sobota, 27 czerwca 2015

Nasze wielkie tureckie wakacje cz. I- informacje ogólne

Aby zadość uczynić wszelkim tradycjom, także przed wyjazdem do Turcji trzeba było poczynić pewne przygotowania, w końcu planowanie to jedna z najprzyjemniejszych części każdej wyprawy. W związku z tym, że wakacje postanowiliśmy spędzić na Riwierze Tureckiej (choć już dziś mogę powiedzieć, że na Riwierę Egejską też trafimy) naszą uwagę skupiliśmy przede wszystkim na atrakcjach tego regionu i przez 12 dni, do woli, korzystaliśmy ze wszystkich dobrodziejstw tego jakże interesującego kraju.




Jak dotrzeć do Turcji oraz formalności wizowe
Do Turcji dostaliśmy się oczywiście samolotem, w naszym przypadku był to wyjazd zorganizowany, dlatego też nie mam doświadczenia w temacie poszukiwania lotów, ale jeśli ktoś chciałby tam wybrać się na własną rękę to polecam przyjrzeć się lotom czarterowym oferowanym między innymi przez Tui. Warto też poszukać lotów u naszego zachodniego sąsiada, w Niemczech mieszka dosyć spora populacja Turków, w związku z tym można trafić na atrakcyjne loty pomiędzy którymś z niemieckich miast, a Stambułem.
Wybierając się do Turcji trzeba pamiętać o tym, że na chwilę obecną wymagane są od nas wizy turystyczne, które sprawnie i bez większych problemów można zakupić tutaj. Jeśli na nasze tureckie wakacje wybieramy się z biurem podróży, to za odpowiednią opłatą, biuro chętnie wyręczy nas w tej formalności i pomoże nam załatwić potrzebny dokument. 

Riwiera Turecka
Jak poruszać się po Riwierze Tureckiej?
Podczas naszego pobytu w Turcji kilkakrotnie korzystaliśmy z dolmuszy, czyli niewielkich busików, które łączą ze sobą najbliższe miejscowości. Myślę, że śmiało można powiedzieć, że dolmusze to pewnego rodzaju komunikacja podmiejska. W miejscowościach turystycznych dolmusze często zatrzymują się tuż pod bramą hoteli, za przednią szybą znajduje się tablica informacyjna z opisem trasy i wszystkimi przystankami, jednak gdybyśmy chcieli wsiąść do dolmuszu poza jego regularnymi postojami, wystarczy machnięciem ręki poinformować o tym kierowcę. Przed wyruszeniem w drogę koniecznie musimy dowiedzieć się jakim numerem dolmuszu dojedziemy do celu, a jakim numerem powinniśmy udać się z powrotem. Podczas naszego pobytu w Titreyngol interesowały nas dwa numery busików, nr 2, którym mogliśmy dojechać do Manavgat i nr 11, który jechał do Side. W obu przypadkach bus powrotny do Titreyengol oznaczony był numerem 10. 

W dolmuszu
Turecka waluta
Środkiem płatniczym na terenie Turcji jest lira turecka (TL), która dzieli się na 100 kuruszy. Wybierając się do tego kraju najlepiej zabrać ze sobą euro albo dolary i w tamtejszych kantorach, bądź bankach wymienić je na liry tureckie. Możemy też płacić np. euro, ale bardzo często, zwłaszcza na bazarach, zostaniemy przeliczeni po bardzo nieatrakcyjnym kursie, więc zdecydowanie zachęcam do odwiedzenia kantoru i korzystania z liry jako naszego środka płatniczego.


Zakupy w Turcji i tureckie souveniry
Bez względu na to czy robienie zakupów traktujemy jak szarą codzienność, czy nasz sposób na relaks, każdy kto będzie w Turcji chociaż raz powinien udać się na turecki bazar, na którym można znaleźć dosłownie wszystko począwszy od owoców i warzyw, poprzez przepiękne pamiątki, skończywszy na ubraniach, butach i torebkach. Uwielbiam robić zakupy na bazarach i targach, stanowią one dla mnie serce odwiedzanego miejsca i muszę przyznać, że na tym w Turcji czułam się jak rybka w wodzie. Ceny poszczególnych artykułów w dużej mierze zależą od naszych umiejętności targowania się, więc im bardziej mamy opanowaną tą sztukę, tym lepsze zakupy uda nam się zrobić.

Bazar w Manavgat



Z tematem zakupów nierozerwalnie połączony jest temat souvenirów. Nie znam nikogo kto by kiedykolwiek wrócił z podróży z pustymi rękami, bez choćby najmniejszej pamiątki. Oczywiście dla każdego z nas słowo pamiątka oznacza zupełnie co innego, dla jednych będą to muszelki znalezione na  plaży, dla innych przyprawy, których aromat jeszcze długo po powrocie będzie nam przypominał lokalne przysmaki, jeszcze inni zatracą się w rękodzielnictwie. Bez względu na to jakie mamy preferencje w Turcji każdy znajdzie coś dla siebie. A poniżej moja subiektywna lista TOP tureckich pamiątek.
* Ceramika- pięknie zdobiona w fantazyjne wzory, nam przypadła najbardziej do gustu ta w postaci kafelków, przy czym tutaj warto pamiętać o tym, że niektóre wyroby ceramiczne pokrywane są glazurą zawierającą ołów, dlatego też mogą być one wykorzystywane tylko i wyłącznie do celów dekoracyjnych.
* Oko Proroka- to niebiesko- białe oczko to wyjątkowy talizman, który ma chronić nas przed złem, podarowany w prezencie przynosi szczęście obdarowanej osobie, nie powinno się go kupować samemu sobie, gdyż zamiast nas chronić ściągnie na nas pecha. W Turcji oko proroka można spotkać na każdym kroku, nawet podczas wizyty w toalecie ;-) W Kapadocji można natknąć się na drzewka szczęścia, których gałęzie udekorowane są tymi właśnie amuletami.

Tureckie pamiątki


* Dywany- to zdecydowanie najwspanialsza pamiątka z pobytu w Turcji, to numer jeden tureckiej sztuki ludowej. Podczas naszego pobytu w Side mieliśmy okazję przyjrzeć się jak taki dywan powstaje i trzeba przyznać, że jest to niesamowity ogrom pracy i precyzji. Dobrej jakości dywan powinien zawierać co najmniej 40tys węzłów na m2 i powinien być farbowany naturalnymi barwnikami. 


* Przyprawy- na ten rodzaj pamiątki w naszym bagażu zawsze znajdzie się miejsce, na tureckich bazarach można było poszaleć w tym temacie i zaopatrzyć się między innymi w mieszankę do kebaba. Co najbardziej nam się podobało to to, że każdej przyprawie można było się przyjrzeć, powąchać ją i wybrać naprawdę tą najlepszą.


* Herbata wraz ze szklaneczką w kształcie tulipana z dodatkiem kwiatu hibiskusa na długo zapadnie nam w kubkach smakowych, to kolejna bardzo trafiona pamiątka.
* Wyroby z alabastru, miedzi, pianki morskie



Turecka kuchnia
Turecka kuchnia zawsze kojarzyła mi się z kebabami i w sumie nic więcej nie przychodziło mi na myśl, bo jakby nie patrzeć tureckich restauracji u nas jak na lekarstwo, za to na każdym rogu możemy natknąć się na kebabową budkę. W Turcji przekonaliśmy się, że kebaby (doner) to dopiero czubek góry lodowej i ku naszej radości odkryliśmy, że turecka kuchnia ma naprawdę wiele smakołyków do zaoferowania.
Naszym numerem jeden były placki gozleme. Przypominają one trochę nasze naleśniki, faszerowane są różnorodnymi nadzieniami, między innymi naszym ulubionym, czyli serem ze szpinakiem. Nadają się idealnie na lekką przekąskę i jako przystawka przed daniem głównym. W roli przystawki bardzo dobrze sprawdzała się także sałatka pasterska, czyli połączenie ogórków, pomidorów i cebuli oraz przepyszna pide. Pide to cienki placek z mąki pszennej, turecki odpowiednik pizzy. Pieczony jest na kształt łódeczki z dodatkami w postaci mielonego mięsa, sera, bądź mięsa i sera. Z dań głównych chętnie sięgaliśmy po zupę z soczewicy z dodatkiem soku z cytryny oraz po dania opierające się o bakłażany i cukinię.

Placki gozleme

Wika i jej doner
Uzupełnieniem każdego posiłku były tureckie słodkości. Ja zakochałam się w chałwie, której ojczyzną jest właśnie Turcja, Wika w deserach opartych o kremy i budynie, a Tomek w baklawie. Cechą charakterystyczną wszystkich tych deserów jest to, że są one bardzo słodkie, przy czym pod kątem ilości cukru baklawa otrzymuje I miejsce, gdyż jest to ociekające miodem ciastko z dodatkiem orzechów włoskich, bądź pistacji. Jeśli chodzi o chałwę to najpopularniejszą odmianą chałwy jest ta wytworzona w oparciu o tahini, czyli pastę sezamową, występuje ona w rożnych wariantach smakowych, najlepsza jest waniliowa z dodatkiem pistacji. Bardzo ciekawym deserem okazała się pismanyie. Wyglądem i konsystencją przypomina watę cukrową, smakowo zaś chałwę, było to dla mnie największe kulinarne zaskoczenie podczas tureckich wakacji :-) Kontynuując wątek, na uwagę zasługują także lokum, czyli różnego smaku galaretki oraz suszone owoce tj. figi, żurawina czy morele. Na deser polecamy także świeży sok z granatów, piwo Efes oraz tureckiego obwarzanka , który nosi nazwę simit. 








Opieka medyczna
Podczas naszych tegorocznych wakacji przekonaliśmy się na własnej skórze jak bardzo ważne jest posiadanie polisy ubezpieczeniowej na wypadek nagłego zachorowania, a gdy planuje się urlop z dzieckiem owa polisa powinna być pierwszą rzeczą, którą załatwiamy przed wyjazdem. Pech niestety chciał, że naszej córce przyplątało się zapalenie ucha, nie zastanawiając się zbyt długo skorzystaliśmy z pomocy medycznej oferowanej w ramach naszego ubezpieczenia i muszę przyznać, że zostaliśmy mile zaskoczeni. Cała procedura od naszego telefonu na infolinię, poprzez wizytę w klinice, następnie w aptece, po powrót do hotelu trwała zaledwie 1,5 godziny, a przepisane leki były trafione w 100%. Mimo dużej dawki stresu, której doznaliśmy, jesteśmy wdzięczni za to doświadczenie i udowodnienie nam, że ubezpieczenie podczas wyjazdu to podstawa.

Hotel Lake and River Side
Na sam koniec postanowiłam, że napiszę parę zdań na temat naszego hotelu. Hotel Lake and River Side w którym spędziliśmy nasz pobyt, znajduje się w niewielkiej miejscowości Titreyengol, w odległości 5 km od Manavgat i 7 km od Side. Jak można wywnioskować z jego nazwy, w pobliżu znajduje się rzeka i jest nią Manavgat oraz Jezioro- Titreyengol. Bardzo dużym plusem tego obiektu jest spora ilość atrakcji dla dzieci (mini klub, mini disco, zjeżdżalnie) oraz dobra lokalizacja by eksplorować najbliższą okolicę, a także by udać się do serca Turcji, czyli Kapadocji. Minusem jest jego wielkość, a co za tym idzie ilość gości hotelowych. Obiekt ten totalnie nie nadaje się dla osób, które poszukują ciszy i spokoju. Wiki całym serem polubiła tamtejszy duży basen, niebieską zjeżdżalnię oraz makijaże wykonywane przez animatorki z mini klubu, a nam najbardziej podobał się błogi spokój na plaży.





Skoro informacje ogólne mamy za sobą czas zagłębić się w zakamarki tego pięknego regionu. Na pierwszy ogień pójdzie malownicze i urocze Side oraz typowo tureckie miasto Manavgat, ale o tym będzie w drugiej części naszych wielkich tureckich wakacji.

Pozostałe wpisy dotyczące Turcji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz