piątek, 19 lutego 2016

Norwegia zimą- przygotowania do podróży

Norwegia zimą? Polowanie na zorzę polarną? Hmmm.... Brzmi bardzo ciekawie ! Trzeba tylko znaleźć chętnych, których nie będą przerażać mrozy dalekiej północy, którzy nie będą bać się, że zostaną zasypani przez śnieg i dla których wystawanie po nocach na zewnątrz, by ujrzeć to niesamowite zjawisko nie będzie przerażeniem. Moja niezawodna drużyna w postaci męża i córki niestety nie mogła mi towarzyszyć podczas tej zimowej eskapady, więc wpadłam na szalony pomysł, że znajdę takich zapaleńców przez internet. Niestety to zadanie okazało się trochę trudniejsze niż myślałam, więc po pewnym czasie darowałam sobie takiego rodzaju wyjazd. Jednak szczęście się do mnie uśmiechnęło, szerokim i wyraźnym uśmiechem i ku mojej ogromnej radości taka grupa znalazła mnie sama :-) Tym oto sposobem spędziłam tydzień w mroźnej i zaśnieżonej Norwegii, w towarzystwie 9 innych kobiet, które poznały się dopiero na lotnisku, które podobnie jak ja miały jeden cel- ujrzeć na własne oczy zorzę polarną :-) Czy udało się nam osiągnąć cel naszego wyjazdu? O tym będzie trochę później. Na początek zapraszam na garstkę informacji praktycznych.



GARSTKA INFORMACJI PRAKTYCZNYCH

Jak dotrzeć do Norwegii?
Oczywiście samolotem, ryanairem możemy dostać się do Oslo, wizzair w swej ofercie ma takie miejscowości jak Stavanger, Bergen, Alesund, czy Trondheim. Wybierając się na daleką północ najlepiej skorzystać z połączenia Gdańsk- Trondheim, gdyż stąd odjeżdża bezpośredni pociąg do Bodo, które znajduje się już za kołem podbiegunowym i w którym swój koniec mają norweskie koleje. Mnie czekała dodatkowa atrakcja, mianowicie dojazd do Gdańska naszym słynnym pendolino. Wrażenia?
* Szybko, nie tak szybko jak samolotem, ale uważam, że 5 godzin na trasie Kraków- Gdańsk to naprawdę niezły czas.
* Wygodnie i czysto. Daleko nam jeszcze do zachodnioeuropejskich standardów, ale powiedzmy że pendolino to pierwszy, duży krok w tym kierunku.
* Drogo, bilety na pendolino do tanich nie należą, zdecydowanie tańsze było połączenie lotnicze ryanairem, niestety totalnie nie odpowiadały mi dni lotów.


Jak dostać się z lotniska do centrum Trondheim?
Najlepszym rozwiązaniem jest pociąg. Droga pomiędzy halą przylotów, a peronem jest bardzo dobrze oznaczona, więc można tam dotrzeć bez najmniejszego problemu. Tuż przed zejściem na peron znajduje się automat biletowy, oznaczony wielkimi literami NSB (Norges Statsbaner) w którym  należy zaopatrzyć się w bilet. Cena przejazdu na chwilę obecną, na trasie lotnisko- Trondheim wynosi 79 kr, czyli około 40 zł.

Jak dostać się z Trondheim za koło podbiegunowe?
Całym sercem polecam połączenie kolejowe Trondheim- Bodo. Pociąg z Trondheim odjeżdża późną, wieczorną porą, a na miejsce dociera w godzinach porannych. Nocny przejazd nie jest jednak udręką, gdyż norweskie koleje są bardzo komfortowe. Na wszystkich pasażerów czeka koc, opaska na oczy oraz stopery, fotele wygodnie się rozkładają, a we wszystkich wagonach działa bezpłatnie wifi. Norweskie koleje pomyślały także o najmłodszych, dlatego też w specjalnym wagonie familijnym można znaleźć mały plac zabaw, który dla mnie był naprawdę miłym zaskoczeniem. Wracając do nocnego podróżowania, to taka forma przejazdu niesie ze sobą jeszcze inne plusy, po pierwsze można zwiedzić urocze Trondheim, a po drugie w ten sposób oszczędzamy na dwóch noclegach, które w Norwegii do najtańszych nie należą. Bilet  na przejazd kolejowy należy zarezerwować tutaj. Przed jego kupnem warto zwrócić uwagę na norweską promocję "mini pris", która daje nam możliwość zakupu biletu w bardzo atrakcyjnej cenie. Ilość takich biletów jest ograniczona, w związku z tym obowiązuje zasada- im wcześniej, tym lepiej.


Gdzie nocować?
Najtańszą opcją jest oczywiście namiot, jednak w zimowych warunkach raczej bym się na takie rozwiązanie nie odważyła. Dlatego też warto pomyśleć o kempingach, które bardzo często oferują noclegi w tak zwanych hytte, czyli drewnianych domkach, które w pełni dostosowane są do zimowego klimatu. Ja mogę śmiało polecić kemping w Rognan. Mój pobyt tutaj był niezwykle udany, a domek był przeuroczy, ciepły i w pełni wyposażony. Największą jednak zaletą tego kempingu jest jego otoczenie, bliskość fiordu i często pojawiająca się na niebie zorza :-)





Ceny w Norwegii
Wybierając się na daleką północ, od razu założyłam że część żywności zabiorę ze sobą z Polski, gdyż z różnych źródeł dowiedziałam się, że ceny w Norwegii są wręcz powalające. Mimo ogólnie panujących opinii, postanowiłam jednak na własnej skórze przekonać się, jak to tak naprawdę z tymi cenami jest i z wielką chęcią udałam się na zakupy do norweskiego supermarketu. Najbardziej do gustu przypadł mi sklep REMA 1000, więc właśnie tutaj najczęściej zaglądałam. Po kilku dniach w krainie fiordów i trolli wyrobiłam swoje własne zdanie w tym temacie  i uważam, że owszem norweskie ceny nie należą do najniższych, ale wiele produktów podstawowych można zakupić w całkiem przyzwoitych cenach, a jeśli dobrze się rozejrzymy to można trafić na ciekawe promocje.
Ceny poszczególnych produktów:
*chleb 18 kr, samodzielne pokrojenie go na maszynie bezcenne
* jogurt naturalny w dużym pojemniku 12 kr
* norweski ser Gudbrandsdalsost w plasterkach 22 kr, w kostce 45 kr
* norweskie czekoladki w dropsie Freia 11 kr, duża tabliczka 44 kr
* jajka 33 kr
* pomarańcze 25 kr
* kiełbasa z łosia zakupiona na lokalnym rynku 150 kr

Norweskie pamiątki
No cóż, zaliczam się do osób, które obowiązkowo z każdej podróży muszą przywieźć jakąś pamiątkę, a gdy moja rodzinka zostaje w domu, tym większą mam motywację, żeby przywieźć ze sobą coś oryginalnego, coś co przybliży mojej córce miejsce, które odwiedziłam. Norwegia to niesamowity, piękny i bardzo ciekawy kraj, dlatego też pamiątki stąd są nietuzinkowe. Będąc tutaj warto zwrócić uwagę na:
* różnego rodzaju bibeloty z wizerunkiem trolli, wikingów lub łosi, do wyboru mamy breloczki, figurki, pluszaki, kartki, czapki, długopisy, swetry, skarpety, rękawiczki i wiele wiele innych.
* stockfish, czyli suszoną rybę
* ser Gudbrandsdalsost o charakterystycznym słodkawym smaku
* norweskie czekoladki Freia
* łososia
* kiełbasę z łosia


Niezbędny ekwipunek
Jest kilka takich rzeczy, które koniecznie musimy ze sobą zabrać wybierając się zimą na daleką północ. Ja do dyspozycji miałam tylko 20 l plecak, w który musiałam zapakować się na cały tydzień, a więc bardzo rozważnie wkładałam do niego potrzebną mi garderobę i przedmioty. Wybierając się do Norwegii oczywiście zabrałam ze sobą aparat fotograficzny oraz statyw, bez którego nie wyobrażałam sobie możliwości robienia zdjęć zorzy. W moim plecaku znalazły się także komplety bielizny termoaktywnej, polary, skarpety z wełny merinosa,  rękawice z softshell-u, ciepłe turystyczne spodnie. Zabrałam także ciepłą kurtkę, pokrowiec na plecak, kindla, latarkę -czołówkę oraz termos. Podczas zimowych spacerów i w trakcie wyczekiwania na zorzę termos był zdecydowanie moim największym przyjacielem ;-)


Podsumowując krótko mój zimowy pobyt w Norwegii mogę powiedzieć w 100% świadomie, że naprawdę warto :-) Nawet jeśli ktoś nie przepada za zimą, tutaj może zakochać się w niej bez pamięci. Przestrzeń, piękno fiordów, świeże powietrze nie jedną osobę przyprawią o zawrót głowy, a widok zorzy tańczącej na niebie nawet u największego smutasa wywoła olbrzymi uśmiech na twarzy :-)




Pozostałe wpisy z Norwegii:

6 komentarzy:

  1. pięknie, czekamy na więcej magicznych fotek.
    a czy udało się nagrać chociaż krótkie video tańczącej zorzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i na pewno będzie ciąg dalszy norweskich opowieści :-)
      A tańczącej zorzy niestety nie udało mi się nagrać, ale mam całkiem sporą ilość zdjęć ;-) Pozdrawiam !

      Usuń
  2. Podziwiam. Mam ochotę na taką wyprawę, ale ciągle "się boję". Szkoda, że nie mam na podorędziu takiej koleżanki jak Ty :-).Pozdrowienia z Gdańska. Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego się bać, tylko korzystać z tych wszystkich lotów do Norwegii, które odbywają się z Gdańska :-) Dla takich przeżyć naprawdę warto zaryzykować :-) Pozdrawiam !

      Usuń