedzania studia, a trzeci, największy, mieści się w lobby i do niego można wstąpić jeszcze przed zwiedzaniem, ale tylko i wyłącznie po okazaniu ważnego, na dany dzień, biletu. Wykorzystując tę informację, w Warner Bros Studio stawiliśmy się na dwie godziny przed planowanym rozpoczęciem zwiedzania i pierwsze nasze kroki skierowaliśmy właśnie do tego największego sklepu. Już po samym zobaczeniu witryn wiedzieliśmy, że w środku będzie po prostu bajecznie. Jest to raj nie tylko dla dzieciaków, dorośli fani Harrego Pottera również się tam odnajdą. Wszystkie oferowane produkty są wykonane bardzo starannie i z dużą dbałością o szczegóły. Szachy czarodziejów, różdżki bohaterów, szaty poszczególnych domów, to tylko niektóre gadżety, obok których nie da się przejść obojętnie. Ostrzegamy jednak, że rachunek przy kasie może przyprawić o zawrót głowy :-)

Jedna ze sklepowych witryn
Wnętrze sklepu z pamiątkami i gadżetami z filmów o Harrym Potterze
Przykładowe pamiątki

Szachy czarodziejów

Puchar z turnieju Trójmagicznego
Jest i latająca miotła
Co wybrać Krzywołapa czy Fawkes'a?
Tiara przydziału
Różdżki czarodziejów
Zdobycze Wiki różdżka Hermiony i jej kot Krzywołap
Zwiedzanie studia- za kulisami filmów o Harrym Potterze
Po udanych zakupach wybiła wreszcie godzina zero. Z biletami udaliśmy się w stronę kolejki prowadzącej do wnętrza studia. Po drodze minęliśmy pierwszą z filmowych scenografii, czyli komórkę pod schodami, która pełniła rolę pokoju małego chłopca z charakterystyczną blizną na czole w Kamieniu Filozoficznym.

Komórka pod schodami
Po kilku słowach wprowadzenia, które zostały wygłoszone przez pracowników studia, liczną grupą przeszliśmy do sali kinowej, w której obejrzeliśmy film związany z historią Harrego Pottera. Gdy dobiegł on końca, ekran uniósł się do góry, a my oniemieliśmy z zachwytu, bo okazało się, że za ekranem znajduje się wejście do Wielkiej Sali. Drzwi otworzyły się na oścież i z olbrzymimi uśmiechami na twarzy wkroczyliśmy do magicznego świata Harrego Pottera.


Przepięknie udekorowana Wielka Sala wyglądała dokładnie tak jak zapamiętaliśmy ją z filmów. Naszą uwagę przykuły również oryginalne stroje, umieszczone za długimi stołami.

Niesamowita Wielka Sala
Wejście do Wielkiej Sali



Gdy dotarliśmy do końca sali, przed naszymi oczami stanęli dobrze nam znani profesorowie Hogwartu. Mimo, że to był dopiero początek naszej wizyty w Warner Bros Studio, już byliśmy pod naprawdę dużym wrażeniem.


Profesor Flitwick, Profesor Moody i Profesor Trelawney

Albus Dumbledore
Po opuszczeniu Wielkiej Sali grupa, z którą rozpoczęliśmy zwiedzanie, rozeszła się i każdy poszedł w swoją stronę, narzucając sobie takie tempo jakie mu odpowiadało. Mnogość atrakcji, która wciąż była przed nami była tak olbrzymia, że przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.

Oryginalne stroje z bożonarodzeniowego balu z części Harry Potter i Czara Ognia
Lodowy Pałac wykonany z plastiku ;-)

Największe wrażenie wywarły na nas oczywiście poszczególne scenografie, które wyglądały tak jakby były dopiero co przeniesione z filmów. W dormitorium chłopców z Gryfindoru brakowało jedynie Harrego, bądź Rona siedzących na łóżkach.  Z pamiątkowego przewodnika, który nawiasem mówiąc gorąco polecamy zakupić, dowiedzieliśmy się, że łóżka chłopców, które powstały na potrzeby pierwszego filmu, w kolejnych częściach okazały się za małe i aktorzy byli zmuszeni zwijać się w kulkę, by ich nogi nie wystawały poza ramy łóżek :-)


Tysiące niesamowitych rekwizytów, peruki, różdżki, obrazy, magiczne księgi towarzyszyły nam na każdym kroku. Była też peleryna niewidka, profesor Snape w stroju babci Nevilla, czy też stroje Hermiony, Rona i Harrego z Insygniów Śmierci.

Peruki bohaterów

Różdżki poszczególnych postaci, każda podpisana, więc od razu wiadomo do kogo należy
Peleryna niewidka
Kolejną niesamowitą scenografią był pokój wspólny Gryfindoru, którego ściany zostały ozdobione obrazami przedstawiającymi poszczególnych opiekunów tego domu. Piękna, młoda dziewczyna obok, której siedzi kot to nikt inny jak profesor McGonagall. 

Pokój wspólny Gryfindoru oraz stroje Hermiony, Harrego oraz Rona z Czary Ognia

Stroje Hermiony, Harrego i Rona z Insygniów Śmierci
Następnie skierowaliśmy się w stronę gabinetu samego Albusa Dumbledore. Nie będzie żadną tajemnicą jeśli powiem, że po raz kolejny z wrażenia opadły nam szczęki. Gabinet był niesamowity. Na ścianach wisiały obrazy dyrektorów Hogwartu, a półki uginały się pod ciężarem magicznych książek. Z ciekawostek mogę zdradzić, że owe księgi to najzwyklejsze w świecie książki telefoniczne,  na potrzeby filmów oprawione w skórę ;-)

Wejście do Gabinetu Albusa Dumbledore
Przepiękny gabinet dyrektora Hogwartu

Gablota z artefaktami z filmów
Czara Ognia

Snape w stroju babci Nevilla
Innym interesującym miejscem była bez wątpienia klasa eliksirów, w której najpierw profesor Snape, a następnie profesor Slughorn ważyli swoje magiczne mikstury. Przyciemnione okna miały dawać wrażenie, że klasa ta znajduje się w lochach Hogwartu i myślę, że klimat jak najbardziej został uzyskany. 

W klasie magicznych eliksirów



Wiki, która uwielbia Hagrida, aż pisnęła z radości, gdy znaleźliśmy się pod jego chatą. Gdyby tylko się dało, wdarłaby się do środka pogłaskać jego pieska ;-)

Wnętrze chaty Hagrida
Na terenie studia nie zabrakło również wątku z quidditchem. Można było przyjrzeć się drużynowym strojom oraz z bliska zobaczyć niezbędny do grania sprzęt. Tuż obok odbywała się lekcja przywoływania mioteł :-) Wystarczyło powiedzieć "Do mnie" a miotła unosiła się w górę ;-)

"Do mnie"
Istniała także możliwość latania na miotle oraz przebrania się w stroje uczniów Hogwartu w celu wykonania specjalnej sesji zdjęciowej. Wszystko to odbywało się na tle zielonego ekranu, który był wykorzystywany przy tworzeniu efektów specjalnych. Zielony ekran można z łatwością zastąpić dowolnym tłem, dzięki czemu w filmie mogliśmy oglądać efektowny przelot motocyklem nad Londynem, czy też zobaczyć pędzący w podziemiach banku Gringota wagonik.


Po zapoznaniu się z magią efektów specjalnych trafiliśmy do fantastycznego domu Weasley'ów, w którym mieliśmy okazję zobaczyć samozmywające się naczynia oraz robiący się na drutach szal. Wiki po raz kolejny tego dnia miała oczy jak pięć złotych i uśmiech dookoła głowy. 

Z wizytą u Weasley'ów


Powoli zbliżaliśmy się do końca zwiedzania pierwszej hali. Przed nami był jeszcze Zakazany Las, dwór Malfoy'ów, Ministerstwo Magii, obok którego znajdował się charakterystyczny pomnik  z Insygniów Śmierci przedstawiający uwięzionych Mugoli oraz peron 9 i 3/4.

Wejście do Komnaty Tajemnic
W dworze Malfoy'ów, scena z Insygniów Śmierci
Stroje i wystrój gabinetu Dolores Umbridge
Pomnik przedstawiający miejsce Mugoli z Ministerstwa Magii
W Zakazanym Lesie spotkaliśmy Hardodzioba oraz olbrzymiego pająka Aragoga, który wynurzał się niespodziewanie z ciemnej jaskini.


Hardodziob
Aragog
Po dotarciu na peron 9 i 3/4 ujrzeliśmy przepiękny Express Hogwart, z imponującą lokomotywą parową. Lokomotywa ta była kiedyś wykorzystywana do przewozu pasażerów, a po przejściu na emeryturę, została użyta w filmach o Harrym Potterze. Do wnętrza pociągu można wejść, a każdy z przedziałów przedstawia rekwizyty z innej części.


Express Hogwart
Na peronie 9 i 3/4
Po opuszczeniu pierwszej hali, niespodziewanie znaleźliśmy się na Privet Drive, gdzie udaliśmy się do domu Dursley'ów. Salon wypełniony zawieszonymi w powietrzu listami z Hogwartu wyglądał naprawdę efektownie.



Tuż obok znajdowała się konstrukcja hogwardzkiego mostu. Jak się dowiedzieliśmy, ten kawałek, to była jedyna część mostu, która rzeczywiście została zbudowana, pozostałe jego części to wynik komputerowych efektów specjalnych, ot takie kolejne, małe oszustwo.



Dom rodzinny Harrego
W drugiej hali mogliśmy dowiedzieć się jak powstawały filmowe postacie oraz jak stworzono filmowe stwory. W tym miejscu koniecznie trzeba obejrzeć filmiki, które są wyświetlane na znajdujących się tutaj ekranach, które przynoszą odpowiedzi na wiele przychodzących do głowy pytań.




Zgredek
Mandragora


Potem wkroczyliśmy na ulicę Pokątną i znów oniemieliśmy z zachwytu. To miejsce okazało się naprawdę imponujące, nic więc dziwnego że to właśnie po ulicy Pokątnej włóczyliśmy się najdłużej, podziwiając każdy budynek z osobna. Sklep z magicznymi dowcipami Weasley'ów, sklep z różdżkami Olivandera, księgarnia Esy i Floresy, to wszystko było na wyciągnięcie ręki. Spacer przez Pokątną wywarł na nas piorunujące wrażenie.




Sklep z magicznymi dowcipami Weasley'ów
Bank Gringota

Wiki ze śmierciożercą
A na koniec mieliśmy okazję przyjrzeć się przeróżnym makietom. W tym tej najbardziej niesamowitej, przedstawiającej Hogwart w całej okazałości. Wiedzieliśmy, że makieta ta jest duża, ale nie sądziliśmy się, że aż tak. Można ją obejrzeć zarówno z góry, jak i z dołu, z boku prawego, jak i lewego. Nie było chyba nikogo kto nie wytrzeszczałby oczu ze zdziwienia. 



Hogwart w całej okazałości



Opuszczając studio, przechodzi się do sklepu, w którym my byliśmy jeszcze przed rozpoczęciem zwiedzania. Dlatego też, w tym miejscu postanowiliśmy zakończyć naszą niesamowitą przygodę w świecie magii i czarodziejstwa. Wiki zapytana o to co najbardziej jej się podobało, bez zająknięcia powiedziała, że ulica Pokątna i oczywiście sklep z pamiątkami ;-) My dopisujemy do tego makietę Hogwartu oraz wnętrze domu Weasley'ów. 
Jedno z marzeń naszej córki zostało spełnione. W Warner Bros Studio Tour London spędziliśmy 6 niesamowitych godzin. Jeśli ktoś ma wątpliwości czy warto tutaj przyjechać, to my mówimy zdecydowanie TAK.