niedziela, 6 listopada 2016

Neapol z dzieckiem- miasto o 100 twarzach

Neapol to miasto, które bardzo ciężko jest zdefiniować jednym słowem, to olbrzymia metropolia o 100 twarzach, z jednej strony zachwyca przepięknymi widokami, wąskimi, klimatycznymi uliczkami, oraz przepyszną pizzą, z drugiej zaś strony może wydawać się przytłaczająca, głośna i chaotyczna, gdzie nie obowiązują żadne reguły, gdzie na skuterach jeździ się w cztery osoby, wszyscy oczywiście bez kasków, czerwone światło jest tylko sugestią, a śmieci rzuca się tam gdzie akurat się stoi, nawet jeśli kosz znajduje się tuż za plecami ;-) 

Widok z zamku Sant'Elmo
Nasze pierwsze wrażenie nie było zbyt oczywiste, niefortunny lot, który skończył się lądowaniem w Bari, trzygodzinna tułaczka autobusem na neapolitańskie lotnisko i przybycie na miejsce z 6-godzinnym opóźnieniem trochę zakrzywiło nasze odczucia. Pierwszy dzień, zamiast na zwiedzaniu i podziwianiu Neapolu, spędziliśmy w drodze. Na szczęście nasze morale znacząco się poprawiły gdy wreszcie udało nam się zasiąść we włoskiej pizzerii, a przed nami pojawiła się cudownie pachnąca neapolitańska pizza. Znów powróciła nadzieja i ciekawość, więc następnego dnia już od rana włóczyliśmy się po ulicach Neapolu :-) Nasz plan był bardzo napięty, a czas mocno ograniczony, mieliśmy tylko jeden dzień, by poznać to miasto chociaż trochę.
Z racji tego, że mieszkaliśmy w bliskiej odległości od neapolitańskiej katedry, właśnie od niej rozpoczęliśmy nasze zwiedzanie. Już dawno temu przekonaliśmy się, że włoskie kościoły są po prostu imponujące, nie mogło być inaczej i tym razem. Fasada katedry wkomponowana jest w zabudowę pobliskich kamienic, co powoduje że niespodziewanie wyrasta ona przed oczami zwiedzających.  Z zewnątrz kilka przepięknych rzeźb, a wewnątrz przepiękne freski i bogato zdobione mury.

Neapolitańska katedra






Po opuszczeniu katedry znaleźliśmy się na jednej z ładniejszych ulic Neapolu- via Tribunali, która stanowi serce starego miasta. Wzdłuż niej działa wiele restauracji, kawiarni, pizzerii oraz sklepików z pamiątkami. Stare, odrapane kamienice, pranie wiszące na sznurkach nadają temu miejscu niesamowitego klimatu. Całe stare miasto to plątanina wąskich, brukowanych uliczek, po których z olbrzymią przyjemnością spacerowaliśmy. Tutaj też natknęliśmy się na  liczne kapliczki z postaciami świętych, które zostały umieszczone na fasadach budynków.  

Via Tribunali





Kolejnym miejscem, które totalnie nas oczarowało była via San Gregorio Armeno, ulica neapolitańskich szopkarzy i rzemieślników, którzy specjalizują się w wyrobie figurek do szopek, ale także tworzą miniatury postaci ze świata polityki, czy filmu. Dbałość o szczegóły jest tak bardzo widoczna, że godzinami można oglądać te wszystkie cudeńka i ciężko stąd wyjść z pustymi rękami ;-) 





San Gregorio Armeno










Via San Gregorio Armeno to nie jedyne miejsce, którego nie można pominąć będąc w Neapolu. Na naszej mapie znalazła się również najbardziej znana cukiernia Scaturchio, w której zaopatrzyliśmy się w przepyszne sfogliatelle z ricottą. W pobliżu cukierni odbywał się właśnie targ  rybno- warzywny, na którym Neapolitańczycy robili swoje sobotnie zakupy, więc chętnie wmieszaliśmy się w tłum i obserwowaliśmy towrzyszace temu zamieszanie. W powietrzu unosił się zapach świeżych ryb i owoców morza, a także proszku do prania z rozwieszonego dopiero co prania. 




Najpiękniejszy widok na Neapol i Zatokę Neapolitańską można podziwiać z okolic zamku Sant'Elmo, który mieści się na wzgórzu Vomero. Na wzgórze to można wjechać kolejką, o ile akurat nie jest zepsuta ;-) Bez większego problemu da się tam dotrzeć również pieszo, choć trzeba pokonać olbrzymią ilość schodów. Warto było jednak tego dokonać, gdyż z każdym stopniem prowadzącym do góry, naszym oczom ukazywała się coraz piekniejsza panorama i co najważniejsze, im byliśmy wyżej, tym robiło się ciszej i spokojniej, odgłosy miasta zostały gdzieś daleko za nami. Zamek Sant'Elmo to imponujących rozmiarów budowla obronna, ale muszę szczerze przyznać, że największą atrakcją jest rozpościerający się stamtąd widok na miasto i Wezuwiusza. 

W drodze na wzgórze Vomero





Nasze popołudnie postanowiliśmy spędzić nad brzegiem morza. Niestety w Neapolu nie ma plaży, jest za to promenada, która cieszy się bardzo dużą popularnością oraz wybrzeże wyłożone olbrzymimi kamieniami. W okolicy znajdują się kolejne dwa zamki, wspaniały zamek Nuovo oraz najstarszy z neapolitańskich zamków dell'Ovo, który mieści się na wcinającej się wgłąb morza wysepce. Pogoda dopisywała, więc nie zabrakło amatorów kapieli, my jednak woleliśmy usiąść nad brzegiem i przyglądać się złowieszczo spoglądającemu Wezuwiuszowi. 

Zamek Nuovo


Zamek dell'Ovo




Gdy słońce powoli zaczęło chować się za horyzont obraliśmy drogę powrotną. Przez Piazza Plebiscito ruszyliśmy w stronę Via Toledo, która okazała się zakupowym rajem. To tutaj ukryły się wszystkie sklepy ze znanymi i mniej znanymi markami odzieżowymi i to właśnie tutaj Neapolitańczycy spędzają swoje sobotnie wieczory. Ulica tętniła życiem i zupełnie nie przypominała swoim klimatem pozostałych części miasta i aż trudno nam było uwierzyć, że sąsiaduje ona z dzielnicą Quartieri Spagnoli. 

Piazza Plebiscito
Via Toledo
Quartieri Spagnoli to szereg wąskich uliczek, w które podobno lepiej nie zapuszczać się po zmroku. Jak dla nas, to najbardziej charakterystyczne miejsce w całym Neapolu, które koniecznie trzeba odwiedzić. Wszystko to co kojarzy się z tym miastem znajduje się właśnie tutaj. Spacerując po Quartieri Spagnoli musieliśmy uważać na pędzące z każdej strony skutery. Niektóre z nich, co oczywiście wywołało na naszych twarzach wyraz ogromnego zaskoczenia, były prowadzone przez kilkuletnie dzieci, które za nic mają zasady bezpieczeństwa, a kask to dla nich tylko zbędny gadżet. Jednak jeśli ktoś spragniony jest najprawdziwszego w świecie neapolitańskiego folkloru to tutaj odnajdzie wszystko czego dusza może zapragnąć. W tym właśnie miejscu zakończyliśmy nasze zwiedzanie miasta. Żałujemy, że nie mieliśmy trochę więcej czasu, ale udało nam się zobaczyć wszystko to co najważniejsze. 

Quartieri Spagnoli

Słowem podsumowania, jaki więc jest Neapol? Na swój sposób jest piękny i niesamowity, ale także głośny, zakorkowany i chaotyczny. Najbardziej spodobało nam się to, że mieszkańcy są uśmiechnieci, pogodni i bardzo pomocni oraz to, że oni autentycznie są dumni z tego kim są i gdzie mieszkają. Urzekły nas również odrapane, stare kamienice i wkomponowane w ich mury kapliczki. Włoska kuchnia, a zwłaszcza pizza smakuje tutaj najlepiej pod słońcem. Do tego dużym zaskoczeniem są niskie ceny. Co nam się nie spodobało? Niestety nie podoba nam się to, że Neapolitańczycy nie dbają o swoją przestrzeń, że śmieci walają się gdzie popadnie, choć muszę przyznać, że w najbardziej strategicznych miejscach było względnie czysto, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że było widać, że ktoś ciężko pracuje nad utrzymaniem porządku. Zdarzało nam się jednak, że musieliśmy urządzać slalom gigant by wyminąć rzucone byle gdzie butelki czy kartony. Neapol bardzo różni się od innych włoskich miast, zwłaszcza od tych z północnej części kraju, ale gdy zaakceptujemy to miasto takim jakim jest, z całym jego bagażem, spedzimy tutaj naprawdę udane wakacje.


Pozostałe wpisy z Neapolu:
* Kilka informacji praktycznych
* Wezuwiusz i Herkulanum

Jeśli uważasz ten wpis za interesujący, zostaw proszę komentarz, będzie nam bardzo miło :-)

2 komentarze:

  1. Bardzo lubie wloskie miasta, z calym ich zamieszaniem, kolorem i wiszacym wszedzie praniem :) W Neaopolu nie bylismy ale cos czuje, ze bardzo przypadlby nam do gustu! A jak bylo z pogoda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neapol jest chaotyczny, zwariowany, głośny, ale też uroczy i kolorowy. A pranie wisi naprawdę wszędzie, z jednej strony pranie, a z drugiej na przykład targ rybny :) Pogodę mieliśmy cudną, ciepło (ok 23 st) i słonecznie :)

      Usuń