środa, 31 grudnia 2014

Pożegnanie 2014 i powitanie 2015 !!!


Pod koniec roku człowieka dopada nostalgia i potrzeba podsumowania minionych 12 miesięcy. Ten rok obfitował we wspaniałe podróże, bez względu na odległość, każda była wyjątkowa i godna zapamiętania. Bez wątpienia największym wydarzeniem 2014 r. była moja 3-tygodniowa podróż do Chin, dzięki której zrealizowało się jedno z moich największych marzeń, czyli spacer po Wielkim Chińskim Murze. Niezwykła była również wycieczka na Zakynthos,  teraz mam swoje własne zdjęcie pięknej Zatoki Wraku :-) Wspaniały był także każdy wypad w góry, za równo w Tatry jak i w Gorce, jesteśmy bardzo dumni z naszej córeczki, że tak dzielnie towarzyszyła nam podczas górskich wędrówek i wdrapywała się coraz wyżej i wyżej. Udowodniła nam, że 3-letnia dziewczynka potrafi o własnych siłach pokonać całą drogę do Morskiego Oka, czy dojść do Czarnego Stawu Gąsienicowego i to od strony Doliny Jaworzynki. W przyszłym roku będziemy kontynuować podbój Tatr, już przygotowuję listę szlaków, które będą dla niej odpowiednie. W tym roku udało nam się również zaliczyć kolejne dwa włoskie miasta: Bolonię, w której poznaliśmy smak pysznego włoskiego ravioli w najprawdziwszym bolońskim sosie oraz urokliwe, romantyczne  Bergamo.  Na zakończenie roku poniosło nas do Zakopanego i na szczyt Kasprowego Wierchu, zimowe Tatry są tak samo bajeczne, jak te wiosną, latem czy jesienią :-)
Muszę przyznać, że to był bardzo interesujący rok, pełen wrażeń i emocji, z każdej podróży przywiozłam ze sobą setki zdjęć, które zimową porą przypominają nam, że nadejdą wreszcie ciepłe, słoneczne dni i znów wyruszymy w drogę. A planów na 2015 trochę się uzbierało. Oczywiście wszystko będzie zależało od hojności tanich linii lotniczych :-) Zacznie się całkiem przyzwoicie, bo już 16 stycznia wpadnę z kilkudniową wizytą do Londynu :-) Jeśli się uda to z chęcią udamy się do kolejnych dwóch włoskich miast Florencji i Neapolu. Jako fani Tatr i górskiego wspinania na pewno będziemy częstymi bywalcami na tatrzańskich szklakach. Poza tym ostatnio przypomniałam sobie o kilku miejscach w Polsce, które zawsze chciałam zobaczyć, bądź ponownie odwiedzić, więc na mojej liście znajdują się:
* Toruń
* Kazimierz Dolny nad Wisłą oraz Sandomierz
* Malbork
* Mazury
* Góry Stołowe
Mam nadzieję, że rok 2015 przyniesie nam wiele miłych niespodzianek, że uda nam się zobaczyć dużo ciekawych miejsc, zdobyć kolejne tatrzańskie szczyty, zrealizować kolejne marzenia. Przed nami 365 dni, wspaniałych dni podczas których wszystko może się wydarzyć.

wtorek, 30 grudnia 2014

Boże Narodzenie na Kasprowym Wierchu...

Kto powiedział, że w święta trzeba siedzieć w domu przy suto zastawionym stole?! Może lepiej w tym czasie zrobić coś ciekawego, na przykład udać się do Zakopanego? A jeśli przy okazji można spotkać się z siostrą, to jest ku temu idealna okazja. Nie zastanawiając się zbyt długo wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w dobrze znaną nam drogę. Do celu dotarliśmy już po 1,5 godzinie, och ile bym dała, żeby Zakopianką zawsze jeździło się tak dobrze jak w Boże Narodzenie. Mimo kaprysów pogody, spadł na nas deszcz, przyświeciło nam słońce prosto w oczy, doczekaliśmy się tego najlepszego- płatków śniegu, musieliśmy przyjechać aż tutaj, żeby mieć białe święta ;-) Skoro byliśmy już w górach grzechem by było nie wybrać się gdzieś na spacer, uwzględniając umiejętności najmłodszego członka rodziny, w tym wypadku kuzyna Wiki, zdecydowaliśmy się na Kalatówki. Do Kuźnic podjechaliśmy busem, jakimś cudem wiozący nas góral przekonał nas do wjazdu koleją linową na Kasprowy Wierch. Brak tłumów przed kasami był bardzo kuszący, więc ten pomysł przypadł nam do gustu. Wiem, że wjazd kolejką jest mało ambitny i już teraz obiecuję, że letnią porą pokonamy tą trasę na własnych nóżkach, ale zimą, z dziećmi u boku to jedyne rozsądne wyjście, zwłaszcza że robiło się coraz bardziej biało i mroźnie. 
Kolejka na Kasprowy Wierch po raz pierwszy ruszyła w 1936 roku. Obecnie na szczyt wjeżdża się nowoczesnym wagonikiem, który jednorazowo może przewieźć 60 osób. Na wysokości Myślenickich Turni trzeba przesiąść się do drugiego wagoniku, którym dojeżdża się na szczyt. Wjazd mimo, że trwa tylko 12 minut jest naprawdę fajny, zwłaszcza dla maluchów, które przez wielkie panoramiczne okna bez problemu mogą podziwiać mijane krajobrazy.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kraków w świątecznym klimacie

W okolicach Bożego Narodzenia na wielu portalach podróżniczych można poczytać o najlepszych jarmarkach bożonarodzeniowych. Wszyscy zachwycają się tymi w Pradze, Dreźnie, Budapeszcie czy w Wiedniu. A tak naprawdę by poczuć magię świąt i znaleźć coś pięknego na tę okoliczność, wcale nie trzeba jechać gdzieś daleko :-) W wielu miastach Polski także odbywają się bożonarodzeniowe targi i w niczym nie są one gorsze, od tych które można podziwiać w innych zakątkach Europy. Na świąteczny jarmark możemy udać się między innymi do Krakowa, Wrocławia, Poznania, Gdańska czy Olsztyna. Mojemu sercu najbliższy jest oczywiście jarmark krakowski, który odbywa się na Rynku Głównym, wpisał się on już w tradycję świątecznego oczekiwania, od lat jestem jego stałym bywalcem i zawsze znajdę tam coś wyjątkowego, co zawiśnie na naszej choince bądź ozdobi nasz dom. 

Świąteczna Floriańskia i Bożonarodzeniowa choinka na Rynku

niedziela, 14 grudnia 2014

Keep calm and go to London- informacje ogólne

Do naszej londyńskiej przygody pozostał miesiąc, to idealny czas na rozpoczęcie pierwszych przygotowań :-) Żeby życie było łatwiejsze i przyjemniejsze postanowiłam, że moją relację rozpocznę od informacji ogólnych, które mogą się przydać podczas planowania podróży do tej kosmopolitycznej stolicy Wielkiej Brytanii.

Wielka Brytania według autorstwa Mizielińskich z książki Mapy