piątek, 25 listopada 2016

Rodzinne gry do samolotu i nie tylko

Kto podróżuje z dzieckiem ten wie, że widoki za oknem, nawet te najpiękniejsze, ulubione piosenki, nawet te zaśpiewane na całe gardło, czy opowieści, nawet te najzabawniejsze, wcześniej czy później potrafią się znudzić. O ile podróżujemy własnym samochodem, to w każdej chwili możemy się zatrzymać i zrobić coś innego. A co jeśli podróżujemy samolotem, albo pociągiem? Jak wtedy zorganizować dziecku czas, by podróż nie stała się utrapieniem nie tylko dla nas, ale także dla innych pasażerów? My mamy kilka sprawdzonych sposobów, które nigdy nas nie zawiodły, a które pozwalają całej naszej trójce spędzić miło czas, nawet na ograniczonej przestrzeni. W naszym bagażu zawsze znajdzie się miejsce na ciekawą książkę, kredki, kolorowanki oraz plik białych kartek, a także na zestaw rodzinnych gier, takich które swoją objętością nie zajmują zbyt wiele miejsca, a są gwarancją naprawdę świetniej zabawy. A więc startujemy.

Sabotażysta, to jedna z tych gier karcianych, która niesamowicie wciąga, a przy okazji jest powodem do salwy śmiechu. Gracze wcielają się w role kopaczy poszukujących baryłek złota w głębokich tunelach, ale pośród nich może być sabotażysta, który za wszelką cenę będzie utrudniał kopaczom dojście do złota. Jeśli kopacze przechytrzą sabotażystę i uda im się zbudować tunel, zgarniają wówczas skarb, a sabotażysta odchodzi z pustymi rękami. Jeśli jednak to sabotażysta okaże się skuteczniejszy nagroda przypada właśnie jemu. Wygrywa ten gracz, który po trzech rundach zdobędzie więcej baryłek złota. Według informacji na pudełku gra jest odpowiednia dla dzieci od 8 roku życia, ale mogą w nią grać też dzieci młodsze, nasza córka gra w nią z nami od 6 roku życia i świetnie sobie radzi. Gra nie zajmuje więcej niż pół godziny, w rozgrywce może wziąć udział od 3 do 10 graczy.


Uno jest to gra karciana, w której gracze wykładają swoje karty, dopasowując je kolorem, bądź cyfrą do tej która jest na samym wierzchu. W talii znajduje się kilka kart funkcyjnych, które dodają grze smaku i wywołują wiele radości. Dzięki kartom funkcyjnym możemy pozbawić kolejnego gracza jego kolejki, zamienić się z nim ręką, albo dorzucić mu ekstra dwie lub cztery karty. Wygrywa ten, kto pozbędzie się swoich kart jako pierwszy. Na pudełku widnieje informacja, że gra jest odpowiednia dla dzieci od 7 roku życia, ale my z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że dzieci młodsze też świetnie sobie w nią poradzą.



Dobble to gra na refleks, w talii znajduje się 55 kart, a na każdej karcie 8 symboli. Zabawa polega na tym, że porównujemy ze sobą dwie dowolne karty, które mają tylko jeden obrazek wspólny, zadaniem graczy jest jak najszybsze odkrycie, który to obrazek. Dobble daje nam aż 5 możliwości różnego rozgrywania partii, więc za każdym razem możemy grać w inny sposób. Według informacji producenta gra jest odpowiednia od 6 roku życia, ale naszym zdaniem młodsze dzieci mogą być równie dobrymi bystrzachami. 


Zgadnij kto to? To kolejna gra karciana, która przeznaczona jest dla dzieci już od 4 roku życia. Może w nią grać tylko dwie osoby, ale i tak bardzo dobrze sprawdza się w podróży. Zadaniem graczy jest odgadnięcie jaka postać kryje się na tajemniczej karcie drugiego gracza, wygrywa ten kto oczywiście zrobi to szybciej. By odszukać właściwą postać, gracze naprzemiennie zadają sobie pytania, które pomogą im wyeliminować poszczególne karty. 


List Miłosny to nasza kolejna propozycja gry karcianej. W tym przypadku zasady są najbardziej skomplikowane, ale jeśli pogramy w nią z dzieckiem parę razy, podpowiadając mu co powinno zrobić, na pewno szybko opanuje reguły gry. Gracze wcielają się w postaci zalotników, którzy próbują przekazać księżniczce list miłosny. Każda z postaci ma swoje przeznaczenie, a karta na której się dana postać znajduje wymusza na graczu określone działanie. Wykładając na przykład strażniczkę możemy wyznaczyć gracza, któremu będziemy próbowali odgadnąć postać, którą właśnie ma na ręce, jeśli nam się uda gracz odpada z gry. 


Dixit objętościowo to zdecydowanie największa gra karciana, ale jeśli karty wyjmiemy z pudełka, a punkty będziemy zapisywać na kartce, zamiast poruszać się pionkiem po planszy, idealnie sprawdzi się także w podróży. Już czytając samo hasło zawarte na pudełku "Obraz jest wart tysiąca słów" możemy się domyślić na czym polega ta gra. Do dyspozycji mamy 84 karty z przeróżnymi obrazkami. W każdej rundzie jeden z graczy zostaje narratorem, spośród kart które posiada na ręce wybiera jedną (nie pokazuje jej nikomu) i wypowiada na głos skojarzenie z nią związane. Następnie pozostali gracze ze swoich kart wybierają taką, która najbardziej będzie odpowiadać temu skojarzeniu, i przekazują ją ukrytą narratorowi. Gdy narrator ma już wszystkie karty, tasuje je i w dowolnej kolejności układa obrazkiem do góry. Zadaniem graczy jest odgadnięcie, która karta należy do narratora. Głosowanie jest tajne i polega na tym, że każdy z graczy (prócz narratora) wykłada przed sobą zakryty żeton z cyfrą odpowiadającą obrazkowi na który głosuje. W zależności od efektu naliczane są odpowiednio punkty. 


Story Cubes to gra w kości, przy czym zamiast charakterystycznych kropek na poszczególnych ściankach, które symbolizują określoną cyfrę, mamy obrazki. Zadaniem gracza jest rzucenie kośćmi i ułożenie opowieści z wylosowanych obrazków. Zgodnie z informacją na pudełku gra jest odpowiednia dla dzieci powyżej 6 roku życia, ale śmiało mogą w nią grać także dzieci młodsze, którym nie brak kreatywności i pomysłowości.


Fasolki to jeszcze jedna nasza propozycja gry karcianej, którą uwielbiamy i w którą bardzo chętnie gramy. Odpowiednia jest ona dla dzieci od 12 roku życia, ale nasza 6-latka jest w niej naprawdę niezła, więc wszystko zależy od naszego dziecka. Zadaniem graczy jest zarabianie dukatów, które zdobywa się poprzez uprawianie i handlowanie fasolkami. Im więcej fasolek jednego gatunku uda nam się na swoim polu zasadzić, tym więcej dukatów wpadnie do naszej kieszeni. Niestety uprawianie pola z fasolkami wcale nie jest takie proste, często bywa tak, że gracz musi zebrać plony wcześniej niż by chciał, czasami nie dostając za to nawet jednego dukata. Wygrywa oczywiście ta osoba, która uzbiera najwięcej złotych monet. 


Gry karciane, planszowe, czy też kostkowe to nie tylko idealny sposób spędzania czasu w podróży, to również bardzo dobra metoda na zacieśnianie więzi rodzinnych oraz na rozwijanie przeróżnych umiejętności u dziecka. My jako fani gier planszowych mamy niezwykle bogaty ich repertuar, a powyżej to tylko kilka naszych propozycji, które na pewno powiększymy o kolejne pozycje.

Pozostałe wpisy dotyczące gier:

6 komentarzy:

  1. UMy tez uwielbiamy Dixit!!! :) Zazwyczaj bierzemy ze soba tylko karty a plansze zostawiamy w domu, potem zliczamy punkty w tabelce na kartce papieru.
    A znacie kostki 'Rorys Story Cubes'?? https://www.storycubes.com/collection To fantastyczna, kreatywna zabawa a gre mozna doslownie schowac do kieszeni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś nam te kostki śmignęły przed oczami, ale jeszcze jej nie mamy, także dziękujemy za cynk, skoro jest fajna to i my się w nią zaopatrzymy :)

      Usuń
  2. My zawsze zabieramy w podróż Uno. Karty zajmują mało miejsca a zabawiają nas każdego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zazwyczaj zabieramy kilka gier :) Ostatnio hitem jest sabotazystaz z takich które zajmują mało miejsca. Uno też bardzo lubimy. Pozdrawiamy!

      Usuń
  3. polecam dla córki rownież Kotobirynt

    OdpowiedzUsuń