Wycieczka do Kenii oraz safari z dzieckiem

Wycieczka do Kenii oraz safari marzyło nam się od dawna. We mnie to marzenie kiełkowało odkąd byłam dzieckiem, z łatwością więc zaraziłam nim naszą córkę. Już kilka lat temu obiecałam jej, że gdy będzie nieco starsza wybierzemy się na takie safari we dwie. Wstępnie planowałyśmy zrobić to w ferie 2022 roku, ale ze względu na konieczność uzupełnienia szczepień musiałyśmy to odłożyć w czasie, do grudnia 2022. 


Spis treści:

Przygotowania do wyjazdu
Zanim zdecydujemy się na zakup wycieczki do Kenii lub innego egzotycznego kraju, najpierw warto udać się do lekarza medycyny podróży i porozmawiać z nim na temat wybranego przez nas kierunku oraz celu wyjazdu. Na podstawie tych informacji lekarz doradzi jakie szczepienia warto wykonać. Jadąc do Kenii nie ma żadnych szczepień obowiązkowych, są tylko szczepienia zalecane, ale naszym zdaniem warto je mieć i wakacje spędzić bez niepotrzebnego stresu.

Widok na Kilimandżaro w Parku Narodowym Amboseli
Czerwone drogi w Parku Narodowym Tsavo West
Czerwone słonie z Tsavo West

Szczepienia
A więc jakie szczepienia powinniśmy zrobić przed wycieczką do Kenii?
* żółta febra, fakt zaszczepienia się przeciwko żółtej febrze odnotowywany jest w specjalnej Międzynarodowej Książeczce Szczepień, która potocznie nazywana jest żółtą książeczką. Szczepienie przeciwko żółtej febrze jest szczepieniem domięśniowym, jednodawkowym, które daje odporność na całe życie. 
* WZW typu A, czyli żółtaczka pokarmowa. Szczepionka podawana jest domięśniowo w dwóch dawkach, drugą dawkę zaleca się przyjąć po pół roku od pierwszej
* WZW typu B. Szczepionka podawana jest domięśniowo, w trzech dawkach 0-1-6 miesięcy. 
Zamiast dwóch oddzielnych szczepionek na WZW typu A i WZW typu B, można przyjąć szczepionkę skojarzoną WZW A+B. Takie szczepienie przyjmowane jest w trzech dawkach, w odstępach 0-1-6 miesięcy. W przypadku żółtaczki typu A i B nie ma potrzeby przyjmowania dawek przypominających i zakłada się, że odporność wytwarza się na całe życie.
* tężec, krztusiec, błonica, polio, szczepienie podawane jest domięśniowo, w postaci jednej dawki. Niestety nie zapewnia ona odporności na całe życie, więc szczepienie to należy powtarzać co 10 lat.
* dur brzuszny, szczepienie podawane jest domięśniowo, w postaci jednej dawki. Odporność utrzymuje się ok. 3 lata. 
* cholera, jest to szczepionka doustna, podawana w postaci roztworu, należy przyjąć dwie dawki, drugą koniecznie pomiędzy 1 a 6 tygodniem od podania dawki pierwszej. Na godzinę przed wypiciem roztworu i przez godzinę po jego wypiciu nie można nic pić ani jeść. Szczepienie zapewnia odporność na około 2 lata.
Dodatkowo warto rozważyć szczepienie przeciwko meningokokom oraz wściekliźnie. To drugie zalecane jest jeśli zamierzamy po Kenii przemieszczać się samodzielnie i możemy być narażeni na ugryzienie zdziczałego psa.
Wszystkie szczepienia oraz konsultacje z lekarzem medycyny podróży robiłyśmy w prywatnym centrum medycznym. W przypadku Wiki lista szczepień do uzupełnienia była dość krótka, z racji tego że córka szczepiona jest zgodnie z kalendarzem szczepień. Musiała więc doszczepić się na WZW typu A, żółtą febrę, cholerę oraz dur brzuszny. W moim przypadku lista była dłuższa, musiałam zaszczepić się na wszystko co wyżej zostało wymienione. Szczepienia rozpoczęłyśmy w marcu 2022 roku, a zakończyłyśmy w grudniu tuż przed wyjazdem. Wszystkie te szczepienia są odpłatne, a ceny oczywiście będą różne i będą uzależnione od miejsca, w którym będziemy je wykonywać. Nas szczepienia wyniosły średnio 250zł za dawkę. 

Termitiera



Malaria
Kenia to region, gdzie zagrożenie malarią jest realne, warto więc o tym pamiętać. Na malarię nie ma niestety szczepionki i jedynym sposobem zabezpieczenia się przed tą chorobą jest zażywanie leków antymalarycznych. Najpopularniejszy z nich to Malarone, ale jest też tańszy odpowiednik- Falcimar i właśnie ten lek został nam polecony przez naszego lekarza medycyny podróży. Leki antymalaryczne należy zacząć przyjmować na dzień lub dwa przed wyjazdem, a następnie zażywać je przez cały pobyt oraz przez 7 dni po powrocie. Przyjmuje się jedną tabletkę dziennie, najlepiej o tej samej porze. Sporo się mówi o tym, że leki antymalaryczne wywołują wiele niepożądanych reakcji, które wymienione są na ulotce,  najpopularniejsze z nich to bóle głowy, bóle brzucha oraz nudności. A jak to było w naszym przypadku? Totalnie nic nam się nie działo.  Nie miałyśmy żadnej, odczuwalnej reakcji na lek, a nie ukrywam, że miałyśmy pewne obawy, na szczęście zupełnie niepotrzebnie. Falcimar może nie być dostępny od ręki w każdej aptece, dlatego lekarz polecił nam zamówić go przez apteline i tam cena leku była najatrakcyjniejsza.

Masajki



Preparaty odstraszające komary z DEET
Prócz leków antymalarycznych dodatkowo warto używać preparaty odstraszające komary. Najlepszymi środkami przeciwko komarom są te zawierające DEET albo ikarydynę. My zdecydowałyśmy się na Muggę. Dla córki miałam wersję 9,5%, dla siebie 50%. Ta 50% nie powinna być używana przez osoby poniżej 18 roku życia, stąd taki wybór. Środki te należy stosować zgodnie z zaleceniami. Poza tym wieczorem, gdy komary są najbardziej aktywne dobrze jest założyć spodnie oraz bluzkę z długim rękawem, by nie narażać się na ich pokąsanie. Podczas naszego pobytu w Kenii komarów nie było bardzo dużo, ale kilka ugryzień jednak miałyśmy, więc nie zawsze da się przed nimi ochronić.


Lew w Parku Amboseli

Nosorożec czarny w Sanktuarium Nosorożców
Covid
Przed wyjazdem do Kenii należy sprawdzić także zasady wjazdu związane z covidem. W grudniu 2022 roku osoby niezaszczepione, ozdrowieńcy oraz dzieci powyżej 12 roku życia były zobowiązane przedstawić negatywny wynik testu PCR. Z testowania zwolnione były jedynie osoby w pełni zaszczepione oraz dzieci poniżej 12 roku życia. Jeśli będziecie wykonywać test PCR to nie wcześniej niż 72 godziny przed wylotem (liczy się data pobrania wymazu, a nie wyniku), poza tym pamiętajcie o tym, by do punktu pobrań zabrać ze sobą paszport. Wynik testu powinien być przetłumaczony na język angielski i najlepiej wydrukowany. Na lotnisku w Kenii jest to skrupulatnie sprawdzane, a wynik uważnie czytany. 

Wikłacze i ich gniazda


Hipopotamy
Wymagania paszportowo- wizowe
By móc wjechać do Kenii trzeba posiadać paszport, musi być on ważny jeszcze przez minimum 6 miesięcy od daty wyjazdu z Kenii. Poza tym należy posiadać wizę, którą można wyrobić tylko i wyłącznie online na stronie https://evisa.go.ke/evisa.html. Z wizy zwolnione są dzieci do 16 roku życia, pod warunkiem, że podróżują pod opieką prawnego opiekuna. Koszt wizy w 2022 roku wynosił 50 USD. Na wizę czeka się około 48 godzin. Ja swój wniosek złożyłam w piątek późnym popołudniem, a wizę miałam już przyznaną w niedzielę rano. Doradzamy jednak nie zostawiać tego tematu na ostatnią chwilę, bo okres przyznania wizy może być też dłuższy niż te 48 godzin. Wizę należy wydrukować, a wydruk zabierany jest na lotnisku.


Stado impali 


Kiedy jechać na wycieczkę do Kenii?
Kenia znajduje się w strefie klimatu podrównikowego, dlatego można tutaj wyróżnić tylko dwie pory roku, suchą oraz deszczową, najlepiej więc jechać tam w porze suchej, która trwa mniej więcej od grudnia do marca oraz od lipca do października. Od kwietnia do czerwca oraz w listopadzie w Kenii mamy porę deszczową. W okresie naszych letnich wakacji w Kenii są najprzyjemniejsze temperatury, a w zimowe miesiące jest tutaj najcieplej. 

Dzioborożce
W oddali Kilimandżaro


Jakie ubrania zabrać ze sobą na safari?
Jeśli jadąc do Kenii mamy w planach safari to naszym zdaniem podczas safari idealnie sprawdzi się górska odzież techniczna. A więc zabrałyśmy ze sobą nasze koszulki, spodnie z rozpinanymi nogawkami, spodenki, sandały (pełne buty nie są potrzebne, gdyż podczas safari siedzi się cały czas w aucie), okulary przeciwsłoneczne, nakrycia głowy oraz bluzy, które przydawały się rano, gdy było dużo chłodniej, a przez otwarty dach busa wiało. Dodatkowo warto ze sobą zabrać strój kąpielowy, bo każde z miejsc, w którym nocowałyśmy posiadało basen. Na safari najlepiej zapakować się do miękkiej torby, bo w autach jest niewielki bagażnik znajdujący się za ostatnim rzędem siedzeń. 





Co jeszcze zabrać do Kenii?
Do Kenii koniecznie trzeba wziąć krem z wysokim filtrem, bo słońce tutaj szybko opala, warto pamiętać o przejściówce, bo w Kenii są brytyjskie gniazdka. Można wziąć także czołówkę, która może być przydatna podczas safari. W jednej z lodge, w której nocowałyśmy, prąd był tylko w określonych godzinach. Poza tym koniecznie trzeba mieć aparat i bardzo przydaje się lornetka, która pomaga przy obserwowaniu zwierząt. Polecamy zabrać także żel do dezynfekcji rąk oraz nawilżające chusteczki, bo przez otwarty dach mocno się kurzy i wszystko osiada na dłoniach, szyi oraz twarzy.
Jeśli chodzi o pieniądze to do Kenii najlepiej wziąć dolary, akceptowane są tylko te wydane po 2009 roku. Na miejscu (na przykład na lotnisku) dolary można wymienić na kenijskie szylingi i wszędzie płacić szylingami. Zaleca się aby napiwki również zostawiać w szylingach, bo dolary o niskim nominale ciężko jest później wymienić i Kenijczycy otrzymują gorszy kurs. W grudniu 2022 roku na lotnisku w Mombasie za 1 dolara otrzymałyśmy 120 szylingów. 


Antylopa Gnu
Brodzące w wodzie bawoły
Bawolce
Wycieczka do Kenii z biurem podróży
Wiele osób do Kenii decyduje się jechać na własną rękę, my jednak postawiłyśmy na biuro podróży. Zdecydowałyśmy się na ofertę biura Rainbow Tours i wycieczkę Kenijskie Trio, która wydała nam się najciekawszą opcją. W tym wariancie na 4 dni udałyśmy się na safari, podczas którego zwiedziłyśmy trzy Parki Narodowe: Tsavo West, Tsavo East oraz Amboseli, a potem przez 3 dni odpoczywałyśmy w hotelu Diani Sea Lodge korzystając z oceanu oraz plaży. Taki układ bardzo nam przypadł do gustu, tym bardziej, że podczas safari praktycznie każdego dnia wstawałyśmy o 5 rano, więc te trzy dni odpoczynku po safari były dla nas naprawdę relaksujące.

Lampart
Góralek



Kenijskie Trio nasze wrażenia 
Wybór tego, a nie innego programu nie był przypadkowy. Bardzo chciałyśmy zobaczyć Kilimandżaro oraz czerwone słonie z Parku Tsavo i właśnie podczas Kenijskiego Tria było to możliwe. 
Naszą przygodę z Kenią rozpoczęłyśmy od trwającego ponad 10 godzin lotu z Katowic do Mombasy. Po przylocie na miejsce, załatwieniu wszystkich formalności paszportowo- wizowych, ruszyłyśmy do hotelu Continental, gdzie spędziłyśmy naszą pierwszą noc. Choć hotel lata świetności ma dawno za sobą doceniłyśmy bardzo to, że pomimo później godziny zameldowania (byłyśmy około 23) czekała tam na nas ciepła kolacja, a rano, z racji wczesnego wyjazdu na safari, śniadanie w formie pakietów. Podczas całego safari cała nasza grupa poruszyła się busami z otwieranymi dachami. Auta są 7-mio osobowe, w naszym podróżowało 6 osób plus oczywiście kierowca. 





Wyjazd na safari nastąpił o godzinie 6:30, a naszym pierwszym celem był Park Narodowy Tsavo West. Dzieliło nas od niego kilka godzin jazdy, droga nie była jednak bardzo męcząca, a przez okna busa mogłyśmy obserwować życie toczące się w Kenii oraz spacerujące poboczem zwierzęta. Podczas przejazdu do parku zaplanowany był jeden, dłuższy postój, gdzie znajdowała się toaleta oraz sklep z pamiątkami. Po przekroczeniu bramy parku skierowałyśmy się do Ngulia Safari Lodge, gdzie miałyśmy spędzić noc, a po drodze odbyło się pierwsze safari, podczas którego udało nam się zobaczyć słonie, pawiany, żyrafy, wikłacze i ich gniazda oraz wielkie termitiery i to co najbardziej kojarzyło nam się z tym parkiem, czyli czerwoną ziemię. 






Widok z naszego tarasu w Ngulia Safari Lodge
Gdy dojechałyśmy do Ngulia Safari Lodge nastąpiło zameldowanie, przerwa  na obiad, a następnie ruszyłyśmy na popołudniowe safari. Naszym głównym celem były nosorożce, które można spotkać w Sanktuarium Nosorożców. Nosorożce są zwierzętami zagrożonymi wyginięciem, więc w Kenii stworzono dla nich Rezerwat, który znajduje się w obrębie parku Tsavo West. Jego celem jest ochrona nosorożców przed kłusownikami, więc wszystkie kenijskie nosorożce są właśnie tam gromadzone. Choć szanse zobaczenia nosorożców nie są bardzo wielkie to nam się to udało, stał po środku drogi, zupełnie niewzruszony tym, że patrzy na niego wiele par oczu. Prócz nosorożca czarnego udało nam się spotkać także najmniejsze antylopy świata- dikdiki, impale, dzioborożce, słonie, zebry, a wieczorem w lodge pojawił się lampart, który przyszedł zjeść zawieszoną specjalnie dla niego sztukę mięsa. 


Dikdik



Kolejny dzień rozpoczął się znów wczesną pobudką, wyjazd zaplanowany był na godzinę 6:30. Naszym kolejnym celem był Park Narodowy Amboseli, zanim jednak tam dotarłyśmy odbyło się poranne safari po parku Tsavo West, ruszyłyśmy też na krótką wędrówkę przez Źródła Mzima, gdzie miałyśmy okazję zobaczyć hipopotamy oraz krokodyle. Z racji wczesnych godzin porannych po drodze napotkałyśmy wiele pięknych zwierząt, w tym stado słoni, zebr oraz żyrafy, które stały tuż przy drodze. Olbrzymią niespodzianką był dla nas także widok na Kilimandżaro, które majaczyło w oddali, a które tak bardzo chciałyśmy zobaczyć. 





Źródła Mzima

Po opuszczeniu Parku Narodowego Tsavo West, w ramach dodatkowej wycieczki fakultatywnej, odwiedziłyśmy masajską wioskę, po której oprowadzał nas jej wódz. Wizyta ta przybliżyła nam nieco życie Masajów, mogłyśmy zajrzeć do ich chat, zobaczyć ich taniec powitalny i posłuchać o naturalnych metodach leczenia. Przekonałyśmy się też, że masajskie kobiety nie mają lekko, w wiosce zajmują się wszystkim, począwszy od prania, gotowania i zajmowania się dziećmi, po budowę masajskich domów. Zadaniem mężczyzny jest tylko rozpalenie ognia oraz wypasanie bydła. Masajowie uznają wielożeństwo, a więc posiadanie więcej niż jednej żony, a tym samym sporej gromadki dzieci jest tam zupełnie normalne. 






Około godziny 14:00 dotarłyśmy do kolejnej lodge, tym razem AA Lodge Amboseli, gdzie zamieszkałyśmy w namiocie. Nie był to jednak zwykły namiot, tylko taki z prawdziwego zdarzenia, z wygodnymi łóżkami, łazienką i tarasem. Po obiedzie i krótkim odpoczynku, wyruszyłyśmy na popołudniowe safari, podczas którego zobaczyłyśmy Kilimandżaro w całej swej okazałości, lwy, lwice, słonie, żurawie koroniaste, gazele granta, oryksy, guźce oraz pawiany. Ze smutkiem patrzyłyśmy również na leżące gdzieniegdzie ciała padłych zwierząt, które nie przetrwały olbrzymiej, tegorocznej suszy, która nawiedziła Kenię.




Nasz namiot w AA Lodge Amboseli

Żuraw koroniasty
Kolejny dzień safari znów rozpoczął się bardzo wcześnie. Najpierw udałyśmy się na poranną przejażdżkę po parku Amboseli, podczas której spełniło się nasze marzenie, udało nam się zobaczyć słonie na tle Kilimandżaro, spotkałyśmy także dwa przepiękne gepardy, a potem skierowałyśmy się do ostatniego z zaplanowanych parków, czyli Tsavo East. 


Gepardy w Parku Amboseli
Słonie na tle Kilimandżaro


Do Parku Tsavo East dotarłyśmy w porze obiadowej, a więc w pierwszej kolejności ulokowałyśmy się w swoim pokoju w Voi Safari Lodge, a potem oczywiście ruszyłyśmy na safari. Choć był to nasz trzeci Park Narodowy to znów byłyśmy pod olbrzymim wrażeniem, bo każdy z parków różni się od siebie. Tsavo West jest górzysty i zielony, Amboseli płaski i suchy, a Tsavo East jest zielony, ale też płaski, przez co dużo łatwiej obserwuje się żyjące w nim zwierzęta. Nasza trzecia lodge'a również wywarła na nas bardzo dobre wrażenie, bo po raz kolejny była przepięknie położona, a do znajdujących się przy lodge'y wodopojów podchodziły słonie, które można było podglądać z zakamuflowanego punktu obserwacyjnego. 

Widoki w Voi Safari Lodge




Nasze dni na safari mijały nam bardzo przyjemnie i zanim się obejrzałyśmy nastał dzień ostatni, który  był podzielony pomiędzy safari oraz powrót do Mombasy, a następnie przejazd do wybranego przez nas hotelu. Nasze ostatnie godziny na terenie Parku Tsavo East były bardzo intensywne, a wisienką na torcie była możliwość zobaczenia lwic, które akurat pożerały upolowaną przez siebie żyrafę. Wyjeżdżając za bramę parku czułyśmy nutkę żalu, że to już koniec, cieszyłyśmy się jednak, że miałyśmy okazję zobaczyć to wszystko na własne oczy, że udało nam się "upolować" Wielką Afrykańską 5, do której zaliczają się: lwy, bawoły, lamparty, nosorożce oraz słonie. Safari było jedną z najwspanialszych przygód jaką miałyśmy okazję przeżyć i z olbrzymią przyjemnością to powtórzymy. 

Oryks
Pola lawowe



Hotel Diani Sea Lodge
Ostatnie trzy dni naszego pobytu w Kenii spędziłyśmy nad brzegiem Oceanu Indyjskiego, przy jednej z najpiękniejszych, kenijskich plaż Diani Beach, w hotelu Diani Sea Lodge. Hotel charakteryzuje się typową, niską zabudową, a poszczególne bungalowy znajdują się w zadbanym ogrodzie, w którym mieszkają między innymi małpki, na które trzeba uważać, bo kradną jedzenie i potrafią wyrwać je nawet z ręki. Obsługa hotelu jest miła i uprzejma, a jedzenie smaczne, więc pobyt w tym hotelu uznajemy za bardzo udany. Jedyny minus jaki zanotowałyśmy to woda dostarczana do pokojów, która nie była w butelkach, tylko w bidonach, przez co nie byłyśmy przekonane co do jej jakości. 






Pamiątki
Będąc w Kenii z pewnością pokusimy się o zakup pamiątek, tym bardziej, że niektóre z nich potrafią być naprawdę piękne i warte zainteresowania. A więc można kupić drewniane figurki Masajów (koszt ok. 1000 szylingów), piękne obrazy przedstawiające kenijskie pejzaże, drewniane maski, misy, figurki zwierząt (koszt około 500 szylingów), rzeźbione łyżki, chusty z motywem afrykańskim, bransoletki (koszt około 500 szylingów), kolczyki, magnesy (około 300 szylingów) i wiele, wiele innych. Jeśli chcemy za pamiątki zapłacić dobrą cenę, to trzeba porządnie się targować. Standardowo pierwsza cena, którą usłyszymy jest mocno zawyżona. Naszym zdaniem nie warto kupować pamiątek w sklepach, w których zatrzymują się turyści podczas safari, bo tam ceny są totalnie z kosmosu. Warto za to kupić pamiątki od osób, które można spotkać przy bramach prowadzących do Parków Narodowych. Często oferują oni atrakcyjniejszą cenę, a i ich wyroby są dużo lepszej jakości.
Będąc w Kenii na pewno warto też kupić kawę i herbatę, które są tam uprawiane. Co do kawy polecamy Out of Africa (opakowanie 250gram to koszt rzędu 500 szylingów), a jeśli chodzi o herbatę to warto zainteresować się herbatami Kericho (koszt około 200 szylingów). My zakupiłyśmy zarówno kawę jak i herbatę w sklepie Carrefour, do którego podjechałyśmy tuk-tukim z hotelu. Za kurs tuk- tukiem, w obie strony, zapłaciłyśmy 300 szylingów, czyli 2,5 dolara. Na wszystkie pamiątki wydałyśmy łącznie 70USD. 


Możliwość wzięcia udziału w safari to był główny cel naszego wyjazdu do Kenii, a więc poprzeczka od samego początku była postawiona wysoko. Miałyśmy swoje wyobrażenia i oczekiwania, które miałyśmy nadzieję zaspokoić i udało nam się to w 100%. Była to pełna emocji, niesamowita wyprawa, która już na zawsze pozostawi ślad w naszych sercach.

Jeśli doceniasz naszą pracę i uważasz, że to co robimy ma sens

Postaw mi kawę na buycoffee.to

10 komentarzy:

  1. Wszystko ciekawe. Ale! Brakuje podsumowania kosztow, łącznie ze szczepionkami bo to dość istotne. Pytanie brzmi czy warto tak się faszerować dla kilku dni wyjazdu? Co na to lekarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wizycie u lekarza medycyny podróży informowałyśmy go o długości wyjazdu, tak więc te wszystkie szczepienia to jego zalecenie, w oparciu o kierunek wyjazdu, cel wyjazdu oraz długość wyjazdu. Szczepienia to oczywiście kwestia wyboru każdego, my chciałyśmy je mieć i nie są one tylko na te kilka dni, z pewnością przydadzą się na inne podróże, nawet te po Europie (WZW typu A i B, czy tężec). O kosztach szczepień nie pisałam, bo to zależy gdzie się je wykonuje. Średni koszt szczepienia to ok 250zł za szczepionkę. Bywało tak, że pomiędzy dwoma centrami medycznymi, działającymi pod tym samym logo, płaciłyśmy za tą samą szczepionkę inną cenę, a różnice potrafiły wynosić 100%. Tak więc warto poszukać najlepszej opcji. My szczepiłyśmy się tam gdzie mamy opiekę medyczną z pracy. Co do pozostałych kosztów to na pamiątki poszło nam 70usd.

      Usuń
  2. A czy mieliście ze sobą jakieś antybiotyki na receptę na biegunkę podróżnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałyśmy wystawioną receptę, ale jej nie zrealizowałyśmy. Przed samym wyjazdem szczepiłyśmy się na cholerę, a przyjęty przez nas Dukoral chroni też przed biegunką podróżnych.

      Usuń
    2. A pamiętasz jak ten antybiotyk na receptę na biegunkę się nazywał?

      Usuń
    3. Nie pamiętam, ale sprawdziłam w historii wizyt ;) Xifaxan to jest antybiotyk który miałyśmy przypisany.

      Usuń
  3. Wow, super wyjazd :) czy była to wycieczka organizowana przez biuro Rainbow? Zastanawiam się nad takim wyjazdem z synem, ale ma 8 lat, nie wiem czy nie jest jeszcze za mały na taką ekspadę ;) Jak Pani uważa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak była to wycieczka z Rainbow, ale nie wycieczka fakultatywna, tylko konkretny program- Kenijskie Trio (mają to w swojej ofercie). W mojej opinii jeśli wczesne pobudki dla dziecka nie są straszne to safari dla 8latka będzie już jak najbardziej ok. Takie dziecko jest bardzo świadome I myślę że z takiego wyjazdu wiele wyniesie i będzie to to dla niego wielką przygodą. Pozdrawiamy!

      Usuń

Copyright © RODZINNIE DOOKOŁA ŚWIATA , Blogger