Karkonosze z dziećmi- Śnieżka (Korona Gór Polski)

Mieliśmy taki plan, by zdobywanie Korony Gór Polski zakończyć na Śnieżce, ale nie wytrzymaliśmy i wybraliśmy się na nią szybciej. Tym oto sposobem Królowa Karkonoszy stała się naszym 21 koronnym szczytem, z którego mieliśmy okazję podziwiać zapierające dech w piersiach widoki oraz morze chmur wyglądające jak wata cukrowa. 


Kopa (szlak czarny)- Przełęcz pod Śnieżką (szlak czarny, niebieski oraz czerwony)-  Schronisko Dom Śląski- Odejście Drogi Jubileuszowej (szlak czerwony oraz czarny)- Śnieżka- Kopa


Na Śnieżkę prowadzi kilka szlaków, jednym z najbardziej malowniczych jest ten rozpoczynający się pod kościółkiem Wang, biegnący przez Samotnię, Strzechę Akademicką oraz Dom Śląski i to na niego mieliśmy największą chrapkę. Ze względu jednak na zimowe warunki ostatecznie zdecydowaliśmy, że ten wariant zrobimy dopiero latem, a tym razem Śnieżkę zdobędziemy startując z Kopy, na którą wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym. 


Wjazd na Kopę nie należy do najtańszych (ceny w 2020 roku kształtowały się następująco: 50zł osoba dorosła i 30zł dziecko powyżej 2 roku życia), jednak znacząco skraca on dystans, który należy pokonać w drodze na szczyt. Jest to też dodatkowa atrakcja dla dzieci, które mogą podziwiać najbliższą okolicę z trochę innej perspektywy, więc warto ją wziąć pod uwagę, zwłaszcza gdy na Śnieżkę wybieramy się zimą. 


Po dotarciu na Kopę ruszyliśmy prosto na szczyt podążając za czarnymi oznaczeniami szlaku. Nasz cel był widoczny jak na dłoni. Mimo, że na zboczach Śnieżki śniegu było niewiele, to na szlaku leżało go całkiem sporo. Miejscami było też dość ślisko, więc raczki, czy chociaż nakładki antypoślizgowe okazały się bardzo pomocne. Wiele osób dało się jednak zwieść panującym warunkom i na Królową Karkonoszy wybrało się w nieodpowiednim obuwiu, co powodowało zatory, głównie podczas schodzenia. 





Do Domu Śląskiego, pod którym zrobiliśmy pierwszy, krótki postój, szliśmy płasko, szeroką drogą. Dopiero po minięciu schroniska zaczęło się podejście, które doprowadziło nas do celu. Wraz ze zmianą wysokości naszym oczom ukazywały się coraz piękniejsze widoki, więc gdy tylko na horyzoncie pojawiał się punt widokowy, zatrzymywaliśmy się na nim, by się nimi pozachwycać. 

Dom Śląski i górująca nad nim Śnieżka








Strzecha Akademicka


Gdy wreszcie stanęliśmy na Śnieżce, w pierwszej kolejności zrobiliśmy rodzinne zdjęcie, a potem obeszliśmy szczyt dookoła, by zobaczyć roztaczające się z niego panoramy. W dole prym wiodły chmury, nad którymi wyłaniały się okoliczne szczyty. W oddali wypatrzyliśmy Śnieżne Kotły oraz Strzechę Akademicką. Ostatni raz na Śnieżce byliśmy kilkanaście lat temu, więc miło było wrócić tutaj ponownie. Po blisko godzinnej przerwie postanowiliśmy wracać. 

Do szczytu coraz bliżej


Nasza 21 Korona w Koronie Gór Polski



Drogę w dół pokonaliśmy dokładnie tym samym szlakiem kierując się na Kopę, skąd wyciągiem wróciliśmy do Karpacza. Opuszczając Karkonosze obiecaliśmy sobie, że wrócimy tutaj ponownie latem i to zdecydowanie na dłużej niż jeden dzień, bo jak zwykle wyjechaliśmy stąd z olbrzymim niedosytem.




2 komentarze:

  1. Lubię te tereny, choć już lata tam nie byłem. Przyjemnie sobie odświeżyć wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My uwielbiamy tamte okolice i zdecydowanie za rzadko tam bywamy, trzeba to będzie zmienić :-)

      Usuń

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger