sobota, 1 lutego 2014

Kreta z dzieckiem- wracając wspomnieniami cz. I

Grecja od dawna była naszym marzeniem, a marzenia są po to żeby je realizować. Długo zastanawialiśmy się nad tym, którą grecką wyspę wybrać no i ostatecznie zdecydowaliśmy się na przepiękną Kretę. Były to nasze pierwsze zagraniczne wakacje we trójkę, a dla naszej córki wyjazd ten był niekończącą się listą pierwszych razów.

24.06.2012
Witamy z Krety z hotelu Ariadne w Agios Nikolaos :-)
Do hotelu dojechaliśmy przed godziną 23:00. Wika lot zniosła bardzo dobrze, startu nawet nie zauważyła, grzecznie siedziała na moich kolanach, przypięta do mojego pasa, przy lądowaniu troszkę marudziła, ale wystarczyło ją czymś zainteresować i od razu była uśmiechnięta. Gorzej było w drodze z lotniska, młoda była bardzo śpiąca i głodna i niestety skończyło się to głośnym płaczem.
W hotelu szybko trafiliśmy do swojego pokoju, który jest bardzo fajny, przestronny, pomiędzy dwoma basenami i z pięknym widokiem na morze. Byłam mile zaskoczona, bo zamówione przez nas łóżeczko stało już w pokoju, więc Wika po flaszce mleka od razu poszła spać a my jeszcze posiedzieliśmy z powitalnym drinkiem na tarasie.

Na lotnisku w Pyrzowicach
Przed Wiką pierwszy lot samolotem

Na płycie lotniska w Heraklionie
Nasz pokój w hotelu Ariadne w Agios Nikolaos
25.06.2012- Pierwszy dzień
Dzisiejszy dzień był bardzo dłuuugi, a to zasługa naszego małego szczęścia, które urządziło nam pobudkę o 5 rano czasu polskiego. Do śniadania mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc udaliśmy się na pierwszy spacer po okolicy. Hotel znajduje się tuż nad morzem, niestety przyhotelowa plaża jest dosyć słaba i niezbyt urodziwa, ale do morza da się wejść bez problemów i jest cudny widok na góry. Oczywiście zaraz po śniadaniu rozłożyliśmy się na leżakach i zaliczyliśmy morską kąpiel. Restauracja hotelowa znajduje się na pierwszym piętrze skąd rozpościera się widok na morze, aż miło w takiej scenerii się je :-) Przy basenie odbywają się animacje, między innymi aquaaerobik i najwięcej czasu będziemy spędzać pewnie tutaj, także ze względu na Wiktorię, która bezpieczniej się czuje w basenowej wodzie. Przed kolacją udaliśmy się do centrum Agios Nikolaos, miasteczko bardzo ładne ze słonym jeziorem po środku wokół którego znajdują się liczne taverny, kawiarnie i sklepy z pamiątkami, zrobiliśmy rozeznanie w sprawie wynajmu samochodu i już wiemy, że skorzystamy z usług wypożyczalni Kera Tours. Pierwsze wrażenia z pobytu są bardzo pozytywne. 

Pierwszy spacer po okolicy
Śniadanko z pięknym widokiem
Pierwsza wikowa kąpiel w morzu
Centrum Agios Nikolaos- port
Jezioro bez dna

26.06.2012- Drugi dzień
Drugi wakacyjny dzień spędziliśmy w hotelu przy basenie, bądź na plaży, Wika pływała u boku tatusia w swoim dmuchanym kole. Po śniadaniu znów poszliśmy do centrum Agios Nikolaos zarezerwować samochód i dziś wieczorem pod hotel podstawili nam żółtego Fiata Pandę, więc jutro wybieramy się na pierwszą wycieczkę. Za auto zapłaciliśmy 75 euro za trzy dni z fotelikiem samochodowym dla dziecka, auto z klimatyzacją i pełnym ubezpieczeniem, więc cena bardzo atrakcyjna. Wieczorem w ramach programu animacyjnego odbyła się dyskoteka dla dzieci, początkowo nie zamierzaliśmy zabierać tam Wiki, ale ostatecznie poszliśmy i mała bardzo ładnie się bawiła z innymi dziećmi.



Część hotelowa z nowymi bungalowami
27.06.2012- Trzeci dzień
Zaraz po śniadaniu wsiedliśmy do naszego wypożyczonego auta i ruszyliśmy w kierunku Herakilionu do Cretaquarium. Bilety wstępu wyniosły nas 9 euro normalny i 6 euro studencki, Wika jako dziecko do 4 roku życia wejście miała za darmo. Po raz pierwszy byłam w oceanarium i muszę przyznać, że było warto, zwłaszcza fajnie było stanąć oko w oko z rekinami i meduzami ;-) Kolejnym punktem dzisiejszego programu było Knossos. Według mitologii greckiej w Knossos istniał labirynt Minotaura zbudowany przez Dedala na życzenie króla Minosa. Zwiedzanie tego miejsca było uciążliwe, gdyż było bardzo gorąco, a całość ekspozycji była w słońcu, poza tym było bardzo dużo ludzi. Wika i tata ukryli się w jedynym zacienionym miejscu, a ja sama obejrzałam to historyczne miejsce, ale muszę przyznać, że ze względu na upał chciałam stąd jak najszybciej uciec do klimatyzowanego samochodu ;-) Wycieczka bardzo udana, gdyż po drodze były niesamowite krajobrazy. Wieczorem Wika znów zaliczyła dziecięcą dyskotekę. 


W drodze do oceanarium
Cretaquarium




Knossos

28.06.2012- Czwarty dzień
Naszą dzisiejszą wyprawę rozpoczęliśmy zaraz po śniadaniu. Kierunek? Palmowa plaża Vai. Przed nami do pokonania było około 95 km i to całkiem przyjemnych kilometrów, bo za oknem wciąż mijaliśmy niesamowite widoki. Przedzieraliśmy się przez góry wjeżdżając i zjeżdżając z różnej wysokości wzniesień, jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, którego fale miejscami wdzierały się na ulicę, by za chwilę ten sam brzeg morza zobaczyć wysoko z góry, przytrafiły się nam również kózki pasące  się dziko przy drodze. Gdy dojechaliśmy do celu naszym oczom ukazała się cudna plaża, więc czym prędzej zajęliśmy leżaki w pierwszym rzędzie i oddaliśmy się błogiemu wypoczynkowi i morskim kąpielom. Nie mogłam nacieszyć oczów tym pięknym widokiem, morze, piasek, skały, palmy, czego można chcieć więcej? Wika oddała się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli wyszukiwała "smaczne" kamienie, które z pasją wkładała do buzi ;) Trzeba przyznać, że plaża jest bardzo dobrze zagospodarowana, jest prysznic, restauracja, kawiarnia i stoisko z bananami i oliwą z oliwek, którą oczywiście kupiliśmy. Najważniejszym jednak miejscem jest taras widokowy, który umożliwia podziwianie plaży i zatoki z wysokości. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na prawdziwego greckiego gyrosa (Wika zajadała się pitą i mięskiem z wielkim smakiem) w przepięknej nadmorskiej miejscowości Sitia, która prócz wspaniałego wybrzeża ma do zaoferowania najlepszą oliwę z oliwek o kwasowości nie przekraczającej 0,3%, według różnych źródeł wiem, że to jest oliwa z wyższej półki, bardzo zdrowa, więc się w taką zaopatrzyliśmy. Pełni pozytywnych emocji, z głowami naładowanymi pięknymi krajobrazami  wróciliśmy na kolację do hotelu.

W drodze na wschodnie wybrzeże Krety


Sitia
Na plaży Vai

Vai z tarasu widokowego

Zatoka Mirabello
29.06.2012- Piąty dzień
Dziś po raz ostatni mieliśmy auto z wypożyczalni, więc udaliśmy się na ostatnią wycieczkę po Krecie, na Płaskowyż Lassithi. Trasa znów okazała się bardzo ciekawa, pełna zakrętów i z pięknymi widokami. Wika oczywiście całą drogę smacznie spała, budziła się tylko wtedy gdy się zatrzymywaliśmy. Płaskowyż Lassithi to teren uprawny, otoczony górami, z kilkoma małymi miasteczkami, w jednym z takich miasteczek zatrzymaliśmy się na pyszną kawę. Siedzący tam Grecy bacznie się nam przyglądali, pewnie się zastanawiali co nas tutaj przywiało. Elementem charakterystycznym Płaskowyżu były kiedyś wiatraki, których obecnie jest bardzo mało, większość popadła w ruinę, a szkoda bo te które istnieją wyglądają bardzo fajnie.





Grecka kawa w greckiej kawiarence
Symbol Płaskowyżu Lassithi- wiatraki
Płaskowyż Lassithi
Ostatnie dni naszego pobytu w Grecji spędziliśmy w hotelu korzystając ze słońca, basenu i morza. O godzinie 22:15 opuściliśmy Agios Nikolaos i pojechaliśmy na lotnisko, gdzie spotkała nas niemiła niespodzianka, nasz lot został przesunięty z godziny 2:20 na 5:20, więc całą noc spędziliśmy na lotnisku. Młoda na szczęście spała, przespała start, cały lot i lądowanie :-) Podsumowując nasze pierwsze wakacje mogę powiedzieć tyle BYŁO FANTASTYCZNIE !!!! Wika poznała wiele nowych smaków, jadła krewetki, małże, ośmiornice, polubiła arbuzy i greckiego gyrosa w picie. Dumna jestem z naszej córeczki, że jest taka ciekawa świata i otwarta na nowości. Za rok jedziemy na wakacje na 2 tygodnie, bo tydzień to trochę za mało. Może będzie to Toskania :-)

Pożegnalny spacer

2 komentarze:

  1. miło patrzeć, że z dzieckiem też można podróżować :) my na razie jeździmy tylko we dwoje, ale gdy już pojawi się dziecko mam nadzieje, że zamiłowanie do podróżowania nie minie. Z przyjemnością będę śledzić Wasze rodzinne podróże :)
    pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że z dzieckiem można podróżować, tylko trzeba tą podróż dostosować do jego możliwości :) Wika mając trzy miesiące zaliczyła swoją pierwszą wycieczkę w góry, a na ten rok planujemy pierwszy jej nocleg w górskim schronisku :) Nasze zamiłowanie do podróżowania nie zmalało ani trochę, choć nie zawsze bywa lekko ;)

      Usuń