niedziela, 26 sierpnia 2018

Morze Bałtyckie z dziećmi- Świnoujście

Nad nasze piękne morze Bałtyckie jeździliśmy co roku, aż do chwili kiedy na świat przyszła nasza córka. Po jej narodzinach, uwzględniając jej olbrzymią miłość do wody, wybieraliśmy kierunki z dużo cieplejszym morzem. W tym roku postanowiliśmy jednak, że po 8 latach wrócimy nad Bałtyk. Zdecydowaliśmy się na Świnoujście, do którego chcieliśmy pojechać od dawna, w końcu to najbardziej na zachód wysunięty polski kurort i jedyne polskie miasto położone na wyspie, a konkretnie na 44 wyspach. Tym oto sposobem udało nam się zrealizować nasz dawno zapomniany cel, by zwiedzić Bałtyk od Helu po Świnoujście. 

Stawa Młyny o zachodzie słońca
Nie wiemy jak inni, ale my gdy tylko pomyślimy o naszym Bałtyckim Morzu przed oczami widzimy taki oto obrazek: przepiękne zachody słońca, miękki piasek pod stopami, gofry z bitą śmietaną i owocami, kręcone lody oraz kukurydza sprzedawana na plaży ;-) Parawaning, czy ostatnio bardziej popularny namioting, to również część uroku naszego rodzimego morza, który nam osobiście bardzo się podoba, bo dzięki niemu na plaży jest naprawdę kolorowo.


W Świnoujściu spędziliśmy 7 dni. Nastawiliśmy się głównie na błogie lenistwo i odpoczynek na plaży. Po intensywnym tygodniu, jaki sobie zafundowaliśmy w Saksonii, to nawet nam się należało. A więc nasze dni upływały na kąpielach w morzu, woda była zadziwiająco ciepła, a z nieba lał się żar, na zbieraniu muszelek, szukaniu bursztynów, budowaniu zamków z piasku oraz na puszczaniu latawca. Nie zabrakło też spaceru po świnoujskiej promenadzie, wycieczki w kierunku najbardziej rozpoznawalnego symbolu miasta, czyli Stawa Młyny oraz wspaniałych zachodów słońca. Była też wyprawa do Wolińskiego Parku Narodowego oraz do Ahlbeck, niemieckiego, nadbałtyckiego kurortu, bo przecież nie można tylko leżeć na plaży ;-)




Nasza najpiękniejsza pamiątka z nad morza

Małe dziki spotkane podczas oczekiwania na prom
Okolice Stawa Młyny zrobiły na nas bardzo dobre wrażenie. Przede wszystkim najbardziej spodobał nam się biały wiatrak, który przepięknie wygląda na tle błękitnego nieba. Poza tym doceniliśmy to miejsce również za płytkie morze i to nawet na kilkanaście metrów od brzegu. Plusem może być również, znajdujący się w pobliżu duży, darmowy parking. Jedynym minusem było to, że przy Stawa Młyny znajduje się jedyna w Świnoujściu plaża, na którą można zabrać psa i o ile nie mamy nic przeciwko samym zwierzakom i zupełnie nam one nie przeszkadzają, to niestety wiele mogliśmy zarzucić ich właścicielom, którzy nie zawsze odpowiednio się nimi opiekowali.


Jeśli chodzi o zachody słońca, to te nad polskim morzem zawsze będziemy uważać, za najpiękniejsze. W Świnoujściu latem słońce nie chowa się do morza, ale i tak wieczorne spektakle na niebie potrafiły być oszałamiające, więc nie odpuściliśmy ani jednego, no dobra jeden odpuściliśmy, bo podziwialiśmy go akurat w Międzyzdrojach.


















Co można robić w Świnoujściu jeśli akurat nie plażujemy?
Plaża w Świnoujściu uważana jest za jedną z najpiękniejszych na polskim wybrzeżu i my z tą opinią w zupełności się zgadzamy. Jest szeroka, długa, idealnie nadaje się do puszczania latawców, a przy wietrznej pogodzie można uprawiać kitesurfing. To także cudowne miejsce na długie, letnie spacery w promieniach zachodzącego słońca. W sezonie, ale i poza nim, w Świnoujściu jest spory wybór lokali, w których można smacznie zjeść, my byliśmy zachwyceni kanapkami ze śledziem i wszystkimi innymi potrawami z rybą w roli głównej. Poza tym będąc w Świnoujściu warto wybrać się na spacer po jego starej części, która zdominowana jest przez przepiękne budynki, bądź można udać się do niemieckiego Ahlbeck, w którym największą atrakcją jest wychodzące na 280 metrów w głąb morza molo. Do Ahlbeck można wybrać się pieszo, podjechać pociągiem, bądź rowerem. Świnoujście oferuje całkiem dobrze rozwiniętą sieć ścieżek rowerowych, jedna z nich biegnie właśnie do niemieckiego kurortu. Ze Świnoujścia już całkiem niedaleko na wyspę Wolin, na której znajduje się Woliński Park Narodowy, jak dla nas to punkt obowiązkowy, jeśli akurat wypoczywamy na zachodnim wybrzeżu. Jedynym problemem jaki możemy spotkać wybierając się do Wolińskiego Parku Narodowego to konieczność przeprawienia się promem. My z przeprawy promowej korzystaliśmy trzy razy i zawsze staliśmy około godziny w oczekiwaniu na prom. Gdy plażowanie nam się znudzi mamy jeszcze jedną atrakcję, w Świnoujściu znajduje się najwyższa latarnia morska na polskim wybrzeżu.



Tydzień nad Bałtykiem przeleciał nam w mgnieniu oka. Gdy wyjeżdżaliśmy było nam naprawdę przykro, że to już koniec. Miło było po latach znów pospacerować po bałtyckich plażach i nacieszyć oczy pięknymi zachodami słońca. I kto wie, może w przyszłym roku znów to powtórzymy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz