Ćwilin z Jurkowa- Korona Beskidu Wyspowego

Ćwilin to drugi co do wysokości szczyt Beskidu Wyspowego, z którego rozpościera się malowniczy widok na Tatry, Gorce, Beskid Żywiecki oraz oczywiście Beskid Wyspowy z Mogielicą na czele. Po raz pierwszy na Ćwilinie byliśmy wiosną 2018 roku, a na szczyt weszliśmy od strony Przełęczy Gruszowiec. Tym razem naszym punktem startowym był Jurków, a na Ćwilin wybrała się tylko damska część ekipy. Chłopaki w tym czasie zajęli się typowo męskimi sprawami ;-) 

Widok na Mogielicę z Ćwilina


Na Ćwilin można dostać się w następujący sposób:
* szlakiem niebieskim z Jurkowa (czas przejścia ok. 2h)
* szlakiem niebieskim z Przełęczy Gruszowiec (czas przejścia ok. 1h 10 min.)- opis szlaku dostępny tutaj
* szlakiem żółtym z Mszany Dolnej (czas przejścia ok. 3h 25 min.)
* drogą różańcową z Wilczyc, bez oznaczeń szlaku (czas przejścia ok. 1h 15min.)

Ćwilin





Gdzie zaparkować samochód startując z Jurkowa?
W samym centrum wsi znajduje się duży, darmowy parking (GPS: 49.68161, 20.23381). Drugi parking jest nieco dalej, pod kościołem (GPS: 49.68231, 20.23380). W pobliżu pierwszego parkingu jest plac zabaw, a także sklep, więc w razie potrzeby można uzupełnić swoje zapasy tuż przed wyruszeniem w drogę. 







Opis szlaku z Jurkowa na Ćwilin
Po wyruszeniu z parkingu początkowo szłyśmy asfaltową drogą pomiędzy zabudowaniami. Gdy minęłyśmy ostatnie domy asfalt się skończył i zaczęła się szeroka, polna droga, którą wędrowałyśmy przez kilkanaście minut. Otwarta przestrzeń, na której się znalazłyśmy, zapewniła nam malownicze widoki. Za naszymi plecami znajdował się między innymi Łopień oraz Mogielica, a przed nami Ćwilin, cel naszej wędrówki. Szlak na tym odcinku biegł płasko, a podejście zaczęło się dopiero gdy dotarłyśmy do granicy lasu. Od tego miejsca nasza trasa sukcesywnie wznosiła się coraz wyżej i wyżej, aż osiągnęłyśmy szczyt. 


Luboń Wielki a za nim Babia Góra


W oddali gorczańskie szczyty

Choć widoków po drodze było niewiele, cały czas szłyśmy lasem, zupełnie nam to nie przeszkadzało. Wraz z nabieraniem wysokości wokół nas robiło się coraz bardziej zimowo, a tym samym piękniej. Zalegającego śniegu na zboczach Ćwilina było tak dużo, że schodząc z dobrze wydeptanej ścieżki można było zapaść się w nim po samo udo, co oczywiście z olbrzymią przyjemnością robiłyśmy. Sporo śmiechu przyniosło nam również strącanie śniegu z gałęzi drzew, więc zanim się obejrzałyśmy znalazłyśmy się na skraju Polany Michurowej na szczycie Ćwilina. 







Widoki z Ćwilina po raz kolejny wprawiły nas w osłupienie. Po naszej lewej stronie pięknie prezentowała się Mogielica z charakterystyczną dla niej wieżą widokową, a po naszej prawej stronie było widać Luboń Wielki i majaczącą za nim Babią Górę. Na wprost udało nam się wypatrzeć dwie gorczańskie wieże widokowe ulokowane na Lubaniu oraz Gorcu, a także zarys Tatr. Korzystając więc z pięknej pogody rozsiadłyśmy się wygodnie na ławce, która swoją drogą okazała się stołem mocno zasypanym przez śnieg i oddałyśmy się błogiemu lenistwu. Po ponad godzinnej przerwie postanowiłyśmy wracać. Zanim jednak to zrobiłyśmy skierowałyśmy się jeszcze w dolną część Polany Michurowej, gdzie znajduje się Pomnik ku czci Jana Pawła II. Stamtąd również roztaczają się piękne widoki, a przy okazji można załapać się na ognisko, więc warto podejść ten kawałek.





Do Jurkowa zeszłyśmy dokładnie tym samym niebieskim szlakiem. Piękny dzień i dodatnie temperatury spowodowały, że w dole śnieg w ekspresowym tempie zaczął się topić i końcówkę naszej trasy pokonywałyśmy brodząc w śniegowych kałużach i snując plany następnych wędrówek we dwie. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger