czwartek, 26 kwietnia 2018

Góry z niemowlakiem- chustowanie, czyli bezpieczny sposób wędrowania

Gdy na świat przyszła nasza córka popularność chust nie była jeszcze aż tak rozpowszechniona, albo my nie mieliśmy szczęścia i nie trafiliśmy na nikogo kto mógłby zaszczepić nam tę ideę. Od tamtej chwili upłynęło jednak 7 lat, a chusty na stałe zapisały się w świadomości każdego rodzica. O korzyściach noszenia dziecka w chuście można dowiedzieć się praktycznie wszędzie, począwszy od internetu, w którym można znaleźć tysiące artykułów na ten temat, skończywszy na zajęciach okołoporodowych prowadzonych przez położne. Nic więc dziwnego, że biorąc pod uwagę nasz aktywny tryb życia, zaczęłam bardzo dogłębnie interesować się chustonoszeniem. Pierwsze informacje na temat typu chust i rodzajów wiązań uzyskałam właśnie na zajęciach przedporodowych, które były poprowadzone przez znającego się na rzeczy, doradcę od chustowania. To był jednak dopiero początek. Tą najważniejszą wiedzę, czyli część praktyczną, zdobyliśmy w chwili kiedy nasz najmłodszy członek rodziny pojawił się na świecie.


Chustowanie wpływa bardzo korzystnie na rozwój emocjonalny dziecka. Jednak żeby ten rodzaj bliskości pomiędzy rodzicem, a dzieckiem był bezpieczny, trzeba wiedzieć jak to robić, jak zaplątać tą długaśną chustę, żeby było wygodnie nam i dziecku? Jak ułożyć dziecko w chuście, żeby nie zaszkodzić jego rozwijającym się bioderkom czy też kręgosłupowi? Dla nas to była czarna magia, dlatego też skorzystaliśmy z pomocy doświadczonego doradcy, który w zaciszu naszego domu pokazał nam na czym to wszystko polega i przede wszystkim jak robić to dobrze. Wiele osób uważa, że taki doradca to wymysł rodziców, że przecież na youtubie można znaleźć mnóstwo tutoriali, które pokażą nam jak wykonać dane wiązanie, my jednak uważamy, że skorzystanie z pomocy fachowca to nie jest nasza fanaberia, tylko świadoma decyzja, bo w końcu zdrowie naszego dziecka jest dla nas najważniejsze. 

Od kiedy można nosić dziecko w chuście?

Im szybciej tym lepiej, taką odpowiedź usłyszałam gdy zapytałam się naszego doradcy od kiedy można nosić dziecko w chuście. Im wcześniej zaczniemy swoją przygodę z chustonoszeniem, tym większe są szanse na to, że taka forma bliskości spodoba się maluchowi. Więc nie zwlekając ani chwili umówiliśmy się na naukę motania chusty, nasz synek miał wówczas skończone dwa tygodnie.


Rodzaje chust

Każdy kto zaczyna przygodę z chustami pierwsze z czym musi się zmierzyć to rodzaje chust i tu od razu zaczęły się dla nas schody :-) No bo przecież są chusty kółkowe i chusty tkane, która więc będzie dobra dla nas? Na dodatek chusty mają różne długości, w przypadku chusty tkanej z little frog, na którą my się zdecydowaliśmy, długości rozpoczynają się od 2,6 m do 6,2 m. Żebyśmy przypadkiem nie mieli za łatwo, no to jeszcze okazało się, że w grę wchodzą różnego rodzaju sploty, np. skośno- krzyżowy, czy też jodełkowy, a na koniec mamy różnego rodzaju materiały, może być 100% bawełna, albo bawełna z domieszką bambusa lub dodatkiem lnu. My, idąc za radą naszego doradcy, zaopatrzyliśmy się w chustę tkaną splotem skośno- krzyżowym, w 100% bawełnianą, o długości 4,2 m. Długość chusty jest odpowiednia za równo dla mnie jak i dla taty, także oboje możemy korzystać z tej samej chusty. Z tego co udało nam się dowiedzieć, w naszym przypadku, gdzie zamierzamy sporo wędrować z małym w chuście, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest chusta tkana, chusta kółkowa jest dobra, ale na krótkie wyjścia, na długich nie sprawdzi się tak dobrze. Poza tym jeśli chodzi o długość chusty, to tak naprawdę dobieramy ją w zależności od naszej postury, naszego wzrostu, wagi itp. Co do rodzaju materiału z jakiego chusta jest wykonana, to 100% bawełniana jest łatwiejsza w dociąganiu, w związku z tym prostsza do opanowania dla osób początkujących. Trzeba się jednak liczyć z tym, że w letnie dni w chuście bawełnianej będzie nam znacznie cieplej niż takiej z dodatkiem lnu.


Typy wiązań

My zdecydowaliśmy się na wiązanie zwane kangurkiem. Może nie jest to najłatwiejszy typ wiązania dla początkujących osób, ale z racji tego że nasz synek nie trzyma jeszcze samodzielnie główki jest to najlepsze wiązanie dla niego, więc właśnie je ćwiczyliśmy pod okiem Kasi z chustonoszka.pl

Jak wygląda spotkanie z doradcą od chustowania?

Tak jak wspominałam wcześniej, na naukę motania chusty umówiliśmy się z profesjonalistką w tej dziedzinie. Kasia, nasz doradca, na spotkanie przyjechała do naszego domu. Była wyposażona w chusty oraz dwie lalki, które ciężarem i wielkością mają przypominać dziecko. Nasza lekcja rozpoczęła się od tego, że Kasia pokazała nam na sobie jak zawiązać chustę, potem wszystkie ruchy przećwiczyliśmy na lalce. Gdy motanie lalki było wstępnie opanowane przyszła pora na naszego synka. Trzeba przyznać, że lekki stresik był ;-) Co innego wiązać chustę na lalce, a co innego na własnym dziecku, ale ogólnie z pomocą Kasi pierwsze motanie wyszło perfekcyjnie. Potem spróbowaliśmy jeszcze raz, ale już bez większych podpowiedzi ze strony doradcy. Na koniec Kasia przed lustrem pokazała nam na co zwracać szczególną uwagę jeśli chodzi o ułożenie małego w chuście. Podkreśliła co jest najważniejsze, zwróciła naszą uwagę na plecki wygięte w kształt litery c, na uniesione nóżki, na symetryczne ułożenie.



Teraz gdy ćwiczenia praktyczne mamy za sobą nie pozostaje nam nic innego jak opanować sztukę motana chusty do perfekcji i motać małego jak najczęściej. A potem świat stanie przed nami otworem i będziemy mogli we czwórkę wyruszyć w drogę, mając pewność że każdy z nas czuje się w podróży komfortowo i bezpiecznie. 

niedziela, 22 kwietnia 2018

Okolice Krakowa z dziećmi- Dolina Racławki

Wiosna w pełni, a wraz z jej nadejściem ciągnie nas na łono natury, jeszcze bardziej niż zwykle ;-) W związku z tym, że całkiem niedawno do naszej ekipy podróżniczej dołączył nowy członek rodziny, na razie staramy się nie oddalać zbytnio od Krakowa, dlatego też cieszymy się niezmiernie, że możemy eksplorować podkrakowskie dolinki. Na kolejny ogień poszła Dolina Racławki oddalona od Krakowa o około 36 km, która obecnie tonie w wiosennych akcentach i soczystej zieleni. 


Dolina Racławki to rezerwat przyrody będący częścią Obszaru Natura 2000 oraz Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie. Przez Dolinę przebiegają trzy ścieżki dydaktyczne: niebieska, czerwona oraz żółta. Są to szlaki przeznaczone do uprawiania turystyki pieszej, ale można je z powodzeniem wykorzystać także do przejażdżek rowerowych. My zdecydowaliśmy się na spacer szlakiem niebieskim, wzdłuż którego ustawiono 13 tablic informacyjnych (niestety nie wszystkie się zachowały). Ścieżka ta ma charakter ogólnoprzyrodniczy i pozwala zapoznać się z typowymi dla tego rezerwatu zbiorowiskami roślinnymi oraz ciekawymi obiektami geologicznymi. By wyruszyć na podbój Doliny Racławki najlepiej udać się do miejscowości Dubie, u wylotu do Doliny znajduje się sporych rozmiarów, darmowy parking, więc nie powinno być większych problemów z pozostawieniem auta. 


Spacer przez Dolinę Racławki to była pierwsza taka nasza wyprawa we czwórkę, przy okazji której przetestowaliśmy komfort podróżowania z wózkiem. Ścieżka, mimo że biegnie cały czas przez las, jest szeroka i wygodna, a wzdłuż niej płynie wartki Potok Racławka. Tablice informacyjne ustawione wzdłuż naszej trasy, okazały się źródłem cennych informacji, a także były idealnym punktem orientacyjnym. 


Tablice informacyjne niebieskiej ścieżki dydaktycznej
Starsza siostra :-)

Potok Racławka

Nasz spacer dnem Doliny okazał się bardzo relaksujący. Nasz najmłodszy smacznie spał, a nasza córa wybiegała się za wszystkie czasy ;-)  Wdrapywała się na każde wzniesienie, które pojawiało się na horyzoncie, tylko po to żeby w tempie błyskawicy z niego zbiec ;-) Mimo, że w Dolinie Racławki brak imponujących form skalnych, takich jakie możemy spotkać w Dolinie Będkowskiej, Mnikowskiej czy Kobylańskiej, uważamy ją za naprawdę przyjemną. Nie jest ona tak oblegana jak inne dolinki, dzięki czemu można nacieszyć się ciszą i spokojem, a wiosną tonie w zawilcach, fiołkach i pierwiosnkach, co dodaje jej niesamowitego uroku. 















Skałka z Nyżą
Po raz kolejny przekonaliśmy się, że podkrakowskie dolinki to idealne rozwiązanie na krótkie, rodzinne wyprawy. Dolina Racławki oczarowała nas swoim wiosennym klimatem oraz miło szumiącym Potokiem Racławka, dlatego szczerze ją polecamy i zachęcamy do odwiedzenia.

Dolina Racławki z perspektywy wózka
Do naszej podróżniczej ekipy dołączył nowy członek rodziny. W związku z tym otwieramy nowy cykl, w naszych postach będziemy zamieszczać informacje jak dana trasa, czy też odbyta przez nas wycieczka wygląda z perspektywy wędrowania z wózkiem, chustą, czy w późniejszym czasie z nosidłem.
Jeśli chodzi o Dolinę Racławki i niebieski szlak którym podążaliśmy, to w zasadzie jest on przejezdny wózkiem przez cały czas. Dopiero przy Skałce z Nyżą pojawił się odcinek, który dla wózka był nieprzejezdny, powodem były duże kamienie, które ciągnęły się przez kilka metrów. Po przekroczeniu tego miejsca, znów można śmiało wędrować z wózkiem. Z racji tego, że ścieżka biegnie przez las nie ma co liczyć na to, że wózkiem nie będzie trzęsło. Nasz x-lander na dużych, pompowanych kołach dał jednak radę, choć miejscami musieliśmy zwolnić tempo marszu, by zmniejszyć ilość wstrząsów. Jeśli chodzi o naszego małego podróżnika to nie zanotowaliśmy z jego strony żadnych oznak niezadowolenia. Na trasie są dwa miejsca z ławeczkami, które można wykorzystać jeśli zajdzie potrzeba karmienia, bądź zmiany pieluszki, więc będziemy w stanie zaspokoić najważniejsze potrzeby malucha.

Cenne wskazówki:
* Dolina Racławki oddalona jest od Krakowa o 36km, dojazd autem zajmuje około 40 minut.
* by wyruszyć na szlak biegnący przez Dolinę należy udać się do miejscowości Dubie, najlepiej kierować się na Kopalnię Odkrywkową Dolomitu "Dubie".
* nieopodal wejścia do Doliny znajduje się sporych rozmiarów, darmowy parking
* do Doliny Racławki można również dostać się z Krakowa (Bronowice Małe) autobusem podmiejskim numer 278.
* przez Dolinę Racławki biegną trzy szlaki: żółty (o długości 6 km), czerwony (5 km) oraz niebieski (6 km). Są to ścieżki dydaktyczne wzdłuż których ustawiono tablice informacyjne. 
* szlak niebieski, którym podążaliśmy jest łagodny, nie ma większych wzniesień, ścieżka jest szeroka i wygodna. 
* Dolinę Racławki można pokonać także rowerem
* wiosną Dolina tonie w kwiatach takich jak: zawilce, fiołki czy też pierwiosnki

wtorek, 3 kwietnia 2018

Tatry z dzieckiem- Polana Kopieniec z Jaszczurówki

Polana Kopieniec i górujący nad nią szczyt Wielki Kopieniec nie są nam obce i mimo, że byliśmy tu w zeszłym roku, znów postanowiliśmy udać się w te strony. Powód był prosty- końcówka mojej ciąży, w związku z tym woleliśmy wybrać miejsce, po którym wiemy czego się spodziewać. Jedyną nowością było to, że tym razem na Polanę Kopieniec wyruszyliśmy z Jaszczurówki, przez Dolinę Olczyską, a wróciliśmy do Toporowej Cyrhli. 

Polana Kopieniec wciąż pokryta śniegiem
Jaszczurówka (szlak zielony)- Polana Olczyska (zielony szlak)- Polana Kopieniec (zielony szlak)- Toporowa Cyrhla

Na tatrzańskich szlakach wciąż jeszcze dominuje zimowa szata, więc nie czuliśmy się zaskoczeni gdy okazało się, że nasz szlak miejscami pokryty był lodem, a nawet, sięgającą kilkunastu centymetrów, warstwą śniegu. Mimo wszystko udało nam się odkryć także wiosenne akcenty. Pierwszym z nich były liczne żaby w Potoku Olczyskim, które akurat znajdują się w okresie godowym, a drugim oczywiście przecudne krokusy.

Wyjście na szlak z Jaszczurówki


Na Polanę Kopieniec podążaliśmy zgodnie z zielonymi oznaczeniami szlaku, nasza trasa nie była wymagająca, do samej Polany wędrowaliśmy szeroką ścieżką, która dopiero na ostatnim jej odcinku znacząco zaczęła piąć się pod górę. Podejście jednak nie było bardzo męczące i nim się obejrzeliśmy dotarliśmy na skraj Polany Kopieniec. 




Nim jednak osiągnęliśmy cel naszej wędrówki, po drodze minęliśmy Polanę Olczyską skąd odchodzi żółty szlak na Nosal przez Nosalową Przełęcz. Przez chwilę zastanawialiśmy się nad zmianą planów,  ale ostatecznie stwierdziliśmy, że na Nosal wybierzemy się przy innej okazji.





Na Polanie Kopieniec znajduje się kilka zabytkowych szałasów pasterskich. Z racji tego, że zaczął padać deszcz z nie ukrywaną radością schroniliśmy się we wnętrzu jednego z nich. Wiosną polanę pokrywają krokusy, tym razem jednak nie było nam dane tego zobaczyć, bo zima jeszcze nie pożegnała się z tym miejscem. 




Gdy deszcz trochę zelżał ruszyliśmy w dalszą drogę. Postanowiliśmy, że wrócimy do Toporowej Cyrhli. W tym celu przeszliśmy całą Polanę Kopieniec i z jej drugiego końca zaczęliśmy schodzić w dół, znacznie mniej stromym zejściem, niż to którym wchodziliśmy. 

Na dwa tygodnie przed terminem ;-)
Na zakończenie naszej wędrówki, w okolicach bacówki w Toporowej Cyrhli wypatrzyliśmy polanę usłaną krokusami, więc zatrzymaliśmy się przy niej na krótką przerwę. Widok krokusów to była najwspanialsza nagroda i dowód na to, że wiosna, choć nadal bardzo nieśmiało, zawitała także pod Tatrami.







Cenne wskazówki:
* na Polanę Kopieniec można wyruszyć z Jaszczurówki, bądź z Toporowej Cyrhli
* auto można zaparkować na parkingu znajdującym się pod kaplicą na Jaszczurówce, bądź na niewielkim parkingu mieszczącym się zaraz przy wyjściu na szlak
* opis szlaku na Wielki Kopieniec z Toporowej Cyrhli znajduje się tutaj
* na Polanie Kopieniec znajdują się zabytkowe szałasy pasterskie, w których można się skryć w razie załamania pogody
* końcowe podejście od strony Jaszczurówki jest dużo bardziej strome, niż to z Toporowej Cyrhli, warto to wziąć pod uwagę zwłaszcza zimą, bądź gdy a szlaku zalega błoto
* całość trasy z dłuższą przerwą na Polanie Kopieniec zajęła nam 4 godziny