sobota, 26 listopada 2016

Rodzinne gry- na długie, zimowe wieczory albo bezsenne, letnie noce

Było o rodzinnych grach, które można wykorzystać w podróży, więc pomyślałam, że może warto też w jednym miejscu zebrać takie gry, które ze względu na swoje gabaryty nie nadają się do samolotu, czy pociągu, ale są idealne by spędzać przy nich długie, zimowe wieczory, bądź bezsenne, letnie noce. W naszym domu zdecydowanie wiodą one prym i z każdym dniem przybywa ich coraz więcej :-)

Wsiąść do pociągu: Europa, nie będzie to żadną tajemnicą jeśli zaczniemy od tego, że uwielbiamy tą grę. Przeznaczona jest ona dla graczy od 8 roku życia, ale nasza córa po raz pierwszy zasiadła do niej mając niecałe 6 lat. Gra polega na tym, że każdy z graczy musi zdobyć jak największą liczbę punktów, które otrzymuje się za:
* utworzenie połączenia pomiędzy dwoma sąsiadującymi miastami,
* realizację Biletu poprzez utworzenie połączenia pomiędzy wskazanymi na bilecie miastami,
* stworzenie najdłuższej trasy
* za każdy dworzec, którego gracz nie umieścił na planszy.
Przed rozpoczęciem gry każdy z graczy (min. 2 osoby, max. 5 osób) otrzymuje zestaw składający się z 45 plastikowych wagoników oraz trzech dworców. Następnie gracze otrzymują po cztery karty wagonów i lokomotyw, pozostałe karty odkładamy na stos. Ze stosiku kart z wagonami i lokomotywami wybieramy 5 wierzchnich kart i układamy je na stole tak by wszyscy je mogli widzieć, będą one potrzebne w fazie dobierania, jeśli na taką się zdecydujemy. W dalszej kolejności każdy gracz otrzymuje losowo 1 kartę będącą biletem na długą trasę  oraz 3 bilety na trasy zwykłe. Z tych czterech kart musi zatrzymać minimum dwie, które będzie próbować zrealizować. Potem można przystąpić do gry. Każdy z graczy w swojej turze może wykonać tylko jedną z czterech dostępnych akcji. Akcjami są: dobieranie kart wagonów, tworzenie połączenia, dobieranie biletów oraz budowanie dworców. Oczywiście zmierzamy do tego, by zbudować jak najwięcej połączeń, próbujemy zrealizować jak najwięcej biletów i tutaj należy pamiętać o tym, że każdy bilet, którego nie udało nam się zrealizować powodują naliczenie punktów ujemnych.


Pandemia, to gra kooperacyjna, co oznacza, że uczestnicy gry nie grają przeciwko sobie, tylko tworzą drużynę. Wcielają się w członków zespołu walczącego z epidemiami wybuchającymi w różnych zakątkach świata. Wspólnymi siłami próbują wynaleźć lekarstwo i nie dopuścić do rozprzestrzeniania się chorób, walczą o to by 4 śmiertelne choroby nie przyczyniły się do unicestwienia ludzkości. Każdy z graczy wciela się w inną postać, a każda z postaci posiada szereg unikalnych umiejętności, które mają na celu zwiększenie szansy na wygraną. Gra odpowiednia jest dla graczy od 14 roku życia, choć naszym zdaniem, przy niewielkiej pomocy, można w nią zagrać z dziećmi młodszymi. W grę może grać od 2 do 4 uczestników i nie powinna ona zająć więcej niż 60 minut.


Przebiegłe wielbłądy, to jedna z najzabawniejszych gier planszowych, w którą do tej pory graliśmy. Zadaniem graczy jest obstawianie, który z wielbłądów wygra w danej rundzie, można też pokusić się o wytypowanie ostatecznego zwycięzcy, który jako pierwszy dotrze do mety, lub takiego który dotrze na metę jako ostatni. Gracze do dyspozycji mają kafelki z cyframi +1 lub -1, które nieźle potrafią namieszać podczas gry :-) Przebiegłe wielbłądy to świetna zabawa, podczas której nie raz przekonamy się, że wielbłądy są naprawdę sprytne i że czasem warto zaryzykować ;-)
Gra przeznaczona jest także dla dzieci od 8 roku życia, ale nasza 5-letnia córka bardzo dobrze się w niej odnalazła.


Patchwork, to ulubiona gra Wiki i taty. Zadaniem graczy jest uszycie kołdry z małych kawałków materiału (różnego kształtu kafelków). Jednak by kołdra była piękna trzeba się natrudzić i nakombinować, bo nie zawsze kawałki materiału chcą ze sobą współpracować. Dlatego też poszczególne kafelki trzeba wybierać bardzo uważnie i warto gromadzić dużą ilość guzików, to zdecydowanie ułatwia zwycięstwo. Gra jest przeznaczona dla dwóch osób, odpowiednia od 8 roku życia. 


7 cudów świata, to kolejna nasza propozycja. Gra jest dosyć skomplikowana, ale warto wciągnąć w nią dzieci. Gracze zamieniają się w przywódców jednego z antycznych miast. Do rozegrania mamy trzy rundy (tak zwane ery), a każda era składa się z sześciu tur. Podczas każdej tury gracze wybierają jedną kartę z siedmiu, które mają w danej chwili na ręce. Każda karta reprezentuje jakąś budowlę. Możemy więc postawić w swoim mieście budowle, które produkują surowce, budowle wojskowe, cywilne, naukowe oraz handlowe. Dzięki posiadanym surowcom możemy stawiać cuda świata, bądź kupować karty dające nam dodatkowe punkty zwycięstwa. 


Carcassonne w wersji podstawowej jest odpowiednie już nawet dla czterolatka. Zasady nie są skomplikowane. Gracze z losowo wybranych kafelków układają tereny, na których powstają grody, drogi, pola oraz klasztory. Uczestnicy na budowanych przez siebie obszarach stawiają swoich podwładnych. Za każdą zamkniętą drogę, czy miasto gracz otrzymuje punkty. Wersję podstawową można poszerzyć o kolejne dodatki, a jest ich naprawdę bardzo dużo. Każdy dodatek wnosi do gry nowe kafelki, ale także pewne utrudnienia, w związku z tym gra może stać się coraz bardziej skomplikowana. 


Catan, to także gra w którą można grać tylko w wersji podstawowej, bądź można ją poszerzyć o kolejne dodatki. Gracze przed sobą mają ułożoną wyspę Catan (podzielona jest ona na 19 sześciokątnych pól), która otoczona jest morzem. Naszym zadaniem jest zasiedlenie wyspy. Na wyspie znajduje się pustynia oraz pięć innych obszarów, takich jak las, wzgórza, pastwiska, pola uprawne oraz góry. Każdy z obszarów dostarcza nam określonych surowców, dzięki którym możemy budować drogi i kolejne miasta. By zdobyć określony surowiec, po pierwsze musimy mieć trochę szczęścia, gdyż wszystko zależy od rzutu kostkami, po drugie musimy mieć na pograniczu danego obszaru swoją osadę.



Tajniacy, to gra w którą można grać już w dwie osoby, wariant standardowy wymaga jednak by było ich minimum 4, które stworzą dwie drużyny po dwie osoby. W każdej drużynie jedna osoba pełni wówczas rolę szefa, a druga jest tajnikiem. By rozpocząć grę w pierwszej kolejności trzeba losowo wybrać 25 kryptonimów, które układa się na stole w formie 5*5. Następnie wybieramy jedną kartę- klucz, która wskazuje jacy agenci kryją się pod każdym z kryptonimów. Klucz ustawiamy tak by był on widoczny dla szefów, ale poza zasięgiem wzroku tajniaków. Niebieskie kwadraty na karcie-klucz wskazują agentów drużyny niebieskiej, czerwone wskazują agentów drużyny czerwonej, mamy także kwadraty beżowe, które są neutralne oraz kwadrat czarny oznaczający bezlitosnego zabójcę, gdy tajniacy wskażą  kryptonim, pod którym ukrywa się zabójca skutkuje to natychmiastową porażką. Zadaniem szefów jest tak pokierować swoich tajniaków, by udało im się odkryć wszystkie kryptonimy z agentami ich drużyny. Robią to przy pomocy jednowyrazowej wskazówki połączonej z liczbą, dana wskazówka może bowiem odnosić się do więcej niż jednego słowa (np. do słowa ryba może być wskazówka wędka 1) . Tajniak gdy usłyszy wskazówkę musi wskazać słowo, które ma na myśli szef, po wybraniu tego słowa szef wyjawia tożsamość agenta kładąc na karcie odpowiedni kartonik. Jeśli tajniakowi udało się trafić na agenta ze swojej drużyny to dana drużyna gra dalej, jeśli nie, tura się kończy i przechodzi do drużyny przeciwnej. Wygrywa ta drużyna, która jako pierwsza odkryje wszystkich swoich agentów. Gra przeznaczona jest dla graczy powyżej 14 roku życia, ale nasza córka gra w nią już od 5 roku życia. By dziecko mogło zasiąść do tej gry musi przede wszystkim posiąść umiejętność czytania, jeśli chodzi o wskazówki to czasami jej dyskretnie podpowiadamy ;-)


Takenoko, zasady gry na pierwszy rzut oka mogą wydawać się dla dziecka trochę skomplikowane, ale to tylko pozory. Zadaniem graczy jest budowanie pól, na których będą rosły bambusy, nawadnianie ich i użyźnianie, sadzenie bambusów oraz karmienie pandy. Każdy z uczestników gry startuje z trzema kartami, na których znajdują się zadania do wykonania. Gra kończy się w momencie kiedy jeden z graczy uzbiera 9 takich kart, a wygrywa ten kto zdobył najwięcej punktów.
Zgodnie z wytycznymi producenta, gra odpowiednia jest dla dzieci od 8 roku życia, ale my po raz kolejny przekonaliśmy się, że młodsze pociechy też potrafią tę grę opanować i wygrywać w nią za każdym razem ;-)



Pozostałe wpisy dotyczące gier:

piątek, 25 listopada 2016

Rodzinne gry do samolotu i nie tylko

Kto podróżuje z dzieckiem ten wie, że widoki za oknem, nawet te najpiękniejsze, ulubione piosenki, nawet te zaśpiewane na całe gardło, czy opowieści, nawet te najzabawniejsze, wcześniej czy później potrafią się znudzić. O ile podróżujemy własnym samochodem, to w każdej chwili możemy się zatrzymać i zrobić coś innego. A co jeśli podróżujemy samolotem, albo pociągiem? Jak wtedy zorganizować dziecku czas, by podróż nie stała się utrapieniem nie tylko dla nas, ale także dla innych pasażerów? My mamy kilka sprawdzonych sposobów, które nigdy nas nie zawiodły, a które pozwalają całej naszej trójce spędzić miło czas, nawet na ograniczonej przestrzeni. W naszym bagażu zawsze znajdzie się miejsce na ciekawą książkę, kredki, kolorowanki oraz plik białych kartek, a także na zestaw rodzinnych gier, takich które swoją objętością nie zajmują zbyt wiele miejsca, a są gwarancją naprawdę świetniej zabawy. A więc startujemy.

Sabotażysta, to jedna z tych gier karcianych, która niesamowicie wciąga, a przy okazji jest powodem do salwy śmiechu. Gracze wcielają się w role kopaczy poszukujących baryłek złota w głębokich tunelach, ale pośród nich może być sabotażysta, który za wszelką cenę będzie utrudniał kopaczom dojście do złota. Jeśli kopacze przechytrzą sabotażystę i uda im się zbudować tunel, zgarniają wówczas skarb, a sabotażysta odchodzi z pustymi rękami. Jeśli jednak to sabotażysta okaże się skuteczniejszy nagroda przypada właśnie jemu. Wygrywa ten gracz, który po trzech rundach zdobędzie więcej baryłek złota. Według informacji na pudełku gra jest odpowiednia dla dzieci od 8 roku życia, ale mogą w nią grać też dzieci młodsze, nasza córka gra w nią z nami od 6 roku życia i świetnie sobie radzi. Gra nie zajmuje więcej niż pół godziny, w rozgrywce może wziąć udział od 3 do 10 graczy.


Uno jest to gra karciana, w której gracze wykładają swoje karty, dopasowując je kolorem, bądź cyfrą do tej która jest na samym wierzchu. W talii znajduje się kilka kart funkcyjnych, które dodają grze smaku i wywołują wiele radości. Dzięki kartom funkcyjnym możemy pozbawić kolejnego gracza jego kolejki, zamienić się z nim ręką, albo dorzucić mu ekstra dwie lub cztery karty. Wygrywa ten, kto pozbędzie się swoich kart jako pierwszy. Na pudełku widnieje informacja, że gra jest odpowiednia dla dzieci od 7 roku życia, ale my z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że dzieci młodsze też świetnie sobie w nią poradzą.



Dobble to gra na refleks, w talii znajduje się 55 kart, a na każdej karcie 8 symboli. Zabawa polega na tym, że porównujemy ze sobą dwie dowolne karty, które mają tylko jeden obrazek wspólny, zadaniem graczy jest jak najszybsze odkrycie, który to obrazek. Dobble daje nam aż 5 możliwości różnego rozgrywania partii, więc za każdym razem możemy grać w inny sposób. Według informacji producenta gra jest odpowiednia od 6 roku życia, ale naszym zdaniem młodsze dzieci mogą być równie dobrymi bystrzachami. 


Zgadnij kto to? To kolejna gra karciana, która przeznaczona jest dla dzieci już od 4 roku życia. Może w nią grać tylko dwie osoby, ale i tak bardzo dobrze sprawdza się w podróży. Zadaniem graczy jest odgadnięcie jaka postać kryje się na tajemniczej karcie drugiego gracza, wygrywa ten kto oczywiście zrobi to szybciej. By odszukać właściwą postać, gracze naprzemiennie zadają sobie pytania, które pomogą im wyeliminować poszczególne karty. 


List Miłosny to nasza kolejna propozycja gry karcianej. W tym przypadku zasady są najbardziej skomplikowane, ale jeśli pogramy w nią z dzieckiem parę razy, podpowiadając mu co powinno zrobić, na pewno szybko opanuje reguły gry. Gracze wcielają się w postaci zalotników, którzy próbują przekazać księżniczce list miłosny. Każda z postaci ma swoje przeznaczenie, a karta na której się dana postać znajduje wymusza na graczu określone działanie. Wykładając na przykład strażniczkę możemy wyznaczyć gracza, któremu będziemy próbowali odgadnąć postać, którą właśnie ma na ręce, jeśli nam się uda gracz odpada z gry. 


Dixit objętościowo to zdecydowanie największa gra karciana, ale jeśli karty wyjmiemy z pudełka, a punkty będziemy zapisywać na kartce, zamiast poruszać się pionkiem po planszy, idealnie sprawdzi się także w podróży. Już czytając samo hasło zawarte na pudełku "Obraz jest wart tysiąca słów" możemy się domyślić na czym polega ta gra. Do dyspozycji mamy 84 karty z przeróżnymi obrazkami. W każdej rundzie jeden z graczy zostaje narratorem, spośród kart które posiada na ręce wybiera jedną (nie pokazuje jej nikomu) i wypowiada na głos skojarzenie z nią związane. Następnie pozostali gracze ze swoich kart wybierają taką, która najbardziej będzie odpowiadać temu skojarzeniu, i przekazują ją ukrytą narratorowi. Gdy narrator ma już wszystkie karty, tasuje je i w dowolnej kolejności układa obrazkiem do góry. Zadaniem graczy jest odgadnięcie, która karta należy do narratora. Głosowanie jest tajne i polega na tym, że każdy z graczy (prócz narratora) wykłada przed sobą zakryty żeton z cyfrą odpowiadającą obrazkowi na który głosuje. W zależności od efektu naliczane są odpowiednio punkty. 


Story Cubes to gra w kości, przy czym zamiast charakterystycznych kropek na poszczególnych ściankach, które symbolizują określoną cyfrę, mamy obrazki. Zadaniem gracza jest rzucenie kośćmi i ułożenie opowieści z wylosowanych obrazków. Zgodnie z informacją na pudełku gra jest odpowiednia dla dzieci powyżej 6 roku życia, ale śmiało mogą w nią grać także dzieci młodsze, którym nie brak kreatywności i pomysłowości.


Fasolki to jeszcze jedna nasza propozycja gry karcianej, którą uwielbiamy i w którą bardzo chętnie gramy. Odpowiednia jest ona dla dzieci od 12 roku życia, ale nasza 6-latka jest w niej naprawdę niezła, więc wszystko zależy od naszego dziecka. Zadaniem graczy jest zarabianie dukatów, które zdobywa się poprzez uprawianie i handlowanie fasolkami. Im więcej fasolek jednego gatunku uda nam się na swoim polu zasadzić, tym więcej dukatów wpadnie do naszej kieszeni. Niestety uprawianie pola z fasolkami wcale nie jest takie proste, często bywa tak, że gracz musi zebrać plony wcześniej niż by chciał, czasami nie dostając za to nawet jednego dukata. Wygrywa oczywiście ta osoba, która uzbiera najwięcej złotych monet. 


Gry karciane, planszowe, czy też kostkowe to nie tylko idealny sposób spędzania czasu w podróży, to również bardzo dobra metoda na zacieśnianie więzi rodzinnych oraz na rozwijanie przeróżnych umiejętności u dziecka. My jako fani gier planszowych mamy niezwykle bogaty ich repertuar, a powyżej to tylko kilka naszych propozycji, które na pewno powiększymy o kolejne pozycje.

Pozostałe wpisy dotyczące gier:

piątek, 11 listopada 2016

Neapol z dzieckiem- Wezuwiusz i Herkulanum

Będąc w Neapolu warto wyruszyć na wycieczkę poza miasto. Miejsc godnych uwagi w całej Kampanii jest bardzo dużo, by zwiedzić te najbardziej znane, musielibyśmy poświęcić kilkanaście dni. Wezuwiusz, Herkulanum, Pompeje, Sorrento, Positano, Ischia, Capri, Procida to tylko niektóre z propozycji. Gdy dysponujemy znacznie krótszym czasem wybór może okazać się naprawdę bardzo ciężki, przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Wiedzieliśmy, że na pewno wybierzemy się na Wezuwiusza, nie udało nam się dotrzeć na Etnę, podczas naszego pobytu na Sycylii, więc tym razem nie mogliśmy odpuścić kolejnej okazji zdobycia wulkanu. Skoro zdecydowaliśmy się na Wezuwiusza, to idealnym uzupełnieniem tej wyprawy jest oczywiście spacer po jednym z miast, które przez niego zostało właśnie zniszczone. Bardzo chcieliśmy odwiedzić Pompeje, ostatecznie wybraliśmy znacznie mniejsze Herkulanum i biorąc pod uwagę intensywność tego dnia była to dobra decyzja. 

Spacer wzdłuż krateru Wezuwiusza
By dojechać do Ercolano Scavi, skąd można wyruszyć zarówno na zdobycie krateru jak i Herkulanum skorzystaliśmy z kolejki Circumvesuviana. Gdy znaleźliśmy się w Ercolano nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do biura Vesuvio Express, które świadczy usługi transportowe i to właśnie z nimi dotarliśmy pod bramy parku narodowego. Po umówieniu się z kierowcą co do powrotu do Ercolano wyruszyliśmy na szlak prowadzący pod krater. By dotrzeć do celu potrzebowaliśmy około 15 minut, ścieżka pnie się cały czas pod górę, ale podejście nie należy do najbardziej wymagających. Szczyt Wezuwiusza znajduje się 1277 m n.p.m., jest to jedyny aktywny, lądowy wulkan w Europie. Mimo że od 1944 roku znajduje się w uśpieniu może przyprawić o zawrót głowy. Jadąc w jego stronę mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy skutki jego ostatniej erupcji. Z jego szczytu można podziwiać przepiękny widok na Neapol oraz Zatokę Neapolitańską, z tego też miejsca uzmysłowiliśmy sobie jak bardzo zagrożone są znajdujące się u jego podnóża miejscowości. 





Krater Wezuwiusza, mimo że częściowo zasypany kamieniami i pyłem, zrobił na nas ogromne wrażenie, tym bardziej że z niektórych miejsc wydostawały się kłęby dymu. W powietrzu dało się wyczuć zapach siarki, a brzegi krateru były udekorowane zastygłą lawą.   







Wzdłuż krateru prowadzi ścieżka, dla zwiedzających udostępniony jest tylko jej fragment, ale i tak warto pokonać go w całości, w końcu nie codziennie trafia nam się okazja spacerowania po wulkanie. Poza tym to bardzo dobry moment na to by poszukać kawałków zastygłej lawy, które będą najlepszą pamiątką z wyprawy.



Unoszące się kłęby dymu






Gdy dotarliśmy do końca okazało się, że mamy niecałe pół godziny na to by znaleźć się  z powrotem na parkingu. Drogę w dół pokonaliśmy biegiem, to była dopiero zabawa :-)






Gdy ponownie znaleźliśmy się w Ercolano było już popołudnie, które postanowiliśmy spędzić poznając Herkulanum. To była jedna z najciekawszych podróży w czasie. Herkulanum zniknęło pod warstwą błota wulkanicznego w 79 r., kiedy nastąpił wybuch Wezuwiusza. Do momentu tej niespodziewanej erupcji Rzymianie byli przekonani, że Wezuwiusz to tylko zwykła góra. Miasto zachowało się w prawie nienaruszonym stanie. Gdy zostało odkryte, a nastąpiło to dopiero w roku 1709, znaleziono w nim między innymi skamieniałą żywność, drewno oraz papirus. 
Gdy weszliśmy na teren wykopalisk najpierw mieliśmy okazje przyjrzeć się im z góry, różnica poziomów pomiędzy dzisiejszym Ercolano, a Herkulanum pokazuje jak grubą warstwą błota miasto zostało przykryte. 

Herkulanum z Wezuwiuszem w tle


Nasz spacer po antycznym Herkulanum rozpoczęliśmy od Cardo III, przy której znajdują się między innymi ruiny hotelu oraz zachowane w dobrym stanie kolumny willi  d'Argo.


Willa d'Argo

Mieliśmy także okazję zobaczyć na własne oczy antyczną łaźnię, thermopolium (rodzaj antycznej kantyny, w której można było kupić ciepły posiłek) oraz dwukondygnacyjne wille z zachowanymi drewnianymi schodami. Najbardziej jednak zachwyciły nas brukowane uliczki, przepiękne mozaiki oraz freski. 

Decumano
Willa del Gran Portale
Thermopolium




Zwiedzając Herkulanum należy jednak pamiętać o ogromnej tragedii jaka się tutaj rozegrała blisko 2000 lat temu. Przypominają o niej znajdujące się na terenie wykopalisk ludzkie szczątki. Przez długi czas wierzono, że mieszkańcom Herkulanum udało się opuścić miasto, niestety prawda okazała się zupełnie inna. 




Augusteum




Dom Neptuna i Amfitryty



Herkulanum to imponujące miejsce, niesamowite muzeum na świeżym powietrzu. Górujący nad miastem Wezuwiusz w bardzo wymowny sposób dopowiada jego tragiczną historię. Jeśli ktoś zastanawia się czy miejsce to jest odpowiednie dla dzieci, to my możemy powiedzieć z własnego doświadczenia, że tak. Wiki była zachwycona i z szeroko otwartą buzią słuchała różnych ciekawostek na jego temat. Spacerując po mieście wciąż nie mogliśmy uwierzyć, że zachowało się ono w takim doskonałym stanie i że przez tyle setek lat nikt nie wiedział o jego istnieniu. Znaczna część Herkulanum jest nadal nieodkryta i ten stan rzeczy już chyba nigdy się nie zmieni.

Cenne wskazówki:
* by dotrzeć do Ercolano Scavi należy skorzystać z kolejki Circumvesuviana, która odjeżdża z Dworca Garibaldi, koszt pojedynczego biletu na trasie Neapol- Ercolano- Neapol to 4 euro.
* z Ercolano można udać się na Wezuwiusza oraz do Herkulanum
* dojazd busem na parking znajdujący się nieopodal krateru zapewnia Vesuvio Express, biuro znajduje się tuż obok stacji w Ercolano
* bus zawozi nas na miejsce i czeka na nas około 1,5 godziny, po tym czasie wracamy nim pod dworzec w Ercolano.
* przejazd plus bilet wstępu na teren krateru to koszt 20e od osoby
* dzieci do 120cm za wejście na teren Wezuwiusza nie płacą, jeśli w busie będą siedzieć na kolanach  rodziców, nie płacą także za transport
* bus z Ercolano na parking pod Wezuwiuszem jedzie około 20 minut
* na Wezuwiusza warto wybrać się rano, gdyż później na drodze dojazdowej tworzą się gigantyczne korki
* decydując się na zdobycie wulkanu warto założyć wygodne obuwie, idealnie sprawdzają się górskie buty
* podejście pod krater nie jest zbyt męczące i zajmuje około 15 minut. 
* przejście całej trasy wzdłuż krateru zajęło nam około godziny, oczywiście uwzględniając liczne postoje
* bilet wstępu do Herkulanum kosztuje 11 euro, dzieci i młodzież do 18 roku życia mają wstęp bezpłatny
* by zwiedzić całe ruiny potrzebujemy od 2 do 3 godzin
* w lecie koniecznie zabierzmy ze sobą wodę oraz nakrycie głowy
* przy kasie możemy wziąć bezpłatną mapkę, która ułatwi nam poruszanie się po terenie wykopalisk

Pozostałe wpisy dotyczące Neapolu:

Jeśli uważasz ten wpis za interesujący, zostaw proszę komentarz, będzie nam bardzo miło :-)