sobota, 29 września 2018

Góry z dziećmi- 5 gadżetów bez których nie wychodzimy w góry

Nigdy nie uważaliśmy się za wybitnych gadżeciarzy ;-) Odkąd jednak w naszej rodzinie znów pojawił się mały człowiek zaczęliśmy rozglądać się za rzeczami, które ułatwią nam życie w podróży, a głównie podczas wypadów w góry. I tym oto sposobem bardzo szybko powstała lista gadżetów bez których po prostu nie ruszamy się z domu, a które są niezbędne, gdy na szlaku towarzystwa dotrzymuje nam nasz mały bąbel.

Chusta, pokochaliśmy ją od pierwszego zamotania. Mimo, że opanowanie tego ponad czterometrowego kawałka materiału wcale łatwe dla nas nie było, z pomocą doradcy od chustowania udało się to zrobić. To dzięki chuście mogliśmy tak szybko powrócić do górskiej aktywności i razem, we czwórkę, dzielić wspólną pasję. Ku naszej radości nasz synek pokochał noszenie w chuście, więc każda ze stron może czerpać z tej czynności tyle przyjemności ile się da, a niesamowita bliskość jaką nam ona zapewnia jest po prostu bezcenna. Na temat chusty już się wcześniej rozpisywałam, o czym można poczytać tutaj. Powiem tylko tyle, my zdecydowaliśmy się na chustę tkaną z Little Frog, na co złożyło się kilka czynników, po pierwsze bardzo przypadło nam do gustu jej wykonanie, poza tym oczarowała nas jej kolorystyka oraz to, że pochodzi od polskiego producenta.




Nosidło ergonomiczne, mimo że kochamy naszą chustę i nie zamierzmy z niej całkowicie rezygnować, to zrobiliśmy miejsce dla nosidła ergonomicznego, które w górach, według nas, jest dużo praktyczniejsze, niż chusta. Długo zastanawialiśmy się nad tym jakie wybrać, rozważaliśmy nosidła różnych, wiodących marek, aż wreszcie, zupełnie niespodziewanie i trochę przez przypadek, w nasze ręce wpadło nosidło od  Kavki. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to oczywiście kolorystyka, wreszcie znaleźliśmy coś stonowanego, w klasycznych, niepstrokatych barwach. Po pierwszym zachwycie przyszła pora na ocenę jego jakości oraz wykonania i tu kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie, nosidło zrobione jest bardzo starannie, z  olbrzymią dbałością o szczegóły. Gdy zabraliśmy się za jego przymierzanie dostrzegliśmy kolejne plusy. Wersja na którą my się zdecydowaliśmy rośnie razem z dzieckiem, co oznacza, że możemy, w sposób łatwy i bardzo intuicyjny, wyregulować wysokość oraz szerokość panela, dzięki czemu nosidło dopasowujemy do wielkości naszego dziecka. Kolejnym plusem jest to, że nosidło posiada regulację zapięcia pasów naramiennych, w związku z tym możemy zapinać je klasycznie, czyli na plecach naszego malucha, bądź pod jego kolankami, co pomaga w utrzymaniu naturalnego wygięcia kręgosłupa. Bardzo szybko doceniliśmy również to, że zapięcie piersiowe zostało zamocowane na prowadnicach, dzięki czemu po założeniu nosidła i zapięciu klamry nie mamy problemów z sunięciem go niżej, tak by spoczęło pomiędzy łopatkami. Podoba nam się także to, że pasy naramienne możemy zapiąć na plecach na krzyż, dzięki czemu ściągamy ciężar z ramion. Poza tym nasza kavka w sposób wręcz idealny pozwala się wyregulować, więc nie ma problemu byśmy nosili naszego synka na zmianę. I na koniec jeszcze jeden plus, nosidła od Kavki to nosidła polskiego producenta :-)




Otulacz (Tuliś) od Mabibi, wędrówki z naszym maluchem w chuście, czy też w nosidle, spowodowały, że zaczęliśmy zastanawiać się w jaki sposób możemy zabezpieczyć naszego synka przed ewentualnymi zmianami pogodowymi. Rozważaliśmy różne rozwiązania, między innymi kurtki dla dwojga oraz workowate płaszcze przeciwdeszczowe, jednak żadna z tych opcji do nas nie przemówiła. Aż w końcu odkryliśmy mabibowe tulisie i to był strzał w dziesiątkę. Tuliś to nic innego jak otulacz, który jak pokrowiec na plecak, zakładamy na nosidło, bądź chustę, chowając wewnątrz noszonego malucha. Tuliś wykonany został z wodoodpornej, oddychającej tkaniny, a od wewnątrz podszyty jest mięciutką flanelką. Dodatkowo posiada odpinane polarowe ocieplenie, dzięki czemu z tulisia możemy korzystać przez cały rok. Otulacz zapinany jest na plecach przy pomocy szelek, więc nie musimy się martwić, że nam się zsunie podczas marszu. Bardzo fajnym pomysłem okazała się znajdująca się na otulaczu kieszonka, do której można wrzucić chociażby grzechotkę. Plusem tulisia jest również to, że można go regulować po obwodzie, więc rośnie razem z dzieckiem. Po raz kolejny doceniliśmy także kolorystykę oraz fakt, że tulisie także pochodzą od polskiego producenta.



Giga nerka od Mabibi, nie wyobrażamy sobie funkcjonowania bez naszej giga nerki, która naprawdę jest olbrzymia i możemy w niej pomieścić sporo potrzebnych rzeczy. Na chwilę obecną lądują w niej głównie przedmioty potrzebne naszemu młodszemu oraz te które potrzebne są nam. A więc w giga nerce spokojnie zmieszczą się trzy pampersy, pielucha flanelowa, paczka chusteczek nawilżających, chusteczki higieniczne, dokumenty, portfel, telefon, klucze, a nawet etui z okularami, ładowarka do aparatu, czy dodatkowe ubranko dla młodego na przebranie. Nasza wersja, prócz dodatkowej wewnętrznej kieszonki zapinanej na zamek, posiada jeszcze  zawieszki do wózka, dzięki czemu mogliśmy z powodzeniem odstawić w kąt mało praktyczną wózkową torbę. Nerka jest wygodna, pojemna i co najważniejsze uszyta jest z wodoodpornego materiału. Posiada dwustronny zamek, który niestety wodoodporny już nie jest, ale jeszcze nam się nie zdarzyło, żeby nerka przez to  bardzo przemokła. 




Mata (pled turystyczny), to ostatni z gadżetów bez którego nie wychodzimy w góry. Pled kupiliśmy w decathlonie, mimo że został on stworzony jako podłoże do namiotu, my z powodzeniem wykorzystujemy go jako koc. Sprawdził się nie tylko podczas górskich wypadów, ale także na plaży. Pled bardzo dobrze izoluje od wilgotnego podłoża, a na plaży bardzo łatwo można było wyczyścić go z piasku. Mimo swych rozmiarów (140 cm x 170 cm) po złożeniu nie zajmuje zbyt dużo miejsca i bez problemu można go przymocować do plecaka. Dzięki temu prostemu gadżetowi nie tylko możemy wygodnie odpocząć w górskiej scenerii, ale możemy również odpowiednio zająć się potrzebami naszego małego towarzysza. 




W podróż zabieramy ze sobą jeszcze jedną bardzo użyteczną rzecz, która ułatwia nam codzienne funkcjonowanie. Nie jest to gadżet, który bierzemy ze sobą na szlak, ale zabieramy go gdy nocujemy poza domem. Mowa o pompowanej wanience. Po napompowaniu idealnie sprawdza się w kąpieli, a gdy jest złożona zajmuje naprawdę niewiele miejsca. 

Reasumując, potrzeba jest matką wynalazków :-) I my się z tym stwierdzeniem zgadzamy jak nigdy. Z pewnością przez najbliższe kilka miesięcy odkryjemy kolejne gadżety bez których nie będziemy chcieli wychodzić z domu. Na chwilę obecną jest ich pięć i każdy z nich zaspokaja nasze bieżące potrzeby. 

czwartek, 27 września 2018

Morawski Kras z dziećmi- Jaskinia Balcarka

Czasem wystarczy jedno zdjęcie, jeden widok, by rozbudzić ciekawość, a co za tym idzie chęć odwiedzenia danego miejsca. I tak właśnie było w przypadku Morawskiego Krasu. To właśnie zdjęcie Przepaści Macocha, które zobaczyliśmy w przewodniku, tak bardzo nas zaintrygowało, że po prostu wiedzieliśmy, że musimy tam pojechać. Wrzesień wydał nam się idealną na to porą, więc zaplanowaliśmy czeski weekend. 


Informacje praktyczne
Morawski Kras to jeden z najpiękniejszych regionów krasowych w Europie Środkowej. Składa się na niego ponad 1100 jaskiń, z czego pięć zostało udostępnionych dla zwiedzających i są nimi: jaskinia Punkevni z Przepaścią Macocha, jaskinia Katarzyńska, jaskinia Balcarka, jaskinie sloupsko- szoszuwskie oraz jaskinia Vypustek. Każda z nich jest inna i każda wyjątkowa. Na zwiedzanie jaskiń Morawskiego Krasu trzeba przeznaczyć minimum dwa dni. Nocleg warto zaplanować w Blansku, Brnie, bądź w przepięknym Ołomuńcu oddalonym od Morawskiego Krasu o około 70 kilometrów. By zwiedzić jaskinie Morawskiego Krasu nie trzeba robić wcześniejszej rezerwacji, wyjątek stanowi jaskinia Punkevni, która cieszy się największą popularnością i do niej bez wcześniejszej rezerwacji może nie udać się wejść, zwłaszcza w sezonie turystycznym. My swoje wejściówki rezerwowaliśmy z 3 tygodniowym wyprzedzeniem drogą mailową: info@caves.cz. Maila można śmiało pisać w języku polskim, odpowiedź i tak otrzymamy po czesku. Przy rezerwacji biletów wystarczy podać godzinę o której chcielibyśmy wejść do jaskini, ilość osób dla których potrzebujemy wejściówkę oraz imię i nazwisko jeden z nich w celu podpięcia pod nią rezerwacji. Za rezerwację nie płaci się wcześniej, bilety opłaca się dopiero w kasie, można płacić kartą, bądź gotówką (czeskimi koronami). Cały teren Morawskiego Krasu poprzecinany jest gęstą siecią szlaków rowerowych oraz turystycznych, szlaki te są bardzo dobrze oznaczone i umożliwiają dotarcie do każdej z jaskiń, więc można z powodzeniem zaplanować całodzienną wędrówkę. 

Okazały portal wejściowy prowadzący do jaskini Balcarka

Zwiedzanie jaskini Balcarka
To właśnie od jaskini Balcarka rozpoczęliśmy naszą przygodę z Morawskim Krasem. Jaskinia ta znajduje się w pobliżu Ostrowa u Macochy, na terenie rezerwatu przyrody Balcarowa Skała. Biegnąca przez nią trasa, mierząca 720 metrów długości, prowadzi przez labirynt korytarzy oraz katedr, które oferują niezwykle bogatą szatę naciekową w postaci imponujących stalaktytów, stalagmitów, a także niesamowitych draperii oraz kaskad. Jaskinia Balcarka jest ważnym stanowiskiem paleontologicznym, w jej wnętrzu odnaleziono nie tylko kości prehistorycznych zwierząt, ale także narzędzia oraz ślady po paleniskach ludzi z wczesnej epoki kamienia. 
Zwiedzanie jaskini rozpoczęliśmy przy okazałym portalu wejściowym powstałym w Balcarowej Skale, gdzie znajduje się tablica informacyjna z mapą Morawskiego Krasu oraz krótki opis każdej z udostępnionych jaskiń. Następnie sztucznie utworzonym korytarzem wkroczyliśmy do wnętrza jaskini. Oprowadzający nas przewodnik po krótkim wstępie skierował się schodami w dół, a nad nami pojawiły się pierwsze skalne nacieki. Po dotarciu do komór zwanych rotundami Wilsona odbył się pierwszy. dłuższy postój, a my mieliśmy okazję dokładnie przyjrzeć się pięknemu, jaskiniowemu wnętrzu. Następnie plątaniną balcarskich korytarzy dotarliśmy do Wielkiej Katedry, a potem do galerii i korytarza przyrodniczego, które uważane są za najpiękniejsze w Czechach. Po drodze odwiedziliśmy jeszcze Katedrę Zagłady, gdzie znajduje się niesamowity sintrowy wodospad nazywany Madonną albo Kaktusem, a zwiedzanie zakończyliśmy w komorze zwanej Popeluška, która była jedną z pierwszych części odkrytych w Balcarce. 



Kokosy a nad nimi palma 















Po tym co ujrzeliśmy w Balcarce nie mogliśmy doczekać się spaceru przez Jaskinię Punkevni. W Jaskini Punkevni spędziliśmy drugą część naszego dnia, ale o tym będzie w następnym poście. 

Cenne wskazówki:
* Jaskinia Balcarka jest jedną z pięciu jaskiń udostępnionych do zwiedzania na terenie Morawskiego Krasu
* pozostałe jaskinie to: Jaskinia Punkevni z przepaścią Macocha, Jaskinia Katarzyńska, Jaskinia Sloupsko- szoszuwskie oraz Jaskinia Vypustek
* Morawski Kras znajduje się 40 minut jazdy samochodem od Brna i godzinę drogi od Ołomuńca, z Krakowa dojazd zajmuje około 3,5 godziny
* miejscowość Blansko uważana jest za bramę do Morawskiego Krasu
* autostrady w Czechach są płatne, 10-dniowa winieta w 2018 roku kosztowała około 75 zł
* przed jaskinią Balcarka znajduje się duży, bezpłatny parking, do dyspozycji mamy również punkt gastronomiczny, toalety oraz sklepik z pamiątkami
* zwiedzanie jaskini jest odpłatne w 2018 roku ceny kształtowały się następująco: bilet normalny 100 Kc, bilet dla dzieci 60 Kc, opłata za możliwość fotografowania 40 Kc.
* płatności można dokonać kartą, bądź gotówką
* jaskinia Balcarka jest czynna od marca do listopada
* wejścia do jaskini Balcarka nie trzeba rezerwować wcześniej 
* jaskinia jest oświetlona, trasa biegnąca przez jaskinię prowadzi po wygodnych, betonowych chodnikach, pokonuje się też liczne schody
* długość trasy to 720 m, czas zwiedzania jaskini to 60 minut
* zwiedzanie jaskini z niemowlakiem jest możliwe tylko w chuście, bądź nosidle
* jaskinię zwiedza się pod opieką przewodnika
* aktualny cennik oraz godziny otwarcia poszczególnych jaskiń można sprawdzić tutaj

środa, 26 września 2018

Kraków z dziećmi- Centrum Szkła i Ceramiki

Po tym jak odwiedziliśmy Hutę Szkła Kryształowego JULIA w Piechowicach nabraliśmy ochoty na więcej. Po powrocie do Krakowa od razu rozpoczęliśmy poszukiwania podobnego miejsca w naszych okolicach. Jakże olbrzymie było nasze zdziwienie, gdy odkryliśmy, że taka właśnie huta szkła znajduje się całkiem niedaleko nas i to praktycznie w samym centrum Krakowa. 


Centrum Szkła i Ceramiki przy Lipowej 3 w Krakowie czynne jest przez cały rok, na odwiedzających czekają bardzo interesujące wystawy: stała oraz czasowe. Od marca do co najmniej połowy grudnia dodatkowo można wziąć udział w pokazie ręcznego formowania szkła, zimą piece są wygaszane. 


Nam najbardziej zależało na pokazach, więc do huty wybraliśmy się latem. Huta, w porównaniu do tego co widzieliśmy w Piechowicach, okazała się niewielka i bynajmniej nie jest to wadą tego miejsca. Na pokazie mieliśmy ogromne szczęście być tylko we trójkę, więc poczuliśmy się naprawdę wyjątkowo. Mieliśmy okazję podejść do hutniczego pieca i zajrzeć do jego wnętrza, zobaczyć płynne szkło, hutnika przy pracy i co najfajniejsze miałyśmy okazję sprawdzić się w roli dmuchacza szkła. 













Po pokazie zajrzeliśmy również na wystawę stałą "Szkło w Krakowie. Przemysł i sztuka. 1931-1998", która w całości poświęcona jest historii i technologii szklarstwa. Na wystawie można obejrzeć zbiory oryginalnych narzędzi używanych do ręcznego wytwarzania szkła, kolekcję zabytkowych naczyń szklanych pochodzących z przełomu XIX i XX wieku, a także kolekcję współczesnych artystycznych szkieł kolorowych, które zostały wytworzone w latach 1969-1998.







Trafiliśmy również na bardzo ciekawą wystawę czasową "Nieznośna lekkość bytu", na której mieliśmy okazję podziwiać prace Mariusza Dydo. Na wystawie znalazły się ceramiczne rzeźby, które powstały w latach 2008-2018, których wspólnym mianownikiem jest powietrze, a dokładniej powietrze uwięzione w formie dmuchanej "zabawki". Rzeźby do złudzenia przypominały foliowe balony co było naprawdę zaskakujące.








Centrum Szkła i Ceramiki organizuje także warsztaty, na które trzeba umawiać się z wyprzedzeniem, nam się akurat nie udało na nie dostać, ale na pewno jeszcze na Lipową wrócimy, więc skorzystamy z tej opcji następnym razem. 

Cenne wskazówki:
* Centrum Szkła i Ceramiki znajduje się w Krakowie przy ulicy Lipowej 3
* wystawa stała jest czynna przez cały rok, w pokazach ręcznego formowania szkła można wziąć udział od kwietnia do listopada
* Centrum Szkła i Ceramiki otwarte jest od poniedziałku do soboty
* wstęp na pokaz ręcznego formowania szkła oraz na wystawę stałą jest płatny, w 2018 roku ceny biletów kształtowały się następująco: bilet normalny 16 zł, bilet ulgowy 14 zł 
* na pokazy ręcznego formowania szkła nie trzeba umawiać się wcześniej
* więcej szczegółów można znaleźć tutaj